Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Przyroda i krajobraz | Po godzinach | 10.10.2011 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Jesienny dzień z życia fotografa przyrody

Piotr Chara

Jesienny nastrój w odmiennym wydaniu
Dodaj do schowka Komentarze: 27

Wrześniowe nastroje

Koniec lata, poza drobnymi wyjątkami, jednoczy rodzaj ludzki w uczuciu żalu po mijającym najcieplejszym okresie roku. Czy to pod wiejskim sklepikiem, czy też w medialnym szumie wielkiego świata - wszędzie daje się wyczuć nutkę melancholii. W takich okolicznościach oznaka radości z faktu nadejścia jesieni może wzbudzać podejrzliwość, a nawet zostać odebrana jako przejaw złośliwości. Na nic zdają się wówczas tłumaczenia, że przecież nadchodzi czas imponujących zjawisk w przyrodzie, okraszonych przy tym wyjątkową urodą jesiennych poranków. A przecież tak jest w istocie!

Jesień - czas zmian

Jednym z pierwszych przejawów jesieni jest poranny chłód, związany z wyziębianiem się ziemi podczas coraz dłuższych nocy. W chłodzie poranka wytrąca się z powietrza woda, czyli - kojarzona właśnie z jesienią - mgła, która ma ogromne znaczenie dla jesiennej fotografii. Więcej na ten temat za chwilę. Krótszy dzień jest także sygnałem dla milionów stworzeń półkuli północnej do rozpoczęcia przygotowań do trudów zimy. Zapasy pokarmu zostały już zgromadzone podczas letniej obfitości pokarmu. Teraz, kiedy słońce świeci krócej i pod ostrzejszym kątem, wydajność wegetacji spada. Słabnie zatem pierwsze i najważniejsze ogniwo łańcucha pokarmowego świata przyrody. Nie jest już w stanie wyżywić rosnącej geometrycznie liczby konsumentów. Stacjonarne gatunki zwierząt, czyli te, które pozostają na zimę, gromadzą zapasy energii najczęściej w postaci grubych podskórnych pokładów wysokoenergetycznego paliwa - tłuszczu. Te, które uczynić to mogą, jako strategię obronną przed zimowym niedostatkiem wybierają podróż w cieplejsze rejony świata. Im poczynione latem zapasy tłuszczu mają wystarczyć tylko na podróż lub pewien jej etap. Stworzenia te biorą udział w jednej z największych na świecie wędrówek. Zjawisko to poza swą intrygującą naukową stroną generuje niepowtarzalne w swojej estetyce fotogeniczne kompozycje. Próbom ich uchwycenia poświęcam dzisiejszy artykuł.

Inspiracje

Już latem da się zauważyć interesujące sygnały zbliżającej się jesieni. Jest to widok pierwszych skrzydlatych migrantów z północy kontynentu, głównie siewkowców (systematyka wydziela je jako podrząd z ptaków siewkowych, należą do tzw. ptaków błotnych), które stosunkowo wcześnie zmierzają w stronę zimowisk. Kulminacja tego pięknego zjawiska przypada na przełom lata i jesieni. Wtedy to ich rozproszone miliony z północno-wschodniej części kontynentu zmierzają na zimowiska położone głównie w Europie zachodniej i południowej. Są to sieweczki, czajki, brodźce, biegusy, bekasy. Ptaki po drodze intensywnie żerują - często na płyciznach wód śródlądowych. Jeśli znajdą po drodze zasoby pokarmu, zatrzymają się na nich nawet na kilka tygodni. Co ważne, obecność tych ptaków nie ogranicza się do wielkich i znanych w kraju mokradeł jak bagna Biebrzy czy rozlewiska Warty. Podczas migracji mogą się pojawić nawet tam, gdzie zwykle brak ptasiego życia. Warunkiem są siedliska, w których znajdą pokarm i będą w stanie go zdobyć. Stąd warto odwiedzać okoliczne mokradełka - stawy, bajorka itp.

