Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Zagadnienia techniczne | Postedycja | 11.07.2018 | Początkujący | Powiększ tekst:

Krok po kroku - RAW czyli przepis na smaczne zdjęcie

Michał Leja

Michał Leja bezboleśnie wprowadza w świat RAW-ów, wyjaśniając nie tylko, z czym to się je, ale też dlaczego to zdrowy zwyczaj dla naszych fotografii.

Dodaj do schowka Komentarze: 5
01 02 03 Warto naszego RAW-a potraktować jak kliszę – powinien zawierać maksimum informacji oferowanych przez aparat

1. Czym jest plik RAW?

RAW, czyli plik surowy (z angielskiego), to plik nieobrobiony przez aparat, nieskompresowany stratnie, zawierający 12- albo 14-bitową głębię koloru. Co to wszystko znaczy? Pokrótce tyle, że plik RAW to pokaz możliwości aparatu: ostrość matrycy, zakres tonalny zdjęcia, odwzorowanie kolorów, wszystkie informacje o świetle, jakie aparat był w stanie zarejestrować (poza podczerwienią i ultrafioletem, które są odcinane za pomocą odpowiednich filtrów). Dla mnie posiadanie pliku RAW jest jak posiadanie kolorowego negatywu. Z takiej klatki na kliszy można zrobić zdjęcie duże, małe, kolorowe lub czarno-białe. Podobieństw do czasów analogowych podczas pracy z surowymi plikami jest więcej, bo proces konwersji takiego pliku do innego formatu (np. JPG lub TIFF) nazywamy wywołaniem, a jednym z najpopularniejszych programów do tego celu jest Adobe Lightroom, czyli w wolnym tłumaczeniu: jasny pokój, jasne pomieszczenie, potocznie „jaśnia”, które jest antonimem ciemni (ang. darkroom).

Czy warto rejestrować surowe pliki? Warto, chociażby dlatego, że organizatorzy współczesnych konkursów często zastrzegają sobie prawo do weryfikacji plików źródłowych (na przykład w celu wykluczenia ingerencji w treść zdjęcia). Oraz dlatego, że jest to reprezentacja najwyższej jakości, jaką daje nam nasz aparat. Czy przygotowywanie zdjęć z RAW-ów to zadanie trudne i przeznaczone tylko dla zaawansowanych użytkowników? Ależ skąd! Praca z RAW-ami jest nawet prostsza, bo programy do ich przygotowania (nawet te dostarczone przez producenta) są łatwe w obsłudze. Trzeba tylko poświęcić chwilę na naukę ergonomii i potem wszystko już pójdzie gładko.

Warto wspomnieć, że każdy plik RAW ma zaszyty w sobie plik JPG, bez którego podejrzenie zdjęcia byłoby niemal niemożliwe. Znajdziecie tam też dane EXIF (Exchangeable Image File Format), czyli wszystkie metadane dotyczące zrobionego zdjęcia: aparat i obiektyw z numerami seryjnymi, parametry ekspozycji i słowa kluczowe, które możemy zdefiniować i które potrafią być bardzo pomocne w organizowaniu naszego archiwum.

01 02 03 04 Każdy producent sprzętu fotograficznego stosuje własne rozszerzenia plików RAW. W przypadku Nikona jest to NEF.

2. Przewaga RAW nad JPEG

RAW jest pokazem możliwości naszej matrycy. Rejestruje maksimum informacji w pliku, który możemy bezstratnie obrabiać w darmowych programach dostarczanych przez producentów sprzętu. W przypadku Nikona są to dwa programy: prostszy Nikon ViewNX-i oraz bardziej zaawansowany Nikon NX-D. Jeszcze więcej możliwości dadzą programy takie jak Lightroom czy Capture One. Na rynku pojawiają się cały czas nowe (On1, Luminar), więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Zmiany, które wprowadzamy podczas pracy w tych programach, nie są modyfikacją samego pliku, a jedynie widocznym dla nas przepisem na jego wywołanie. Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż po zapisaniu zmian ów przepis zostanie zachowany (niczym w książce kucharskiej) w odpowiednim miejscu: w pliku XML (lekki plik zapisany przy zdjęciu, widoczny na dysku obok zdjęcia) albo w wewnętrznej bibliotece programu, którego używamy do pracy (wtedy plik ten jest niewidoczny na dysku – tak dzieje się np. w przypadku Lightrooma).

