Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Społeczność: Profil użytkownika maryan

maryan

maryan
Fotoamator od ponad pięćdziesięciu lat

Sprzęt

Kategorie

Architektura
Dokument i reportaż
Podróże
Przyroda i krajobraz
Sposoby fotografowania

Trening fotografa – trzecie starcie, czyli życie zaczyna się po pięćdziesiątce 2018-12-27 10:19:33

Witam. Po trzech miesiącach obserwacji Szerokiego Kadru postanowiłem jednak dołączyć do grona zarejestrowanych użytkowników portalu. Pomógł mi w tym autor tego tekstu, za co mu dziękuję. Lekcja, jaką zadał do odrobienia, ćwiczenie ze stałkami, pobudziła jedynie moje wspomnienia, gdy sam kiedyś zacząłem moją przygodę z tego typu obiektywami po latach przyzwyczajenia się do zoomów. Ale specjalnie nie zaskoczyła mnie wtedy opcja „nożnego” zooma, bo to było oczywiste od początku. Zaskoczył mnie fakt, że jakoś dziwnie „uciekała” mi ostrość, a w zasadzie jej głębia. A zaczynałem od obiektywu jasnego, bo f/1.8. Jego 35 mm miało mi posłużyć do zdjęć w mrocznych ostępach leśnych. Wybór tej ogniskowej był efektem analizy moich zdjęć plenerowych, robionych wcześniej zoomem (18-135), gdzie średnia ogniskowych miała mniej więcej tę wartość, czyli około 35 mm. Ale głównie chodziło mi w tym obiektywie o jasność, aby uciec od szumów, ale skończyło się walką nie z szumami, a z „uciekającą” głębią ostrości. I tak potem trafiłem na moje kolejne odkrycia, tj. hiperfokalną, i plenerowe zastosowanie statywu w dzień. Jednak, jakkolwiek fotografowanie stałką bywa wymagające, a korzystanie z zoomów nadal u mnie nieco przeważa w codziennej praktyce plenerowej, to ta pierwsza stałka w moim przypadku stała się czynnikiem pobudzającym do poszukiwań. Stała się katalizatorem rozwoju moich technik fotografowania. Owa 35-tka dziś służy mi już jednak nie do plenerów, a głównie do mojej domowej fotografii portretowej. Muszę tylko pamiętać, aby ujęcia postaci robić nieco „luźniej”, czyli z lekko powiększonego dystansu. Ale moje doświadczenia z 35-tką przydały się w pełni, gdy nabyłem potem drugą moją stałkę. Tym razem to był całkowicie manualny obiektyw 10 mm / f2.8. Jego kąt widzenia 109,5 st. był mi niezbędny do plenerów w ciasnych uliczkach starych miast oraz we wnętrzach (pałace, muzea, kościoły, dom), gdzie na wspomaganie zooma sprzętowego jego „nożną” opcją nie było warunków. I w tych zastosowaniach bywa używany w ok. 80-90% zdjęć. Szkiełko to daje niezwykle ostre obrazy, mimo że nie ma AF, ale ustawienia ostrości, po dojściu do wprawy, to teraz bajka. Mam w aparacie funkcję wspomagania specjalnym podglądem ustawień ostrości dla MF i w otwartych plenerach (przy przesłonie 5.6, czy więcej) tylko raz ustawiam pierścień ostrości i tylko potem pilnuję, aby go przypadkiem nie odstawić. Nieco więcej wymagają ciemne wnętrza, bo wtedy, gdy przesłonę otwieram całkowicie na 2.8, spada głębia ostrości i trzeba częściej kontrolować ostrość. Bywa niekiedy, że chcąc sfotografować jakiś detal mając podpięty tak mocno szeroki kąt i nie mając czasu zmienić na zoom, „zoomuję” nogami. Jednak świetne szkło daje mi możliwość uzyskania tak ostrego obrazu, że wycięty detal jest nadal dobrej jakości. Na koniec dodam, że dodatkową, wielką zaletą mojej stałki manualnej jest jej natychmiastowa gotowość do „strzału”. Nie ma bowiem zwłoki na łapanie AF (wybór punktu pomiaru, czas zadziałania mechanizmu AF). Ta jej cecha ratowała mnie już nie raz, gdy musiałem być szybszy niż wchodzące mi w kadr niechciane elementy kompozycji (pojazdy, ludzie).

