Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Architektura | Postedycja | 13.12.2011 | Zaawansowani | Powiększ tekst:

HDR i stitching, czyli łączymy zdjęcia

Arek Kempka

Poznaj zalety zwiększonej pojemności tonalnej i prawdziwie szerokiego kąta widzenia
Dodaj do schowka Komentarze: 26

Wstęp

Prawie każdy właściciel aparatu fotograficznego czasami ubolewa nad ograniczeniami zapisanych przez niego obrazów. Podczas przeglądania zdjęć łatwo zauważyć dysonans pomiędzy sceną zapamiętaną a utrwaloną. Po powrocie ze swoich wypraw z niedowierzaniem przeglądamy materiał, który nawet w części nie oddaje uroku miejsc, które odwiedziliśmy. Czy wina leży tylko po stronie sprzętu? Co można zrobić, by zmniejszyć te rozbieżności? Sam wielokrotnie szukałem odpowiedzi na te pytania podczas przeglądania archiwum.

Nie byłem pierwszy, bo już w roku 1857 Gustaw Le Gray próbował oddać na jednej fotografii zarówno morze, jak i niebo, choć przekraczało to możliwości ówczesnych materiałów światłoczułych. Le Gray rozwiązał problem, wykonując dwie oddzielne fotografie z różnym czasem naświetlania, a następnie wykorzystał różne fragmenty negatywów do otrzymania pozytywu.

Nasze oczy inaczej odbierają otaczający świat. Nie tylko potrafią dostrzec szczegóły zarówno w światłach, jak i cieniach, ale także widzą ostro to, co blisko i daleko. Potrafimy też ogarnąć wzrokiem bardzo szeroką panoramę. Tak naprawdę to zasługa ludzkiego mózgu, a nie oczu, ale mniejsza o to. Szerzej o fotografii jako „wiernym” obrazie rzeczywistości można przeczytać w artykule Prawda w fotografii.

Postaram się opisać współczesne metody pokonywania trudności związanych z pojemnością tonalną i kątem widzenia. Niektórych pewnie ucieszy fakt, że nie będę tu pisał o historii sztuki i znanych jej przedstawicielach. Zamiast teorii będzie praktyka - opowiem, jak fotografować, żeby uwolnić się od tych, podstawowych zdawałoby się, ograniczeń. Pozwolę sobie na analizę dwóch metod pomagających poszerzyć ramy, w których zamknięty jest obraz. Ich nazwy to HDRstitching.

Po co to komu?

Rozpocznę od rozszyfrowania skrótu HDR. Pochodzi on od angielskich słów high dynamic range, które oznaczają szeroki zakres rozpiętości tonalnej. Le Gray w przypadku opisanym na początku artykułu nie zastosował metody określanej jako HDR, a raczej technikę obecnie znaną jako DRI (z ang. dynamic range increase, czyli zwiększenie zakresu rozpiętości tonalnej). Jest ona zbliżona do HDR-a pod względem efektu, jednak różni się metodą jego osiągnięcia. W przypadku DRI podmienia się określone obszary zdjęcia, podczas gdy HDR-y (określa się tak nie tylko metodę, ale też obrazy nią wykonane) powstają w wyniku działania na całej powierzchni zdjęcia.

Wracając jednak do tematu – ograniczenia matryc cyfrowych aparatów powodują, że w niektórych warunkach oświetleniowych nie ma szans na poprawną ekspozycję wszystkich obszarów kadru. Te „niektóre warunki” to nic innego jak właśnie duża rozpiętość tonalna fotografowanej sceny, czyli różnica pomiędzy jej najjaśniejszym i najciemniejszym punktem mierzona w jednostkach EV.

Zwykle problem dotyczy fotografii krajobrazowej, jednak żeby go doświadczyć, wystarczy zrobić zdjęcie w pokoju, za którego oknem świeci ostre słońce i umieścić to okno w kadrze. Efekt jest łatwy do przewidzenia: ciemna ramka wnętrza i jasna plama okna. Oczywiście można manipulować ekspozycją, uzyskując poprawnie naświetlenie tego, co znajduje się za oknem lub wnętrza pokoju, ale nigdy na jednym ujęciu nie będzie poprawnie naświetlone i jedno, i drugie.

