Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Przyroda i krajobraz | Po godzinach | 09.02.2015 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Jak zrobiłam to zdjęcie – Magdalena Wasiczek, czyli makro przypadkiem

Magda Wasiczek

W cyklu „Jak zrobiłem to zdjęcie” oddajemy głos fotografom, którzy opowiadają o kulisach powstania jednej ze swoich prac. Postanowiliśmy zwrócić uwagę czytelników na ujęcia nietypowe, niekoniecznie największe hity bohaterów artykułu. W zależności od preferowanego gatunku każdy fotograf skupia się na innych aspektach powstawania obrazu. W kolejnej części serii rozmawiamy z Magdaleną Wasiczek, specjalizującą się w fotografii makro.

Dodaj do schowka Komentarze: 6

Obydwa prezentowane poniżej zdjęcia łączy jedno: przypadek. Często słyszę pytanie, czy planuję zdjęcia i jak się do nich przygotowuję. Otóż nic z tych rzeczy. Moje najlepsze zdjęcia powstawały nieoczekiwanie, pod wpływem impulsu czy zbiegu okoliczności. Jeżeli już czasem zdarzyło mi się coś planować, to albo musiałam je zmieniać o 180 stopni, albo nic z nich nie wychodziło, albo rezultatem było co najwyżej kilka poprawnych kadrów, którym brakowało tego magicznego pierwiastka, sprawiającego, że fotografia przyciąga uwagę, zatrzymuje widza na dłużej, wyróżnia się w morzu innych zdjęć zalewających Internet, sprawia, że ktoś chce ją mieć.

Mimikra

Zaplanowałam martwą naturę z gruszkami. Znacie już moje zdanie na temat planowania, prawda? Scenariusz był taki: okno, parapet, na parapecie talerz z misternie ułożonymi gruszkami – najładniejsza (ta z listkiem na ogonku) na samym szczycie. Chciałam wykorzystać popołudniowe światło, które oświetlało całą kompozycję i sprawiało, że gruszki wyglądały niezwykle apetycznie. Zależało mi na wzbogaceniu portfolio zdjęciami z dziedziny innej niż makro. Szyba rozpraszała światło, wystarczyło przygotować blendę, by troszeczkę doświetlić plan od przodu. Jak nigdy aparat umieściłam na statywie – tym razem chciałam być bardzo poprawna zrobić solidną martwą naturę, precyzyjnie wykadrowaną i nieporuszoną. Przygotowałam sprzęt – Nikona D300, obiektywy 50 mm i 90 mm. Na pierwszy ogień poszła pięćdziesiątka – zależało mi na dość szerokim ujęciu (ładnie oświetlony talerz, w kadrze widoczny jeszcze fragment okna).

Tak wyglądała sytuacja zdjęciowa, w której powstała opisywana fotografia

Jednak po kilku szybkich zdjęciach, do których nie byłam przekonana, ściągnęłam aparat ze statywu, zmieniłam obiektyw na 90 mm (jednak ciągnie wilka do lasu…). Ze względu na ograniczoną przestrzeń nie mogłam cofnąć się na tyle, by wykonać przyzwoity kadr dziewięćdziesiątką. Trzeba było zmienić koncepcję i zbliżyć się do gruszek. Czyli już nie martwa natura z gruszkami, tylko raczej studium gruszki. Siłą rzeczy zaczęłam przyglądać się moim obiektom z bliska. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pewnym momencie zauważyłam, że jeden z dwóch listków głównej bohaterki wcale listkiem nie jest…

To był motyl, popularna rusałka pawik czy pawie oczko. Jesienią owady te pchają się do naszych domów, ponieważ zimują w różnego rodzaju kryjówkach, m.in. piwnicach, komórkach itp. Wczesną jesienią często znajduję je na firankach lub suficie. Potrafią tak czasem siedzieć w tym samym miejscu przez kilka dni. Pawie oczka kojarzą się głównie z bardzo intensywnie ubarwionymi skrzydłami, zwłaszcza osobom, które nie mają czasu przyglądać się im dłużej. Jednak to tylko jedna strona medalu. Spód skrzydeł jest całkowitym przeciwieństwem wierzchu i przypomina brunatne uschnięte liście. Szczęśliwie dla mnie tym razem motyl przysiadł w dużo ciekawszym otoczeniu niż ciemny kąt piwnicy. Mogłam więc spokojnie go obfotografować. No właśnie – czy na pewno spokojnie? Problem w tym, że w pewnym momencie zachciałam poprawić naturę i – próbując troszkę zmienić pozycję motyla – spłoszyłam go.

