Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Ludzie | Przyroda i krajobraz | 11.04.2018 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – kwiecień 2018

Joanna Kinowska, Łukasz Kacperczyk

Dodaj do schowka Komentarze: 2

Autor fotografii: Cezary Góralczyk

01 02 03 04 05 01 02 03 04 05

Opis fotografii: Śledzę Szeroki Kadr bodajże od początku jego powstania, jednakże dopiero wraz z tą edycją eksperckiego wsparcia postanowiłem wyjść z dziupli. Fotografia od wielu lat stanowi istotny element mojego życia. Niestety od paru lat dosyć mocno zaniedbywałem tę dziedzinę. Na szczęście obecna sytuacja zmusiła mnie do wyjścia ze strefy komfortu i zrobienia czegoś konkretnego ze swoim życiem. Postanowiłem więc pogodzić się z aparatem i sięgać po niego systematycznie, jednocześnie szlifując swój warsztat. Lubię zdjęcia portretowe w świetle zastanym (zwłaszcza pod słońce), dlatego też postanowiłem podzielić się właśnie taką fotografią. Moim mankamentem jest stres podczas sesji. Do każdego fotografowania staram się przygotowywać należycie, jednakże podczas samych zdjęć zżera mnie trema i przeświadczenie iż nie będę potrafił odpowiednio pokierować fotografowaną osobą (efekt czarnej dziury w głowie). Mam nadzieję, iż częstsze zdjęcia pozwolą mi się przełamać i nabrać wprawy oraz odwagi. Będę dozgonnie wdzięczny za każde słowa krytyki, sugestie i porady.

Opinia naszych ekspertów:

Joanna Kinowska:

Seria? Nie seria? Efekt jednej sesji? To z pewnością. Historia czy pojedyncze klatki? Dwa pierwsze są z pewnością „ze sobą”. Tak samo opracowane. Czytelne zabawy ze światłem, podczas gdy postać właściwie jest elementem kadru, a nie bohaterem.

Zdjęcie z dymem bym odpuściła, bo psuje całość. Na pierwszym planie majaczą rozmyte liście – może ten zielony „dymek” miał korespondować z tym dalszym? Tu jakaś sztuczność jest, daleka od bajkowego nastroju pozostałych kadrów.

Po pierwszym duecie od razu idzie duet drugi – ze skrzypcami. Wreszcie widzimy bohatera. I tak myślę i mam nadzieję – oby on był faktycznie skrzypkiem albo miał chociaż cokolwiek wspólnego z tym instrumentem. Żeby te skrzypce nie były ot, rekwizytem. Dwa ujęcia niemal identyczne, przód i tył. Skrzypce grają główną rolę. Przeszkadza mi jednak niespójna obróbka. Skoro już mamy ten sam kadr, a na pewno te same brzozy – to niech one identycznie na obydwu ujęciach wyglądają.

Mając te cztery ujęcia, myślę, że to jednak cała sesja, fajne cztery kadry. Ładna mikrohistoria. Już można drukować do tego wywiad, opowieść o tym człowieku. Chociaż pewnie w redakcji magazynu powiedzieliby, że nie ma człowieka, jest sam las. Prawda? Szeroki kadr (uwaga – to nie jest wymóg naszego serwisu), szeroki kąt. Brakuje spojrzenia w oczy. A potem czytam opis i myślę, że autor wywinął się bezbłędnie. Nie ma tu stresu, jest ogromny oddech. Bajka! Relaks. Spokój. I muzyka. Dopiero teraz rozumiem, czemu nie podszedł bliżej. Odwagi, tego nie można popsuć!