W czym RAW jest lepszy od JPG? Aparat zawsze rejestruje obraz tak samo – w surowym pliku. Dopiero podczas zapisywania pliku w pamięci urządzenia decyduje, właściwie nie on, ale posiadacz aparatu, w jakim formacie to zrobić. JPG (funkcjonuje również jako JPEG od Joint Photographic Expert Group) to najpopularniejszy na świecie format zapisu grafiki. Jest wszechobecny w Internecie, lekki i łatwy w obsłudze dla różnych programów. Jest to plik skompresowany, co oznacza, że podczas zapisu na karcie tracimy dużą część informacji o obrazie. Nie oznacza to jednak, że JPG-ów należy unikać jak ognia. Przecież nie wyślemy znajomym RAW-ów z naszego urlopowego wyjazdu.

W mojej codziennej praktyce wygląda to tak, że RAW jest podstawą pracy. Wprowadzam korekty, eksportuję na dysk do formatu JPG, wysyłam znajomym mailem, umieszczam na stronie WWW czy w mediach społecznościowych. Potem zaś kasuję JPG z dysku. Dlaczego? Po pierwsze, żeby utrzymywać porządek i nie generować duplikatów. Często zdarza się tak, że po konsultacji z różnymi osobami wprowadzam kolejne poprawki, eksportuję ponownie itd… Na końcu zawsze wracam do swojego pliku wyjściowego – RAW-a.

01 02 03 04 Koniecznie kupujmy rekomendowane przez producenta karty pamięci w dedykowanych do aparatu formatach. Stosowanie kart micro SD z adapterem zwalnia prędkość zapisu zdjęć.

3. Dbanie o RAW-a

Na wykładach jak mantrę powtarzam, że najważniejszą rzeczą, jaką fotograf posiada, jest wykonane i zapisane na karcie pamięci zdjęcie. Sprzęt można odkupić, ale sytuacji zdjęciowych już nie odtworzymy. Dbajmy więc o bezpieczeństwo kart. A na tych kartach zapisujmy maksymalną jakość, którą oferuje nam nasz drogi sprzęt. Dodatkowo kupujmy certyfikowane przez producenta karty pamięci w formatach dedykowanych do aparatu. Często spotykam się z przypadkami, gdy ktoś korzysta z karty microSD z adapterem do formatu SD i narzeka na aparat, że jest powolny. Po wymianie na kartę dedykowaną przeciera oczy ze zdziwienia.

Jak już wspomniałem, pliki RAW traktuję jak kliszę. Tamtą po naświetleniu chowałem do czarnego pudełeczka, a na lotniskach dbałem o to, by jej nie prześwietlano. Następnie po właściwym wywołaniu i wysuszeniu ciąłem i chowałem do pergaminowej koszulki, którą wpinałem do segregatora lub szczelnie zamykanego pudła mającego rezerwę alkaliczną (produkuje takie polska firma Beskid Plus).

A jak postępować z plikami RAW? Po zapełnieniu karty i wymianie jej w terenie należy schować ją w szczelnym i odpornym na zniszczenia pojemniku (produkcją takowych zajmują się m.in. firmy GEPE i Peli). Po dniu zdjęciowym konieczne jest zrobienie kopii zapasowej (jak już od dawna wiadomo, świat się dzieli na tych, którzy robią backupy, i na tych, którzy będą robili backupy). Dzisiaj jest to wyjątkowo proste, bo już nawet nie ma konieczności targania ze sobą laptopa. Firmy WD i LaCie oferują rozwiązania obsługiwane za pomocą urządzeń mobilnych. W domu lub jeszcze w terenie koniecznie zmieniamy nazwy plików, tak żeby po wykonaniu 10000 zdjęć nie zaczęły się nam dublować ich numery (o tym traktuje osobny poradnik na Szerokim Kadrze: część 1, część 2). Kolejny backup na dysku stacjonarnym (archiwizacyjnym) z systemem RAID wykonujemy w domu. Ja dopiero po zakończeniu tych wszystkich kroków czuję, że moje RAW-y, są już bezpieczne niczym klisze w koszulkach.

