Zachwycacie się rzekomą nie-prostotą zjawisk, banalnością zła i dobra i odwzorowaniem tego w fotografii. Przypisujecie grze plamek światła i cienia (zwłasza bezbarwnej) głębszą filozofię i ezoterykę, bo uderza w wasze wielkomieszczańskie, wyjałowione ze zwykłej codzienności uczucia, skojarzenia i odruchy. Naturalną potrzebę zwyczajności nazywacie eskapicznie filozofią.... To co powszeche, ba, wręcz prostackie na prowincji, to was inspiruje Panowie i Panie z metropolii po raz kolejny niczym kolumbowskie odkrycie. Jedno jest pewne: nihil novi sub sole. Pieśń kozła...
Anita Andrzejewska 2011-03-30 23:40:46
Zachwycacie się rzekomą nie-prostotą zjawisk, banalnością zła i dobra i odwzorowaniem tego w fotografii. Przypisujecie grze plamek światła i cienia (zwłasza bezbarwnej) głębszą filozofię i ezoterykę, bo uderza w wasze wielkomieszczańskie, wyjałowione ze zwykłej codzienności uczucia, skojarzenia i odruchy. Naturalną potrzebę zwyczajności nazywacie eskapicznie filozofią.... To co powszeche, ba, wręcz prostackie na prowincji, to was inspiruje Panowie i Panie z metropolii po raz kolejny niczym kolumbowskie odkrycie. Jedno jest pewne: nihil novi sub sole. Pieśń kozła...