Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Sprzęt | 22.10.2012 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Praktyczne zalety aparatów z dużą matrycą

Łukasz Kacperczyk

Tym razem nie wnikamy w techniczne szczegóły i nie dzielimy włosa na czworo, lecz zajmujemy się praktycznymi zaletami fotografowania aparatem wyposażonym w dużą matrycę światłoczułą.
Dodaj do schowka Komentarze: 20

Wstęp

We wcześniejszych artykułach pisaliśmy już o powodach, z jakich warto zdecydować się na lustrzankę cyfrową, oraz o zaletach fotografowania kompaktem. W tym miesiącu padło na aparaty z dużą matrycą światłoczułą i ich zalety w praktyce. Dyskutować na temat teorii można długo i namiętnie, ale nic chyba nie zastąpi praktycznych wskazówek oraz ilustracji. Wiadomo – obraz wart więcej niż tysiąc słów. Więc do roboty!

Czemu „aparaty z dużą matrycą”?

Początkowo chciałem się skupić na lustrzankach, ale ponieważ od paru lat rośnie i rozpycha się na rynku nowa klasa sprzętu – bezlusterkowce, czyli kompakty z wymienną optyką, która zazwyczaj oznacza aparaty z dużą (lub przynajmniej większą niż w typowych kompaktach) matrycą, postanowiłem zmienić klasyfikację na „aparaty z dużą matrycą”. To określenie obejmuje najszerszy możliwy zakres dostępnego dla zwykłego śmiertelnika sprzętu fotograficznego, który pozwala na wykorzystanie cech opisanych w artykule.

Wysoka jakość zdjęć

Tym razem nie chodzi mi o artystyczną jakość (choć to ona jest oczywiście nadrzędna), lecz czystą technikę. Oczywiście w służbie sztuki. Duża matryca wiąże się z wysoką jakością zdjęć, ale tylko pod warunkiem, że „duża” nie oznacza liczby megapikseli, które na niej upchnięto, lecz wielkość fizyczną. Duże punkty światłoczułe na matrycy z jednej strony mogą przyjąć dużo światła (dlatego trudniej o przepalenie najjaśniejszych fragmentów obrazu), a z drugiej strony mają większą czułość w sytuacjach, w których tego światła brakuje. Dzięki temu stosunek sygnału do szumu jest bardzo dobry (a im więcej „widzi” fotodioda, tym mniej trzeba wzmacniać sygnał; wzmacnianie powoduje powstawanie szumu widocznego na obrazie jako tzw. cyfrowe ziarno).

JPEG RAW Przykład różnicy pojemności tonalnej między plikiem JPEG a RAW (w tym wypadku NEF). Oba pliki pokazują maksymalną ilość informacji obrazowych, którą można wyciągnąć w przepalonych światłach. Różnica jest dość duża. Obniżenie domyślnego kontrastu JPEG-ów w aparacie mogłoby tu trochę pomóc, ale wtedy i tak trzeba potem plik obrabiać, więc znika jedna z podstawowych przewag JPEG-ów nad RAW-ami, czyli „gotowość” pliku od razu po wykonaniu zdjęcia.

Współczesnymi lustrzankami cyfrowymi i niektórymi bezlusterkowcami można z czystym sumieniem fotografować w sytuacjach, w których nawet ludzkie oko radzi sobie nie najlepiej, i mieć gwarancję zdjęć, które kilka lat wcześniej nie mogłyby powstać. I nie chodzi o oglądanie zdjęć na ekranie komputera na stuprocentowym powiększeniu – dobre zachowanie przy wysokich czułościach ma po prostu wielkie zalety w praktyce. Pamiętam, jak przy okazji premiery D700, pojawiły się relacje fotografów, którzy dopiero w trakcie oglądania na ekranie komputera zdjęć wykonanych nocą (oczywiście na bardzo wysokiej czułości) mieli okazję zobaczyć, co sfotografowali. Aparat zarejestrował więcej, niż widział człowiek na żywo w ciemnościach.

