Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Sprzęt | Światło | 15.12.2016 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Jak przygotować pracownię fotograficzną – część 1, sprzęt. Wyjaśnia krok po kroku Michał Leja

Michał Leja

Z artykułu dowiesz się, jaki sprzęt powinien znaleźć się w pracowni fotograficznej. Autor omawia aparaty, obiektywy, oświetlenie, statywy i inne akcesoria niezbędne w studiu fotograficznym. Nie zapomina też o kosztach.

Dodaj do schowka Komentarze: 2
01 02 03 04 05 Lampa halogenowa o mocy 1000 W jest świetna nie tylko do fotografowania, ale i do suszenia świeżo pomalowanych ścian ;-)

4. LAMPY

Bez światła nie ma fotografii, wszyscy o tym doskonale wiemy. Jeżeli nasza pracownia dysponuje oknami, to super, mamy część problemu z głowy. Jeśli okna są ogromne i dodatkowo wychodzą na południową stronę, to można uznać, że wygraliśmy w fotolotto ;-)

Niestety tak wyjątkowymi pomieszczeniami dysponują nieliczni. Z pomocą przyjdą lampy. Ja osobiście zaczynałem od halogenów budowlanych. Nie było to złe jakościowo światło (miało stabilne widmo i przewidywalną temperaturę barwową), ale jeden mankament – szybko i bardzo się nagrzewały, przez co z modelek spływał makijaż, a lody topniały szybciej, niż zajmowała droga od nich do aparatu. Bardziej zaawansowanymi konstrukcjami są lampy świetlówkowe czy ledowe (nie mam tu na myśli charakterystycznych, pozwijanych świetlówek rodem z Państwa Środka – te mają niestabilne widmo i przy fotografowaniu z krótkimi czasami naświetlania zdjęcia mogą dawać różną barwę). Zakup takiego systemu może się opłacić, gdy poza fotografowaniem planujemy też filmować.

Jeśli chcemy skupić się tylko na fotografii, najwygodniejsze będą lampy błyskowe. Jeśli pracownia jest niewielka, świetnie sprawdzą się markowe lampy systemowe. Korzystając z lamp Nikona, mamy możliwość bezprzewodowego sterowania nimi (system CLS). Ich ogromną zaletą jest mobilność – zasilają je najpopularniejsze na świecie baterie. Ograniczeniem jest moc, która w przypadku dużych planów może okazać się niewystarczająca. Wtedy możemy na jednym statywie umieścić dwie, trzy lampy albo nawet dziesięć.

Jeśli nie uśmiecha nam się żonglowanie dużą liczbą lamp systemowych, musimy przesiąść się na lampy studyjne. Ich przewagą jest moc, ograniczeniem – mobilność. Lampy kompaktowe to te zasilane bezpośrednio z gniazdka w ścianie. Jeśli myślimy o organizowaniu sesji plenerowych, potrzebne będą lampy z bateriami (coraz popularniejsze rozwiązanie) lub generatorami. Sęk w tym, że wtedy koszty zakupu rosną szybciej niż grzyby po deszczu…

Moc to nie jedyna zaleta systemów lamp studyjnych – kolejna to mnogość modelatorów światła. Od garnków przez parasole do softboksów. Do wyboru, do koloru! Kiedy już założymy taki modelator, dobrze byłoby podejrzeć efekt. Tu z pomocą przychodzi kolejna funkcja – światło pilotujące – której nie ma w lampach systemowych (przynajmniej nie w tej formie; jedyne, co mają do zaoferowania, to ultraszybki błysk stroboskopowy, który na dłuższą metę jest nie to zniesienia). Dzięki niemu możemy zobaczyć, jaki jest kąt padania światła, jaka jest jego ostrość (czy miękkość).

ILE TO KOSZTUJE?

Światło, tak jak obiektywy, ma swoją jakość, a za jakość trzeba zapłacić. Różnice w jakości lamp błyskowych można dostrzec na wielu polach. W markowych lampach systemowych realizowane są zaawansowane tryby pomiaru światła, komunikacja bezprzewodowa (z precyzyjnym pomiarem TTL), synchronizacja z ultrakrótkimi czasami naświetlania. Za najnowszego Nikona SB-5000 musimy zapłacić 2200 PLN, za jego chiński odpowiednik cztery razy mniej. Ale poza ceną producent ściął cały szereg funkcji.

Z lampami studyjnymi zasady są takie same. Prezentowana przeze mnie lampa kosztowała ok. 600 PLN. Za produkt szwedzkiej firmy Profoto damy 10 razy więcej. Czym góruje nad chińskim odpowiednikiem? Na przykład stabilną temperaturą barwową. W tanich konstrukcjach zmienia się ona wraz ze wzrostem mocy. Żywotność to kolejny aspekt, za który płacimy. No i dochodzimy wreszcie do wyceny innowacyjnych pomysłów inżynierów, czy to Nikona, czy Profoto, która jest potem po prostu kopiowana przez producentów zamienników.

Co bym kupił na początek? Albo lampy systemowe, bo są stosunkowo niedrogie i niesłychanie praktyczne, albo używany zestaw lamp studyjnych, ale koniecznie ze sprawdzonego źródła – to bardzo delikatne przedmioty. Koniecznym dodatkiem do lamp są modelatory światła. Tutaj jakość równa się żywotność. Parasole i softboksy są konstrukcjami, które szybko się zużywają. Płaszczyzny odbijające można wykonać ze styropianów lub spienionego PCV, więc koszt zamknie się w kilkudziesięciu złotych (więcej na temat samodzielnego przygotowywania akcesoriów studyjnych znajdziesz w artykule „Jak i kiedy fotografować z blendą” oraz w cyklu „Domowe studio bez nakładów finansowych”).

Tekst: Michał Leja
Zdjęcia: Michał Leja, materiały firmy Nikon
Redakcja: Łukasz Kacperczyk

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

2016-12-21 10:35:20

Mam nadzieję, że w tym roku taką pracownię założę. :)

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

mbajt

Krok po kroku – 5 typowych błędów fotografii wakacyjnej i pamiątkowej2017-01-17 13:46:33 mbajt

Bardzo fajny artykuł, ciekawie napisany i z jajem ;) Coś czuję, że jeszcze do niego wrócę, gdy…

renifer

Mateusz Stankiewicz2017-01-16 16:53:57 renifer

Fotografia celebrystyczna - to jest Twój świat…

macieknr1

Portret rodziców2017-01-16 15:06:20 macieknr1

Dziękuję za wyróżnienie…

lestek

Portret rodziców2017-01-16 10:13:28 lestek

tylko @kingiaesfoto@…