Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Ludzie | 24.03.2009 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Fotografia dzieci

Wojtek Tkaczyński

Wcześniej czy później każdy zrobi zdjęcie dziecka – warto więc wiedzieć, jak się do tego zabrać
Dodaj do schowka Komentarze: 11

Wstęp

Fotografia dzieci to chyba najpopularniejszy gatunek fotografii, przynajmniej w Polsce. Przecież trzeba zarejestrować wszystkie ważne momenty z życia potomstwa. Wiele osób kupuje pierwszy aparat, kiedy urodzi im się dziecko. Jeśli ktoś za młodu był fotoamatorem, po zostaniu ojcem odkurza sprzęt i zaczyna pstrykać od nowa. Osoby, o których rodzina wie, że fotografują na dobrym poziomie, na pewno zostaną wcześniej lub później zaproszone do zrobienia dziecięcej sesji. Warto więc wiedzieć, jak podejść do tego tematu, zwłaszcza że zrobienie przyzwoitego dziecięcego portretu nie jest wcale takie proste. Nie jest proste również określenie samego poziomu wspomnianej przyzwoitości. Fotografujący swoje pociechy rodzice są bowiem wyjątkowo bezkrytyczni w ocenie własnych zdjęć. A przecież trzeba umieć postawić granicę między miłością do dziecka (ta może, a nawet powinna, być nieskończenie głęboka) a przywiązaniem do zdjęć (tu – jak i we wszystkich kwestiach stricte fotograficznych – wskazana jest samokrytyka).

Fot. Katarzyna Iwańska Podstawowym celem fotografii dzieci powinno być wierne oddanie ich nastroju. Fot. Katarzyna Iwańska

Podstawowym celem fotografii dzieci powinno być wierne oddanie ich nastroju.

Sprzęt, czyli baza

Zaczynając fotografować dzieci, wiele osób sięga po „ciężką amunicję” – mimo braku doświadczenia kupują cyfrowe lustrzanki, bo przecież to one zrobią najlepsze zdjęcia. Powyższą obserwację potwierdzą pewnie wszyscy sprzedawcy ze sklepów fotograficznych. Nie ma w tym nic złego, jeśli tylko mamy czas dokładnie poznać możliwości nowego aparatu. Zazwyczaj jednak młodzi rodzice cierpią na niedobór wolnego czasu, a nawet na jego całkowity brak. Nie umieją więc w pełni wykorzystać aparatu. Ba, objuczeni butelkami, ubrankami i wózkiem – nie zabierają go nawet ze sobą. Zamiast więc teoretyzować na temat hipotetycznych możliwości lustrzanek, zastanówmy się, jakie funkcje musi mieć aparat, żeby nadawał się do fotografowania dzieci.

Przede wszystkim musi być szybki i wygodny. Przez szybkość rozumiem tu przede wszystkim możliwość zapisu zdjęcia tuż po naciśnięciu spustu migawki. Każdy, kto pamięta pierwsze cyfrowe kompakty, wie, o czym mówię – zanim nastawiły ostrość, mijało sporo czasu. Potem trzeba było czekać, aż zapiszą plik i będzie można zrobić kolejne zdjęcie. Dziecko, które chcieliśmy sfotografować, dawno już zdążyło obrócić się na pięcie i pobiec w inne miejsce. Dzisiejsze aparaty są pod tym względem znacznie lepsze.

Ideałem jest konstrukcja, która umożliwia fotografowanie w trybie AF-C, czyli ciągłego ustawiania ostrości – fotografowany obiekt jest wtedy śledzony bez przerwy, a zdjęcie zapisywane natychmiast po naciśnięciu spustu. W niektórych aparatach ten tryb jest nazywany monitorującym. Posiadacze lustrzanek z pewnością docenią możliwość ręcznej ingerencji w proces ustawiania ostrości. Obiektywy Nikkor wyposażone w ultradźwiękowy silnik SWM pozwalają na taką zmianę bez potrzeby przełączania jakichkolwiek elementów kontrolnych.

Warto również pomyśleć o tym, by aparat umożliwiał zapisywanie zdjęć w serii. W przypadku fotografowania dzieci sprawdza się to znakomicie. Poruszają się one bowiem w obrębie kadru wyjątkowo szybko.

Cóż to zaś znaczy, że aparat ma być wygodny? Po pierwsze, musi nadawać się do ciągłego noszenia go ze sobą. Dobre fotografie dzieci nie powstają od ręki – warto obserwować je stale. Mały kompakt, który mieści się w kieszeni, jest pod tym względem lepszy niż ciężka lustrzanka. Po drugie, idealny „dziecięcy” aparat powinien umożliwiać szybką zmianę wszystkich parametrów bez odrywania oka od wizjera.

