Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Historia | Po godzinach | 13.10.2015 | Początkujący | Powiększ tekst:

Pionierzy fotografii. George Eastman: O fotografii tak wygodnej w użyciu jak ołówek

Marta Eloy Cichocka

Jak to się stało, że ten chłopiec na posyłki trafił na karty historii fotografii? To on zrobił z nas wszystkich fotografów. To dzięki niemu każdy zjadacz chleba mógł wziąć do ręki aparat fotograficzny, kierując się reklamowym hasłem: „Ty naciskasz guzik, my robimy resztę”. Odkąd George Eastman, założyciel firmy Kodak, wypuścił na rynkę pierwszą skrzynkę z obiektywem, fotografia przestała być elitarnym hobby i stała się demokratyczną rozrywką, a przy tym „tak wygodną w użyciu jak ołówek”.

Dodaj do schowka Komentarze: 3
Portret Georgeʼa Eastmana, autor nieznany, reprodukcja:
© Bridgeman Art Library / PhotoPower

George Eastman
(ur. 1854, Waterville, Nowy Jork – zm. 1932, Rochester, Nowy Jork)

Z życiem za bary

Biografie wielkich ludzi mają zazwyczaj dwojaki przebieg: albo wielki człowiek już jako dzieciak był małym geniuszem, albo nikt nie dałby za niego złamanego grosza. George Eastman zdecydowanie należał do tej drugiej grupy. Najmłodszy z trójki rodzeństwa, wcześnie osierocony przez ojca, jako nastolatek musiał wziąć na barki ciężar utrzymania matki i sióstr, z których jedna była niepełnosprawna. Rzucił liceum i znalazł posadę chłopca na posyłki, a później gońca w firmie ubezpieczeniowej. W niedługim czasie przejął zadanie segregowania polis ubezpieczeniowych, niekiedy sam je wypisywał – ale zarabiał najwyżej 5 dolarów na tydzień, a rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. Marząc o lepiej płatnej pracy, wieczorami uczył się w domu księgowości. W 1874 roku, po pięciu latach pracy w branży ubezpieczeniowej, udało mu się zatrudnić w banku: jako młodszy urzędnik w Rochester Savings Bank zarabiał ponad 15 dolarów tygodniowo. Mógł już sobie pozwolić na takie przyjemności jak choćby wymarzona wycieczka do Santo Domingo – co nieoczekiwanie okazało się przełomowym momentem w jego życiu.

Kodak od kuchni

Paradoksalnie do zaplanowanej wycieczki nie doszło, bo nasz bohater… zbyt dobrze się do niej przygotował. Za namową kolegi z pracy skusił się bowiem na zakup sprzętu fotograficznego, by utrwalić ulotne impresje z podróży. Zestaw do fotografii kolodionowej obejmował, jak się okazało, nie tylko spory aparat na ciężkim statywie, chemikalia, szklane naczynia, pojemnik na klisze i dzban wody, ale i specjalny namiot, w którym fotograf rozprowadzał emulsję na szklanych kliszach przed ich naświetleniem i wywoływał je zaraz po naświetleniu, na mokro. Całość ważyła tyle co ładunek dla konia jucznego i raczej zniechęcała do przemieszczania się z nim. Nim Eastman opanował tajniki posługiwania się swoim zestawem, już zaczął intensywnie myśleć, jak by go uprościć i odciążyć. I chociaż ostatecznie w podróż do Santo Domingo się nie wybrał, to właśnie odkrył ścieżkę życiowego powołania, której kulminacją miało być pięć liter znanych na całym świecie: K, O, D, A, K.

Pasja fotograficzna pochłonęła Eastmana całkowicie. Nie mógł sobie pozwolić na rzucenie posady w banku, pracował więc w ciągu dnia, noce zaś spędzał, eksperymentując w kuchni matki. Mokra płyta kolodionowa wymagała natychmiastowej obróbki – zaczął więc tak ulepszać emulsje żelatynowe, aby klisze nimi pokryte pozostawały światłoczułe również po wyschnięciu i mogły być naświetlane w dowolnym czasie. Do roku 1880 nie tylko doszedł do upragnionej formuły i opracował proces wykonywania suchych klisz fotograficznych, ale również opatentował maszynę do ich masowego przygotowywania. Ambitny 25-letni wizjoner szybko zorientował się, jakie możliwości kryje produkcja suchych klisz i ich sprzedaż na potrzeby innych fotografów. Wynajął więc całe piętro budynku w sercu miasta Rochester na siedzibę firmy i rozpoczął produkcję na większą skalę.

Ty naciskasz guzik, my robimy resztę

Wkrótce zaabsorbowały go poszukiwania tworzywa lżejszego i bardziej elastycznego niż szkło: jednym z pierwszych pomysłów było naniesienie emulsji na papier i nawinięcie go na rolkę, montowaną następnie w aparatach w miejscu pojemnika na klisze. Z uwagi na ryzyko utrwalenia na zdjęciu ziarna papieru Eastman opracował i udoskonalił proces pokrywania papieru warstwami nierozpuszczalnej i światłoczułej żelatyny, która po odklejeniu i potraktowaniu kolodionem wysychała, tworząc elastyczną błonę. Dalsze prace Eastmana nad udoskonaleniem tej przezroczystej, zwijanej błony, jak również mechanizmu jej przesuwu, całkowicie zmieniły kierunek rozwoju fotografii, dając mocne podwaliny dla późniejszego rozkwitu fotografii amatorskiej.

