Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Historia | Ludzie | Przyroda i krajobraz | 23.10.2017 | Początkujący | Powiększ tekst:

Pionierzy fotografii. Edward Weston: Jak uchwycić niezwykłość w codzienności?

Marta Eloy Cichocka

Edward Weston przyczynił się do tego, że fotografia zaczęła być traktowana poważnie. To on wyrwał fotografów z błędnego koła szlachetnych technik i uszlachetnionych stylizacji, każąc im realistycznie patrzeć na otaczający ich świat, nie tracąc przy tym artystycznych aspiracji. To on odkrył, że uważne spojrzenie pozwala wyłuskać z codzienności prawdziwą magię. To on spojrzał na kobiece ciało i zachwycił się nim jak nikt dotąd, a równocześnie potrafił zachwycać się kształtem wydm, muszli czy liści kapusty. Dlatego Weston jest dzisiaj marką samą w sobie.

Dodaj do schowka Komentarze: 3

Edward Weston
(ur. 1886 Highland Park, Illinois – zm. 1958 Carmel,
California)

W objęciach piktorializmu

Edward Henry Weston urodził się w Highland Park, w stanie Illinois, ale dzieciństwo i lata szkolne spędził w Chicago. Przygodę z fotografią rozpoczął w wieku lat szesnastu dzięki ojcu, który podarował mu aparat Kodak Bull’s Eye #2. Jedne wakacje z aparatem wystarczyły, by młody Edward poczuł smykałkę do fotografii i upolował używany aparat 5×7 cala. Fotografował pejzaże i od początku sam wywoływał filmy, a potem obrabiał zdjęcia. Jako dwudziestolatek ośmielił się wysłać jedno z nich do czasopisma „Camera and Darkroom”, które opublikowało odbitkę Westona na osobnej stronie. Był rok 1906 i właśnie rodziła się legenda fotografii.

Ale on sam jeszcze o tym nie wiedział. Wręcz przeciwnie, przyszły klasyk uznał, że musi się jeszcze sporo nauczyć. Zapisał się do Illinois College of Photography, gdzie zajęcia trwały dziewięć miesięcy, ale on przerobił cały kurs zaledwie w sześć. W związku z tym, że nie chciał zapłacić za pozostałe trzy, nie wydano mu dyplomu – jednak wcale się tym nie przejął. Po przeprowadzce do Kalifornii, gdzie mieszkała jego starsza siostra May, Weston znalazł pracę w Los Angeles, najpierw w studio George’a Steckela, a potem u Louisa Mojoniera. Właśnie tak zdobył bezcenne doświadczenie zawodowe, zarówno jeśli chodzi o techniki fotograficzne, jak i o prowadzenie studio fotograficznego.

Niedługo potem w jego życie weszła pierwsza kobieta – a będzie ich cały barwny szereg. Flora Chandler była o siedem lat starsza, ale jako najlepsza przyjaciółka ukochanej siostry szybko znalazła z Edwardem wspólny język. W dodatku należała do wpływowej kalifornijskiej rodziny Chandlerów i miała własny majątek, co w późniejszych latach nie pozostanie bez znaczenia dla utrzymania rodziny. Para pobrała się w 1909 roku i doczekała się czterech synów, z których każdy przejawiał, w swoim czasie, uzdolnienia fotograficzne: Edward Chandler urodził się w 1910, Theodore Brett w 1911, Laurence Neil w 1916, a najmłodszy Cole w 1919 roku. W 1910 Weston otworzył w Tropico swój własny zakład fotograficzny zwany Małym Studiem. Szybko zyskał renomę jako fotograf, wygrał kilka konkursów, opublikował kolejne odbitki swojego autorstwa i zaczął pisywać dla czasopism promujących estetykę piktorializmu, która była mu wtedy bardzo bliska.

Od prozy życia do szaleństw bohemy

W 1913 roku Małe Studio odwiedziła Margarethe Mather, fotografka z Los Angeles, kobieta nowoczesna i przedstawicielka artystycznej bohemy. Była totalnym przeciwieństwem Flory i Edward szybko stracił dla niej głowę. Gdy już odrobinę ochłonął, zaprosił ją do współpracy w studio, która trwała dekadę. Mather miała decydujący wpływ na rozwój stylu Westona. To ona zaraziła go pasją do fotografowania fal morskich, muszli, ptasich skrzydeł czy pojedynczych owoców. W owym czasie Weston rozpoczął notatki w swoich dziennikach, zwanych „Daybooks” – będzie je prowadził od 1915 do 1934 roku, zapisując nie tylko przebieg dnia i interakcje z bliskimi, lecz również (a może przede wszystkim) swoje przemyślenia na temat fotografii.