Obecność ptaków pozwala zakładać ich ponowne pojawienie się w tym samym miejscu. Warto przeanalizować sytuację pod kątem fotograficznym, pomyśleć o możliwości dotarcia na miejsce przed świtem, kącie padania światła, tle pozwalającym odpowiedni skomponować ujęcia. Skuteczną metodą w tym wypadku jest tzw. zasiadka, o której pisałem pierwszym artykule cyklu. Właściwa perspektywa, jedna z kluczowych ogólnych kwestii w fotografii, wymusza przyjęcie pozycji leżącej. Pojawienie się ptaków przed obiektywem, co niemal zawsze poprzedzone jest długim, cierpliwym leżeniem w bezruchu, to potężna dawka emocji. Warto odpowiednio się przygotować i z wyprzedzeniem zadbać o techniczną stronę fotografii. Aby fotografowany obiekt wyłaniał się na zdjęciu z miłej dla oka nieostrości, należy maksymalnie otworzyć przesłonę. Jeśli fotografujemy w kontrze, czyli pod światło, warto sprawdzić opcję prześwietlenia o wartości rzędu 1-2 EV - i odwrotnie, jeśli obiekt będzie ustawiony "ze światłem", zwykle należy wprowadzić korektę niedoświetlenia wobec wskazań światłomierza aparatu.

W teren należy się wybrać bardzo wcześnie, najlepiej jeszcze nocą, aby skorzystać z najatrakcyjniejszego światła zaczynającego się o świcie, a kończącego się niedługo po wschodzie słońca. Zwykle ptaki pojawiają się w małych grupkach, lecz niektóre gatunki, np. czajki, tworzą nawet wielotysięczne stada. Siewki pozwolą się sobą cieszyć stosunkowo niedługo: wraz z przyjściem właściwej jesieni większość z nich będzie już blisko zimowisk.

Kwokacze. Ekspozycja: f/4, 1/80 s, korekta +1 EV, ISO 200. Kwokacze. Ekspozycja: f/4, 1/80 s, korekta +1 EV, ISO 200.

Niezwykle miłym dla oka zjawiskiem, potwierdzającym koniec letniej stagnacji, są ptasie koncentracje przed wspólnym odlotem na zimowisko. To zachowanie wynika z założenia, że wspólnie, w grupie, będzie bezpieczniej. Taki sposób na zwiększenie bezpieczeństwa podczas wędrówki obserwować można nawet u gatunków, które nie mają instynktu stadnego. Należą do nich np. bociany, których powszechnie znane i budzące zachwyt sejmiki to właśnie zbiórka przed odlotem. Najwcześniej w wielkie stada zbijają się szpaki. Ich ogromne koncentracje są powszechnie znane. Poruszają się w powietrzu niczym gigantyczna ławica ryb. Niezwykła dla człowieka synchronizacja ruchów całego stada wiąże się z szybkością reakcji ptaków na bodźce. Reakcje te wynoszące milisekundy są wielokrotnie krótsze niż u człowieka, co właśnie wprawia nas w zdumienie. Stada szpaków przesiadują w pobliżu żerowisk, głównie pól poprzecinanych zakrzaczonymi miedzami lub liniami energetycznymi, na których mogą odpocząć.

Szpaki. Aparat: Nikon D3s, obiektyw: Nikkor 70–200/2.8 VR. Ekspozycja: f/2,8, 1/800 s, korekta +1,3 EV, ISO 200. Szpaki. Aparat: Nikon D3s, obiektyw: Nikkor 70–200/2.8 VR. Ekspozycja: f/2,8, 1/800 s, korekta +1,3 EV, ISO 200.

Podobnie jak siewki szpaki potrafią przebywać w jednym miejscu wiele dni, dając nam szansę na fotograficzną przygodę. Fotografowanie wielkich hord szpaczych jest stosunkowo proste, nie wymaga zwyczajowych dla ptasiej fotografii czasochłonnych przygotowań, które w tym wypadku ograniczają się zwykle do spaceru po polach w terenowym obuwiu. Zostają nam zatem, jak zawsze zresztą, wspomniane już kwestie czysto fotograficzne związane z ekspozycją i kompozycją.

Wśród ptasich zgrupowań w wielkie stada, poprzedzających wspólną migrację na zimowisko, wyróżniają się pod kilkoma względami koncentracje żurawi. Miejsca, w których to zjawisko zachodzi, zwane są zlotowiskami.