01 02 03 04 05 W menu fotografowania aparatu znajdziemy dwa ustawienia zapisu kolorów. Ja od zawsze, a właściwie od kiedy taka opcja pojawiła się w aparatach, korzystam z zapisu 14-bitowego.

4. RAW jest prosty w obsłudze

Klisze miały różne właściwości rejestracji obrazu. Wpływ na to miała na przykład ilość srebra wylana na kliszę. Taki negatyw zbierał wówczas więcej informacji. A jak jest z RAW-ami? Tu też możemy decydować o ilości informacji rejestrowanej przez matrycę, ustawiając 12- lub 14-bitową głębię kolorów. 12 bitów pozwala na zarejestrowanie 4096 (2^12) poziomów jasności obrazu na kanał (czerwony „R”, zielony „G” lub niebieski „B”), 14 bitów już 16384 (2^14) poziomów. Liczba możliwych do uzyskania kolorów to wynik wszystkich kombinacji poziomów jasności w trzech kanałach. Dlatego głębia 12-bitowa daje nam do dyspozycji 68,7 miliarda kolorów na zdjęciu, 14-bitowa – 4,3 biliona! Lepiej mieć, niż nie mieć, prawda? ;-)

Wybranie większej głębi sprawi, że zdjęć na karcie zmieści się mniej (co akurat dla mnie nie jest argumentem przeciwko), ale będziemy mieli dużo lepszą pozycję startową do ich obróbki. Nie znaczy to jednak, że RAW 12-bitowy jest do niczego, oj nie! Będzie i tak lepszy od JPEG-a, który standardowo ma 8-bitową głębię kolorów, czyli 256 poziomów na kanał i 16 milionów w sumie. Może się wydawać, że to bardzo dużo, ale uwierzcie mi, dla algorytmów przeliczających grafikę to absolutne minimum. Lepiej, żeby system informatyczny miał nadmiar informacji, niż jej niedostatek. Obliczenia będą bardziej precyzyjne i nie wystąpią żadne artefakty, a te pojawiają się zwłaszcza przy ekstremalnej obróbce zdjęcia (np. przy naprawie błędnej ekspozycji).

Tradycyjne negatywy i slajdy miały również indywidualne cechy dotyczące reprodukcji koloru. Różniły się między sobą tak bardzo, że potrafiły wręcz mieć swoich wyznawców. Taki Alex Webb przez lata swojej tradycyjnej świetności korzystał praktycznie tylko z jednego slajdu: Kodachrome 64, gdzie liczba oznacza czułość (kiedy było ciemno, wkładał do aparatu Kodachrome 200). Dzisiaj również możemy nadać indywidualny charakter zdjęciom już na etapie fotografowania, korzystając z profili kolorystycznych, które znajdziemy w menu Picture Control. Do wyboru mamy ich kilka, łącznie z monochromatycznym. Jak to się ma do naszego RAW-a? Otóż tak, że gdy wybierzemy zapis zdjęć w surowym formacie, wówczas nasz wybór (np. monochromatyczny) zachowany zostanie jako profil, z którego w dalszej obróbce będziemy mogli albo zrezygnować, albo zamienić go na inny. A JPEG? No cóż… Profil zostanie wgrany na stałe, a nasza fotografia będzie już na amen czarno-biała…

Każdy producent aparatu powinien zapewnić kupującemu program, w którym otworzy surowe pliki zapisane przez aparat i przekonwertuje je do generycznych formatów. W przypadku Nikona najprostszym narzędziem jest View NX-i. Mimo że to darmowe oprogramowanie, trzeba przyznać, że jest wyjątkowo sprawne. Możemy nie tylko przeglądać zdjęcia, ale i zmieniać ich nazwy i profile, o których pisałem wcześniej (mają nawet tę samą nazwę) oraz wprowadzać podstawowe korekty globalne (działające na całą powierzchnię zdjęcia). To, czego nie możemy robić, to korekty selektywne (nieglobalne) – do ich wykonania potrzebujemy bardziej zaawansowanych programów (Lightroom, Capture One). Ważne natomiast jest to, że tak naprawdę nie ingerujemy w zdjęcie samo w sobie, jedynie modyfikujemy przepis na jego wywołanie. W takim programie możemy zmieniać jasność, kontrast, nasycenie kolorów – wszystko prostymi do odszyfrowania suwakami. W Lightroomie i innych zaawansowanych programach możemy dodatkowo ingerować w pojedyncze kanały (czerwony, zielony i niebieski) i dodawać selektywne maski w kształcie liniowych lub owalnych gradientów.