Wilno i Wileńszczyzna w obrazach fotograficznych Jana Bułhaka 2018-12-29 15:34:04

Trochę dziwi mnie, że powyższa wiadomość o zorganizowanych w Gdańsku spotkaniach dotyczących twórczości Jana Bułhaka pozostawała na portalu fotograficznym przez dwa tygodnie, do chwili obecnej, bez komentarza. Czyżby nikt ze społeczności Szerokiego Kadru tam nie był? Wydaje mi się, że ciekawe byłoby teraz zapoznać się z refleksjami obserwatorów po owych wykładach. Szkoda też, że spotkania dotyczące Jana Bułhaka zorganizowano tylko w Gdańsku. Mam nadzieję, że może ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania ich także i gdzie indziej. Może w Łodzi lub Warszawie? Z obrazami Jana Bułhaka spotkałem się w latach sześćdziesiątych ub. stulecia, gdy jako nastolatek znalazłem w bibliotece rodziców książkę, wydaną kilka lat po wojnie, a zawierającą zdjęcia Bułhaka ilustrujące powojenny stan Warmii i Mazur. To były przeważnie migawki z życia miasteczek i wsi, czy zapisane w kadrze krajobrazy. Jakiś rynek, a w nim wozy chłopskie, to zrujnowane wojną miasteczka. Jakieś sieci rybackie, sosny nad jeziorem, a czasem ludzie przy pracy. I biła z nich zawsze jakaś ogromna melancholia. Tamta książka o Warmii i Mazurach gdzieś poszła w świat, ale nadal mam przedwojenne wydanie ze zbioru „Cuda Polski”, a konkretnie książki poświęconej północnym obszarom ówczesnej Polski: „Morze i Pomorze”. Książka bogato ilustrowana jest fotografiami wielu przedwojennych fotografów, a największy zbiór dostarczył do jej wydania właśnie Jan Bułhak. I przeglądając jego prace widzę to samo, co w pracach powojennych, a mianowicie nastrój zadumy nad przemijaniem. Ale zauważyłem też coś jeszcze. Jego fotografie posiadają jakiś wewnętrzny magnetyzm, który ściąga na nie uwagę i przez chwilę nie pozwala oderwać wzroku. I to jest Jan Bułhak, jakiego zapamiętałem.

Krok po kroku - Głębia ostrości w fotografii - trochę teorii, trochę praktyki 2019-01-02 12:55:19

Wykład bardzo przyzwoity. I mimo moich prawie 55 lat amatorskiego fotografowania chętnie czytam takie poradniki, bo uważam, że ciągle jestem w drodze. Ale gdy zaczynałem swoją przygodę z fotografią, ćwiczenia i eksperymenty, gdy materiałem światłoczułym był film o niewielkiej liczbie klatek, były praktycznie niemożliwe. Obecnie cyfrowy zapis o nieograniczonej powtarzalności niezmiernie ułatwia naukę fotografowania. Trzeba tylko chcieć. We wcześniejszym komentarzu użytkownik foto0714 dobrze jednak zauważył, że przydałoby się coś o hiperfokalnej i przypuszczam, że chyba Pan Łukasz weźmie to pod uwagę, bo po wykładzie o GO to hiperfokalna jest jakby kolejną część tego samego tematu. I pragnę tu zauważyć, że mnie początkowo zrozumienie sensu hiperfokalnej sprawiało poważną trudność, bo posługiwanie się tylko samą definicją encyklopedyczną nie miało dla mnie sensu. Dopiero mozolne wgryzanie się w temat pozwoliło mi zrozumieć sens praktycznego zastosowania hiperfokalnej. Wydrukowałem sobie wtedy tabelkę dla moich obiektywów i ćwiczyłem w plenerze, po czym okazało się, że moje krajobrazy wreszcie zaczęły jakoś lepiej wyglądać, a przede wszystkim ich ostrość przestawała być loterią. Dziś te tabelki znam niemal na pamięć, ale mam je nadal w bocznej kieszeni w torbie, aby w razie potrzeby mieć je pod ręką. Bardzo przydatne dla zrozumienia głębi ostrości i hiperfokalnej są dwa linki (sam z nich korzystałem) prezentujące wzrokowcom ten temat w bardzo przystępnej formie tabelaryczno-symulacyjnej: http://www.dofmaster.com/dofjs.html https://dofsimulator.net/pl/