JPEG RAW Duża matryca i zapis w formacie RAW zapewniają odpowiedni zapas informacji obrazowej, który bardzo się przydaje, jeśli chcemy coś ze zdjęcia „wyciągnąć”. Powyżej dwie wersje tego samego zdjęcia – pierwsza prosto z aparatu (poza delikatnym kadrowaniem), druga po mocnej obróbce w komputerze. Jak widać, udało się wydobyć bardzo dużo szczegółów w cieniach, których np. w JPEG-u z matrycy zwykłego kompaktu po prostu by nie było.

Kolejna zaleta dużej matrycy wiąże się z rozdzielczością rozumianą jako zdolność odwzorowania szczegółów, nie tylko przy wysokich czułościach, ale też przy tych najniższych. Im mniej aparat musi się domyślać, tym lepiej – tym bardziej naturalnie będzie wyglądał obraz. Dzięki temu możemy więcej zrobić z plikiem już po wykonaniu fotografii. Zdjęcie zawierające dużo wartościowej informacji obrazowej można potem wykadrować bez utraty jakości (oczywiście zachęcam do w pełni świadomego kadrowania w momencie fotografowania, ale warto mieć otwartą drogę do ewentualnych późniejszych modyfikacji), można je mocno obrobić w komputerze bez obawy, że obrazem zawładną cyfrowe artefakty. Takich rzeczy po prostu nie da się zrobić z JPEG-iem ze zwykłego kompaktu. I tu dochodzimy do kolejnej zalety „poważnych” aparatów z dużymi matrycami – wszystkie pozwalają na zapis zdjęć w plikach RAW, które dają użytkownikowi do dyspozycji pełną informację obrazową zarejestrowaną przez matrycę aparatu.

Jak zawsze, kluczem jest wszechstronność i wolność wyboru.

Ergonomia

Pęd ku miniaturyzacji, który wciąż ma się dobrze, nie zawsze skutkuje praktycznymi rozwiązaniami. Weźmy np. kieszonkowe kompakty – świetnie, że można je zawsze mieć ze sobą (i do tego zostały stworzone, więc nie czynię z ich wielkości zarzutu), ale trudno nimi fotografować „na poważnie”. Długotrwałe trzymanie w wyciągniętych przed siebie rękach (pamiętajmy – nie ma wizjera) malutkiego, śliskiego, prostokątnego obiektu prowadzi do skurczu dłoni i nie zachęca do poświęcenia się fotografowaniu. Aparatem większym, wyposażonym w wygodny uchwyt, pozwalającym przyłożyć się do oka (co dodatkowo stabilizuje aparat) fotografuje się znacznie wygodniej, łatwiej i przyjemniej.

Miłośnicy korzystania z obiektywów zmiennoogniskowych doceniają szybkość i precyzję pracy z obiektywami wyposażonymi w mechaniczny pierścień zmiany ogniskowej. Mechaniczne przełożenie ruchu ręki fotografa na zmianę ogniskowej pozwala błyskawicznie przejść z jednego końca zakresu w drugi. To komfort nieporównywalny z naciskaniem przełącznika zmiany ogniskowej i czekaniem, aż wbudowany motorek przesunie w końcu soczewki, jak to się zazwyczaj odbywa w kompaktach.

Mechaniczny pierścień zoomowania na obiektywie wygrywa z przełącznikiem wykorzystywanym w kompaktach nie tylko precyzją działania, ale też wygodą pracy. Przykłady z modeli Nikon D7000 i Nikon COOLPIX L610. Mechaniczny pierścień zoomowania na obiektywie wygrywa z przełącznikiem wykorzystywanym w kompaktach nie tylko precyzją działania, ale też wygodą pracy. Przykłady z modeli Nikon D7000 i Nikon COOLPIX L610.
Przykłady zdjęć bardzo precyzyjnie skadrowanych już w momencie naciskania spustu migawki. Nie zawsze można się cofnąć lub podejść kilka kroków, a wtedy niezbędna jest możliwość dokładnego ustawienia ogniskowej pierścieniem zooma na obiektywie.