Czy to oznacza, że programy przeznaczone do obróbki RAW-ów nie obsługują JPEG-ów? Obsługują, oczywiście. Chodzi tu jedynie o to, o co w całym tym poradniku – o jakość i precyzję. Mając „tłusty” plik (z dużą ilością danych), program będzie w stanie przekonwertować RAW-a do pliku z większą precyzją, co skutkuje lepszą jakością zarówno w ostrości, jak i przejściach tonalnych. Po konwersji piksele pliku TIFF lub JPEG będą zawierały piksele skorygowane według przepisu, który opracowaliśmy przed chwilą. Oznacza to, że tego pliku nie możemy zresetować. Jego stan świeżo po konwersji jest dla nas stanem początkowym. Kolejne korekty, jakie wprowadzimy, będą robione na bazie zmodyfikowanych i często skompresowanych pikseli.

01 02 03 04 05 Żadna obróbka zdjęcia nie zastąpi prawidłowej ekspozycji…

5. Zadbaj o odpowiednią jasność

Nic nie zastąpi prawidłowej ekspozycji. A czym jest prawidłowa ekspozycja? Fotografując na negatywach, musimy być bardziej uważnymi fotografami, ponieważ łatwiej zobrazować sobie wydatki związane z popełnionymi błędami. Każda klatka to wartość 1/36 ceny filmu. Jeśli zorientowaliśmy się po drodze, że źle naświetlamy kliszę (na przykład wybierając niewłaściwą wartość ISO w światłomierzu), mogliśmy skompensować to podczas wywołania. Dzisiaj jest z pozoru łatwiej i taniej, bo każdą klatkę możemy podejrzeć na ekranie aparatu i po zanalizowaniu histogramu zdecydować, czy ją usuwamy, czy zostawiamy. Na miejscu skasowanego zdjęcia możemy zapisać kolejne i kolejne, i kolejne… Czy to dobry zwyczaj? Uważam, że nie. Najważniejszym narzędziem świadomego fotografa jest to, co znajduje się 12 cm za aparatem. Podczas fotografowania powinniśmy analizować nie tylko scenę i sytuację, ale koniecznie zastanowić się nad ekspozycją!

Matryce w aparatach cyfrowych mają to do siebie, że w jaśniejszych partiach obrazu rejestrują więcej danych. Dla naszego zdjęcia oznacza to łagodniejsze przejścia tonalne – większą dynamikę tonalną w obrazie. Jeśli fotografowana scena ma niewielką rozpiętość tonalną, sugerowałbym tak skompensować ekspozycję, żeby zdjęcie było jaśniejsze (nie prześwietlając go jednak). Prawidłową jasność dobieramy następnie w programie graficznym (przyciemniamy wedle życzenia). Po co taka zabawa? Rzeczywiście może się to wydawać bezzasadne, gdy nasze fotografie funkcjonują w obiegu cyfrowym, są wyświetlane na pełnym odcisków palców ekranie telefonu, a w najlepszym wypadku na monitorze komputera. Inaczej się sprawy mają, gdy przyjdzie czas, żeby taką fotografię wydrukować, zwłaszcza w formacie wymagającym interpolacji pliku, czyli tworzenia nowych pikseli podczas powiększania. Z pliku mającego w sobie dużo informacji program graficzny będzie miał więcej danych do obliczeń i zrobi to precyzyjniej. Jeśli mamy ubogiego w dane JPG-a, to powiększenia mogą mieć widoczne artefakty. Wiadomo, że z pustego i Salomon nie naleje.