W dużym uproszczeniu aparat uśrednia ekspozycję tak, aby jak najwięcej elementów zostało poprawnie oddanych na zdjęciu. Nasze oczy mają nieporównywalnie lepszą dynamikę widzenia. Dostrzegamy wszystkie detale niezależnie od tego, czy są to jasne chmury, ośnieżony szczyt góry w pełnym słońcu, zacienione fragmenty lasu, czy wnętrze wyżej wymienionego pokoju z oknem i to, co jest za nim. Nasz wzrok błyskawicznie dostosowuje się do warunków oświetleniowych, a mózg łączy szybkie spojrzenia w jeden obraz.

Tymczasem na zdjęciu będzie widać nierozróżnialne szczegóły w partiach jasnych i ciemnych. Chmury zleją się w białą plamę, a miejsca zacienione w czarną – właśnie temu ma zaradzić technika HDR. Niektóre aparaty, nawet te w telefonach komórkowych, oferują już taki tryb ekspozycji i pewnie niektórym to wystarczy. Jednak jeśli chcemy uzyskać lepszy efekt, to żaden aparat ani program nie załatwi wszystkiego za nas. Trzeba trochę popracować. Ale o tym później. Podsumowując – HDR ma udawać nasze widzenie, przenosząc na zdjęcie szczegóły zarówno w światłach, jak i w cieniach.

Jak to ugryźć?

Aby uzyskać fotografię, na której wszystkie partie są poprawnie naświetlone, warto wykonać co najmniej 3 zdjęcia. Każde z nich musi zawierać przewagę jednej informacji tonalnej. Mówiąc krótko, jedno musi poprawnie ukazywać najjaśniejsze partie kadru (inne będą niedoświetlone), drugie średnio oświetlone i trzecie te najciemniejsze (jasne będą prześwietlone), tak jak to widać na przykładach poniżej.

Najczęściej na fotografię HDR składają się informacje obrazowe z trzech ujęć.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać więcej ujęć z większego zakresu wartości ekspozycji, zwłaszcza jeśli wymaga tego fotografowana scena.

Można też próbować uzyskać ten efekt z pliku RAW. Według niektórych producentów przystawek cyfrowych rejestrują one zakres 12 stopni EV, moim zdaniem jednak przydatnych jest maksymalnie 8. Teoretycznie więc czasem nie trzeba korzystać z opcji bracketingu (czyli naświetlania kilku klatek z różnymi ustawieniami ekspozycji). Jednak i tak wiąże się to z wywołaniem więcej niż jednego zdjęcia.

01 02 03 04 Niektóre sytuacje wymagają większej liczby zdjęć.
Dzięki wykorzystaniu aż czterech ujęć składowych udało się zacho­wać szczegóły w pełnym zakresie tonalnym fotografowanej sceny. Dzięki wykorzystaniu aż czterech ujęć składowych udało się zacho­wać szczegóły w pełnym zakresie tonalnym fotografowanej sceny.

Pliki muszą zostać poddane obróbce w odpowiednim programie – najpopularniejszym obok Photoshopa jest chyba Photomatix Pro. Komputerowa ingerencja polega na połączeniu zdjęć składowych w jedno, tak by stworzyć jednolitą, naturalnie wyglądającą całość. Podstawowe zadanie programów to tzw. mapowanie luminacji, które kompresuje globalny kontrast zdjęcia z zachowaniem miejscowych zmian w jasności. Technikę tę można również zastosować do poprawy jakości pojedynczych fotografii, a szum, który w takim przypadku zwykle ulega wzmocnieniu, łatwo usunąć za pomocą wielu dostępnych filtrów stosowanych do jego redukcji.