Pełna kontrola głębi ostrości

Kolejny raz podkreślę znaczenie wszechstronności. W wypadku głębi ostrości wcale nie chodzi o to, że im więcej, tym lepiej, a przecież to jedno z podstawowych narzędzi fotograficznych. Świadomy fotograf powinien mieć możliwość zastosowania zarówno dużej głębi ostrości, która zapewni rozpoznawalność szczegółów nie tylko w płaszczyźnie ostrości, ale też w najdalszych planach tła. Powinien też móc wyodrębnić z wieloplanowej kompozycji jeden element, na którym ustawiona jest ostrość, podczas gdy pozostałe plany są całkowicie rozmyte. Osiągnięcie małej głębi ostrości jest praktycznie niemożliwe bez dużej matrycy (poza zastosowaniem najdłuższych dostępnych ogniskowych lub najmniejszej możliwej odległości ogniskowania).

Ze świadomym wykorzystywaniem głębi ostrości wiąże się pewna funkcja dostępna tylko w zaawansowanych aparatach, a mająca sens jedynie w modelach z dużymi matrycami. Mówię o podglądzie głębi ostrości. Po naciśnięciu odpowiedniego przycisku (albo dedykowanego, albo funkcyjnego, któremu można przypisać aktywowanie podglądu) aparat przymyka listki przysłony obiektywu do przysłony roboczej (czyli tej, którą wybraliśmy w parametrach ekspozycji, a nie maksymalnego otwarcia przy którym pracujemy z lustrzanką). Obraz w wizjerze ciemnieje (wiadomo – obiektyw przepuszcza wtedy znacznie mniej światła), ale za to widzimy dokładnie, jak zwiększa się głębia ostrości wraz z przymykaniem przysłony, co pozwala precyzyjnie wybrać wartość przysłony, która da zamierzony efekt (czyli odda ostro tylko te elementy kadru, które mają być ostre, a rozmyje całą resztę).

Zaawansowane lustrzanki mają osobny przycisk, którego jedyną funkcją jest przymykanie przysłony do podglądu głębi ostrości. Przycisk znajduje się w okolicach bagnetu mocowania obiektywu, więc wygodnie się z niego korzysta. Przykład z modelu Nikon D7000.

Podgląd głębi ostrości przydaje się przede wszystkim podczas fotografowania statycznych motywów (np. pejzaży), ale warto z niego skorzystać choćby kiedy robimy portrety, aby upewnić się, czy po pełnym otwarciu obiektywu głębia nie zrobiła się tak mała, że uniemożliwiła ostre oddanie np. obojga oczu modela, albo czy głębia jest wystarczająco duża, żeby skompensować ewentualny błąd fotografa lub minimalne poruszenie modela (wystarczy by portretowana osoba odrobinę cofnęła głowę, zupełnie bezwiednie), żeby na zdjęciu ostre wyszły np. czubki rzęs, a nie oczy. Podgląd głębi ostrości to funkcja, której brak rzadko doskwiera, ale kiedy już zaczniemy z niej korzystać, okazuje się, że używamy jej zaskakująco często. W każdym razie ze mną tak było. Polecam takie w pełni świadome korzystanie z głębi ostrości.

Jak widać, poza jakością zdjęć, najważniejsze praktyczne plusy aparatów wyposażonych w duże matryce wiążą się ze sprawami, które są stare jak fotografia – cała fotografia, a nie tylko fotografia cyfrowa: bezpośrednim i błyskawicznym przełożeniem działań fotografa na działania aparatu, jak najbliższym kontaktem fotografa z fotografowanym obiektem, brakiem oczekiwania na działanie jakiegoś mechanizmu, z mniej lub bardziej bezpośrednim dostępem do mechanicznych funkcji aparatu (jak podgląd głębi ostrości), wygodą pracy objawiającą się takim zespoleniem z aparatem, że zapominamy, że mamy go w rękach. Takiej symbiozy ze sprzętem fotograficznym życzę wszystkim fotoamatorom.

