Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Dokument i reportaż | Historia | 21.04.2017 | Początkujący | Powiększ tekst:

Pionierzy fotografii. Lewis Hine: Czy fotografia zaangażowana może być fotogeniczna?

Marta Eloy Cichocka

Jeden z klasyków fotoreportażu społecznie zaangażowanego. Dokumentował i przedstawiał opinii publicznej rozmaite obszary nieprawości i nędzy, fotografując m.in. emigrantów tłumnie przybywających z Europy, wyzysk dzieci w przemyśle i w rolnictwie, pracujące kobiety. Dzięki jego pracy Ameryka ma swoją dokumentację fotograficzną dla tzw. Pozłacanego Wieku i Ery Postępowej. Sławę przyniósł mu fotoreportaż z placu budowy Empire State Building i wydany w 1932 roku album Men at Work, ale nie uchroniło go to przed biedą i śmiercią w nędzy. Uznanie przyszło dopiero po śmierci.

Dodaj do schowka Komentarze: 2
Autoportret, fot. Lewis Hine, CC, Autoportret, fot. Lewis Hine, CC,
Źródło: Wikipedia

Lewis Wickes Hine
(ur. 1874, Oshkosh, Stany Zjednoczone – zm. 1940, Dobbs Ferry, Stany Zjednoczone)

Od pedagoga do fotografa

Na życiowe wybory ojca fotografii społecznie zaangażowanej dość znaczący wpływ wywarło jego dzieciństwo i niewesołe doświadczenia wczesnej młodości. Czy ktoś, kto nigdy nie posmakował nędzy i nie był zmuszony do pracy jako nastolatek, byłby zdolny do takiej empatii w kontakcie z nowojorską biedotą, emigrantami z Europy Wschodniej czy pracującymi dzieciakami? Lewis Wickes Hine urodził się w Oshkosh, w stanie Wisconsin, jako najmłodsze z trojga dzieci. Jego ojciec Douglas Hull Hine był weteranem wojny secesyjnej; matka Sarah Hayes Hine – nauczycielką. Jako szesnastolatek Lewis stracił ojca w wypadku samochodowym i musiał szukać pracy w fabryce mebli. Tyrał tam ponad siły po trzynaście godzin dziennie przez sześć dni w tygodniu. Za 78 godzin pracy tygodniowo zarabiał marne 4 dolary. Przez następną dekadę chwytał się kolejnych przypadkowych zajęć, które miały jedną cechę wspólną – były pozbawione perspektyw. Dopiero wieczorowe kursy stenografii, rysunku i rzeźby na University of Chicago, na które zapisał się, mieszkając w Oshkosh, dały mu mentalną odskocznię i pozwoliły pomarzyć o zmianie życia.

Przełomowe okazało się spotkanie z jednym z wykładowców w State Normal School w Oshkosh, placówce pedagogicznej kształcącej przyszłych nauczycieli. Frank Manny jako pierwszy ujrzał w młodzieńcu talent pedagogiczny, energię i motywację niezbędne w tym zawodzie. Namówił Hine’a na podążanie w tym właśnie kierunku. Kiedy w 1901 roku Frank Manny objął dyrekcję Ethical Culture School w Nowym Jorku, zatrudnił Hine’a na posadzie nauczyciela przyrody i geografii. Jednym z jego uczniów będzie przyszły fotograf Paul Strand. Dwa lata później, niestrudzenie poszukując nowoczesnych metod edukacyjnych, postępowy dyrektor pokazał ambitnemu pupilowi nowy wynalazek: fotoaparat. Hine był zachwycony. Nie tylko sam nauczył się obsługiwać to urządzenie, ale bardzo szybko zdał sobie sprawę z pedagogicznego i perswazyjnego potencjału fotografii, i to zarówno pojedynczego obrazu, jak i całej serii tematycznej. Kolejne lata przyniosły ważne wydarzenia w jego życiu osobistym i zawodowym: w 1904 roku Hine poślubił Sarah Rich, rok później ukończył studia na New York University jako dyplomowany pedagog. W tym czasie już regularnie publikował swoje fotografie w czasopismach edukacyjnych, takich jak „Elementary School Teacher” i „Photographic Times”, starając się przekonać innych nauczycieli do posługiwania się fotografią jako narzędziem pracy.