Nie będę szczegółowo opisywał, jak stworzyć obraz HDR w Photoshopie, Photomatiksie czy innym programie. Każdy bez trudu znajdzie takie opisy w Internecie, a – prawdę mówiąc – i bez instrukcji spokojnie można sobie poradzić metodą prób i błędów.

Najpierw wybieramy pliki z odpowiednimi wartościami ekspozycji, które mają być wczytane do programu. W oknie głównym po prawej stronie znajdziemy „gotowce”, z których można skorzystać, gdy odpowiada nam dany efekt. Przykład z programu Photomatix.

Waśnie i spory o HDR-y

Niewiele czasu minęło od powstania tej techniki, a już nastąpił podział wśród jej użytkowników. Bardziej konserwatywni fotograficy uważają, że prawidłowy HDR to taki, na którym nie widać zastosowanych w obróbce działań, czyli wyglądający naturalnie. Ci z zacięciem artystycznym zaczęli się bawić ustawieniami w programach i tworzyć HDR-y, które nie przypominają już fotografii i stają się obrazami wygenerowanymi w dużym stopniu w komputerze. Faktem jest, że kiedy szuka się w internecie grafik pod hasłem HDR, w wynikach przeważają prace z tej drugiej grupy. Dla mnie oba podejścia mają swoje zastosowanie.

Istotniejsza jest moim zdaniem kwestia uzyskania odpowiedniego i zamierzonego efektu, a nie powtarzania tych samych działań na każdym zdjęciu. Unikalny styl fotografa to oczywiście atut, ale użycie kilku dość popularnych zabiegów tego nie gwarantuje. Wszak efekty tej techniki od dość dawna znane są fanom gier komputerowych, w których popularne jest HDRR (z ang. high dynamic range rendering, czyli tworzenie grafiki 3D o szerokim zakresie rozpiętości tonalnej). Grafika jest w nich bardzo kontrastowa, nierzadko mocno nasycona, ale całość jest bardzo czytelna, pełna szczegółów. Producent kart graficznych Nvidia podsumowuje to tak: „Jasne rzeczy są naprawdę jasne, ciemne rzeczy są naprawdę ciemne, a detale widać doskonale w obu”.

Kolejny przykład obrazu HDR. Tym razem potrzebne było znacznie więcej ujęć niż wcześniej – wszystko przez różnicę poziomu oświetlenia w różnych miejscach kadru. Zdjęcia składowe poniżej. Kolejny przykład obrazu HDR. Tym razem potrzebne było znacznie więcej ujęć niż wcześniej – wszystko przez różnicę poziomu oświetlenia w różnych miejscach kadru. Zdjęcia składowe poniżej.

Dla zilustrowania tego artykułu, poświęcając parę godzin z weekendu w moim rodzinnym mieście Toruniu, wykonałem kilka serii zdjęć. Część postanowiłem poddać klasycznej obróbce, na innych z kolei chciałem zaprezentować wspomniane wcześniej, mniej naturalne, bliższe grafice efekty. Ciekawych, jak taką sesję powinno się przeprowadzić, o czym pamiętać, a jakich błędów unikać oraz na co warto zwrócić uwagę podczas obróbki w komputerze, zapraszam do dalszej lektury.

Kto rano wstaje…

Wybierając się na taką sesję, oprócz podstawowego zestawu sprzętu, jakim jest aparat z optyką, nie można pominąć statywu, a w zimne wieczory i poranki przyda się też termos z herbatą. Naświetlając zamieszczone tu zdjęcia, fotografowałem w większości na granicy dnia i nocy, zwanej z angielska golden hour lub magic hour (złota lub magiczna godzina). Niestety niezwykle ciężko jest przebywać w dwóch miejscach w tym samym czasie, więc część zdjęć wykonałem tuż po wschodzie, a część po zachodzie słońca. Druga opcja wiązała się z dość długimi czasami naświetlania, a więc tym bardziej bez statywu ani rusz. Warto podczas takich zdjęć pamiętać o kilku sprawach.