Łukasz Kacperczyk:

Niech mnie kule biją! Czy mogę przepisać głos Joanny i po prostu wkleić go w moje okienko, zmieniając końcówki czasowników na męskie? Wiem, wiem, nie wolno oszukiwać… W takim razie piszę własnymi słowami ;-) Z czystym sumieniem wywaliłbym środkowe zdjęcie (nr 3). Chętnie zestawiłbym zdjęcia w dyptyki: 1+2 i 4+5. Tak jak Joanna chciałbym, żeby skrzypce nie były tylko rekwizytem. Również wolałbym, żeby dwa ostatnie zdjęcia zostały skadrowane identycznie – wzmocniłoby to efekt tej pary. No nie mogłem się powstrzymać, musiałem potwierdzić opinię Joanny – zawsze to chyba lepiej w ten sposób, niż waląc pięścią w stół jak Siłacz podkreślający wagę słów Hegemona w Kajku i Kokoszu

Muszę pocieszyć autora – nawet jeśli w trakcie sesji czuje nerwy i boi się, że nie kontroluje jej przebiegu, na zdjęciach tego zupełnie nie widać (przynajmniej na tych nadesłanych…). Może jest to stres mobilizujący? Czasami w trakcie pracy wydaje nam się, że idzie kiepsko, a tymczasem okazuje się, że rezultaty są więcej niż satysfakcjonujące. To tak jak z muzykiem niezadowolonym ze swojego występu, który schodzi ze sceny przy ogłuszającym aplauzie widowni. Lepiej tak niż w drugą stronę.

Autor fotografii: Rafał Okraj

Opis fotografii: Fotografia wykonana latem w Dolinie Pilicy przy świetle księżyca. Złożona ze 120 30-sekundowych ekspozycji.

Opinia naszych ekspertów:

Joanna Kinowska:

Zachwyt. Cisza i spokój. Ogromna tajemnica świata objawiona w jednym zdjęciu. Bardziej to co prawda skomplikowane, bo zdjęć, jak autor podaje, było aż 120. Efekt jest znakomity. Udał się znany z podręczników trik. Jednak jest w tym zdjęciu coś więcej niż ilustracja z poradnika do nauki fotografii. Jest tu i światło, i świetnie dobrany kadr.

Wiadomo, że głównym elementem zdjęcia są oczywiście gwiazdy i ich ruch – a właściwie taniec. To jasne. Ale światło na drzewach, do których co chwila wędruje wzrok widza, stanowi świetną przeciwwagę. Yin i yang. To w tych koronach drzew czekają pytania – jaka to pora dnia? Która godzina? Drzewa na zdjęciu są wspaniałe – żywe i soczyste. Urealniają ten gwiezdny taniec. Im dłużej patrzę, tym zachwytów więcej. Może to tylko efekt długiego czekania na wiosnę, ale nie ma się do czego tu doczepić. Oglądać w ciszy.

Łukasz Kacperczyk:

No dobrze, tym razem to ja będę złym policjantem. (Przysięgam – nie umawialiśmy się z Joanną). Doceniam cierpliwość, precyzję i techniczną sprawność autora. Doceniam brak poetyckiego opisu. Jednak artystycznie jakoś mnie to zdjęcie nie rusza. I właśnie nie wiem dlaczego, bo teoretycznie mógłbym dać się przekonać Joannie. Potrafię sobie wyobrazić, że prezentowana fotografia mi się podoba, że doceniam oszczędność środków wyrazu, brak efekciarstwa, subtelność.

A jednak. Czuję, że w tym wypadku subtelność i wstrzemięźliwość nie pasują do magii fotografowanej sytuacji. Choć, biorąc pod uwagę sposób złożenia finalnego obrazu z wielu pojedynczych ujęć, powinienem chyba napisać nie tyle „fotografowanej”, ile „kreowanej”. I w tym tkwi sęk – wbrew moim upodobaniom podkręciłbym nieco to zdjęcie w komputerze. Przyciemniłbym całość, zwiększając odrobinę kontrast i zmieniając linię drzew w sylwetę przełamaną na dole odbiciem w tafli wody.