Krok po kroku - RAW, czyli przepis na smaczne zdjęcie 2019-01-10 23:53:47

Jako nowicjusz na portalu Szeroki Kadr (rejestracja z dn. 26.12.2018), skuszony zaproszeniem do „uczenia się od najlepszych”, zaglądam głównie do działu „Poradnik”, gdzie staram zorientować się, co oferują ci najlepsi. Bo, pomimo moich 55 lat amatorskiego fotografowania, nadal czuję, że jestem „w drodze”, i że przede mną, mam nadzieję, są gdzieś jeszcze do odkrycia jakieś nowe „lądy”. Otóż, co do samego tematu niniejszego tekstu, tj. o zapisie RAW, to czytało mi się go bardzo fajnie. Jak dla mnie, który z RAW-ami mam do czynienia już od 2006 roku, jest napisany językiem przystępnym. Wykład bardzo dokładnie wyjaśnił wszystko, co przemawia za stosowaniem zapisu RAW. Rozumiem entuzjazm autora, gdy zachęca do zagłębienia się w piękno świata obrazu i podzielam go, ale… nie mam pewności, czy tak samo ten sympatyczny wykład dobrze odnajdują początkujący. Mam na myśli tych, którzy zaczynają dziś z jakąś „małpką”, zbierając trofea głównie na wakacjach/urlopach. Pragnę zauważyć, że artykuł dedykowany jest właśnie początkującym, A ci, być może, chcą się nacieszyć swoją nową cyfrówką, a RAW-y po prostu im nie w głowie, bo i tak nie mają ich jak wypróbować, jako że tanie „małpki” zapisu RAW, jak mi wiadomo, nie oferują. Choć zdarzało mi się spotykać u absolutnych nowicjuszy tak wypasione lustrzanki Nikona, czy Canona, że dziw brał, jak bardzo ich właściciele, po wydaniu grubych tysięcy, nie mieli żadnego pojęcia o możliwościach użycia ich sprzętów do bardziej zaawansowanych opcji, niż tylko pełna automatyka, o RAW, czy HDR już nie wspominając. Zamiast zatem kategorii: „początkujący”, czy „zaawansowani”, w artykułach poradnikowych zaproponowałbym raczej: „zainteresowani”. Osobiście przeszedłem przez różne fazy wtajemniczenia (patrz: moja uwaga na wstępie o byciu „w drodze”), ale latami przedzierałem się przez gąszcz wiedzy najczęściej sam i dlatego pamiętam czas, gdy porady fachowców brzmiały w moje głowie jak chińszczyzna. I sprawa druga. Jeżeli niniejszy tekst o RAW-aw ma zachęcić do stosowania tej technologii, to, pomijając, że trzeba dysponować odpowiednim sprzętem, istnieje przecież potem cała post produkcja. Artykuł jedynie o niej wspomniał, ale już nie rozwinął. Takie kwestie jak komputer, profilowe oprogramowanie i oczywiście praktykę, byłyby więc tematem na następne potężne teksty z cyklu. Chyba, że to już gdzieś w SzK jest. Jednak, jako początkujący na Portalu, nie umiem sobie niestety poradzić z odnalezieniem poradnictwa z zakresu post produkcji…. dla fotoamatorów i…. początkujących. I mogę jedynie wyrazić nadzieję, że ktoś zareaguje na mój post… Może Autor? Pozdrawiam