Po pierwsze, najlepsze efekty daje manualny tryb ustawiania ostrości i ekspozycji. Powód jest prosty – zdjęcia do HDR-ów powinny mieć identyczne ustawienia ostrości, balansu bieli, przysłony i najlepiej czułości. Najkorzystniej jest, o ile to oczywiście możliwe, zmieniać jedynie czas ekspozycji. Kolejność naświetleń może być dowolna, od najciemniejszego do najjaśniejszego lub odwrotnie. Używając opcji punktowego pomiaru światła, możemy określić parametry skrajnych naświetleń, przydatne jest też korzystanie z opcji wyświetlania histogramu, aby być pewnym, że zarejestrowały się zarówno jasne, jak i ciemne partie sceny.

W zależności od posiadanego sprzętu, a konkretnie zakresu EV, jaki sprzęt ten jest w stanie zarejestrować, poszczególne ujęcia powinny dzielić od jednego do dwóch stopni tej skali. Na wszelki wypadek przypomnę, że różnica jednego stopnia EV odpowiada dwukrotnemu wydłużeniu czasu ekspozycji (jeśli chcemy przepuścić więcej światła) lub skróceniu go o połowę (kiedy chcemy przepuścić mniej światła). Pamiętajcie jeszcze, że do HDR-a o wiele lepiej jest ustawić tryb zapisu na RAW, który rejestruje nieporównanie więcej informacji niż JPEG. Dostosowując się do warunków, wykonywałem od 3 do 6 ekspozycji każdego kadru.

Od zera do bohatera

Z techniki HDR korzystamy na ogół w trudnych warunkach oświetleniowych, a więc przy scenach o dużym kontraście. Po to tworzymy HDR-a, aby uzyskać możliwie dużo informacji na zdjęciu. Właśnie dlatego wywołuję RAW-y w 16-bitowej głębi kolorów. Przenosi ona więcej informacji o kolorach, a w konsekwencji daje płynniejsze przejścia tonalne.

Wspomniałem, że w dogodnych warunkach oświetleniowych i korzystając z profesjonalnego aparatu cyfrowego, możemy stworzyć HDR-a z pojedynczego pliku RAW. W takim wypadku należy wywołać plik kilkakrotnie z różnymi wartościami korekty ekspozycji i zapisać w bezstratnym formacie TIFF. (Zbrodnią byłby eksport pliku do formatu JPEG, ponieważ prowadziłby do bezpowrotnej utraty znacznej części informacji). Następnie z otrzymanych zdjęć powinniśmy przekopiować obrazy do nowo utworzonych plików, aby pozbyć się informacji zapisanych w EXIF-ie – w przeciwnym wypadku program do tworzenia HDR-ów może odmówić współpracy.

Ujęcia składowe fotografii zamieszczonej wyżej.

Niezależnie od wybranej metody przed rozpoczęciem tworzenia obrazu HDR koniecznie zwróćcie uwagę na korekcję wad optyki (dostępną w programach do wywoływania RAW-ów) – szczególnie aberracji chromatycznej najlepiej zauważalnej w skrajnych częściach kadru. Po zakończeniu obróbki wady te będą o wiele bardziej widoczne i trudne do usunięcia. Unikajcie też, szczególnie w Photoshopie, wszystkich automatycznych ustawień programu. Kolejna ważna wskazówka: jeżeli w programie do tworzenia HDR-ów nie robicie tego automatycznie, precyzyjnie dopasujcie ujęcia względem siebie, ponieważ nawet minimalne przesunięcie zepsuje ostateczny efekt.