W moim przekonaniu jest to jeden z najpiękniejszych przejawów sił przyrody. Wszak wrażenie robi już sama wielkość i wdzięk pojedynczego żurawia, a teraz, wraz z nadejściem jesieni, dochodzi do koncentracji kilkuset, a nawet kilku tysięcy tych majestatycznych istot w jednym miejscu. To istna magia!

Zlotowisko żurawi. Ekspozycja: f/4, 1/125 s, korekta +1 EV, ISO 400. Zlotowisko żurawi. Ekspozycja: f/4, 1/125 s, korekta +1 EV, ISO 400.

Dzień z życia tropiciela żurawi

Po kilku porankach spędzonych na lokalizowaniu żurawich zlotowisk wiem już, gdzie ptaki przebywają. Wydaje się, że skoro są to duże zwierzęta, które na dodatek łączą się w ogromne stada, nie powinny być trudne do wytropienia. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, ptaki przebywają na zlotowisku nocą - pojawiają się na nim dopiero po zmroku. Jednak zazwyczaj nie nocują w pierwszym miejscu, w którym wylądują. Często po chwili podrywają się i lecą dalej, poruszając się w obrębie zlotowiska. Takich zmian lokalizacji może być kilka. Ma to za zadanie zmylić potencjalnego drapieżcę. Skutecznie myli też człowieka. Wczesnym rankiem ptaki wylatują na żerowiska i to jest najlepszy moment na lokalizację zlotowiska. Później, po wylocie, ptaki rozpraszają się i na miejscu żerowania nie są już tak liczne.

Żurawie na żerowisku Żurawie na żerowisku

Żerowiska, np. ścierniska po uprawie kukurydzy, mogą być oddalone o kilka, a nawet kilkadziesiąt kilometrów od miejsca nocowania. Co zatem wiedzie ptaki z powrotem w te same miejsca na noc? Poczucie bezpieczeństwa, które daje tylko staranny wybór miejsca zlotowiska. Zawsze są one oddalone od siedzib ludzkich, często znajdują się na płytkich rozlewiskach, w płytkich zatokach jezior, nieco rzadziej na łąkach i polach. Gdy żurawie nocują, stojąc w wodzie, to właśnie woda zapewnia im bezpieczeństwo. To dzięki niej lądowy drapieżca nie ma okazji zbliżyć się do nich bezszelestnie, a połyskująca tafla wody dodatkowo zwiększa jego widoczność. Kiedy ptaki wybierają na zlotowisko łąkę czy pole, musi być to teren rozległy, zapewniający szerokie pole widzenia, tak aby nawet nocą z daleka było widać ewentualne zagrożenia. Dlatego dotarcie w pobliże zlotowiska zwykle należy do zadań trudnych. Są jednak wyjątki. Niekiedy na zlotowiska ptaki wybierają wypełnione małą ilością wody stawy hodowlane. Zwykle ich brzegi są porośnięte trzciną, która stanowi świetną osłonę i pozwala fotografującemu niepostrzeżenie dotrzeć na wystarczającą odległość. Dodatkowym ułatwieniem na stawach są rozdzielające je groble, po których można się wygodnie poruszać.

Ciemną nocą dojeżdżam na skraj lasu. Przede mną roztaczają się rozległe łąki zalewowe - mają trzy kilometry szerokości i wiele kilometrów długości. Gdzieniegdzie rosną zwarte kępy wierzb. To fragment zalewowej doliny Odry. Gdzieś w oddali widziałem wylatujące rankiem żurawie. Zakładam swój specyficzny strój, czyli na oddychającą odzież wciągam skafander do nurkowania, na niego zaś maskujący strój snajpera. Uszyty własnoręcznie pokrowiec z cienkiej cordury częściowo chroni przed zanieczyszczeniem aparat wraz z obiektywem. Zestaw ten ma również swój własny element maskujący uszyty z siatki maskującej. Całość wkładam do wodoszczelnego worka, który można przewiesić przez ramię.