Krok po kroku - RAW, czyli przepis na smaczne zdjęcie 2019-01-16 09:47:28

Szanowny Panie Michale, a może po prostu: Michale - skoro zwróciłeś się już do mnie per „ty”, co bardzo pozytywnie przyjąłem, jako pożyteczną i miłą propozycję skrócenia dystansu już na samym początku. Otóż jestem zwolennikiem aktywnego, a nie biernego brania udziału w dyskusjach na forach, czy pod blogami, dlatego umiem docenić, że odpowiedziałeś mi już w drugiej dobie po ukazaniu się mojego postu, za co niniejszym dziękuję. Dziękuję także za zaproszenie mnie do lektur poradnikowych SzK, co uczyniłbym tym chętniej, gdyby działowi Poradnik nadano jakąś przejrzystą i usystematyzowaną strukturę tematyczną, nawiązującą formą do tradycyjnego podręcznika z jego spisem treści, a nie kafelkowy chaos, w którym ciężko cokolwiek znaleźć. I mam nadzieję, że nie sprawię Ci kłopotu tym, że usiłuję podtrzymać ten dialog, angażując w to Twoją osobę. A dzieje się tak po części z tego powodu, że na moich kilka postów, zamieszczonych przeze mnie w SzK w ciągu dwóch tygodni, odpowiedź otrzymałem jedynie tu, pod tekstem o RAW-ach. Chyba nic tak nie deprymuje entuzjasty dyskusji, wymiany poglądów i doświadczeń, jak owa dziwna cisza, gdy wrzucone na szpaltę słowo nie powoduje żadnego echa. Tyle, że tak samo bolesną jest cisza, gdy pod tekstem w ogóle brak komentarzy. Powstaje pytanie: czy Redakcja to zauważa i ma jakiś na to pomysł? Zdaję sobie sprawę z tego, że owa rzecz dotyka tak celów i formuły Portalu, jak i mechanizmów jego działania. Nie jest to więc temat na kilka słów. Będę wdzięczny za wskazówkę, jaką drogą i komu personalnie z Redakcji, mógłbym samodzielnie przedstawiać moje uwagi, pytania i propozycje, chcąc jednocześnie czuć się podmiotem tej wymiany myśli. Czułbym bowiem wielki dyskomfort ponownie zawracając Ci głowę problemami administracyjnymi. Ostatecznie, skoro zdecydowałem się pozostać zarejestrowanym użytkownikiem SzK, to z całą pewnością nie po to, aby milczeć.

Stephan Brauchli 2019-01-16 19:32:04

Przeczytałem metryczkę fotografa. Na dłuższą chwilę zatrzymałem się jedynie przy: „Praca, której nigdy nie chciałbyś wykonywać” oraz „W świecie szukam”. Chyba te wpisy najwięcej powiedziały mi o autorze. Przejrzałem też galerię. Autor w metryczce zasygnalizował, że z zasady omija Photoshopa, ale w obrazie „Jej wysokość” jednak go użył. Ja też omijam Photoshopa i… wciąż świetnie mi to idzie. ;) I jedyne, co w galerii zrobiło na mnie duże wrażenie, to obraz: „Masajski chłopiec”. Nie znam okoliczności wykonania tego zdjęcia, więc oceniam tylko to, co widzę, ale w uchwyconej migawce dostrzegam u chłopca gest obronny dłonią, usiłującą zasłonić twarz. Czyżby przed obiektywem? Ale dłoń nie zasłoniła całej twarzy. Wygląda więc na to, że fotograf był szybszy… Czy reszta obrazów znamionuje pasję autora, czy może bardziej jakąś jego tęsknotę - nie wiem. Może jedno i drugie?