Prezentowane tu HDR-y zostały przeze mnie połączone w Photomatiksie. Starałem się uzyskać naturalny efekt, unikając automatycznych ustawień programu. Dopiero tak przygotowane zdjęcia „podkręcałem” w Photoshopie. Do dalszej obróbki preferuję tę metodę, wspomagam się też wtyczką Color Efex firmy NiK Software . Nie będę szczegółowo opisywał wzmacniania kontrastu tonalnego, wyciągania detali w cieniach czy dalszej obróbki kolorystycznej. Dodam tylko, że staram się działać selektywnie. Każdy stosuje tu inne zabiegi, więc zapraszam do samodzielnego eksperymentowania w tym zakresie, a ja pozwolę sobie na przejście do, mam nadzieję, równie ciekawej części – stitchingu, czyli „zszywania” kadrów w bardzo szeroką panoramę.

Po co „zszywamy” zdjęcia?

Są co najmniej dwa istotne powody, aby zainteresować się tą techniką. Nasz wzrok pozwala stereoskopowo ogarnąć pole o kącie nawet do 140 stopni bez poruszania głową. Niektórzy niestety są bliżej 100 stopni, pewnie z powodu głębszego osadzenia oczu lub dużego nosa, ale nawet te osoby po rozejrzeniu się obejmują wzrokiem o wiele więcej, niż są w stanie pokazać nawet szerokokątne obiektywy aparatów. Do tego człowiek widzi bez zniekształceń. Kiedy więc chcemy pokazać coś z szerszego punku widzenia, powinniśmy przemyśleć wykonanie kilku, kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu ujęć, które następnie połączymy w panoramę.

A drugi powód? Produkowane obecnie matryce pozwalają uzyskać bardzo wysoką szczegółowość zdjęcia, ale i tak często nie wystarcza ona do pewnych zastosowań. Sam nie tak dawno musiałem przygotować plik, który miał zostać wydrukowany i powieszony na budynku. Obraz był długi na 4 metry w rozdzielczości 300 dpi, a gotowy wydruk miał aż 40 metrów długości. W takich właśnie wypadkach, gdy pragniemy uzyskać plik wyjściowy o wiele większy niż rozdzielczość matrycy aparatu, przydaje się łączenie zdjęć.

Od czasu do czasu zdarza mi się też wykonać jakąś panoramę. Jest to gatunek fotografii, którym zajmują się zarówno liczni fotoamatorzy, jak i zawodowcy. Takie zdjęcia są zwykle bardzo efektowne, oczywiście pod warunkiem, że nie fotografujemy pustyni z „gołym” niebem ponad nią. Najefektowniej prezentują się panoramy wyświetlane lub wydrukowane w dużym formacie.

Rodzaje stitchingu

W zależności od zastosowania możemy rozróżnić trzy główne rodzaje stitchingu. Pierwszy wiąże się z manipulacją perspektywą. Gdy poruszamy tylnym standardem (czyli modułem, w którym zamocowany jest materiał światłoczuły), dotyczy to głównie aparatów wielko- i średnioformatowych z taką opcją. Niestety zwykłe lustrzanki jednoobiektywowe nie umożliwiają takiej pracy. Można jednak wykorzystać obiektyw typu tilt/shift (z pochyłami i przesuwami umożliwiającymi korektę perspektywy zbieżnej), aby wykonać dwa lub trzy zdjęcia do połączenia. Przy bliższych planach, dla uniknięcia zmiany punktu widzenia, warto jednak zadbać, aby przednia część obiektywu pozostała w tym samym miejscu. Można to na przykład zrobić za pomocą zamocowanych na głowicy sanek, czyli specjalnej prowadnicy.

Przykład wykorzystania możliwości manipulacji perspektywą, dzięki której łatwiej łączyć zdjęcia nawet wykonane obiektywem szerokokątnym (unikając rozbieżności związanych ze zniekształceniami geometrycznymi obrazu).

Ogromną zaletą tej metody jest łatwość łączenia otrzymanych zdjęć, ponieważ nie zmienia się perspektywa i nie trzeba korygować zniekształceń obiektywu. Można wtedy spokojnie korzystać nawet z szerokokątnych szkieł. Metodą tą posłużyłem się przy zdjęciu Krzywej Wieży w Toruniu, wykonując po cztery ujęcia z bracketingiem w czterech różnych pozycjach matrycy. Tak więc finalne zdjęcie powstało w wyniku połączenia szesnastu ujęć.

