Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Zagadnienia techniczne | Sposoby fotografowania | Architektura | Dokument i reportaż | Ludzie | 13.10.2020 | Początkujący | Kolor tła:

Punkt widzenia w fotografii

Michał Leja

Dodaj do schowka
01 02 01 02 Kiedy stoimy w pozycji wyprostowanej i celujemy obiektywem idealnie poziomo, przez środek kadru przebiega linia horyzontu. Czasem ewidentnie widoczna, czasem tylko wirtualna.

Wybór interesującego punktu widzenia jest nieodłącznym elementem procesu fotograficznego. I nie myślę tu o prowadzeniu narracji z punktu widzenia, na przykład, bohatera reportażu. Mam na myśli punkt widzenia mający wpływ na obraz od strony kompozycyjnej, czyli to, gdzie znajduje się aparat podczas fotografowania i pod jakim kątem względem tematu jest ustawiony obiektyw. To bardzo często bagatelizowane zagadnienie jest niezwykle ważne dla odbioru zdjęcia. Bagatelizuje się je (a może o nim zupełnie nie myśli), zakładając, że temat zdjęcia i fotografowana sytuacja (decydujący moment) załatwią sprawę atrakcyjności kadru. Jest w tym trochę racji, ponieważ te dwa elementy są kluczowe, ale ciąży na nas jeszcze obowiązek podania całości w możliwie najatrakcyjniejszej formie.

Kombinowanie ze zmianą punktu widzenia może być uciążliwe z wielu powodów: bo tak jest wygodnie, a tak niewygodnie, bo jak ukucniemy z ciężkim plecakiem, to już nie wstaniemy, bo wyciągnięte maksymalnie ku górze ręce z aparatem po minucie palą żywym ogniem, bo nie mamy drona, bo... Mamy wybór: albo będziemy kombinowali i starali się uatrakcyjnić zdjęcie, albo nie ruszymy z rozwojem naszych umiejętności z miejsca.

01 02 03 04 01 02 03 04 Poziomy punkt widzenia świetnie sprawdza się, gdy tło jest w miarę uporządkowane.

Ten najpopularniejszy – poziomy

Zdecydowanie najłatwiej jest zrobić zdjęcie z poziomu oczu. Nic w tym dziwnego – pozycja stojąca i wzrok skierowany poziomo (w dal) są dla nas najbardziej naturalnymi odruchami obserwacyjnymi. I to przekłada się na robienie zdjęć. Zazwyczaj fotografujemy na stojąco, przykładając aparat do oka albo trzymając go przed twarzą, gdy korzystamy z wyświetlacza. Oś obiektywu jest mniej lub bardziej zbliżona do poziomu. Zaletą takiego patrzenia jest jego dostępność, a co za tym idzie, popularność. Wadą? To samo! Popularność oznacza bowiem powszechność. Już kolejne dwa sposoby (opisane poniżej) diametralnie to zmieniają. Ale to nie jest tak, że poziom umieszczenia aparatu i kąt pochylenia obiektywu dyskwalifikują zdjęcie. Wspomniane przeze mnie wcześniej aspekty są nadrzędne (temat, emocje, decydujący moment czy wieloplanowość), ale zachęcam do tego, żeby jednak wprowadzić w proces myślenia o kompozycji wysokość, na jakiej znajduje się aparat. W tym miejscu powinienem na razie zakończyć, ale korci mnie, żeby dodać jeszcze jeden element do tej układanki: zmiana punktu widzenia w osi poprzecznej (lewo – prawo). Często okazuje się, że delikatne przesunięcie aparatu w lewo lub prawo pomoże w urozmaiceniu kompozycji i odsłonięciu pewnych niewidocznych elementów lub zróżnicowaniu skali obiektów podobnej wielkości.

Pisząc te słowa, mam przed oczami cykl fotografii Josefa Koudelki pt. Wall, w którym fotograf opowiedział o powstającym murze między Izraelem i Palestyną. Wiele z tych fotografii jest wykonanych z poziomego punktu widzenia, czasem lekko „przekoszonych" (w celu wzmocnienia kompozycji).

01 02 03 04 01 02 03 04 Efekt perspektywy linearnej jednozbieżnej najbardziej uwypukla się podczas fotografowania architektury, zwłaszcza ekstremalnie szerokim kątem – tu 14 mm. Celując aparatem z dołu po skosie ku górze, uzyskujemy efekt linii zbiegających się w jednym punkcie. Mogą one mieć punkt zbieżny powyżej krawędzi kadru.