Włączanie lampy błyskowej, zmiana trybu jej pracy, zmiana czasu otwarcia migawki, przysłony, balansu bieli – wszystko to powinniśmy umieć ustawić, patrząc cały czas na dziecko przez wizjer. Sytuacja w plenerze może się bowiem zmieniać bardzo szybko. Posiadacze lustrzanek powinni sprawdzić, które parametry są dostępne wyłącznie z poziomu menu, a które można zmieniać za pomocą przycisków na obudowie. Zmiana tych pierwszych odpada podczas pleneru z dziećmi. Mały Coolpix S60 z dotykowym ekranem, pozwalający na pracę w trybie „dotknij i pstrykaj”, sprawdzi się lepiej niż skomplikowane konstrukcje.

Jak widać, aparat, którym fotografujemy dzieci, nie musi mieć szczególnie wyśrubowanych parametrów. Ten gatunek fotografii wymaga bowiem przede wszystkim cierpliwości. Oczywiście nie zaszkodzi, by nasz aparat pozwalał na fotograficzny rozwój, ponieważ po opanowaniu funkcji podstawowych z czasem sięgniemy po coś bardziej skomplikowanego. Pod tym względem niezastąpione są lustrzanki (mimo ich stosunkowo dużych gabarytów), które mogą być podstawą skomplikowanych systemów, które rozwijają się wraz z naszymi umiejętnościami i wraz z dziećmi.

Fot. Katarzyna Iwańska Kiedy fotografujemy noworodka, nie liczmy na kontakt wzrokowy. Fot. Katarzyna Iwańska

Kiedy fotografujemy noworodka, nie liczmy na kontakt wzrokowy.
Fot. Katarzyna Iwańska Szybkość pracy aparatu jest kluczowa, jeśli zależy nam na uchwyceniu ulotnych chwil. Fot. Katarzyna Iwańska

Szybkość pracy aparatu jest kluczowa, jeśli zależy nam na uchwyceniu ulotnych chwil.

Sprzętu wykorzystanie, czyli nadbudowa

Jakie zasady obowiązują podczas fotografowania dzieci? Jak podejść do kompozycji i planowania kadrów? Moim zdaniem jest tylko jedna wskazówka, o której należy pamiętać: zdjęcia nie mogą być sztuczne. Nie ma nic prostszego, niż kazać dziecku zatrzymać się i uśmiechnąć. Polscy rodzice są w tej kwestii bezwzględni. Dziecko na zdjęciu musi być uśmiechnięte. Potem zaś oglądamy tysiące zdjęć skrzywionych w nienaturalnym grymasie dzieciaków. Ba, pomny doświadczeń z dzieciństwa, każdy dorosły spina się, widząc aparat. Czyż nie? Aby były ciekawe, fotografie dzieci powinny być naturalne. Tylko tyle i aż tyle.

Fot. Katarzyna Iwańska

Gdybyśmy już koniecznie chcieli zrobić zdjęcie pozowane, wybierzmy tło, które dopełni wizualnie kadr, ale nie odciągnie uwagi widza od modela, i dajmy dziecku pełną swobodę. Jeśli trafimy na odpowiedni nastrój, dobra zabawa murowana.

Jeśli niewielką głębię ostrości i miękkie światło, w 90% wypadków otrzymamy przyzwoity portret. Przez kilka lat będzie on mówił o tym dniu więcej niż 100 zdjęć przepełnionych detalami. Oczywiście warto też zrobić zdjęcia pokazujące resztę okoliczności – może więc należałoby pomyśleć o ułożeniu reportażu.

Przywoływana przeze mnie na każdym kroku naturalność, która jest istotą fotografii dzieci, zależy nie tyko od zachowania samego modela, ale i od zachowania i strategii przyjętych przez fotografa. Sztuczne światło należy stosować z umiarem, a raczej z daleko posuniętą wstrzemięźliwością. Dzisiejsze lampy błyskowe (nawet w bardziej zaawansowanych kompaktach) pozwalają na precyzyjną kontrolę ekspozycji – starajmy się więc, by światła błyskowego było jak najmniej. Wysoka czułość matrycy, szerokie otwarcie przysłony i jak najdłuższy czas migawki mogą pozwolić na rejestrację zdjęć lepiej oddających nastrój sceny (choć długi czas naświetlania może powodować rozmycie obrazu). Jeśli już musimy użyć lampy – odbijmy jej światło od ściany lub sufitu. Starajmy się wykorzystać wszystkie powierzchnie odbijające światło: ściany, lustra, zasłony, pościel.