W tym wypadku nie tylko "zszywałem" ujęcia, żeby poszerzyć pole widzenia. Zależało mi także na zwiększeniu pojemności tonalnej finalnego obrazu.

Kolejnym sposobem jest obrót całym aparatem, to chyba najbardziej popularny sposób fotografowania do późniejszego łączenia zdjęć. Są już aparaty posiadające możliwość zarejestrowania panoramy „w locie” – użytkownik włącza specjalny tryb pracy, obraca się z aparatem, który sam wykonuje i później łączy zdjęcia w jedno. Efekty są całkiem niezłe, ale dla bardziej wymagających fotografów z pewnością niewystarczające.

Tutaj podstawowym zestawem jest aparat plus statyw. Łączenie nie jest już tak proste, ale przy zachowaniu pewnych zasad można sobie ten proces nieco ułatwić. Aparat powinien być umieszczony na wypoziomowanym statywie. Chodzi nie tylko o estetykę obrazu, ale także o praktykę, gdyż w ten sposób zachowamy więcej kadru w końcowym zdjęciu. Innymi słowy – panorama nie będzie bardzo, bardzo wąska. Warto odwrócić aparat pionowo. Służy to zminimalizowaniu zniekształceń perspektywicznych obiektywu. Poza tym, fotografując w orientacji portretowej, uzyskamy większe rozmiary końcowego zdjęcia. Absolutnie nie należy fotografować „na styk”. Polecam zakładkę ok. 30% kadru z każdej strony. Ułatwi to później pracę przy łączeniu w programie graficznym. Podobnie jak przy zdjęciach do HDR-a trzeba pamiętać, aby fotografować w trybie manualnych ustawień, dzięki czemu każda klatka składowa będzie taka sama pod względem ekspozycji, balansu bieli i ostrości.

Zamożnym fotografom specjalizującym się w panoramach szwajcarska firma Seitz Phototechnik oferuje szeroką gamę produktów wspomagających robienie takich zdjęć – od zaawansowanych aparatów po automatyczne głowice. Jedną z nich prezentuje poniższe zdjęcie.

Jest to doskonałe narzędzie umożliwiające robienie panoram, w tym sferycznych, także z bracketingiem na potrzeby fotografii HDR.

Poniżej panorama mojego miasta, jeszcze „zwykła”, składa się z dziewięciu kadrów, po dwa naświetlenia każde. Ponieważ scena nie była zbyt kontrastowa, nie upierałem się przy trzech. A poza tym, najzwyczajniej w świecie, zdążyłem już nieźle wtedy zmarznąć.

Wspomniałem o panoramach sferycznych, które zyskują na popularności, ale wciąż mniej fotoamatorów zabiera się za takie przedsięwzięcie niż za tradycyjną panoramę. A efekt potrafi być wręcz powalający. Polecam stronę: http://www.360cities.net/london-photo-en.html. Można na niej obejrzeć imponującą panoramę Londynu złożoną z blisko 8000 zdjęć. Nie tylko widać na niej miasto, ale powiększając zdjęcie, możemy przyjrzeć się architektonicznym detalom budynków, a nawet zajrzeć w okna domów.

Fotografia została złożona na stacji roboczej Fujitsu z dwoma 6-rdzeniowymi procesorami, kartą graficzną 4 GB i RAM-em 192 GB. Całość ma wielkość odpowiadającą hipotetycznej matrycy 80 GB! Autorem tego zdjęcia jest Jeffrey Martin, który wcześniej wykonał największe, jak do tej pory, zdjęcie zrobione w pomieszczeniu – 40-gigapikselową panoramę sferyczną sali filozoficznej biblioteki klasztoru Strahov w Pradze.