PORTRETY MIASTA, CZYLI FOTOGRAFUJ, NIE PSTRYKAJ 2019-01-20 16:24:18

Brakuje w informacji szczegółów odnośnie do miejsc, gdzie w Warszawie zaplanowano owe warsztatowe spacery po mieście. Dla mnie to ważna informacja, a ja nie lubię się dopytywać, bo to powinno się znaleźć już w ogłoszeniu. Także nie podano godzin owych spotkań, a to jest ważne, aby zaplanować swój czas. Intrygujące jest także, dlaczego potencjalny uczestnik miałby podawać typ posiadanego aparatu. I dlaczego ma to kogoś obchodzić akurat w Muzeum Powstania Warszawskiego. O ewentualnej odpłatności także nie wspomniano. Czyżby to było free? Czemu tego wszystkiego nie podano od razu? Miło, że Szeroki Kadr promuje takie akcje na swojej stronie, ale przydałoby się, aby, po pierwsze, ktoś nie oszczędzał klawiatury, no i po drugie, aby podawano takie ogłoszenia z większym wyprzedzeniem.

Guen Fiore 2019-01-21 09:35:19

Czasami zastanawiam się, dlaczego niektóre fotografie zupełnie do mnie nie przemawiają. Nie mogę odmówić im tego, że zapewne do artysty (a może i do kogoś jeszcze) jakoś przecież przemawiały i że potem ten uznał, dlaczego widzi w nich dzieło godne wystaw. Ale to jest przypuszczalnie tak, jakbym słuchał jakiegoś obcego języka i niczego nie rozumiał, a jedyne, co dociera do moich uszu, to sekwencja dźwięków. Czasem jest to sekwencja nawet miła dla ucha, a czasem zupełnie nieuchwytna. Ale i tak w sumie nijaka. Tak właśnie reaguję patrząc na zdjęcia Guen Fiore. W nich jest coś jakby niedokończonego, a mam wrażenie, że brakuje im także czegoś, co by było ich początkiem. Ale może o wywołanie takich reakcji artyście chodziło? To trochę tak, jak z reklamą. Nie ważne, czy się podoba, ważne, że ją ktoś zobaczy i wywoła w nim reakcję. Zobaczyłem… A tak poza tym… To, kto jest autorem tekstu? Chciałbym wiedzieć, komu podziękować za prezentację i czyjej reakcji na moje słowa powinienem się spodziewać.

Guen Fiore 2019-01-21 13:05:45

[quote="Redakcja-SK"]Tekst o fotografie powstaje przy współpracy z prezentowanym fotografem, często na podstawie już istniejących wypowiedzi i wywiadów lub informacji o autorze zawartej na jego stronie autorskiej. [/quote] Wielkie dzięki za zauważenie mojego postu i zawartego w nim sygnału, że oczekuję na reakcję. Ale mam tylko połowiczną satysfakcję, bo choć reakcja SzK nastąpiła błyskawicznie, ale milej by mi było, gdyby zza tajemniczego „Redakcja-SK” wyłoniło się imię (lub nick) mojego rozmówcy. A tak przy okazji, pragnę zauważyć, że wolę używać skrót SzK, niż SK, bo ten drugi bardziej kojarzy mi się ze skrótem odnoszącym się do Slovensko/Slovakia, spotykanym w internetowych domenach słowackich albo na samochodach z tego kraju. Mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone ;). Teraz wszak będę się zastanawiał, czy zjawi się na tym małym forum ktoś, kto podejmie wątek merytoryczny i powie coś od siebie. Czy Redakcja Szerokiego Kadru nie ma jakiegoś niedosytu, że pod ogromną liczba tekstów panuje głucha cisza? Bo ja mam.