Fotografia jako narzędzie perswazji

Pierwszy fotoreportaż społecznie zaangażowany narodził się jako szkolny projekt promujący wzajemną tolerancję i szacunek pośród uczniów, w większości emigrantów z Europy Wschodniej. Hine postanowił unaocznić w nim, że migracja wpływa nie tylko na kulturę migrujących, lecz w równej mierze modyfikuje kulturę przyjmujących ich miast i społeczności. W tym celu zaczął odwiedzać z aparatem fotograficznym Ellis Island, leżącą u wybrzeży miast New Jersey i Nowego Jorku. To na tej wyspie od 1892 do 1954 roku działało główne Biuro Emigracyjne, przez które przewinęło się w sumie około 12 milionów imigrantów. Hine realizował swój projekt w latach 1904–1909. Zaczynał jako młody nauczyciel pasjonat, a kończył już jako dyplomowany socjolog i wytrawny fotoreporter, dążący do tego, by jego praca miała realny wpływ na zmianę sytuacji fotografowanych ludzi.

Stało się tak za sprawą kolejnej przełomowej przyjaźni. Arthur Kellog, którego spotkał w Columbia School of Social Work, skupiającej socjologów i społeczników, był 4 lata młodszy, ale najwyraźniej bardziej spełniony zawodowo na stanowisku menedżera w nowo powstałym czasopiśmie filantropijnym „Charities and the Commons”. Młodszy brat Arthura, Paul, pracował jako fotoedytor w tym samym magazynie. Lewis Hine nie musiał się długo zastanawiać i w 1907 przyjął swe pierwsze prawdziwie fotoreporterskie zlecenie. Wyruszył na pierwszą z serii wypraw do Pittsburgha, silnie uprzemysłowionego miasta w stanie Pensylwania, by zilustrować warunki życiowe mieszkających tam robotników. Wyniki ukazują się jako „The Pittsburgh Survey”, wzorcowy nowoczesny reportaż socjologiczny, a Lewis Hine rzuca posadę w szkole i rezygnuje ze stałej pensji na rzecz płatnych zleceń – co, jak się później okaże, było decyzją przemyślaną, ale ryzykowną.

Jako niezależny fotograf Hine pracuje na zlecenie „Charities and The Commons” (które staje się „The Survey”, a potem „Survey Graphics”) i nieustannie poszukuje nowych zleceń. Jest społecznikiem, organizuje odczyty, wydaje broszury ilustrowane własnymi fotografiami, publikuje plakaty adresowane do jak najszerszych rzesz odbiorców. Jest socjologiem, ale widzi siebie jako artystę. Pozy modeli i tytuły jego zdjęć przywodzą na myśl obrazy, dla których inspiracją mogłoby być malarstwo Rembrandta. Używa aparatu Graflex 5×7 cali, szerokiego obiektywu, flesza z proszku błyskowego zwanego magnezją, szklanych klisz i ciężkiego drewnianego statywu. Ale choć jego sprzęt już wtedy był przestarzały, to plon zdjęć okazał się obfity, a ich opisy precyzyjne. Autor pragnie, by fotografia stała się narzędziem zmiany, by ukazywała rzeczy wymagające naprawy. Chce stworzyć obraz „bardziej rzeczywisty niż rzeczywistość”. Używa fotografii jako narzędzia perswazji i nie waha się przed aranżowaniem pewnych pozowanych scen, jeśli mają one okazać się bardziej przekonujące.

Pozwólcie dzieciom być dziećmi

W 1908 roku Hine rozpoczął pracę jako fotoreporter dla National Child Labor Committee (NCLC), prywatnej organizacji założonej cztery lata wcześniej, by walczyć z eksploatacją dzieci w amerykańskim przemyśle. Szczególny sentyment wzbudzali w nim mali nowojorscy gazeciarze, zwani „newsies”. W tamtym czasie w Stanach pracowało ok. 20% dzieci w wieku od 10 do 15 lat. Rzecz jasna NCLC nie był zbyt popularny wśród przedstawicieli amerykańskiego biznesu, skupionych wyłącznie na mnożeniu zysków, do czego słabo opłacani nieletni pracownicy nadawali się doskonale. Dzieci wykonywały pracę dorosłych za dużo niższą stawkę, nie skarżyły się i nie w głowie były im strajki. Niektóre gałęzie przemysłu, jak kopalnie czy farmy, zatrudniały nawet pięciolatki do prostych, powtarzalnych czynności. Pracujące dzieci nie chodziły do szkoły: praca zaczynała się o świcie i trwała do zmierzchu, dniówka dziecka trwała średnio od 8 do 12 godzin.