Znaczenie wygodnego transportu sprzętu rośnie oczywiście wraz ze wzrostem dystansu i wagi sprzętu. W moim przypadku rozwiązanie tego problemu to jedno z kluczowych zagadnień. Ruszam w drogę. Na tak rozległych przestrzeniach bardzo przydaje się znajomość topografii terenu. Warto też mieć kompas. Kilkakrotnie znalazłem się w sytuacji, kiedy nagle napłynęła gęsta mgła. Wówczas podstawowa decyzja o kierunku powrotu budzi wątpliwości, a to, nawet przy niewielkich dystansach, może stresować. Zdarzyło mi się to tej wiosny, kiedy miałem przed sobą około trzech kilometrów brodzenia po kolana w wodzie. Bez kompasu wracałem "na czuja". Brak punktów odniesienia sprawiał dziwne wrażenie stania w miejscu. Błąd w ocenie kierunku mógł być kosztowny, zwłaszcza, że na pomoc w takich okolicznościach trudno liczyć. Także teraz, kiedy światła brak, punkty odniesienia ledwo widoczne, a cisza ze strony spodziewanego noclegowiska budzi wątpliwości, przydaje się kompas z fosforyzowaną (świecącą bladym światłem) igłą. Oczywiście użycie latarki (czy nawet GPS-a emitującego światło) nie wchodzi w rachubę, ponieważ wypłoszyłoby ptaki.

Dla zachowania bezpieczeństwa ptaki nocują w ciszy. Zdarza się jednak, że w tak wielkim stadzie nie wszystkie ptaki milczą. Dźwięk ten bardzo pomaga fotografowi, mobilizuje i dodaje animuszu. Pamiętam sytuacje, gdy zupełnie nieświadomy minąłem ptaki w ciemności. Kiedy się rozjaśniło, zdumiony stwierdzałem, że ptaki zostały po drodze. Wędrując w ciszy, nigdy nie mam pewności, czy dotrę we właściwe miejsce o właściwym czasie. Zwłaszcza że zlotowisko nie jest konkretnym punktem w przestrzeni, lecz obszarem, w obrębie którego ptaki wybierają miejsce na nocleg. Każdorazowo może być ono zlokalizowane w nieco innym punkcie.

Ciemność nocy decyduje o powodzeniu w dotarciu na stosunkowo niewielką odległość od miejsca spodziewanego nocowania ptaków (zwykle ok. 200 metrów). Teraz muszę podjąć decyzję. Mogę wybrać pobliski krzew lub trzciny, wtopić się w ich kształt, usiąść możliwie wygodnie, rozłożyć statyw, rozwinąć wężyk i w bezruchu czekać na światło. Posiadanie statywu umożliwia wykonanie zdjęć przy długich czasach otwarcia migawki w bardzo wczesnym, słabym, lecz niezwykle ciekawym świetle. Powstałe w takich warunkach fotografie mogą być mniej lub bardziej abstrakcyjne i ciekawie oddadzą niezwykły klimat zlotowiska. Rozmyty ruch ptaków na tle ostro odwzorowanego, efektownego drugiego planu to niewątpliwie jedna z piękniejszych odsłon przyrodniczej fotografii.

Ekspozycja: f/4, 1/2 s, +0,7 EV, ISO 400. Ekspozycja: f/4, 1/2 s, +0,7 EV, ISO 400.

Drugą opcją jest dalsze parcie naprzód. Jest to jednak zadanie znacznie trudniejsze. Postać człowieka wywołuje bowiem paniczną reakcję żurawi. Rozwiązanie tego zagadnienia przyszło do mnie nieoczekiwanie przed kilkoma laty. Przycupnąwszy w cieniu krzewu, oczekiwałem wówczas na świt. Kilkadziesiąt metrów przede mną rozpościerał się nieziemski widok około setki żurawi stojących na środku niewielkiego i płytkiego rozlewiska otoczonego lasem. Widok był niesamowity, woda otaczająca żurawie oddawała swoim blaskiem subtelne kolory przedświtu. Na jego tle rysowały się sylwetki tych majestatycznych stworzeń. Nagle od ściany lasu oderwały się cienie krępych, masywnych ciał. Była to grupka dzików. Spodziewałem się ucieczki żurawi, lecz ptaki po prostu rozstąpiły się przed nimi, tworząc szerokie na kilka metrów przejście. Wszystko odbyło się bez oznak większego stresu. Przepuściły dziki przez środek rozlewiska, po czym wróciły na wcześniejsze miejsce. Ubolewałem nad zbyt małą ilością światła, która uniemożliwiła mi utrwalenie piękna tego spektaklu. Jednak scena ta okazała się dla bezcennym źródłem inspiracji. Odkryłem bowiem, że żurawie nie boją się stworzeń niższych od siebie.

