Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Dokument i reportaż | Historia | Ludzie | Po godzinach | 27.05.2015 | Początkujący | Powiększ tekst:

Pionierzy fotografii. Jacob Riis: Jak duński stolarz został amerykańskim fotoreporterem

Marta Eloy Cichocka

Jacob Riis należy do pionierów współczesnej zaangażowanej społecznie fotografii dokumentalnej. Nurt ten pojawił się spontanicznie już pod koniec XIX wieku, gdy zaczęto używać aparatu jako narzędzia dostarczającego dowodów wizualnych na panujące ówcześnie nierówności społeczne, podłe warunki życia i pracy, problemy związane z urbanizacją czy uprzemysłowieniem.

Dodaj do schowka Komentarze: 0

Jacob Riis
(ur. 1849 w Ribe, Dania – zm. 1914, Barre, Massachusetts, USA)

Stolarz ze złamanym sercem

Jacob (Jakob) Riis, amerykański działacz społeczny i pionier fotografii dokumentalnej, urodził się w Danii, jako trzeci z piętnaściorga rodzeństwa. Języka angielskiego nauczył się za sprawą ojca nauczyciela, a doskonalił na lekturach Charlesa Dickensa i Jamesa Fenimore’a Coopera. Mimo aspiracji ojca, który życzył mu kariery literackiej, młody Riis chciał być stolarzem. Ani syn, ani ojciec nie przypuszczali jednak, że koleje losu Jacoba przyćmią fabułę niejednej XIX-wiecznej powieści. Zgodnie ze swym marzeniem terminował w Kopenhadze jako stolarz. Po powrocie do rodzinnego miasteczka, rozczarowany brakiem perspektyw i głębokim zawodem miłosnym, zdecydował się na emigrację do Stanów Zjednoczonych. Jako jedyny dobytek miał przy sobie czterdzieści dolarów zebranych przez przyjaciół, dwa listy polecające i złoty medalion z puklem włosów Elisabeth, która złamała mu serce. Miał wtedy 21 lat.

Portret Jacoba Riisa, autor nieznany, © Bridgeman Art Library / FotoChannels Portret Jacoba Riisa, autor nieznany,
© Bridgeman Art Library / FotoChannels

Zaglądając śmierci w oczy

Wiosną 1870 roku Riis dotarł do Nowego Jorku, który musiał zrobić na nim przytłaczające wrażenie, skoro za połowę majątku młodzieniec nabył rewolwer mający go chronić przed drapieżnikami – zwłaszcza tymi dwunożnymi! W tym czasie intensywnej urbanizacji połączonej z falami imigracji jedna mila kwadratowa na Lower East Side stanowiła najgęściej zaludnione miejsce na ziemi. Mimo swojej przedsiębiorczości i pracowitości młody emigrant szybko został bez środków do życia. Chwytał się rozmaitych zajęć – od stolarki po pracę w kopalni. Próbował zaciągnąć się do armii i powrócić do Europy na front toczącej się wówczas wojny francusko-pruskiej. Bezskutecznie. Jesienią znalazł się w takiej nędzy, że koczował na ulicy, pożywienia szukał na śmietnikach, a za jedynego towarzysza miał psa przybłędę. Czarę goryczy przepełniła kradzież medalionu z puklem włosów ukochanej. Kiedy zrozpaczony Riis poskarżył się sierżantowi policji, ten wyrzucił go na bruk i zatłukł na śmierć towarzyszącego mu psa. Nieszczęśnik postanowił opuścić przeklęty Nowy Jork, płacąc za bilet na prom jedwabną chusteczką – jedyną cenną rzeczą, która mu pozostała – i jakimś cudem dotarł do duńskiego konsula w Filadelfii. Ten zaopiekował się rodakiem, nakarmił go, ubrał przyzwoicie i zapewnił drugi, tym razem lepszy start. Łatwo sobie jednak wyobrazić, że przeżycia tych kilku miesięcy wywarły na młodym emigrancie niezatarty wpływ i uzasadniają jego wrażliwość na cudze nieszczęście, której później dał liczne dowody.