Tekst: Łukasz Kacperczyk
Zdjęcia: Łukasz Kacperczyk, materiały firmy Nikon

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

flyman

Tytuł artykułu mylący, myślałem, że chodzi o porównanie aparatów pełnoklatkowych z resztą. Chętnie poznałbym różnice pomiędzy np. D7000 a jakąś high-endową pełną klatką w fotografowaniu podobnych kadrów.

Nie zgadzam się z autorem, że funkcja podglądu głębi ostrości jest tak istotna. Odwraca ona bowiem uwagę od tego co w fotografowaniu powinno być najważniejsze. Zawsze przecież można sprawdzić na LCD, czy zdjęcie spełnia założenia i najwyżej poprawić błędy, choć jestem pewien, że autor i tak to robi, co sprawia, że jest raczej rzemieślnikiem niż artystą. Osobiście używam tego dedykowanego przycisku do wyłączania lampy błyskowej, ponieważ cenię sobie szybkość pracy i poświęcenie się w całości motywowi, który fotografuję.

BratZagłoby

a ja tam się z autorem zgadzam - zabawa z głębią ostrości to przednia zabawa

kretik

kretik 2012-10-23 15:48:42

Zanim zacząłem czytać, wydawało mi się, że artykuł potraktuje o analizie fotografowania z matrycami Crop, FF i większymi w kontekście używanej optyki, porównanie rozmycia poszczególnych części obrazu przy tym samym obiektywie, zmiana ustawienia rozdzielczości matrycy a parametry fotografowania. Liczyłem że dowiem się czegoś więcej niż można spotkać w większości poradników fotoamatora.

Lukasz

Lukasz 2012-10-23 17:11:53

"PEŁNA KONTROLA GŁĘBI OSTROŚCI" !!! w lustrzance :) To chyba taki żarcik autora. Warto było by dodać że w tańszych lustrzankach z matrycą APS-C, matówka i tak nie pokazuje prawidłowej głębi ostrości. Dla przykładu zdjęcie zrobione obiektywem o świetle f 1,4  (na nikonie d3000 lub innym z matrycą APS-c) będzie miało o wiele mniejszą głębie ostrości niż tą którą zobaczymy na podglądzie przez wizjer (za wyjątkiem lustrzanek z funkcją podglądu na żywo obrazu padającego na matryce - ale to mamy w standardzie w tańszych aparatach).

Kamil

Kamil 2012-10-23 18:16:16

To ja może napiszę dlaczego akurat mniejsza matryca jest lepsza niż FF:

-sporo tańsza


-większa GO przydatna w macro, lub fotografii przyrody (ptaki jak i krajobrazy)


 


wszystko zależy od punktu patrzenia i indywidualnych potrzeb ;-)

tomwis

Pełna klatka przy robieniu zdjec architektury to podstawa, a wieksza tym lepsza :) Najlepiej duzy format .

mariolaz

jak dla mnie fajnie obrazowo przedstawiony temat bez porównań dla pełnych klatek  i cieszę się, że D 7000 bo właśnie niedawno stałam się jego posiadaczką :)

amatorek

amatorek 2012-10-24 18:37:17

Dla mnie zabrakło przykładów takich aparatów w grupie np. kompaktów.

doro

doro 2013-01-24 01:20:39

tak wiec ile to jest "duza matryca"... w kompakcie najlepiej.

slash

slash 2013-04-10 08:36:38

przepraszam ale gdzie jest zdjecie mlodej modelki ?? " Widać to wyraźnie na oczach młodej modelki" widze balony i psa jakiegos ;-)

Redakcja-SK

Dziękujemy za uwagę. W trakcie przenoszenia mogło się coś zawieruszyć. Artykuł już jest poprawiony

wald

wald 2013-04-11 00:45:00

Witam! Jeżeli mówimy o pełnej klatce to nikon D 7000 jej nie posiada gdyż to jest format DX ( 23,1 x 15,4 mm ) a pełna klatka to FX (35,9 x 24 mm) i posiada wspominany dopiero nikon D 800.