Ekspozycja: f/2,8, 1/320 s, korekta -0,7 EV, ISO 200. Ekspozycja: f/2,8, 1/320 s, korekta -0,7 EV, ISO 200.

Wybieram drugą opcję - od tej chwili będę się czołgał w kierunku ptaków. Dla zgubienia kształtów człowieka jestem okryty siatką maskującą, przymocowaną do ciała w kilku miejscach paskami. W prawej dłoni trzymam sprzęt. Skłamałbym, twierdząc, że taka forma pokonywania przestrzeni jest przyjemna. Odczuwa się wówczas katusze fizycznego wyczerpania. Jednak jeśli rozłożyć wysiłek na kilka etapów przerywanych odpoczynkiem, da się to znieść. Sprawę utrudnia fakt, że profesjonalny sprzęt fotograficzny lekki nie jest - Nikon D3s i Nikkor 200-400/4 VRII. Wybór obiektywu to wypadkowa trzech zależności: masy, długości ogniskowej i jakości obrazu. Zanim zacznę się czołgać, ściągam worek wodoszczelny, gdybym zrobił to później, spłoszyłbym ptaki.

Muszę uważać, żeby przednia soczewka i tył aparatu nie dotknęły wody czy błota. Czołganie to chyba najmniej przyjemna znana mi forma pokonywania przestrzeni, ale wielokrotnie pozwoliła mi osiągnąć nieoczekiwane efekty. Dzięki czołganiu przeżyłem też jedną z najpiękniejszych przygód, kiedy zostałem otoczony przez żurawie. Był przedświt, gęstniała mgła, posuwałem się mozolnie w kierunku ptaków, kiedy dostrzegłem spod siatki, że cztery dorosłe żurawie odeszły od stada i idą w moją stronę. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. W amoku wcisnąłem migawkę. Ptaki podeszły na kilka metrów i wciąż się zbliżały. Otoczyły mnie i pochyliły głowy. Przyglądały mi się. Wyraźnie słyszałem ich delikatne pomruki. Na moment mój wzrok spotkał się ze wzrokiem pochylonego nad moją głową żurawia. Byłem w ich świecie! Każdym neuronem czułem piękno tej chwili. Hipnoza.

Zwiad żurawi badających nieznanego im dotąd pokracznego stwora Zwiad żurawi badających nieznanego im dotąd pokracznego stwora.

Chyba mocno się nie pomylę, kiedy napiszę, że ptaki przekazały sobie wówczas informację, iż ta oto niska, dziwna istota jest zbyt niezdarna na stworzenie zagrożenia. Wróciły bowiem do stada, zostawiając mnie w siódmym niebie. Nieistotny był fakt, że woda wlała mi się do spodniobutów, właściwie byłem już cały mokry, ba! oblepiony mazistym błotem, a wciśnięcie migawki było jednoznaczne z wciśnięciem w korpus aparatu kolejnej porcji błota.

Częstym aspektem wpływającym na fotografię plenerową jest mgła. O ile ta bardzo gęsta może utrudniać uzyskanie nawet przeciętnych efektów, o tyle kilka jej postaci może wręcz nimi czarować! Z kilku rodzajów mgły najatrakcyjniejsza jest ta delikatna oraz, co bardzo ważne, niska. Pozwala ona dotrzeć światłu do obiektu, umożliwiając rejestrację kolorów. Nie tylko wprowadza aurę braku dosłowności, zmienia barwy i obniża kontrast - fotografowanie w takich warunkach ma jeszcze jedną atrakcyjną cechę. Otóż światło słoneczne zmienia się z punktowego na rozszczepione w milionach kropelek mgły. W rezultacie obiekt jest bardziej równomiernie oświetlony niż zazwyczaj. Mgła pozwala także odciąć obiekt od tła, co w niektórych sytuacjach może być bardzo korzystne. Niesamowite efekty przynosi fotografowanie w unoszącej się tuż nad wodą kilkucentymetrowej warstewce mgły, zwanej mgiełką.