Mamy także naszego specjalistę od fotografii sferycznej – nazywa się Darek Czarnecki. i tworzy bardzo interesujące panoramy z lotu ptaka. Do wyniesienia aparatu w powietrze używa specjalnego latawca. Obaj wymienieni przeze mnie fotografowie do łączenia zdjęć używają programu PTGui. Jest to bardzo wygodne narzędzie ułatwiające pracę nad sklejaniem zdjęć, panoramami 360° i sferycznymi. Nie ma limitu ujęć składowych czy wielkości pliku wyjściowego. Aplikacja działa automatycznie, dając jednak pełną kontrolę nad każdym parametrem.

Muszę jeszcze wspomnieć o tzw. stitchingu na ostrość, w którym nie tyle łączy się zdjęcia, co nakłada je na siebie. Przypomina to nieco pracę nad obrazami HDR, ale ponieważ jedyną zmienną jest ostrość, postanowiłem, na użytek artykułu, zaliczyć tę technikę właśnie do kategorii stitchingu. Jest ona szczególnie przydatna przy makrofotografii.

Tak jak wspominałem, nakłada się zdjęcia wykonane z płaszczyzną ostrości ustawioną w różnych miejscach, co w efekcie końcowym pomaga niemalże dowolnie powiększyć jej głębię. Manualne przygotowywanie takich obrazów to mozolna robota – wiem to doskonale, bo musiałem tak kiedyś przygotowywać kompozycje. Odkąd używam programu Helicon Focus, jest to banalnie proste. Oczywiście zawsze aparat umieszczam na statywie. Strzelam kilka ujęć, wykonując bracketing na ostrość, tak aby w sumie mieć ostre wszystkie elementy obiektu. Wrzucam pliki do programu i już. Naprawdę!

Można też zwiększać głębię ostrości, przymykając przysłonę, ale to nie zawsze wystarcza, zwłaszcza przy fotografowaniu niewielkich przedmiotów. Poza tym po przekroczeniu pewnej wartości przysłony wkracza zjawisko dyfrakcji i ogólna ostrość obrazu maleje. To tyle wstępu do teorii, choć zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpałem tematu. Tradycyjnie polecam zajęcia praktyczne. Udanego łączenia zdjęć!

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

KrzysiekVtec

KrzysiekVtec 2011-12-15 21:38:59

Świetnie się czytało a efekt powalający :) dzieki

soup

soup 2011-12-16 13:04:22

Mało, ale ciekawie. Do tej pory wszystkie moje podejścia spełzały na niczym. Może faktycznie nie przyłożoyłam się zbytnio ;). Dzięki artykułowi dowiedzialam się jaki błąd popełniałam ;)

soup

soup 2011-12-16 13:05:17

I dzięki za piękne "Toronto" ;) - zwłaszcza ten most :)

Jerzyola

Pracowałem nad tym tematem,ale dopiero ten artykuł,wytłumaczył w dostępny sposób. Swietna robota (zdjęcia).

ramish

Jeżeli dobrze zrozumialem, to przy przygotowywaniu ujęć do złożenia następnie w HDR należy wykorzystać bracketing ekspozycji, natomiast ostrość trzeba "trzymać" w tym samym punkcie?

zeb

zeb 2011-12-22 11:02:32

swietny artykul, wybieram sie w teren w tym tygodniu przetestuje wskazowki, niezajmowalem sie jeszcze HDR
pozdrawiam

JRynek

Mimo, że przeczytałem już dużo na ten temat, uważam ten artykuł za najlpszy.

arekhit


2011.12.21 12:56   ramish:

Jeżeli dobrze zrozumialem, to przy przygotowywaniu ujęć do złożenia następnie w HDR należy wykorzystać bracketing ekspozycji, natomiast ostrość trzeba "trzymać" w tym samym punkcie?


dokładnie tak

TheTomek89

Dokładnie tego szukałem, wspaniały artykuł. Teraz można szukać ujęć.

arekolek


Arek Kempka:

Nasze oczy [...] widzą ostro to, co blisko i daleko


Poważnie? Zazdroszczę, moje oczy tak nie mają... :(

arekolek


Arek Kempka:

Takie zdjęcia są zwykle bardzo efektowne, oczywiście pod warunkiem, że nie fotografujemy pustyni z „gołym” niebem ponad nią.