Również gdy popełnimy błąd polegający na przykład na mocnym niedoświetleniu zdjęcia, łatwiej będzie go naprawić, mając plik RAW. Przypominam – ma on bowiem znacznie więcej informacji od analogicznie źle naświetlonego pliku JPG. Podczas ustawiania prawidłowej ekspozycji niedoświetlonego zdjęcia pojawi się szum, nawet na niskich czułościach. Będzie on zauważalny zwłaszcza w ciemnych partiach obrazu. Zabieramy się więc za odszumianie, ale podczas tego procesu okazuje się, że spada nam ostrość zdjęcia i szukamy pomocy w narzędziach służących do wyostrzania. A wystarczyło poprawnie naświetlić zdjęcie…

Rejestruję RAW-y, od kiedy w 2005 roku kupiłem pierwszy aparat cyfrowy. Dzięki temu dzisiaj mogę wrócić do tamtych fotografii, wedle uznania obrobić je ponownie, korzystając z aktualnej wiedzy, i uzyskać odbitki wysokiej jakości, mimo że tamte fotografie mają tylko 6 milionów pikseli. Od tamtej pory, gdy tylko mogłem, rejestrowałem wyłącznie RAW-y, do czego namawiam i was, szanowni czytelnicy.

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Komentarze

sagitarius777

Jest jeszcze mały problem, nie każda firma produkuje aparaty z możliwością zapisu w formacie RAW. Te aparaty to małpki, no ale nie zawsze i wszędzie bierzemy lustrzankę.

michal.leja

@sagitarius777:

sagitarius777Jest jeszcze mały problem, nie każda firma produkuje aparaty z możliwością zapisu w formacie RAW. Te aparaty to małpki, no ale nie zawsze i wszędzie bierzemy lustrzankę.


Tak, masz rację. Warto wybierać te modele, które rawy zapisują. Na rynku znajdziemy takich sporo, a funkcje zapisu rawów mają dzisiaj również telefony i aparaty zamontowane w dronach :)

maryan

Jako nowicjusz na portalu Szeroki Kadr (rejestracja z dn. 26.12.2018), skuszony zaproszeniem do „uczenia się od najlepszych”, zaglądam głównie do działu „Poradnik”, gdzie staram zorientować się, co oferują ci najlepsi. Bo, pomimo moich 55 lat amatorskiego fotografowania, nadal czuję, że jestem „w drodze”, i że przede mną, mam nadzieję, są gdzieś jeszcze do odkrycia jakieś nowe „lądy”.

Otóż, co do samego tematu niniejszego tekstu, tj. o zapisie RAW, to czytało mi się go bardzo fajnie. Jak dla mnie, który z RAW-ami mam do czynienia już od 2006 roku, jest napisany językiem przystępnym. Wykład bardzo dokładnie wyjaśnił wszystko, co przemawia za stosowaniem zapisu RAW. Rozumiem entuzjazm autora, gdy zachęca do zagłębienia się w piękno świata obrazu i podzielam go, ale… nie mam pewności, czy tak samo ten sympatyczny wykład dobrze odnajdują początkujący. Mam na myśli tych, którzy zaczynają dziś z jakąś „małpką”, zbierając trofea głównie na wakacjach/urlopach. Pragnę zauważyć, że artykuł dedykowany jest właśnie początkującym, A ci, być może, chcą się nacieszyć swoją nową cyfrówką, a RAW-y po prostu im nie w głowie, bo i tak nie mają ich jak wypróbować, jako że tanie „małpki” zapisu RAW, jak mi wiadomo, nie oferują. Choć zdarzało mi się spotykać u absolutnych nowicjuszy tak wypasione lustrzanki Nikona, czy Canona, że dziw brał, jak bardzo ich właściciele, po wydaniu grubych tysięcy, nie mieli żadnego pojęcia o możliwościach użycia ich sprzętów do bardziej zaawansowanych opcji, niż tylko pełna automatyka, o RAW, czy HDR już nie wspominając.