Latem 1920 roku w życie Westona wkroczyła kolejna charyzmatyczna istota: Tina Modotti, znana jako aktorka i żona malarza Roubaix de l’Abrie Richey, zwanego Robo, chociaż de facto nigdy nie mieli ślubu. Płomienny romans Tiny z Edwardem nie przeszkodził Robo zaprzyjaźnić się z nim do tego stopnia, że malarz zaprosił fotografa do swojej pracowni w Meksyku. W międzyczasie Weston zgodził się uznać Margarethe Mather za pełnoprawną wspólniczkę. Przez kilka miesięcy wspólnie podpisywali zdjęcia wykonywane w studio, co w życiu Westona zdarzyło się tylko ten jeden raz. Równocześnie artysta po raz pierwszy zainteresował się aktem. Najpierw skłonił do pozowania żonę i dzieci, ale szybko uznał, że łatwiej współpracuje się z przyjaciółkami i kochankami. Wkrótce przed jego obiektywem stanęły zarówno Margarethe, jak i Tina. Dopiero wtedy Flora zaczęła wątpić w jego małżeńską wierność i po kryjomu wysyłać synów do studia na przeszpiegi.

Tymczasem Weston powoli oddalał się nie tylko od żony, ale i od piktorializmu. W 1922 roku odwiedził siostrę, która przeprowadziła się do Middletown w stanie Ohio. Spojrzał wówczas na pejzaż nowym okiem, bardziej realistycznie. Stamtąd, dzięki finansowej pomocy szwagra, dotarł aż do Nowego Jorku, fotograficznej stolicy Stanów Zjednoczonych, gdzie poznał Clarence’a H. White’a, Gertrude Kasebier i Alfreda Stieglitza, który bardzo przychylnie wyraził się o najnowszych zdjęciach Westona. Zaraz po powrocie z Nowego Jorku czekało na niego zaproszenie do Meksyku, od Robo, który już zdążył zorganizować pierwszą wspólną wystawę malarstwa i fotografii. Niestety malarz zmarł na ospę niedługo przed wystawą, która doszła do skutku tylko dzięki staraniom Tiny. Akty Westona, których była modelką, utrwaliły jego reputację artystyczną w Meksyku i zachęciły kochanków do zaplanowania kolejnej meksykańskiej podróży, tym razem z udziałem najstarszego syna – Chandlera. Flora, która odprowadzała ich na statek, chyba nie była do końca świadoma natury łączących ich relacji.

Więcej papryki poproszę

Pobyt w Meksyku miał decydujący wpływ na Westona i jego coraz bardziej realistyczne podejście do fotografii. W 1925 roku Edward powrócił do Meksyku, tym razem z synem Brettem. Tina Modotti, która pod wpływem Westona sama z powodzeniem zajęła się fotografią, zorganizowała im wspólną wystawę, która okazała się dużym sukcesem. W 1926 roku pisarka Anita Brenner podpisała z fotografem umowę na 1000 dolarów za zdjęcia do swojej książki o meksykańskim folklorze. Tina i Brett wyszukiwali lokalizacje, a podczas podróży syn dostał od ojca kurs fotografii w pigułce. Ta wielomiesięczna podróż wyznaczyła równocześnie kres związku Tiny i Edwarda, który nigdy później nie przyjechał już do Meksyku.

W Kalifornii Weston wrócił do fotografowania aktów, tym razem dzięki kształtom tancerki Berthy Wardell. Kanadyjska malarka Henrietta Shore skrytykowała je jako zbyt machinalne. Zaintrygowany jej szczerością Weston zainteresował się jej malarstwem, które w owym czasie przedstawiało wielkoformatowe muszle. Pod wpływem tych obrazów Edward zrealizował wiekopomne zdjęcie muszli, znane jako Nautilus (1927), które w 2010 roku osiągnęło astronomiczną cenę ponad miliona dolarów.

W 1928 roku Edward i Brett odbyli podróż na pustynię Mojave, gdzie po raz pierwszy zajęli się pejzażem. Rok później Weston zaczął regularnie podróżować w okolice Point Lobos, skąd pochodzą jego najwybitniejsze kompozycje krajobrazowe. W 1929 roku w jego życiu pojawiła się kolejna kobieta, fotografka Sonya Noskowiak. To ona była świadkiem jego rosnącej fascynacji martwymi naturami w postaci owoców i warzyw. To ona kupiła koszyk zielonych papryk, którym fotograf wykonał kilkadziesiąt „portretów”. Jedno z tych zdjęć, zatytułowane po prostu Pepper No. 30 uznawane jest dziś za arcydzieło.