Batalion w mgiełce, podświetlony niczym aktor w teatrze Batalion w mgiełce, podświetlony niczym aktor w teatrze.

Do trudu czołgania dochodzi jeszcze kilka pomniejszych utrudnień. Każde przyłożenie oka do wizjera kończy się jego zaparowaniem. Mój sposób to przyklejona w górnej części korpusu malutka tubka, w której tkwi na patyczku wacik do czyszczenia uszu. Jak łatwo przewidzieć, świetnie czyści także wizjer. Kolejną trudnością jest drżenie dłoni wywołane wysiłkiem wzmożonym koniecznością utrzymania sprzętu nad gruntem. Tu zbawczym odkryciem okazuje się stabilizacja obrazu. Ku mojemu zaskoczeniu trzęsącymi się ze zmęczenia rękoma udawało mi się rejestrować ostre obrazy przy czasach w okolicach 1/30 s (nie zapominajmy, że mowa o fotografowaniu teleobiektywem).

Udaje mi się dotrzeć na miejsce. Zjawisko jest tak emocjonujące, że nic już nie ma znaczenia. Tysiące żurawi w delikatnej mgle czekają na wschód słońca. Wraz z pojawieniem się światła dnia ptaki stają się głośniejsze, zaczynają się wręcz przekrzykiwać. Z bliska głos żurawia brzmi metalicznie i jest przeszywający. Młode ptaki charakterystycznie świszczą. Dłonie drżą ze zmęczenia i z emocji. Migawka się grzeje. Co chwila na ekranie LCD sprawdzam, czy wybrane parametry ekspozycji dają takie efekty, jakie sobie założyłem. Nawet na monitorze aparatu zdjęcia wywołują u mnie przyspieszone bicie serca. Wiem, że mam dobre ujęcia.

Ekspozycja: f/4, 1/160 s, +1 EV, ISO 320. Ekspozycja: f/4, 1/160 s, +1 EV, ISO 320.

Czas pędzi błyskawicznie, a świadomość ulotności chwili nie pozwala odpocząć. Nagle nieco odizolowana grupa ptaków znajdująca się przy kępie krzewów zaczyna krzyczeć i nerwowo biegać. To bardzo rzadko obserwowane zjawisko wywołane zagrożeniem nadchodzącym z powietrza. Tym razem chodziło o pojawienie się bielika.

Atak bielika na nocujące żurawie. Ekspozycja: f/4, 1/200 s, -1,7 EV, ISO 400. Atak bielika na nocujące żurawie. Ekspozycja: f/4, 1/200 s, -1,7 EV, ISO 400.

Jest to młody osobnik, który nie wie jeszcze, że żuraw - jako duży ptak - nie da się sprowokować do ucieczki. Gdyby tak się stało, bielik podjąłby próbę ataku. Wie jednak, że gdy ptaki są na lądzie, to zbyt ryzykowne zadanie. Po chwili żurawie wyciągają szyje w kierunku bielika, krzycząc jednym głosem w jego stronę.

Osiągnęły zamierzony efekt, bielik dał za wygraną. Widziałem dotąd kilka prób ataku bielika na żurawie. Zawsze czyniły to osobniki młode, dopiero zdobywające doświadczenie. Nigdy te próby nie zakończyły się choć połowicznym sukcesem - np. próbą pochwycenia ofiary. Sygnałem do odlotu jest charakterystyczny, głośniejszy niż zwykle, krzyk jednego osobnika, który zostaje podjęty przez sąsiadów. Po chwili już setki żurawi, krzycząc, zapowiadają swój wylot na żerowisko. To ostatnia i bardzo atrakcyjna fotograficznie chwila. Potem pozostaje mi rozłożyć się wygodnie w błotku i kontemplować piękno chwili.