Guen Fiore 2019-01-21 23:48:20

Panie Aleksandrze, bardzo się cieszę, że mogę kontynuować dialog. Pana słowa świadczą o tym, że zostałem potraktowany, jako przyjaciel Szerokiego Kadru i rzeczywiście nim jestem. Pozwoliłem sobie Pana wypowiedź podzielić na kilka części i odpowiadam na nie poniżej, umieszczając je w kwadratowych nawiasach. Otóż… [Konto redakcyjne założyliśmy na samym początku serwisu i….] Ok, przyjąłem, że skrót SK wszedł głęboko w strukturę i przyzwyczajenia - i spieranie się z tym nie byłoby sensowne. Dostosuję się. Moja wcześniejsza uwaga była jedynie luźną refleksją. [Jeśli chodzi o aktywność naszych czytelników, to rzeczywiście byłoby miło gdyby była większa.] Napisane w iście dyplomatycznym stylu. Ale brzmi to nieco, jak delikatne przyznanie się, że jesteście Państwo bezradni wobec braku aktywności czytelników. Ale analizując tę sytuację można zadać pytanie, czy występuje tu kwestia jakiejś przepaści pomiędzy ilością postów, a ilością wejść? Nie widziałem na żadnej podstronie tematycznej jakiegokolwiek licznika odsłon, więc ewentualnie jedynie admin może wiedzieć, jak to faktycznie wygląda. Ale jeśli ilość odsłon, delikatnie rzecz ujmując, nie należy do kategorii liczb astronomicznych, a komuś w SK rzeczywiście leży na sercu radykalne ożywienie dialogu, to słowa „byłoby miło” brzmią mi, jak smutna konstatacja, że gdzieś popełniono strategiczny błąd, a może… błędy. [Cześć dyskusji odbywa się na naszym profilu na facebooku.] Nie wiedziałem o tym, ale tu właśnie widzę część problemu. Obawiam się, że równoczesne istnienie głównego portalu SK oraz jego profilu na FB może prosto prowadzić do rozdwojenia jaźni. Trudno przecież oczekiwać, że czytelnik będzie chętnie stale skakał z SK na FB i z powrotem. Przypuszczam więc, że Nikon Szerokiego Kadru nie zamknie, ale skoro nastąpił odpływ aktywności na FB, to nie dziwi już, dlaczego główny portal SK jest taki „osierocony”. Nie wiem, jak profil SK wygląda na FB. Nie pójdę tam, bo nie przepadam za atmosferą FB. Klimat SK bardziej mi odpowiada. Nasuwa mi się też pytanie, dlaczego gremium zarządzające Szerokim Kadrem podjęło decyzję o zaistnieniu na FB? Czyżby szukając tych aktywnych? Czy może skutkiem panujących teraz trendów? No, chyba, że w grę wchodziły głównie względy marketingowe. Ale czy doprawdy Nikon potrzebuje takiej właśnie dodatkowej reklamy? Nikon jest wielki i bez FB. [Być może warto byłoby wprowadzić do naszych artykułów formę felietonu, która by zmotywowała do bardziej zaangażowanej i rozwijającej dyskusji ...] To chyba jednak nie jest kwestia formy literackiej, czy estetycznej, chyba, że źle zrozumiałem sugestię. Niestety, jak na razie, czarno to widzę. Brałem już udział w paru społecznościach i moje uwagi o braku aktywności tamtejszych czytelników pasowałyby, jak ulał, do sytuacji w SK. I oprócz powszechnej, przygnębiającej bierności użytkowników portalu, wszędzie tam obserwowałem przede wszystkim brak skutecznych pomysłów u administratorów, jak zmotywować nieaktywnych do aktywności. A recepta jest w zasadzie prosta, ale… chyba baardzo trudna. Jeżeli portal SK traktować, jako zamierzenie marketingowe Nikona, to niestety wszystkie pomysły muszą kosztować. I chyba wszystko jasne. Poza tym na portalu głównym istnieje ogromny problem z systemem powiadamiania, ale to jest problem czysto techniczny, wymagający jednak, jeśli to kogoś interesuje, szerszego omówienia przy innej okazji, bo w moim głębokim przekonaniu sytuacja ta ma zdecydowanie negatywny potencjał dla funkcjonowania SK. A tak przy okazji mówienia o nowych pomysłach, to może warto rozważyć, aby zarejestrowani użytkownicy SK uzyskali sposobność do zamieszczania własnych tekstów, coś na kształt bloga. Tak właśnie funkcjonowałem na pewnych portalach, skąd wyniosłem sporo obserwacji dotyczących aktywności czytelników, czy raczej jej braku. I publikowałem bez pytania, czy będę coś z tego miał. Ot, z czystej pasji do fotografowania i dzielenia się tym z innymi. Nie zauważyłem jednak czegoś takiego, jak blog do prowadzenia przez czytelników, tu na SK. [Czekamy na opinie innych osób w tym temacie.] Źle! Czekanie jest dowodem bierności. A poza tym powstaje wątpliwość, bo na czym Redakcja SK chciałaby oprzeć nadzieję na to, że uda się zmobilizować nieaktywnych, aby podzielili się swoimi opiniami, na które czeka, skoro dotąd się to nie udawało? A może to niech właśnie SK rozpisze konkurs na pomysły dla ożywienia życia towarzyskiego na głównym portalu? Tyle, że jeśli promowany miałby być FB kosztem głównego portalu, to ja będę się musiał zastanowić, co tu dalej robię. A w zasadzie już się nad tym zastanawiam, bo na przestrzeni trzech tygodni zostawiłem kilka komentarzy, które nie doczekały się (z jednym wszak wyjątkiem) reakcji autorów tekstów. A miałem się uczyć od najlepszych… Ech… Pozdrawiam, Maryan