300 dolarów na koncie

W 1932 uformowała się Grupa f/64, w skład której wchodzili m.in. Edward Weston, Van Dyke i Ansel Adams. Liczba w nazwie oznaczała największą możliwą wartość przysłony w ówczesnych aparatach wielkoformatowych. Ambicją członków grupy było tworzenie fotografii wyrazistej i czystej, a ich zbiorowa wystawa okazała się wielkim sukcesem. Choć w latach 30. sława Westona lśniła, to przyćmiewały ją problemy finansowe wywołane przez Wielki Kryzys. Fortuna żony stopniała i Edward musiał zacząć się kłopotać utrzymaniem rodziny. Mimo sławy nigdy nie miał stabilnego źródła dochodów ani nie zarabiał wystarczająco dużo jak na potrzeby swoje i bliskich. Przez pewien okres realizował pomysł o nazwie Edward Weston Print of the Month Club, czyli rodzaj fotograficznej subskrypcji za 5 dolarów miesięcznie – ale nawet wtedy, mimo doskonałej jakości oferowanych odbitek, nie miał więcej niż jedenastu subskrybentów. Dziś te odbitki są warte krocie. Za życia artysty najwyższa cena, jaką osiągnęło jego zdjęcie wykorzystane w reklamie, to 250 dolarów, ale zazwyczaj honorarium było 10 razy mniejsze, jak podczas retrospektywy w MoMA w Nowym Jorku (1946).

Z ostatnią kobietą swojego życia, Charis Wilson, Edward spędził 11 lat, począwszy od 1934 roku. Przestał wtedy prowadzić swoje dzienniki, żeby nie odsłaniać intymności przed wzrokiem osób postronnych. Charis nie była fotografką, w związku z czym przejęła funkcję nie tylko modelki, znanej z aktów na wydmach w okolicach Santa Monica, ale i agentki oraz menadżerki. To ona zredagowała list motywacyjny, gdy Weston starał się o stypendium Guggenheima, które otrzymał w 1937 roku, jako pierwszy fotograf w historii, a potem przedłużył je na kolejny rok. Finansowa i artystyczna wolność dodała Westonowi skrzydeł zarówno na płaszczyźnie twórczej, jak i życiowej. Postanowił w końcu rozwieść się z Florą, z którą był w separacji od 16 lat. Edward i Charis pobrali się w 1939 roku, kiedy ukazał się album Seeing California with Edward Weston, z jego fotografiami opatrzonymi jej tekstami. Kolejny owoc współpracy małżonków to California and the West (1940).

Jednak nic nie przyćmi ilustracji do książki Źdźbła trawy Walta Whitmana. By je wykonać, Weston przemierzył ponad 30 tysięcy kilometrów przez 24 amerykańskie stany, skąd przywiózł około 800 kadrów. Była to jego ostania poważna realizacja przed pierwszymi symptomami choroby Parkinsona, która wymusiła rozwód z fotografią i przyczyniła się do rozstania z drugą żoną. W 1948 roku Weston nie był już w stanie używać swojego aparatu wielkoformatowego. Z tego roku pochodzi jego ostatnie zdjęcie Rocks and Pebbles, 1948. Zmarł 10 lat później, a synowie rozsypali jego prochy nad Oceanem Spokojnym. Weston zostawił po sobie 300 dolarów na koncie i archiwum, którego wartość stale rośnie. Przynajmniej dwie z jego fotografii zaliczają się do najdroższych zdjęć na świecie: akt z 1925 roku (1,6 miliona dolarów) oraz Nautilus (1,1 miliona dolarów).

Więcej szczegółów:

http://edward-weston.com/
Peter C. Bunnell, Edward Weston on Photography, P. Smith Books, Salt Lake City 1983
Ben Maddow, Edward Weston. Fifty Years, The Definitive Volume of His Photographic Work, Aperture, Millerton 1973
Filippo Maggia, Edward Weston, Skira, New York 2013
Edward Weston, The Daybooks of Edward Weston, 2 tomy, Horizon Press, New York 1961–1964
Charis Wilson, Through Another Lens. My Years with Edward Weston, Farrar, Straus & Giroux, New York 1998

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

marcin

Piotr Chara2018-09-22 10:05:13 marcin

Znalazłem na jutju kiedy szukałem recenzji aparatu. Pomyślałem, kuźwa zaś pół godziny…

robert.lens.12

Fotografia przyrodnicza okiem pasjonata2018-09-20 11:53:24 robert.lens.12

Mistrz!…

sagitarius777

Piotr Chara2018-09-19 21:07:48 sagitarius777

Zawsze podziwiałem fotografów przyrody, czas i poświecenie aby wykonać jedno dobre zdjęcie, a…

sagitarius777

Szeroki Kadr świętuje dziesiąte urodziny!2018-09-19 20:36:59 sagitarius777

Kolejnych dziesięcioleci, my na tym zyskamy :-)…