W sezonie jesiennym wyprawiam się na żurawie zwykle kilkanaście razy. Ze względu na fakt przemieszczania się ptaków w obrębie zlotowiska większość prób kończy się bez wciśnięcia spustu migawki. Kiedy już dojdzie do spotkania, kolejne aspekty (jak tło, światło czy zbyt wczesny wylot na żerowisko) decydują o tym, że w sezonie mam zwykle dwa spotkania, po których zostaje coś więcej niż piękne wspomnienia.

Szczęśliwie dla wrażliwego na urodę świata człowieka żurawie mają w swoją biologię wpisany stosunkowo długi okres spędzony w koncentracji przed jesienną migracją. Dla przykładu - bociany, gromadząc się w tzw. sejmiki, zwiastują swój odlot, który nastąpi w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Żurawie zbierają się już późnym latem. Są to wówczas młode osobniki. W połowie września dolatują na zlotowiska pary z tegorocznym potomstwem. Kulminacja przypada na połowę października. Od tego momentu zwykle liczebność ptaków na zlotowiskach zaczyna powoli spadać. Ostatnie ptaki zwykle wypędza dopiero sroga zima. Dlatego urodę tego niezwykle pięknego spektaklu możemy podziwiać długo, przez co najmniej dwa miesiące. Jest zatem sporo czasu na nasycenie zmysłów urodą tego zjawiska. Po takich doznaniach gwarantuję uczucie tęsknoty do jesieni i radość z jej pierwszych przejawów, zwłaszcza pod wiejskim sklepikiem ;-)

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

Elviernes

Jak zwykle w przypadku pana Piotra magiczna opowieść i magiczne zdjęcia...dziękuję i proszę o kolejne tak fascynujące "dni z życia fotografa przyrody".

seboo

seboo 2011-10-11 15:01:42

Artykuł jest naprawde fascynujący , ze względu na opis technik fotograficznych jak i też umiejętność podejscia  do tematu zgłębiającego życie oraz zwyczaje ptaków.GRATULACJE

okno-w-okno

Pan Piotr potrafii zaczarować nie tylko obrazem ale i słowem. Cały przyrodniczy cykl należy do moich ulubionych artykułów. Bardzo dziękuję również za uchylenie rąbka tajemnicy w postaci podanych parametrów techniczych prezentowanych zdjęć - takie informacje są bezcenne. :)

rafalkudlaty

rafalkudlaty 2011-10-15 18:16:02

genialne zdjęcia. "startujące żurawie" na długim czasie naświetlania mnie urzekły :) artykuł również bardzo dobry tylko cholera żyjąc na południu Polski nigdy czegoś podobnego nie zaobserwowałem. to teraz może poproszę artykuł "Jesienny dzień z życia Fotografa przyrody w Beskidzie Niskim" :)
proponuję przejrzeć zdjęcia tego Pana (mam nadzieję, że nie zostanie to poczytane jako reklama) naprawdę urzekające :) http://fyrste.com/index.php

Irenna

Tak, czyta sie jak baśń i jeszcze do tego pięknne fotografie

2011-10-18 13:12:20

Niezwykła umiejętnośc opisania magii przyrody i prozy warsztatu fotograficznego. Kadry- niebywałej urody. Bardzo dziękuję  za tę  lekcję.

2011-10-19 11:35:42

Jestem pod wrażeniem słowa i obrazu, dziękuję za te doznania :)

joan

joan 2011-10-19 18:03:53

Inspirujący artykuł, śliczne zdjęcia, - cudne, fascynujące ptaki !

andregol

Kunszt, precyzja i cierpliwośc. Żal odrywac wzrok od tych zdjęc. A czytając o tle ich powstania można zrozumiec, co oznacza pasja - ta fotograficzna i ta przyrodnicza.

