Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Zagadnienia techniczne | Pora dnia, pora roku | Przyroda i krajobraz | 22.10.2013 | Zaawansowani | Powiększ tekst:

Jak fotografować komety. Część 2

Marcin Górko

Z drugiej części artykułu dotyczącego komety ISON dowiecie się, jak i kiedy warto ją obserwować – i oczywiście fotografować.

Dodaj do schowka Komentarze: 3

W poprzednim artykule zapowiedziałem pojawienie się na jesienno-zimowym niebie jasnej komety ISON. Dla wszystkich osób zainteresowanych fotografowaniem będzie to z pewnością okazja do wykonania unikalnych zdjęć (nie mówiąc o samej obserwacji komety). W tym tekście zajmę się widocznością komety na polskim niebie w okresie jej największej jasności oraz opowiem nieco o fotografowaniu za pomocą montażu paralaktycznego.

Widoczność, czyli gdzie i kiedy

Zacznijmy więc od wątku widoczności komety. Warto na początek powiedzieć kilka słów o skali jasności obiektów astronomicznych. Jest to skala logarytmiczna, a jednostka jasności nosi (zapożyczoną z łaciny) nazwę magnitudo. Im jaśniejszy obiekt, tym mniejszą wartość ma jego jasność wyrażona w magnitudo. Gdy jeden obiekt jest około 2,51× jaśniejszy od drugiego, różnica jasności między nimi wynosi 1 magnitudo. Skąd akurat taka wartość? 2,51 to w przybliżeniu pierwiastek piątego stopnia ze 100. Dlatego 5 magnitudo to różnica jasności aż 100×, bo 2,515 ≈ 100. Dla przykładu Słońce ma jasność -26 magnitudo, Księżyc w pełni ma -13 magnitudo, najjaśniejsze gwiazdy mają jasność rzędu od -1,4 do 0,0 magnitudo. Dla nas ważna jest jasność najsłabszych obiektów widocznych gołym okiem. W bardzo ciemnym otoczeniu (a więc nie w mieście!) zdrowe, wypoczęte oczy młodej osoby powinny widzieć gwiazdy przynajmniej o jasności około 6~6,5 magnitudo. Niestety w dużym mieście ta sama osoba – z racji jaśniejszego tła nieba i problemów z adaptacją oka do ciemności – dostrzeże obiekty o jasności dopiero od około 4 magnitudo. Zastosowanie sprzętu optycznego pozwoli znacznie powiększyć ten zasięg. Dobra lornetka o średnicy obiektywów 50 mm i z powiększeniem rzędu 10–12× da wzrost zasięgu mniej więcej o dodatkowe 4magnitudo, a więc pozwoli na zaobserwowanie obiektów mniej więcej 40 razy słabszych. Jeszcze większy zysk da duża lornetka o średnicy obiektywów 70 mm – będzie on wynosił około 4,6 magnitudo.

Wielką niewiadomą jest, kiedy kometa ISON osiągnie jasność rzędu 6 magnitudo, a więc „pod ciemnym niebem” zacznie być widoczna gołym okiem, a z miasta przez lornetkę. Aktualnie zachowanie komety wskazuje na to, że jaśnieć będzie nieco wolniej, niż się początkowo spodziewano, i jasność rzędu 6 magnitudo powinna osiągnąć na przełomie października i listopada. Po minięciu Słońca, co nastąpi 28 listopada, jasność komety będzie stopniowo malała, lecz powinna być ona widoczna mniej więcej do pierwszej połowy stycznia.

Kometa Panstarrs sfotografowana przez autora wiosną tego roku. Zdjęcie wykonano Nikonem 1V1 za pomocą refraktora 600/5. Sprzęt zamontowany był na montażu EQ-5.

Pierwszego listopada należy szukać komety na niebie porannym. Znajdować się ona będzie w gwiazdozbiorze Lwa, w którym da się zaobserwować również czerwonego Marsa. ISON wschodzić będzie około 1:30 w nocy, ale najlepszy moment na jej wypatrzenie to około 4 nad ranem. O tej porze kometa będzie na wysokości około 20o nad wschodnim horyzontem. W znalezieniu komety pomogą Regulus (najjaśniejsza gwiazda z gwiazdozbioru Lwa) i wspomniany Mars. Kometa ISON i Regulus wyznaczają odcinek, w którego środku jest Mars. Gdy dobrze widoczny odcinek Regulus–Mars przedłużymy w dół, otrzymamy przybliżone położenie komety ISON. O godzinie 4 rano tego dnia wschodzi także cieniutki sierp Księżyca. Każdego dnia kometa oddalać się będzie od Marsa, tym samym zbliżając się do Słońca.