Na zlecenie NCLC przez 16 lat Hine odwiedza kolejne stany i kolejne zakłady pracy zatrudniające dzieci: tkalnie, kopalnie, młyny, fabryki produktów żywnościowych. Często działa wbrew woli właścicieli i dyrekcji, nie wahając się zmieniać tożsamość czy udawać kogoś, kim nie jest. Przebiera się za inspektora prewencji pożarów, inspektora policji, sprzedawcę Biblii, agenta ubezpieczeniowego, sprzedawcę pocztówek czy fotografa przemysłowego. Kiedy zabrania się mu wstępu na teren fabryki, fotografuje dzieciaki o świcie lub o zmierzchu, po wyjściu z pracy. Rozmawia z nimi, łatwo zdobywa zaufanie. Wbrew ówczesnym zasadom portretowania, nakazującym modelowi udawanie, że wcale nie pozuje, spoglądając obok lub ponad głową fotografa, jak gdyby wcale nie pozował, Hine każe dzieciom patrzeć prosto w obiektyw. W ten sposób osiąga rewelacyjnie prosty i skuteczny efekt. Widz patrzy na dziecko, a dziecko patrzy widzowi prosto w oczy, często z niemym wyrzutem. Owocem zaangażowania Hine’a i pracy jemu podobnych jest prawo Keatinga-Owensa – reforma regulująca zasady pracy niepełnoletnich z 1916 roku.

Fotograf interpretujący

W 1912 roku Hine otwiera studio „fotografa społecznego” w Nowym Jorku i kupuje skrawek ziemi na przedmieściach miasta, w Hastings-on-Hudson, gdzie buduje dom. W tym samym roku rodzi się jego syn Corydon. Gdy efekt pracy dla NCLC został osiągnięty, Hine nie jest już dłużej potrzebny. W 1918 roku wyrusza do Europy na zlecenie amerykańskiego Czerwonego Krzyża i fotografuje zniszczenia wojenne we Francji i Belgii. Wędruje śladem uchodźców do Salonik, Belgradu i Skopje, podróżuje po Włoszech, Grecji i Bliskim Wschodzie, a po podpisaniu traktatów pokojowych wyrusza na Bałkany. Fotoreportaż z Europy pozwala Czerwonemu Krzyżowi na zebranie hojnych datków dla ofiar wojny.

Po powrocie do Nowego Jorku publikuje „The Children’s Burden in the Balkans” (1919) i zmienia szyld reklamowy swojego studia. Zamiast „fotografa społecznego” reklamuje się teraz jako „fotograf interpretacyjny”. Ale czasy są ciężkie i zlecenia reporterskie stają się coraz rzadsze. Między 1922 a 1929 rokiem fotoreporter zmuszony jest szukać kolejnych źródeł dochodu i przyjmuje zlecenia komercyjne. W 1924 roku dostaje co prawda medal przyznawany przez Art Directors Club of New York za wybitne osiągnięcia fotograficzne, ale w kolejnych latach jest tak zdesperowany brakiem pracy, że myśli o porzuceniu fotografii.

I wtedy właśnie dostaje prestiżowe zlecenie jako oficjalny fotograf na placu budowy Empire State Building. Jest na posterunku codziennie, dzień w dzień, od maja do listopada 1930 roku. 56-letni fotoreporter w poszukiwaniu najdoskonalszych kadrów wspina się na rusztowania i balansuje na linach zawieszonych dziesiątki metrów nad ziemią.

Fotografie z budowy Empire State Building to prawdziwy hymn ku chwale pracy, która w epoce Wielkiego Kryzysu stała się cennym dobrem. Budynek powstał w rekordowym czasie. Oficjalne otwarcie odbyło się 1 maja 1931 roku, a wiele zdjęć z tej serii znalazło się w legendarnym albumie Hine’a z 1932 roku, jedynym wydanym za życia – Men at Work. Ten biały kruk to wybór najlepszych kadrów z jego kolekcji.