Zamiast zatem kategorii: „początkujący”, czy „zaawansowani”, w artykułach poradnikowych zaproponowałbym raczej: „zainteresowani”. Osobiście przeszedłem przez różne fazy wtajemniczenia (patrz: moja uwaga na wstępie o byciu „w drodze”), ale latami przedzierałem się przez gąszcz wiedzy najczęściej sam i dlatego pamiętam czas, gdy porady fachowców brzmiały w moje głowie jak chińszczyzna.

I sprawa druga. Jeżeli niniejszy tekst o RAW-aw ma zachęcić do stosowania tej technologii, to, pomijając, że trzeba dysponować odpowiednim sprzętem, istnieje przecież potem cała post produkcja. Artykuł jedynie o niej wspomniał, ale już nie rozwinął. Takie kwestie jak komputer, profilowe oprogramowanie i oczywiście praktykę, byłyby więc tematem na następne potężne teksty z cyklu. Chyba, że to już gdzieś w SzK jest. Jednak, jako początkujący na Portalu, nie umiem sobie niestety poradzić z odnalezieniem poradnictwa z zakresu post produkcji…. dla fotoamatorów i…. początkujących.

I mogę jedynie wyrazić nadzieję, że ktoś zareaguje na mój post… Może Autor?
Pozdrawiam

michal.leja

Maryanie,

maryanJako nowicjusz na portalu Szeroki Kadr (rejestracja z dn. 26.12.2018), skuszony zaproszeniem do „uczenia się od najlepszych”, zaglądam głównie do działu „Poradnik”, gdzie staram zorientować się, co oferują ci najlepsi. Bo, pomimo moich 55 lat amatorskiego fotografowania, nadal czuję, że jestem „w drodze”, i że przede mną, mam nadzieję, są gdzieś jeszcze do odkrycia jakieś nowe „lądy”.

Otóż, co do samego tematu niniejszego tekstu, tj. o zapisie RAW, to czytało mi się go bardzo fajnie. Jak dla mnie, który z RAW-ami mam do czynienia już od 2006 roku, jest napisany językiem przystępnym. Wykład bardzo dokładnie wyjaśnił wszystko, co przemawia za stosowaniem zapisu RAW. Rozumiem entuzjazm autora, gdy zachęca do zagłębienia się w piękno świata obrazu i podzielam go, ale… nie mam pewności, czy tak samo ten sympatyczny wykład dobrze odnajdują początkujący. Mam na myśli tych, którzy zaczynają dziś z jakąś „małpką”, zbierając trofea głównie na wakacjach/urlopach. Pragnę zauważyć, że artykuł dedykowany jest właśnie początkującym, A ci, być może, chcą się nacieszyć swoją nową cyfrówką, a RAW-y po prostu im nie w głowie, bo i tak nie mają ich jak wypróbować, jako że tanie „małpki” zapisu RAW, jak mi wiadomo, nie oferują. Choć zdarzało mi się spotykać u absolutnych nowicjuszy tak wypasione lustrzanki Nikona, czy Canona, że dziw brał, jak bardzo ich właściciele, po wydaniu grubych tysięcy, nie mieli żadnego pojęcia o możliwościach użycia ich sprzętów do bardziej zaawansowanych opcji, niż tylko pełna automatyka, o RAW, czy HDR już nie wspominając.

Zamiast zatem kategorii: „początkujący”, czy „zaawansowani”, w artykułach poradnikowych zaproponowałbym raczej: „zainteresowani”. Osobiście przeszedłem przez różne fazy wtajemniczenia (patrz: moja uwaga na wstępie o byciu „w drodze”), ale latami przedzierałem się przez gąszcz wiedzy najczęściej sam i dlatego pamiętam czas, gdy porady fachowców brzmiały w moje głowie jak chińszczyzna.

I sprawa druga. Jeżeli niniejszy tekst o RAW-aw ma zachęcić do stosowania tej technologii, to, pomijając, że trzeba dysponować odpowiednim sprzętem, istnieje przecież potem cała post produkcja. Artykuł jedynie o niej wspomniał, ale już nie rozwinął. Takie kwestie jak komputer, profilowe oprogramowanie i oczywiście praktykę, byłyby więc tematem na następne potężne teksty z cyklu. Chyba, że to już gdzieś w SzK jest. Jednak, jako początkujący na Portalu, nie umiem sobie niestety poradzić z odnalezieniem poradnictwa z zakresu post produkcji…. dla fotoamatorów i…. początkujących.