Historia kołem się toczy

Dalsze koleje losu Riisa nie straciły bynajmniej swego powieściowego charakteru. Początkowo parał się stolarką i handlem, dzięki czemu zyskał nawet pewną niezależność finansową, ale na skutek nieuczciwości kontrahentów znów popadł w biedę i ciężko się rozchorował. Na domiar złego dowiedział się o zaręczynach ukochanej Elisabeth. Mimo to nie uległ rozpaczy i pokonał chorobę, a po powrocie do Nowego Jorku zaczął się rozglądać za pracą w redakcjach tamtejszych gazet. Szybko zyskał renomę jako reportażysta, a gdy gazeta, w której został redaktorem, upadła na skutek zawirowań politycznych, był w stanie ją wykupić za swoje oszczędności. Jednocześnie kolejny list z domu przyniósł mu niespodziewane wieści: zmarła ciotka Riisa i jego dwóch starszych braci, a także narzeczony Elisabeth. Nie zastanawiając się długo, Jacob napisał do niej, ponawiając propozycję oświadczyn, które kiedyś odrzuciła. Tym razem został przyjęty. Gdy odsprzedał gazetę za pięciokrotnie wyższą sumę, niż za nią zapłacił, i wsiadł na statek do Danii, był bogatym człowiekiem. Po ślubie nowożeńcy zamieszkali w Nowym Jorku. Riis nadal pracował jako wolny strzelec, dopóki w 1877 roku nie znalazł zatrudnienia jako reporter policyjny. Miał odwagę docierać do takich miejsc, do których nie trafił żaden dziennikarz. Pisał wstrząsające reportaże ze slumsów, zamieszkiwanych przez emigrantów, którzy stanowili połowę mieszkańców Nowego Jorku, a jego dramatyczny, miejscami wręcz melodramatyczny styl nie pozostawiał czytelnika obojętnym.

Rzecznik biedoty, przyjaciel prezydenta

Riis reporter szukał dodatkowych środków wyrazu na wzmocnienie wymowy swoich tekstów. Próbował rysunku, ale jego zdolności plastyczne były mizerne. Zwrócił się w stronę fotografii, lecz ówczesne warunki techniczne nie pozwalały mu ilustrować reportaży robionych w slumsach, nieraz nocą. Z zachwytem przyjął więc nowinki techniczne pozwalające na doświetlanie zastanej scenerii specjalnie odpalaną lampą magnezjową – i tak stał się jednym z pionierów fotografii z fleszem, a przy tym prekursorem zaangażowanego fotoreportażu. Rozczarowany współpracownikami i asystentami, zaczął fotografować sam, coraz bardziej doskonaląc swój warsztat. Mimo amatorskiego charakteru i braku dbałości o kompozycję fotografie Riisa wkrótce zyskały więcej uznania w redakcjach gazet niż pisane przez niego teksty, co z kolei skłoniło go przygotowania i wygłoszenia serii wykładów ilustrowanych własnymi zdjęciami. W tej kampanii mającej na celu poprawić sytuację życiową biedoty miejskiej przekonywał, że warunki życia i brak higieny mają wpływ zarówno na zachowania społeczne, jak i na rozprzestrzenianie się epidemii. Wkrótce sięgnął po kolejny środek wyrazu: opublikował książki How the Other Part Lives (1890) i Children of the Poor (1892) – zbiory reportaży ilustrowane jego fotografiami i rysunkami wykonanymi na podstawie zdjęć. Zaangażowana postawa Riisa, rzecznika dialogu między klasą niższą a mieszczaństwem, zyskała szacunek i poparcie prezydenta Theodore’a Roosevelta, który nie tylko zaprzyjaźnił się z fotografem, ale nazwał go „najlepszym Amerykaninem, jakiego znał”. Dzięki temu władze przestały ignorować problem miejskiej biedoty, a biedę przestano postrzegać jako efekt słabości moralnej. W 1901 roku Riis ufundował pierwszy w Nowym Jorku dom dla imigrantów. Sieć zainicjowanych przez niego schronisk działa w tym mieście do dziś.

Więcej szczegółów

Daniel Czitrom, Bonnie Yochelson, Rediscovering Jacob Riis. Exposure Journalism and Photography in Turn-of-the-Century, University of Chicago Press, Chicago 2014
Jacob Riis, How the Other Half Lives. Authoritative Text, Contexts, Criticism (red. Hasia R. Diner, z fotografiami Jacoba Riisa z kolekcji Muzeum Miasta Nowego Jorku), W.W. Norton & Co., New York 2010

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

marian_f

Podziały w społeczeństwie2018-02-20 15:42:12 marian_f

Gratulacje dla wyróżnionych…

jojas

Krok po kroku – 5 minut przy komputerze – 7 błędów edycji2018-02-18 07:49:44 jojas

Fajny artykuł. A tak celem wyjaśnienia co niektórym. Artykuł jest o tym że proces twórczy…

Redakcja-SK

Artur Nyk2018-02-15 15:50:08 Redakcja-SK

niestety żaden wpis nie oczekuje na akceptację. Prosimy o ponowny komentarz.…

lenek77

Artur Nyk2018-02-15 11:21:12 lenek77

Mi również wywiad bardzo się podobał - szczery naturalny przekaz bez napinki chyba odrobię…