Guen Fiore 2019-01-22 20:14:36

Panie Aleksandrze, Witam i odpowiadam na Pana słowa zawarte w kwadratowych nawiasach: [Jest to przede wszystkim portal edukacyjny (uczymy i inspirujemy do fotografowania)] A jednak: „po owocach ich poznacie”. Trudno mi zrozumieć, że mogę w SK uczyć się od najlepszych, skoro ci najlepsi nie kwapią się z odpowiedzią na moje komentarze. Gdyby samo czytanie było wystarczające, to szkoły i nauczyciele nie byliby potrzebni, bo wystarczyłoby uczniom dostarczyć tylko książki. [Co jakiś czas robimy ankiety lub w inny sposób dopytujemy naszych czytelników na czym im zależy i w miarę możliwości realizujemy to na co najwięcej osób zwraca uwagę.] Ja nie czekam na ankiety, a sygnalizuję moje spostrzeżenia teraz, gdzie widzę problemy portalu. A moje uwagi i propozycje zbył Pan milczeniem. [W obecnych czasach niestety rzadko spotykamy się z dużą aktywnością w komentarzach - aktywnością wynikającą z chęci dyskusji na temat danego fotografa, jego twórczości, etc. Istnienie portali społecznościowych spłyciło trochę poziom zaangażowania czytelników w dyskusję pod artykułami…] Trafna diagnoza. Doświadczyłem tego osobiście. Dlatego dziwi mnie, że gdy znajdzie się ktoś, kto jest zaprzeczeniem tej tezy, to jego aktywność odbierana jest tak, jak to, co w dawnych czasach nazwano ironicznie „klęską urodzaju”. [My ze swojej strony zawsze staramy się na bieżąco odpowiadać na wszelkie pytania do nas skierowane i tak jak napisałem wcześniej jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły, które mogą sprawić, że nasz serwis będzie bardziej przydatny dla naszych czytelników w ich rozwoju fotograficznym.] Zgłosiłem na próbę tylko kilka pomysłów, nie chcąc przeciążać szpalty. Niestety w Pana słowach nie odnalazłem zainteresowania żadnym z nich. Dziękuję za rozmowę i także za to, że właśnie pomógł mi Pan podjąć decyzję… Maryan