Może ta opinia przekona czytelników, że choć warto wysłuchać słów krytyki/zachwytu i zastanowić się nad powodami takiej, a nie innej reakcji widzów na swoją twórczość, to ocena/wartość fotografii jest sprawą wyjątkowo subiektywną. Nie przywiązujcie się zbytnio do naszych słów ;-)

Autorka fotografii: Joanna Szpak

01 02 03 04 05 06 07 08 01 02 03 04 05 06 07 08

Opis fotografii: Mam słabość do makro, bo – jak wiele osób – to od tej metody zaczęłam świadome fotografowanie. Przeszłam klasyczną fascynację „kwiatkami i robaczkami”, ale dość szybko znużyłam się powtarzalnością obrazów. Czasem jednak sięgam po odpowiedni obiektyw, bo przyroda pozostała głównym tematem moich zdjęć, choć nie w ujęciu makro. Staram się znaleźć swoją ścieżkę w tym dość oczywistym sposobie obrazowania. Jak uciec od banału? Nadmiernej słodyczy? Efekciarstwa? Tego, że często głównym bohaterem zdjęcia jest bokeh czy rozbuchane kolory, a nie roślina? Takie pytania zadaję sobie, kiedy przepinam obiektyw i idę na łąkę. Pomijając jednak wszelkie dylematy, te kilka minut sam na sam z rośliną jest niezwykle przyjemne, odstresowujące i zasilające. To slow fotografia – spokojna, skupiona, bez pośpiechu.
Wysyłam minicykl ze spotkania z dmuchawcem. Byłam na komercyjnym zleceniu i w przerwie właściwych zdjęć zobaczyłam gdzieś z boku wielkie puchate kule. Było piękne popołudnie, a za roślinami ciągnęło się ogrodzenie z pleksi, które wspaniale rozpraszało niskie światło. Wiedziałam, że te warunki dadzą zadowalające mnie efekty. Chciałam też maksymalnie uprościć obraz, wydobyć pewną graficzność, ale nie stracić delikatności fotografowanej rośliny.
Mój „model” nazywa się kozibród wielki lub łąkowy. Zdjęcia wykonałam obiektywem Tokina 100/2.8 i Nikonem D750.

Opinia naszych ekspertów:

Joanna Kinowska:

Pierwsze moje wrażenie po obejrzeniu tej serii było takie, że czegoś jest tu za dużo. Ileż można? Kolejny i kolejny obrazek… Że to nie jest seria, tylko pojedyncze i osobne kadry. Każdy z powodzeniem nadający się na tapetę komputera – obowiązkowo malowniczy, tajemniczy, wciągający. Jednak nie dawały mi spokoju ostatnie dwa kadry – te pionowe, zestawione obok siebie. Pozytyw i negatyw albo na odwrót. Jasne i ciemne. Podobnie przedzielone. Myślę dalej – no zła edycja. Po ciemnym dawać tak jasne? Oczy przecież bolą. Tym razem jednak ten zabieg zadziałał inaczej. Kazał mi jeszcze raz spojrzeć na całość. Okazuje się, że to jednak opowieść, a nie tylko czysta wizualność. To przejście światła, zagłębianie się. To poznawanie fotografowanej rośliny.

Ostatecznie jeden drobiazg bym zmieniła – dałabym drugie zdjęcie na początek, żeby zacząć od tajemnicy, ale jeszcze jakoś niewypełniającej kadru. Dać ten ogół najpierw. A potem już bez trzymanki. Aż do końca, do dwóch pionowych. Może zamienić je kolejnością, żeby powstała pętla, zachęcić widza do oglądania cyklu w kółko? Żeby zakończyć tym ciemnym, opowiadającym coś w kontekście. A może to byłaby już inna historia?

Jeszcze potem nasunęło mi się pytanie, jak powstały te zdjęcia. Świecone w studio, precyzyjnie dobrane elementy. Na spokojnie i w wielu podejściach. Ewidentnie. I wtedy przeczytałam opis autorki. Chociaż dalej próbuję sobie wyobrazić, jak może wyglądać ogrodzenie z pleksi, myślę, że to genialne okoliczności i autorka skorzystała z tej sytuacji, jakby miała scenariusz na zdjęcia i gotowe lampy. A może dała sobie czas na poznanie się z bohaterem i stąd ta piękna opowieść?

Fantastycznie prosty klucz do całej serii został zawarty w opisie serii. Może nawet nie tyle klucz, bo zdjęcia się same czytają, ile pewnego rodzaju pointa, wysłowienie nastroju – wolna fotografia. Dać sobie czas na zapoznanie. Wtedy rzeczywiście nie znajdziemy w tych pracach ani efekciarstwa, ani słodyczy, bo poza technologią i łatwym obrazkiem jest opowieść. Brawo!