paweu

paweu 2013-04-27 23:57:30

Podobnie jak "flyman'a" zmylił mnie tytuł artykułu. Ale chyba dlatego, że tekst nazbyt banalny by znlaleźć się w dziale dla średnio zaawansowanych. Z szacunkiem dla autora oczywiście, bo informacje w nim zawarte są niezwykle cenne dla miłośników fotografii, którym nie wystarcza kompakt.

becet

becet 2013-05-02 23:34:26

Witam.
Artykuł nie jest poprawiony - w dalszym ciągu nie ma modelki "z oczami". Są za to balony... Poza tym znaczna część lustrzanek amatorskich nie ma podglądu GO (vide Pentax K200). Miałem kiedyś w ręku jakieś cudo (nie pamiętam modelu) z podglądem. Przymknięcie przysłony powoduje taką degradację jasności obrazu, że GO widzimy bardzo umownie. Wspólczesne lustrzanki są bardzo okaleczone, jeśli chodzi o podstawową obsługę aparatu. Pentax MV (przykład) miał piękną matówkę z rastrem i dalmierzem klinowym a na dokładkę pierścień głębi ostrości na obiektywie... To były czasy...
Pozdrawiam

mizer

mizer 2013-07-29 15:00:26

Rozmiar klatki ma podstawowe znaczenie dla jakości obrazka, głównie ze względu na rozdzielczość obiektywów, w skócie im większy obraz rejestrujący tym mniej musimy go powiększać. Dodatkowy podgląd GO w cyfrach jest całkowicie niepotrzebny, mamy go przecież na wyświetlaczu w pełnej okazałości. Ciekawe kiedy producenci zaczną wypuszczać takie cyfrowe mju (albo minox-y), oczywiście z pełną klatką.

sajzer

sajzer 2013-08-26 14:32:52

a czy aparat Nikon 3100 nadaje się do robienia zdjęć? Dopiero się uczę więc jak mysłicie jest dobry ? Będzie robił takie zdjęcia jak te wyżej ??? Prosze o odpowiedź :) do zobaczenia ! ;)

photoproject

Po przejściu na pełną klatkę od razu wszystko staje się jasne... do czego dąży każdy fotograf jeżeli chodzi o jakość i wygodę :)

obserwator

obserwator 2015-09-10 12:30:33

Jakosc, wygoda, technikalia. Wazne moze zarobkowo, na slubach. Ale do wykonania interesujacego zdjecia wystarczy kompakt za 200 zl, a nawet komorka. Wspolczesna fotografia utonela w technikaliach, a technika nie zastapi tego co najwazniejsze. Pustki nie wypelni nawet magiczne szklo i godziny obrobki w photoshopie.

stanilaww

stanilaww 2016-05-25 21:49:14

Ja nie chcę RAW , ja chcę , żeby mój sprzęt rejestrował obraz tak jak go widać i żeby nawet go ulepszał

solo

solo 2017-03-06 12:34:21

''stanilaww''
Smartfon Samsunga zrobi to za Ciebie !

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

muarta

Autoportret w tryptyku2018-12-12 01:19:50 muarta

Inspirujący wywiad i piękne zdjęcia.…

kamil.wlodarczyk

Anita Andrzejewska. Jestem kim jestem2018-12-11 15:48:41 kamil.wlodarczyk

Wyjątkowa fotografia , prace wspaniałe , profesjonalne i z impresją.…

bogdanw

Anita Andrzejewska. Jestem kim jestem2018-12-11 14:54:18 bogdanw

Wspaniale, że pracuje Pani na analogu!…

mondey

Anna Kawala Konik2018-12-10 16:13:39 mondey

pasja + miłość do psów = piękne zdjęcia :) Gratuluje Pani Aniu :)…