Na szczęście udało mi się wybrać jedno ciekawe ujęcie, które wymagało jedynie kosmetycznych poprawek:
delikatne kadrowanie, zmniejszenie nasycenia oraz wymazanie małego fragmentu innej gruszki, na której leżała główna bohaterka. Zdjęcie zdobyło II miejsce w konkursie IGPOTY (International Garden Photographer of the Year), było też kilkakrotnie publikowane w magazynach o tematyce fotograficznej i ogrodowej na całym świecie.

Duch

Drugie zdjęcie powstało z… nudów. Wypoczywając nad naszym polskim morzem, musimy się liczyć z dużą liczbą deszczowych lub przynajmniej pochmurnych dni. To był właśnie taki dzień. Plażowanie odpadało ze względu na pogodę, reszcie rodziny nawet nie chciało się tego dnia wystawiać nosa z domku…

Mnie za to nosiło – już od tygodnia nie zrobiłam ani jednego nierodzinnego zdjęcia. Postanowiłam poszukać czegoś dla siebie, ale wychodząc z domu, nie nastawiałam się na spektakularny sukces. Wiedziałam, że w okolicy nie ma łąk czy choćby ukwieconych ogródków działkowych. Wzdłuż płotu za naszym ośrodkiem rosły jedynie gdzieniegdzie chabry i rumianki – rzuciłam się na nie jak wygłodniałe zwierzę, próbując wycisnąć z okazji, co tylko się da. Po półgodzinie stwierdziłam, że jedynie powielam schemat – chaber jaki jest, każdy widzi – kadry, które popełniłam przez ten czas, nie będą się niczym wyróżniały spośród innych zdjęć chabrów, które zwykle zalewają Internet o tej porze roku. Trzeba wymyślić coś nowego. Nowe spojrzenie, inna technika.

Ponieważ przed wyjazdem na wakacje stałam się szczęśliwą posiadaczką obiektywu lensbaby, postanowiłam spróbować szczęścia z nową zabawką. Mój obiektyw to 50 mm, ale ja chciałam móc bardziej wejść w kwiatek. Tylko jak? Oczywiście producent oferuje specjalne soczewki makro do lensbaby – jako jedynie słuszny wybór – jednak ja ich nie kupiłam. W końcu mam już pierścienie pośrednie. Co za problem spróbować? Podpinając pierścienie, czułam, że jestem na właściwej ścieżce! Do pełni szczęścia brakowało tylko jakiegoś bohatera. Szukałam biedronki, ponieważ uznałam, że o nią będzie najłatwiej, ale znalazłam bielinka – też nieźle.

W pochmurne dni motyle są spokojniejsze niż zazwyczaj – nie latają jak szalone, przysiadają na roślinach na dłużej, więc łatwiej jest jakiegoś upolować. Fotografowałam pod światło i troszkę od dołu na tle nieba – wiedziałam, że chcę uzyskać jasne lub wręcz białe tło, które będzie pasowało do koloru rośliny i motyla. Niestety nie miałam ze sobą blendy ani żadnego innego odbłyśnika, wprowadziłam więc dodatnią kompensację ekspozycji.

Najtrudniejszą sztuką w pracy z obiektywem lensbaby jest złapanie ostrości w pewnych płaszczyznach. Jest to denerwujące zwłaszcza w momencie, kiedy widzimy, że udało się uzyskać ciekawe rozmycie, a akurat w tym ułożeniu obiektyw nie pozwala nam wyostrzyć. Z pierścieniami pośrednimi robi się jeszcze trudniej, ale warto się pomęczyć. Efekty bywają zaskakujące i niepowtarzalne, co trudno przecenić w dzisiejszych czasach, kiedy tak łatwo wszystko skopiować, powielić, podrobić.