Może się czepiam, ale nie rozumiem dlaczego odmawiać pustyni z gołym niebem efektowności...

arekolek

Ogólnie to super artykuł, dużo przydatnych wskazówek. Jedną która szczególnie mnie zaskoczyła była pozornie oczywista uwaga o robieniu panoram w portretowym kadrze... :)

Co do nakładania ostrości, to tak jak autor zauważył, nie jest to stitching, ale stacking. Fajnie by było gdyby pojawił się artykuł też o tym. Nawet opisanie tego tutaj byłoby uzasadnione, bo HDR ma ze stackingiem trochę wspólnego. I nie tylko focus stacking, ale exposure stacking byłby ciekawy. Widziałem kiedyś mocno, ale poprawnie naświetlone, nieporuszone, niezaszumione zdjęcie nocnego nieba, które jak się nie mylę, swoje cechy zawdzięczało właśnie nałożeniu wielu zdjęć zrobionych w krótkim czasie.

arekolek

jeszcze jedno, nie wiem dlaczego po wpisaniu w wyszukiwarce "raw" serwis nie pokazał mi tego artykułu http://www.szerokikadr.pl/poradnik/artykul/raw na szczęście google pomogło

PoKeR

PoKeR 2012-02-26 14:51:49

Lubię skróty i syntezę,a nie popisy erudycji tzw.wierszówki.Dzięki za dobry fachowy artykuł :-)

mpoliwka

Artykuł świetny - dużo się dowiedziałem :)

Tu jakaś próbka https://docs.google.com/file/d/0B8ve-RP-htPyY2xIUEtwdnh6ZEE/edit?usp=sharing

2014-06-04 20:18:49

Świetny artykuł, teraz tylko zastosować zdobytą wiedzę w praktyce.

janusz.sowa.90

Bardzo ciekawy artykul. Wolalbym zeby zrobic z niego trzy oddzielne artykuly - HDR, Stitching, Focus Stitching (zwlaszcza temu ostatniemu zostalo poswiecone bardzo malo miejsca).


Tez sie nie zagadzam, ze pustynia z golym niebem nie moze byc efektowna: http://goo.gl/p2ukbX

Fajnie jakby w artykule poglebic roznice miedzy HDR a "luminosity masks"

Ale tak bardzo dobry artykul! Dziekuje

marakas

co do robienia zdjec i laczenia ich w panorame to sa rozne urzadzenia, ktore pomagaja to robic zeby nie bylo bledu paralaksy. Np w http://panoramichead-shop.com/ sa takie urzadzenia jak panopod z rotatorem

jacek

jacek 2015-12-10 22:56:40

Bardzo podoba mi się idea HDR. Pytanie: jak uzyskać kilka zdjęć do złożenia w Nikon D610? Aparat składa odrazu gotowe zdjęcia zamiast zapisać kilka wersji do złożenia samodzielnie. Jakaś rada?

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

kris

Jak podrasować portret w plenerze, czyli Instagram kontra Photoshop2017-10-21 09:54:31 kris

Tragedia...szkoda, że nie zobaczyłem najpierw efektu...zaoszczedziłbym 6 minut na czytanie...…

santhi

Sophie Gamand2017-10-19 17:52:06 santhi

Piękne i inspirujące. Jak widać nie każdemu dane zrozumieć przekaz idący za 'wiankami'.…

marek

Pod światło2017-10-19 16:55:26 marek

Bliki i flary dodają tylko uroku zdjęciu…

jiriki

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – październik 20172017-10-18 15:01:11 jiriki

fajnie bardzo ciekawe ,dawno mnie nie było ,jak można skorzystać z tego ,trzeba jakoś osobno…

Realizacja: Krystian Bielatowicz