Ten zaskakujący – żabi

Drugim najbardziej dostępnym sposobem na zmianę punktu widzenia jest obniżenie aparatu i zadarcie obiektywu ku górze. Fotografowanie z dołu może okazać się dobrym rozwiązaniem w fotografowaniu pod światło, gdy tło ciemnieje na tyle, że może zlać się w czarną plamę z głównym obiektem na pierwszym planie. Niskie umiejscowienie aparatu i skierowanie go po skosie do góry pomoże odseparować obiekt od „opuszczającego się" tła – im dalej to tło się znajduje, tym mocniejszy będzie efekt. Metoda prosta do zastosowania – wystarczy się schylić, ukucnąć czy też usiąść na ziemi. Jeśli mamy aparat z odchylanym ekranem, sprawa jeszcze bardziej się upraszcza, ponieważ możemy fotografować wygodnie nawet z poziomu chodnika. A czy można uzyskać żabi punkt widzenia z poziomu wzroku?

Oczywiście! Wszystko zależy od tego, z jakimi obiektami mamy do czynienia. Najoczywistszym przykładem jest fotografowanie architektury. Najczęściej robimy to z bliska, bo nie ma innej możliwości w ciasnych miastach. Kierujemy aparat ku górze. Wywołujemy wówczas efekt perspektywy linearnej jedno- lub dwuzbieżnej, co w technicznej fotografii nie jest mile widziane. Pamiętajmy jednak, że z każdego błędu można zrobić walor i w kreatywny sposób pokazać na przykład geometrię. Wielbicieli fotografii architektury odsyłam do książki z fotografiami, ponownie panoramicznymi, tym razem pionowymi, Horsta Hamanna New York Vertical. Znajdziecie w niej zarówno poprawne pod względem perspektywy spokojne kadry, jak i zaskakujące geometrią i dynamiką żabie obserwacje.

A inne tematy? Ciekawym przykładem niech będzie fotografowanie człowieka. Robiąc to z dołu, zwłaszcza obiektywem szerokokątnym, uzyskamy efekt rozciągnięcia nóg i skrócenia górnej części korpusu. Im dłuższa ogniskowa, tym mniej wyrazisty będzie wspomniany efekt – ciało modela będzie wracało do poprawnych proporcji. Dobrze ilustrują to zagadnienie fotografie Aleksandra Rodczenki. Uwiecznianie postaci z dołu wzmacnia wrażenie monumentalności. I tak też fotografował Rodczenko, uzyskując wrażenie heroizmu w przypominających posągi postaciach robotników budujących potęgę ówczesnego reżimu.

01 02 03 01 02 03 Wzniesienie się kilka metrów nad poziom fotograficznego planu daje nowe możliwości kompozycyjne. Łatwiej jest na przykład wkomponować plamy światłocienia w całość kadru. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że trzeba się gdzieś wdrapać. Zdjęcie po lewej wykonane zostało z okna mieszkania, to po prawej z tarasu górującego nad opadającą ulicą.

Ten, o którym marzą wszyscy – ptasi

Wszyscy marzą o lataniu, również z aparatem. Nie oznacza to jednak, że ten punkt widzenia dostępny jest wyłącznie dla aeronautów. Ptasi punkt widzenia polega na skierowaniu osi obiektywu po skosie w dół. Można to robić z poziomu wzroku, a może się wręcz okazać, że trzeba będzie użyć do tego samolotu – wszystko zależy od tematu i obiektu, z którym przyszło nam się zmierzyć. Dużo zmienia już zwyczajne fotografowanie znad głowy, co znowu jest łatwo dostępne dzięki odchylanemu ekranowi w korpusie. Kolejnym krokiem będzie użycie drabiny (i tak, wielu fotografów ma w swojej pracowni drabinę), fotografowanie z okna budynku itd. Taki zabieg pomoże inaczej zagospodarować tło niż w przypadku żabiej perspektywy. Horyzont możemy umieścić poza górną krawędzią zdjęcia i oczyścić w ten sposób przestrzeń z informacji w tle. Dobrym przykładem będą tu słynne czarno-białe fotografie Mario Giacomellego z serii „Io non ho mani che mi accarezzino il volto", na których widzimy relaksujących się zabawą księży niemal zawieszonych w białej przestrzeni. Bohaterowie tych zdjęć byli fotografowani z daleka i z wysoka, więc proporcje ciała nie zostały zaburzone, ale im bardziej zbliżymy się do modela i im szerszą ogniskową wykorzystamy, tym bardziej nad resztą ciała zacznie dominować głowa. Dojdzie do efektu, który znamy z karykaturalnych rysunków – postaci o małych korpusach i monstrualnych twarzach.