Dziesiątego listopada kometa wschodzi (dokładnie na wschodzie) już o 2:40 i obserwować ją możemy mniej więcej do godziny 5 nad ranem, gdy będzie ponad 20o nad horyzontem. Po 5 nad ranem zbliżający się wschód Słońca powodować będzie rozjaśnianie się horyzontu i problemy z lokalizacją komety. W okolicach 20 listopada, a więc na 8 dni przed największym zbliżeniem komety ze Słońcem, warunki jej obserwacji znacznie się zmieniają – nadal będziemy mogli ją obserwować przed wschodem Słońca, ale już na jasnym niebie. O godzinie 6 rano kometa znajdzie się zaledwie 10o nad horyzontem, tyle samo pod horyzontem schowane będzie Słońce. Na szczęście w tych dniach należy się spodziewać silnego pojaśnienia komety, wynikającego z bliskości Słońca. Dlatego można wypatrywać komety w momencie jej wschodu, nad południowo-wschodnim horyzontem o 4:45. W dniu największego zbliżenia się komety ISON do Słońca zniknie ona w jego blasku i – o ile nie nastąpi nic nadzwyczajnego – nie będzie można jej zobaczyć, podobnie jak nie da się zobaczyć robaczka świętojańskiego siedzącego na lampie ulicznej. Jeśli natomiast kometa pojaśnieje znacznie bardziej, niż się przewiduje, możemy się spodziewać dużego warkocza o długości kilku stopni, widocznego w pobliżu Słońca.

Tu bardzo ważna przestroga: pod żadnym pozorem nie wolno próbować obserwować komety przez lornetkę, gdy znajduje się bardzo blisko Słońca. Spojrzenie na Słońce przez lornetkę grozi natychmiastową utratą wzroku!

Po minięciu Słońca – o ile grawitacja naszej „gwiazdy dziennej” nie rozerwie ISON-a na części – spodziewać się możemy jasnej komety z dużą głową i długim warkoczem. Dziesiątego grudnia w chwili zachodu Słońca kometa będzie się znajdowała na wysokości ponad 10o i powinna się cechować wyraźnym, skierowanym do góry warkoczem. Aż do jej zachodu o godzinie 17:00 powinna pięknie pozować do zdjęć nad zachodnim horyzontem. W Wigilię świąt Bożego Narodzenia, prawie miesiąc po minięciu Słońca, będzie ona widoczna wysoko nad północno-zachodnim horyzontem. W chwili zachodu Słońca (o 15:30) będzie na wysokości ponad 35o nad horyzontem. Po raz drugi rozpocznie się okres widoczności komety na ciemnym niebie.

Jej jasność będzie już wyraźnie mniejsza niż w maksimum, ale dogodne położenie na niebie powinno wynagrodzić trudności w jej odszukaniu. Co ciekawe, dla obserwatorów znajdujących się na szerokości geograficznej Polski kometa nie będzie zachodziła – będzie widoczna przez całą noc! Obserwując ją z nocy na noc, z łatwością zauważymy, że porusza się ona w stronę Gwiazdy Polarnej, którą minie w nocy z 7 na 8 stycznia. Trudno przewidzieć, jak długo pozostanie widoczna w naszych lornetkach i obiektywach; pozostaje trzymać kciuki, że coś pójdzie nie tak i ISON pojaśnieje znacznie bardziej, niż aktualnie się przewiduje.

Ten opis to oczywiście tylko zarys losów komety ISON, ale kilkanaście minut spędzonych z wyszukiwarką internetową pozwoli zdobyć wiele innych cennych informacji, takich jak mapy nieba czy animacje pokazujące ruch komety przez Układ Słoneczny.

Znaleźliśmy, więc fotografujemy

Czas na kilka słów o fotografowaniu. Kometa powinna być najbardziej fotogeniczna kilka, kilkanaście dni po minięciu Słońca, a więc wieczorami na początku grudnia. W listopadzie nie należy się spodziewać szczególnie spektakularnego widoku, choć z kometami nigdy nic nie wiadomo i wszystko się może zdarzyć.

Gdy kometa będzie widoczna na jasnym niebie, z technicznego punktu widzenia fotografowanie będzie dość łatwe. Z pewnością wystarczy zwykły statyw i przy czasach migawki poniżej sekundy widoczne poruszenie zdjęcia raczej nam nie grozi. Jak zawsze przed ważnymi zdjęciami warto popróbować z różnymi czułościami ISO i przysłonami. Gdyby się okazało, że krótko po minięciu Słońca (mniej więcej w okresie 28–30 listopada) kometa będzie widoczna także w dzień – były takie przypadki – można spróbować uwiecznić ją na tle błękitnego nieba. Warto wówczas „schować” Słońce za wierzchołkiem budynku lub np. za latarnią, tak aby bardzo jasna tarcza słoneczna nie wypaliła środkowej części zdjęcia.

Znacznie trudniejsze od strony technicznej jest fotografowanie komety na tle prawdziwie nocnego, czarnego nieba. Musimy wtedy stawić czoło kilku problemom:

  • niebo się obraca, więc nieruchomy aparat da obrazy gwiazd i komety w postaci kresek;
  • szumy matrycy przy wysokich czułościach;
  • szumy matrycy przy długich czasach ekspozycji.