I mogę jedynie wyrazić nadzieję, że ktoś zareaguje na mój post… Może Autor?
Pozdrawiam


Dziękuję za merytoryczny komentarz. Masz rację, niektórzy nie mają formatu RAW w swoich aparatach. Tekst jest dla osób, które są tym tematem akurat zainteresowani. Dzisiaj wybór aparatów z rawami jest coraz szerszy, dosięga to nawet smartfonów. Uwagi dotyczące kategorii omówimy z redakcją.

Masz rację, takie teksty na pewno się przydadzą, zwłaszcza że taka wiedza dosyć szybko ewoluuje. Zaproponuję to ze swojej strony redakcji i mam nadzieję, że szacowne kolegium wpisze tematykę opartą na najnowszych rozwiązaniach do terminarza Szerokiego Kadru.

Pozdrowiam i zapraszam do lektury pozostałych poradników moich i kolegów po fachu na Szerokim Kadrze!
Michał Leja

maryan

Szanowny Panie Michale, a może po prostu: Michale - skoro zwróciłeś się już do mnie per „ty”, co bardzo pozytywnie przyjąłem, jako pożyteczną i miłą propozycję skrócenia dystansu już na samym początku.

Otóż jestem zwolennikiem aktywnego, a nie biernego brania udziału w dyskusjach na forach, czy pod blogami, dlatego umiem docenić, że odpowiedziałeś mi już w drugiej dobie po ukazaniu się mojego postu, za co niniejszym dziękuję.

Dziękuję także za zaproszenie mnie do lektur poradnikowych SzK, co uczyniłbym tym chętniej, gdyby działowi Poradnik nadano jakąś przejrzystą i usystematyzowaną strukturę tematyczną, nawiązującą formą do tradycyjnego podręcznika z jego spisem treści, a nie kafelkowy chaos, w którym ciężko cokolwiek znaleźć.

I mam nadzieję, że nie sprawię Ci kłopotu tym, że usiłuję podtrzymać ten dialog, angażując w to Twoją osobę. A dzieje się tak po części z tego powodu, że na moich kilka postów, zamieszczonych przeze mnie w SzK w ciągu dwóch tygodni, odpowiedź otrzymałem jedynie tu, pod tekstem o RAW-ach. Chyba nic tak nie deprymuje entuzjasty dyskusji, wymiany poglądów i doświadczeń, jak owa dziwna cisza, gdy wrzucone na szpaltę słowo nie powoduje żadnego echa. Tyle, że tak samo bolesną jest cisza, gdy pod tekstem w ogóle brak komentarzy.
Powstaje pytanie: czy Redakcja to zauważa i ma jakiś na to pomysł? Zdaję sobie sprawę z tego, że owa rzecz dotyka tak celów i formuły Portalu, jak i mechanizmów jego działania. Nie jest to więc temat na kilka słów. Będę wdzięczny za wskazówkę, jaką drogą i komu personalnie z Redakcji, mógłbym samodzielnie przedstawiać moje uwagi, pytania i propozycje, chcąc jednocześnie czuć się podmiotem tej wymiany myśli. Czułbym bowiem wielki dyskomfort ponownie zawracając Ci głowę problemami administracyjnymi. Ostatecznie, skoro zdecydowałem się pozostać zarejestrowanym użytkownikiem SzK, to z całą pewnością nie po to, aby milczeć.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

maryan

Stephan Brauchli2019-01-16 19:32:04 maryan

Przeczytałem metryczkę fotografa. Na dłuższą chwilę zatrzymałem się jedynie przy: „Praca,…

maryan

Krok po kroku - RAW czyli przepis na smaczne zdjęcie2019-01-16 09:47:28 maryan

Szanowny Panie Michale, a może po prostu: Michale - skoro zwróciłeś się już do mnie per…

piotr

Paweł Młodkowski. Ulotne Spojrzenie2019-01-14 23:32:33 piotr

Klasa!…

regeninjah

Drzewo2019-01-14 21:19:55 regeninjah

Drzewo…