Wbrew pozorom popularność błony fotograficznej nie przyszła sama, a o nowych użytkowników trzeba było powalczyć za pomocą coraz bardziej popularnego narzędzia: reklamy. Genialny w swej prostocie slogan reklamowy Eastmana: „You push the button, we do the rest” towarzyszył w 1888 roku wprowadzeniu na rynek pierwszego aparatu marki Kodak z filmem fotograficznym w środku. Dzięki temu rewolucyjnemu posunięciu każdy amator mógł odtąd robić zdjęcia, a naświetlony film w aparacie odesłać do wywołania w firmowym laboratorium. W tym samym roku słowo „Kodak” zarejestrowano po raz pierwszy jako znak handlowy. Jego geneza obrosła w legendy – tymczasem prawda jest taka, że Eastman sam je wymyślił. Sam również wybrał żółte barwy handlowe firmy, rozpoznawalne dziś na całym świecie.

Moja praca jest skończona, po co czekać?

Przez kolejne lata życia George Eastman zyskał famę filantropa, reformatora i wybitnego biznesmena. Jego programy emerytur, ubezpieczeń na życie, zasiłków dla niepełnosprawnych i innych świadczeń socjalnych dla pracowników znacznie wyprzedzały swoją epokę. Sam zaznał biedy i był przekonany, że ludzie potrzebują do szczęścia nie tylko dobrych zarobków, ale i satysfakcji płynącej z wykonywanej pracy, a rozwój firmy zależy w równej mierze od rewolucyjnych pomysłów i wynalazków co od dobrej woli i lojalności pracowników, którym zostanie zapewniony udział w zyskach. Stąd pomysł utworzenia „dywidendy płacowej”, na podstawie której każdy pracownik otrzymywał dodatek do pensji obliczany na podstawie rocznych zysków firmy. W 1919 roku Eastman przekazał swoim pracownikom jedną trzecią swoich akcji Kodaka, wartych wówczas 10 mln dolarów. Jako filantrop hojnie wspierał zarówno instytucje charytatywne, jak i placówki edukacyjne (jego – anonimowa! – darowizna dla Massachusetts Institute of Technology wyniosła 20 milionów dolarów).

01 02 Aparat firmy Eastman Kodak Company, 1897,
reprodukcja: © Bridgeman Art Library / PhotoPower

Eastman zawsze żył według własnej filozofii, zgodnie z którą „to, co robimy w godzinach pracy, decyduje o tym, co mamy; to, co robimy w czasie wolnym, decyduje o tym, czym jesteśmy”. W wolnym czasie wielki biznesmen dał się poznać jako miłośnik malarstwa, propagator muzyki, zapalony myśliwy, wędkarz i kucharz. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że kochał życie – i dlatego postanowił się z nim rozstać, gdy nieuleczalna choroba kręgosłupa i postępujące kalectwo uniemożliwiły mu cieszenie się jego pełnią. George Eastman popełnił samobójstwo 14 marca 1932 roku w wieku 77 lat. Pozostawił po sobie lakoniczny list do przyjaciół: „My work is done. Why wait?”.

Więcej szczegółów

George Eastman House, www.eastmanhouse.org
Elizabeth Brayer, George Eastman. A Biography, Johns Hopkins University Press, Baltimore 1996
Film George Eastman. The Wizard of Photography (2000), reż. James A. DeVinney

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

tadeusz

tadeusz 2015-10-13 19:54:38

Dobry znam historię fotografii, tak trzymać.

viola

viola 2015-10-14 18:19:56

Bardzo fajny wpis, filmy i aparaty Kodaka to moje dzieciństwo. Dokument The wizard of Photography ciekawy, natomiast strona www.eastmanhouse.org nie działa.

irondog

Pierwszy aparat jakim robiłem zdjęcia był Kodak Box z 1933 roku chyba na film 6x9 cm sam go wywołałem zamiast kuwety używając talerza a potem zrobiłem stykówki wywołując i utrwalając też używając mamusinych talerzy oczywiście w łazience bez powiększalnika w takich drewnianych ramkach a za lampe służyło światło dzienne. Oczywiście pod okiem ojca a miałem wtedy 8 lat a było to w 1968 roku i tak się zaczęło i trzyma mnie z przerwami do dziś. Mam gdzieś jeszcze ten aparat a teraz cóż cyfra i oprogramowanie w kompie i tez mnie jara na maksa. Pozdrawiam zakręconych.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

sagitarius777

Kuba Sobczyk2017-05-25 20:28:36 sagitarius777

Ciekawe te ręce na cmentarzu i ten dym na ostatniej fotografii.…

wikac

Fotografowanie nocą2017-05-25 13:58:33 wikac

Bardzo przejrzyście i zrozumiale!…

wikac

JPEG czy RAW?2017-05-25 12:20:04 wikac

Jak dla mnie bardzo przejrzyście i w 100% wyjaśnione!…

ania

Kinga Błaszczyk-Wójcicka2017-05-23 20:38:38 ania

Miałam ta ogromną przyjemność aby uczyć się od Kingi :) to wspaniała osoba i niesamowicie i…