O ile dwa ostatnie problemy są stosunkowo mało istotne w nowoczesnych lustrzankach, o tyle oprogramowanie aparatu w żaden sposób nie wstrzyma ruchu wirowego Ziemi – pozostaje sięgnąć po montaż pozwalający na odpowiednie śledzenie wybranego obszaru nieba przez aparat. Osoby o skromnym budżecie, ale niebojące się odrobiny majsterkowania, z łatwością mogą taki montaż wykonać samodzielnie. Wystarczy w wyszukiwarce internetowej wpisać hasło „Fastron”, a w najdrobniejszych szczegółach dowiemy się, jak to działa i jak zbudować taki przyrząd. Zdjęcia wykonane przez twórcę Fastrona, pana Janusza Wilanda, przekonują, że urządzenie działa wyśmienicie (no i po zniknięciu komety pozostaje nam nasz własny Fastron, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, by w astrofotografię wniknąć trochę głębiej).

Osoby dysponujące większym budżetem, ewentualnie zainteresowane prowadzeniem własnych obserwacji astronomicznych, powinny zainwestować w montaż paralaktyczny z prawdziwego zdarzenia. Tu z kolei polecam wyszukiwanie fraz „montaż EQ-3-2” lub „montaż EQ-5” – dowiemy się wiele o zupełnie solidnych montażach, które są wyposażone w napęd jednej osi i pozwalają na bardzo komfortowe fotografowanie. Ponieważ kometa wraz z warkoczem będzie zajmowała na niebie kilka stopni, nie interesuje nas fotografowanie przez teleskop, a jego montaż – właśnie typu EQ-5 – służyć będzie tylko do prowadzenia aparatu. Bardzo popularną metodą fotografowania nieba z długimi ekspozycjami jest montaż aparatu (bez znaczenia, czy lustrzanki, czy bezlusterkowca), przez tzw. piggyback. Tę metodę autor z powodzeniem od lat stosuje do fotografowania Nikonem D3 (ujęcia szerokokątne) oraz Nikonem 1V1 (silniejsze zbliżenia).

Bardzo popularną metodą na uzyskanie dobrych zdjęć nieba wolnych od szumów matrycy jest tzw. stackowanie, czyli łączenie wielu zdjęć. Technika ta, w dużym uproszczeniu, polega na wykonaniu kilku lub kilkunastu zdjęć tego samego kadru i połączeniu ich w jeden finalny obraz, odznaczający się wysoką jakością, dużym kontrastem i brakiem szumów. Podobna technologia jest zresztą z powodzeniem wykorzystywana w niektórych modelach aparatów kompaktowych. Osobom lubiącym zgłębiać nowe programy do obróbki zdjęć polecam darmowe oprogramowanie o nazwie Deep Sky Stacker.

Z pewnością wiele osób, które nie dysponują odpowiednim sprzętem lub nie czują się na siłach, by samodzielnie stawić czoło komecie, chciałoby skorzystać ze sprzętu w którymś z obserwatoriów astronomicznych. Na wstęp od obiektów naukowych raczej nie mamy szans, ale PTMA (Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii), mające oddziały w całym kraju, z pewnością będzie prowadziło wiele pokazów nieba. Pokazy takie odbędą się też zapewne w wielu amatorskich obserwatoriach astronomicznych, jak np. w Bukowcu pod Łodzią (www.oabukowiec.pl). Warto się odpowiednio wcześniej zorientować w terminach takich pokazów, które oczywiście odbywają się tylko przy sprzyjającej pogodzie.

Za pomoc w przygotowaniu tekstu dziękuję Piotrowi Pastusiakowi

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Komentarze

venus

venus 2013-10-22 16:57:48

Tak się ciesze, że pomagacie takim amatorom jak ja! :) Na pewno spróbuję zrobić zdjęcie komety.

biohay

biohay 2014-06-24 20:33:30

Tak, świetna sprawa. Niestety nie posiadam montażu, więc tego typu astrofoto odpada. Szukam artykułu odnośnie fotografii statywowej, zdjęcia np: drogi mlecznej

asia

asia 2015-01-19 18:26:39

biohay - ja znalazłam kilka artykułów luzem w internecie :)
Kilka ważnych rzeczy - poczytaj o sposobie robienia zdjęć ETTR - Krótko w histogramie parametry bliżej prawej storny.
Oczywiście aparat na statywie zdjęcia w RAW przeważnie iso 3200 lub 6400 czas 30 sekund f/3-5 :)
Nie przejmując sie mocną jasnością zdjęcia bo i tak w programie musisz je później ściemnić :)

Pozdrawiam (mi wyszło super ) :)

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

1954

Magdalena Russocka2018-12-08 18:58:27 1954

Niesamowite! Nie mogę się napatrzeć!…

nieznjoma0001

Autoportret w tryptyku2018-12-07 17:23:21 nieznjoma0001

Czy można wykorzystać zdjęcia, które wcześniej zostały wykonane?…

AnaVera

Moja rzeczywistość2018-12-04 19:31:50 AnaVera

Z niekłamaną przyjemnością obejrzałam wszystkie zgłoszone zdjęcia. Dużo ciekawych…

magdalena

Magdalena Szczoczarz2018-12-04 10:54:45 magdalena

Bardzo dziękuje za miłe słowa :)…