01 02 01 02 Gdyby nie obłoki na zdjęciach, długo można by się zastanawiać, czy sfotografowany obiekt na pewno jest budynkiem.

Ten relaksujący – pionowy w górę

Leżeć na trawce (z aparatem) i patrzeć w chmury? Czemu nie! Oczywiście przykład leżenia nie jest jedynym sposobem na fotografowanie pionowo w górę, wystarczy zadrzeć odpowiednio mocno głowę lub skorzystać z odchylanego ekranu w aparacie. Ten punkt widzenia – nazywany czasem „grobowym" – dobrze się sprawdzi w fotografowaniu strzelistych form (wysokie drzewa, drapacze chmur itp.). Należy zwrócić uwagę na ryzyko mierzenia się z dużą dysproporcją w jasności między niebem i fotografowanymi obiektami. Ważne jest wybranie odpowiedniej pory dnia, bliżej zmroku, gdy niebo ciemnieje – wpada w głęboki błękit (przy bezchmurnej pogodzie) i zaczyna kontrastować z żółtym światłem sztucznym. Na pewno przyda się też filtr polaryzacyjny, którym możemy wygasić refleksy w szklanych fasadach budynków. Z kolei podczas fotografowania drzew w lesie nie ma co liczyć na miejskie światła, ale flesz lub latarka mogą zdziałać cuda!

01 02 01 02 Dużo uwagi poświęca się ostatnio fotografii „flat lay”. To nic innego jak skierowanie obiektywu pionowo w dół i umiejętna kompozycja kadru.

Ten najmniej dostępny – z powietrza/kosmiczny

Najmniej dostępny, jeśli przyzwyczaimy się do określenia „kosmiczny", ale tak naprawdę punkt widzenia pionowy w dół jest tak samo prosty do wykonania, jak poprzedni. Wystarczy się schylić i celować w podłogę, co jest popularne w fotografii „flat lay" (m.in. kulinarnej). W fotografii krajobrazu ograniczeniem jest wzniesienie się w górę na tyle, by objąć odpowiednio dużo. Do niedawna jedynym sensownym narzędziem wydawała się paralotnia, ale rozwój technologiczny i popularność dronów sprawiły, że ten rodzaj fotografii zaczął być powszechnie dostępny. Sam zacząłem latać właśnie z tego powodu. Będąc w górze, warto szukać form geometrycznych, koloru i światłocienia. Fotografia drzewa wykonana z poziomego punktu widzenia ukaże nam przedmiot, którego wysokość będziemy mogli oszacować, chociażby na bazie proporcji z innymi elementami otoczenia. Pionowo z góry już nie. Jedyną wskazówką jest cień rzucany przez drzewo na ziemię. Podobnie jest z architekturą – z góry, bez cienia, jesteśmy w stanie oszacować wyłącznie powierzchnię budynku.

Ekstremalnym przykładem fotografii z drona są zdjęcia satelitarne. Fotografujący satelita, jak by na to nie patrzeć, jest bezzałogowym statkiem poruszającym się po zaprogramowanym kursie. Istotnymi ograniczeniami są tu jednak odpowiednie pozwolenia i budżet ;–) Obcowanie z tego typu fotografią spopularyzowała usługa Google Maps, a usługi z nią związane przełożyły się nawet na powstanie kilku projektów artystycznych. Na naszym rodzimym podwórku należy wspomnieć o Kacprze Kowalskim, którego serie „Over" czy „Efekty Uboczne" pięknie interpretują z pozoru znane i opatrzone miejsca.

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

joannabrozek555

Bragi J Ingibergsson2020-10-26 18:31:48 joannabrozek555

Przepiękne zdjęcia.…

joannabrozek555

David Yarrow2020-10-26 17:55:09 joannabrozek555

Warto obejrzeć te naturalne fotografie przyrody.…

joannabrozek555

Daniel Řeřicha2020-10-26 17:49:00 joannabrozek555

Fantastyczne fotografie , nie są dziełem przypadku ale świadomych ujęć.…

joannabrozek555

Tomasz Kuriata2020-10-26 17:33:23 joannabrozek555

Znakomite fotografie architektury…