Łukasz Kacperczyk:

Zgadzam się z Joanną, że seria wyglądałaby lepiej z drugim zdjęciem na początku. Ale nawet wtedy chyba bym nie przebolał dwóch pionowych kompozycji na końcu… Nie dlatego, że są kiepskie (są bardzo dobre – tak jak pozostałe ujęcia). Po prostu wyglądają jak doczepione do spójnej (o tym za moment) całości. Pojedynczo każda z prezentowanych fotografii cieszy oko, ale jako seria nie przekonują. Im dłużej na nie patrzę, tym bardziej jestem przekonany, że wolałbym oglądać dyptyki: 2+1, 4+3, 8+7. Kiedy patrzę na zestaw zawierający osiem zdjęć lub więcej, szukam porządku, klarownej myśli i tym razem ich nie znajduję. Niewykluczone, że nie taki był zamysł autorki, bo wydaje mi się, że udało jej się osiągnąć cele wspomniane w opisie towarzyszącym zgłoszeniu (wizualnie, rozpatrując pojedyncze kadry, jest przecież znakomicie). Zresztą historia powstania prezentowanych bardzo mnie ucieszyła, bo lubię wszystko, co zrobione przy okazji, mimochodem i spontanicznie. Oczywiście pod warunkiem, że tego pośpiechu nie widać na zdjęciach. A tutaj – jak słusznie zauważyła Joanna – moglibyśmy się raczej spodziewać cyzelowania kadrów w studio niż szukania inspiracji pod płotem… Dlatego też pomijam tu kwestie warsztatowe, bo z nimi ewidentnie autorka nie ma problemu. I świetnie, gdyż dzięki temu możemy się pastwić nad bardziej zaawansowanymi aspektami zgłoszenia, wnikając w szczegóły, co do których niekoniecznie musimy się zgadzać, ponieważ wkraczają już w obszar upodobań artystycznych. Niniejszym umywam więc ręce i idę dalej oglądać zdjęcia.

O cyklu:

Od maja 2017 ruszyliśmy z nowym cyklem artykułów, w którym dwoje naszych ekspertów komentuje i ocenia prace nadesłane przez użytkowników Szerokiego Kadru. Omówiają oni wybrane zdjęcia – czasem ganiąc, kiedy indziej chwaląc. Czekamy na zgłoszenia odważnych czytelników! Zdjęcia może przesłać każdy zainteresowany.

W każdym odcinku cyklu „Twoje zdjęcia okiem ekspertów" publikowane są trzy fotografie z komentarzem Joanny i Łukasza. Będą to fotografie różnych autorów. Tak, aby jak największa liczba odbiorców mogła uzyskać tę nietypową konsultację.
Pierwszy nabór zdjęć do eksperckiego cyklu artykułów odbył się w maju tego roku, kolejny w październiku. Następną edycję planujemy na drugą połowę 2018 roku.

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

joannasz

Ależ mnie ucieszyło każde Państwa słowo. Bardzo dziękuję za wnikliwą analizę. To duża nauka dla mnie. Panie Łukaszu, popróbuję sugerowanych przez Pana dyptyków. Pani Joanno, raz jeszcze ułożę zgodnie z Pani uwagami.
Raz jeszcze dziękuję.
Joanna Szpak

czaromir

Dziękuję również za wzięcie mnie pod lupę :) Miłe zaskoczenie przy piątku 13go, świetny prezent na 30 urodziny :))

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

1954

Magdalena Russocka2018-12-08 18:58:27 1954

Niesamowite! Nie mogę się napatrzeć!…

nieznjoma0001

Autoportret w tryptyku2018-12-07 17:23:21 nieznjoma0001

Czy można wykorzystać zdjęcia, które wcześniej zostały wykonane?…

AnaVera

Moja rzeczywistość2018-12-04 19:31:50 AnaVera

Z niekłamaną przyjemnością obejrzałam wszystkie zgłoszone zdjęcia. Dużo ciekawych…

magdalena

Magdalena Szczoczarz2018-12-04 10:54:45 magdalena

Bardzo dziękuje za miłe słowa :)…