Powstało kilka ujęć tego motywu. Motyl przenosił się na inne rośliny, a ja podążałam za nim. Ujęcie z chabrem stało się jednak moim ulubionym. Podoba mi się, że jest takie odrealnione, bardziej przypomina akwarelę lub rysunek pastelem niż zdjęcie. Lubię je za tę niedoskonałość oraz za to, że chociaż wymyka się definicji fotografii makro, to zdobyło II miejsce w liczącym się konkursie GDT European Wildlife Photographer of the Year 2013 w Niemczech.

Marzymy czasem o ogromnych łąkach, wspaniałych ogrodach, ale prawda jest taka, że często dobre zdjęcie udaje się zrobić w bardzo z pozoru nieciekawych warunkach. Dlaczego? To proste – skupiamy się na tym, co jest nam dane, nie rozprasza nas nadmiar dobra.

O autorce

Absolwentka filologii ukraińskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Swoje zainteresowania artystyczne realizuje w obszarze fotografii przyrodniczej oraz makrofotografii, tworząc oryginalne obrazy świata przyrody. Wypracowała sobie w tej dziedzinie własny poetycki styl, który określa mianem „malarstwo bokehowe".

Prezentowała swoje prace na wystawach indywidualnych i zbiorowych zarówno w kraju, jak i za granicą (Wielka Brytania, Australia, Rosja, Niemcy, Francja). Jest laureatką wielu wyróżnień i nagród w konkursach fotograficznych w Polsce i poza jej granicami, w tym w konkursach pod patronatem międzynarodowych organizacji fotograficznych FIAP i PSA.
Jako pierwsza w Polsce, wygrywając w 2012 roku międzynarodowy konkurs w Anglii, otrzymała tytuł International Garden Photographer of the Year. Ma na swoim koncie publikacje w wielu magazynach fotograficznych w Polsce i na świecie („Digital Foto Video", „Foto-Kurier", „Foto", „Digital Camera", „Amateur Photographer", „Digital Photography", „Practical Photoshop", „N-Photo", „Nature's Best Photographer", „LeNs") i innych oraz w albumach, m.in. International Garden Photographer, Better Plant and Garden Photography, a nawet w „Vogue Italy", „Duzhe Magazine" w Chinach czy „El Mercurio" i „Paula" w Chile.
Strony internetowe:
Więcej informacji na stronie: www.magdawasiczek.pl

Tekst: Magdalena Wasiczek, wysłuchał Łukasz Kacperczyk
Zdjęcia: Magdalena Wasiczek

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Komentarze

malgorzata

malgorzata 2015-02-14 04:49:45

Uwielbiam fotografię Pani Magdy.Są delikatne jak jedwab.Dziękuję za jeszcze jeden bardzo ciekawy artykuł ☺

Renia

Renia 2015-02-27 23:03:31

Jestem fanką Pani Magdy. Fotografie Jej są jak obrazy delikatne, nastrojowe. Artykuł zainspirował mnie, lubię fotografować motyle i kwiaty. Dziękuję :)

marian

marian 2015-07-19 09:37:08

Piękne te kwiaty ale porada jak je wykonać bezcenna ,ile jeszcze trzeba się nauczyć jako amator tak pięknej fotografii. Życzę naprawdę udanych pięknych prac.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

kawus

Portret osobisty2018-08-15 21:56:18 kawus

bardzo fajny i przydatny filmik:) podoba sie…

moniqueluczak

Punkt, linia, płaszczyzna2018-08-15 17:11:03 moniqueluczak

Znakomite zdjęcia. Cóż więcej miałabym powiedzieć... Ten koncept!…

secretivvee

Ja jestem innym Tobą2018-08-15 17:10:03 secretivvee

Z niecierpliwością czekamy na wyniki :)…

gravity

Tomek Lendo2018-08-14 22:26:28 gravity

Poprosimy Pana Tomka na pełen wywiad w serio fotograf miesiąca :)…