Jerzy

Jerzy 2011-10-24 06:48:16

Dlaczego nie wszystkim fotografiom towarzyszy kompletny EXIF?  Czyzby niepodpisane zdjecia robione byly, a kysz, przepadnij silo nieczysta, przy uzyciu Canona?! ;-D
Bardziej serio: zdiecia piekne, ale dokladniesze dane dodalyby im wartosci edukacyjnej dla amatorow foto....

turysta


2011.10.24 06:48   Jerzy:

Dlaczego nie wszystkim fotografiom towarzyszy kompletny EXIF?  Czyzby niepodpisane zdjecia robione byly, a kysz, przepadnij silo nieczysta, przy uzyciu Canona?! ;-D
Bardziej serio: zdiecia piekne, ale dokladniesze dane dodalyby im wartosci edukacyjnej dla amatorow foto....



Za Jerzym

anabel78

Piękne fotki, gratuluje, nie tylko ujęc ale wytrwałości i pasji!

patrykmielniczek


2012.07.12 12:08   patrykmielniczek:

Piękne zdjęcie to nie zasługa sprzętu tylko determinacja fotografa

Jola W.

Jola W. 2012-08-28 12:17:03

No i znowu Panie Piotrze usłyszy Pan moje jęki zachwytu. Może i czasem nie zdąrzy Pan zrobić zdjęcia, ale opowieść o tym jest tak obrazowa , że nic nie szkodzi- ja to widziałam jak na jawie. Czytam dalej i oglądam, zaraził mnie Pan zachwytem nad naturą, nie tylko ptakami, ale mgłą, jakże innym niebiem, światłem. Kolejne podziękowanie od Jola W.

Koto

Koto 2012-11-05 16:54:31

Moim marzeniem jest robić piękne fotografie... Jeszcze tak niesamowitych obazów nie widziałam!!! Kocham przyrodę, sztukę, uczucia, a to wszystko jest w Pańskich zdjęciach! Naprawdę chciałabym zrobić choć jedną tak dobrą fotografię! To moje najwięsze marzenie, ale nie mam sprzętu, ani doświadczenia, czasu, choć chęci wiele. Mogę tylko podziwiać dzieła innych...

michal

michal 2013-11-10 02:00:29

Zdjęcia super, to widać od razu.
Ale poza tym, że zdjęcia świetne, bardzo fajnie, że są podane parametry ekspozycji.
Zakładając, że witryna ma mieć charakter w dużej mierze edukacyjny, podawanie parametrów ekspozycji, ISO a najlepiej jeszcze ogniskowej i ogólnie konfiguracji sprzętowej powinno być obowiązkowe.
Zdjęcie samo w sobie dla amatora nie ma pełnej wartości edukacyjnej bez tych danych (ok, fajne jest, widać, ale jak zrobić coś takiego?).

Więc - podwójnie SUPER :)

stefcio

stefcio 2013-12-16 21:41:18

Jerzy - ławka rezerwowych

andrzejp

andrzejp 2014-09-24 08:24:48

Witam. Trafiłem tutaj pierwszy raz...i jestem pod ogromnym wrażeniem.
Mieszkam też w takiej okolicy gdzie zlatują się żurawie przed odlotem. Wczoraj wg mojego szacunku było ich już kilka tysięcy. Cudowne wrażenia jak z różnych stron świata trafiają na ten jeden staw,Była znakomita pogoda więc naoglądałem się i nasłuchałem ☺ ☺.
Pozdrawiam serdecznie i dzięki za tak ciekawy opis.

Filipek

Podobają mi się takie artykuły,ale w moim wypadku kiedy uczę się na nowo nastaw na mojej pierwszej lustrzance,brak danych o ustawieniach,aparacie i obiektywie, czyni te porady niezbyt przydatnymi,dlatego ucieszyłam się kiedy chociaż pod tymi kilkoma zdjęciami znalazłam informację chociaż z ustawieniami...
Co do zdjęć to jestem pełna podziwu,gratuluję i pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

jiriki

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – październik 20172017-10-18 15:01:11 jiriki

fajnie bardzo ciekawe ,dawno mnie nie było ,jak można skorzystać z tego ,trzeba jakoś osobno…

adam88x

Dominika Cuda2017-10-17 20:10:43 adam88x

zdolna pani…

grzegorbrona

Felix Hernandez2017-10-17 15:38:11 grzegorbrona

Wspaniałe :-)…

outline

Ruch2017-10-16 13:24:12 outline

♥️…

Realizacja: Krystian Bielatowicz