Zmierzch sławy ojca fotoreportażu

W 1933 roku Tennessee Valley Authority (TVA) zatrudniło Hine’a do fotografowania budowy zapór wodnych. Ale zdjęcia opublikowano bez jego nazwiska i współpraca została zerwana. Autor zwrócił się wówczas do fotografa Roya Strykera o radę, jak mieć realną kontrolę nad prawami do wykorzystania własnych zdjęć. Ten kazał mu zachowywać wszystkie negatywy jako dowód na autorstwo. W tym czasie Stryker kierował sekcją historyczną Farm Security Administration (FSA), organizując pomoc dla farmerów podczas Wielkiego Kryzysu. Prezydent Franklin D. Roosevelt poprosił go o wysłanie fotoreporterów na rolnicze tereny dotknięte kryzysem i chociaż Hine wyraził zainteresowanie udziałem w projekcie, to Stryker go nie wybrał. Jego zdaniem styl Hine’a był przestarzały, a wizja – anachroniczna. Na scenę wkracza wówczas młoda generacja fotografów i fotoreporterów. Dla FSA pracują m.in. Walker Evans czy Dorothea Lange. Nowa moda to fotografowanie tematów miejskich i wiejskich, ale bez ludzi.

Mimo to pod koniec lat 30. Beaumont Newhall, Berenice Abbott i Elisabeth McCausland dokładają starań, by przywrócić Hine’owi należny mu status prekursora fotoreportażu społecznie zaangażowanego. Retrospektywna wystawa jego twórczości ma miejsce w 1939 roku w Riverside Museum w Nowym Jorku, obok Paula Stranda i Alfreda Stieglitza. Ciepłe przyjęcie przez zwiedzających nie przekłada się jednak na sukces finansowy. Problemy pieniężne nie dają o sobie zapomnieć. Zlecenia stają się coraz bardziej nieregularne, spłata kredytu na dom – coraz trudniejsza. W 1936 roku Hine fotografuje pracowników przemysłu amerykańskiego dla Works Progress Administration. Ale częściej jest bez pracy i żyje z zasiłku dla bezrobotnych. W 1938 roku Fundacja Guggenheima odmawia mu stypendium na projekt fotograficzny poświęcony rzemiosłu amerykańskiemu i rzemieślnikom. W styczniu 1940 Hine traci swój dom. Jego żona umiera. W listopadzie on sam umiera w wieku 66 lat, schorowany na skutek pooperacyjnych komplikacji. Gdy po jego śmierci MoMA odmawia przyjęcia jego archiwum, ofiarowanego przez syna, trafia ono do Photo League, a po jej rozwiązaniu w 1951 roku do George Eastman House, wówczas pod dyrekcją Beaumonta Newhalla. Kolekcja obejmuje 7000 odbitek, ponad 4000 negatywów oraz imponująco liczne materiały prasowe ilustrowane zdjęciami Lewisa Hine’a, któremu dziś nie sposób odmówić miejsca wśród klasyków fotografii XX wieku.

Więcej szczegółów

Russell Freedman, Lewis Hine, Kids at Work. Lewis Hine and the Crusade Against Child Labor, Clarion Books, New York 1994
Lewis Hine, The Empire State Building, Prestel Publishing, New York 1998
Mary Panzer, Lewis Hine, Phaidon Press, New York 2002
Naomi, Walter Rosenblum, Lewis W. Hine, Centre National de la Photographie, Paris 19925

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

jorg

jorg 2017-04-29 19:01:29

Nacisnąć spust migawki potrafi każdy. Zrobić zdjęcie, nie. Niestety.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

animri

Ewa Marzena Wolf2017-08-20 09:41:52 animri

Czy można wysłać autoportret czy byłoby to niezgodne z tematem pracy domowej?…

fotograf.w.potrzasku

Ewa Marzena Wolf2017-08-20 08:32:59 fotograf.w.potrzasku

Autorka wie co robi i wie co chce zrobić , uzyskać . Autorka pięknie , ciepło i radośnie…

muarta

Dzikie zwierzę2017-08-19 23:16:14 muarta

Jak przejrzałam galerię to byłam pewna, że czapla wygra :) szkoda, że drugie miejsce.…

hyazinthustulle

Ewa Marzena Wolf2017-08-19 22:53:09 hyazinthustulle

Z terapią jest tak, że dla jednych jest pomocna, oczyszczająca, leczy. Innym, nieprzygotowanym…