Guen Fiore 2019-01-23 21:21:17

Panie Aleksandrze, Pierwsze, co zauważam, to mimo, że obaj różnimy się mocno w naszych wizjach pewnych aspektów funkcjonowania SK, to jednak jest to chyba jeden z najdłuższych dialogów na łamach Portalu, pomiędzy dwoma rozmówcami. I to już jest aspekt pocieszający. Szkoda tylko, że nie dotyczy on np. technik fotograficznych, czy post produkcji. Ale jest coś, co zauważyłem jeszcze i to jest znacznie ważniejsze. W Pana słowach widzę tendencję do unikania zajęcia stanowiska w sprawie, która mnie bulwersuje najbardziej. Stwierdzenie, wypowiedziane w liczbie mnogiej, że „nie możemy odpowiadać w imieniu fotografów…” oznacza dla mnie, że to już nie Pan, a portal SK nie ma jak skłonić fotografów funkcjonujących na łamach SK do podejmowania dialogu z komentatorami. I to jest moim zdaniem sedno sprawy. Przecież gdyby, odwracając Pana tezę, ci fotografowie sami z siebie odpowiadali w swoim imieniu, to przecież nie byłoby sprawy, o której piszę kolejny raz. Jak zatem można poważnie traktować główny slogan reklamowy SK, ową zachętę: „Przyłącz się do Szerokiego Kadru i ucz się od najlepszych”, skoro większość tych najlepszych po napisaniu tekstu niejako „znika”, bo nawet jak się jakiś komentarz pojawi, to i tak niemal żaden z autorów już się nie włącza do dialogu (w tej przestrzeni miałem jeden wyjątek). Wygląda to tak, jakby ci fotografowie co jakiś czas wpadali na sekundę do SK, wstawili jakiś tekst i znikali, i jedynie jakiś przypadek zdarzył, że mnie ktoś odpowiedział. Jak zatem Redakcja SK wyobraża sobie spełnienie głównego postulatu edukacyjnego: dostarczenia wiedzy na najwyższym poziomie - skoro pytania „studentów” są wołaniem na puszczy? Jeżeli SK czegoś z tym nie z robi, to nie będzie mnie dziwić postępująca dalej pustka w przestrzeni komentarzy. A to przecież te komentarze, merytoryczne komentarze, a nie jakieś gładkie laurki słowne, są faktycznym uzasadnieniem istnienia misji edukacyjnej SK. Ale nawet, jeśli zostanie kiedyś przełamany opór materii, to i tak okręt rozbije się o skałę, bo na portalu brak nowoczesnego systemu powiadamiania. Widziałem, jak to działa gdzie indziej. A platforma blogowa? No cóż, to już Państwa wybór, kogo wpuszczacie. Ale może warto zastanowić się nad platformą blogową dla tych najlepszych trzymających poziom, czyli fotografów, którzy dziś zamieszczają takie tylko krótkie formy, czasem nawet trudne do zauważenia w kafelkowym chaosie interfejsu? Formuła platformy blogowej ze swej istoty wymusza niejako istnienie stałej gotowości do dialogu autora z czytelnikami, a przynajmniej nie powinna zezwalać na to, co się obecnie dzieje pod krótkimi tekstami, że głos komentarza odbija się pustym echem nawet przez kolejne miesiące i lata, o ile już jakiś poważny komentarz merytoryczny w ogóle się pojawi. Powstaje także pytanie, czy ktoś współcześnie zadający zapytanie pod tekstem poradnikowym, pochodzącym sprzed lat, w ogóle może jeszcze liczyć na jakikolwiek odzew autora? I to są, moim zdaniem, prawdziwe tematy na najbliższe spotkanie, o którym Pan pisze. Proszę je pozbierać z kilku moich postów i zgłosić na wokandę. Proponuję więc, abyśmy wstrzymali obecną wymianę zdań w tym momencie i miejscu, jako, że nie jest ono optymalnym sposobem komunikacji w sprawach tak fundamentalnych. Jeżeli Redakcja SK zechce rozważyć moje uwagi w duchu troski o Portal i ewentualnie przekazać mi jakieś szczególne zapytania, lub informacje, to dysponuje przecież moim adres email. Ewangeliczny przekaz: „poznacie ich po owocach” – jest nadal aktualny. A do tego czasu, dopóki nie zaistnieją systemowe warunki wspierające aktywność dialogową na SK, zawieszam swoją obecność na Portalu. Pozdrawiam, Maryan

alnin

X Międzynarodowy Konkurs Fotograficzny "TEATR W OBIEKTYWIE”2019-11-14 10:14:45 alnin

Tutaj online kupiłam bilet na świetny spektakl do teatru. Swoją drogą teatr w obiektywie, to…

hefrey7

Tadeusz Żaczek2019-11-13 22:49:58 hefrey7

Zgadzam się…