Fot. Katarzyna Iwańska Na zdjęciach dzieci bardzo łatwo wyczuć fałsz, wynikający ze stosowania się malucha do wskazówek dorosłych. Czy ta dziewczynka naprawdę przyjmuje taką pozę, kiedy się zamyśli? Fot. Katarzyna Iwańska

Na zdjęciach dzieci bardzo łatwo wyczuć fałsz, wynikający ze stosowania się malucha do wskazówek dorosłych. Czy ta dziewczynka naprawdę przyjmuje taką pozę, kiedy się zamyśli?

Jak to zrobić? W części poświęconej sprzętowi napisałem o cierpliwości. Jeśli mamy aparat, który potrafimy obsługiwać w każdych warunkach, i nosimy go zawsze ze sobą, sukces jest gwarantowany. Nie ma chyba lepszej drogi do niezłych zdjęć dzieci niż ich ciągłe obserwowanie. Wcześniej czy później trafimy na ciekawą sytuację. Ciągłe spacery z aparatem mają jeszcze jedną zaletę – dzieci przyzwyczajają się do obiektywu i przestają zwracać uwagę na fotografa. A co, jeśli musimy sfotografować dziecko, które widzimy po raz pierwszy? Warto poświęcić kilka chwil, by je poznać. I nawet wtedy starajmy się nie pokazywać mu, jak ma się zachowywać. Warto uwiecznić jego naturalne gesty i ruchy.

Jeśli już musimy zrobić tzw. zdjęcie pozowane, warto wcześniej pomyśleć o kompozycji. Klasycznym przykładem zdjęć pozowanych są portrety „z okazji” i fotografie typu „pamiątka z wakacji”. Wszyscy chyba rozumiemy, o jakich kadrach mowa. Ważne chwile w życiu dzieci można pokazać na co najmniej dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, by na zdjęciu było dokładnie wszystko: cała rodzina, która przyjechała, zastawiony stół, odświętnie ubrany dzieciak, tort na stole itp. itd. Drugi sposób to zrobienie kilku prostych zdjęć na wyraźnie określony temat.

Fot. Radosław Zajdel Dzieciństwo to nie tylko chwile beztroskiej zabawy. Młodzi ludzie miewają momenty smutku, zamyślenia. Warto dokumentować nie tylko uśmiechy. Fot. Radosław Zajdel

Dzieciństwo to nie tylko chwile beztroskiej zabawy. Młodzi ludzie miewają momenty smutku, zamyślenia. Warto dokumentować nie tylko uśmiechy.
Fot. Katarzyna Iwańska Pamiętajmy, że w pewnych sytuacjach równie ważne, co sam model, jest jego otoczenie i kontekst danej sytuacji. Nie unikajmy szerszych kadrów. Fot. Katarzyna Iwańska

Pamiętajmy, że w pewnych sytuacjach równie ważne, co sam model, jest jego otoczenie i kontekst danej sytuacji. Nie unikajmy szerszych kadrów.

Pamiętajmy też, by pokazywać dzieci z poziomu ich wzroku. Fotografowanie z góry prowadzi do dziwnych rezultatów. Po pierwsze, nie jesteśmy w stanie zbliżyć się do modeli, i na zdjęciach zawsze będzie wyczuwalny dystans. Po drugie, fotografowanie z góry wprowadza do zdjęć zaburzenia perspektywy. Nogi i tułów stają się nieproporcjonalnie małe w stosunku do głowy. Warto czasem usiąść między dziećmi na podłodze (lub kucnąć w trawie) i spojrzeć na świat z wysokości ich oczu. A potem zrobić im zdjęcie z tej perspektywy.

Fot. Wojtek Tkaczyński Nie zawsze zdjęcie perfekcyjne technicznie będzie tym najlepszym. Fotografie nieostre, poruszone czy z innych względów technicznie niepoprawne często lepiej oddają nastrój sytuacji niż ujęcia „idealne”, które mogą wywoływać u widza uczucie dystansu. Fot. Wojtek Tkaczyński

Nie zawsze zdjęcie perfekcyjne technicznie będzie tym najlepszym. Fotografie nieostre, poruszone czy z innych względów technicznie niepoprawne często lepiej oddają nastrój sytuacji niż ujęcia „idealne”, które mogą wywoływać u widza uczucie dystansu.

Oczywiście, przyjdzie taki czas, że dzieci nas przerosną i fotografując je, będziemy musieli zadzierać obiektyw do góry. To również wprowadza zaburzenia perspektywy. Musimy zdać sobie sprawę, że fotografowanie dzieci musi różnić się w zależności od ich wieku. Noworodki nie będą się uśmiechać, a nastolatki nie zrobią nic na naszą prośbę. Trzeba znaleźć odpowiedni kontekst do pokazania dzieci w każdym wieku i należy to zrobić samodzielnie, bo nie istnieją żadne oficjalne kanony dotyczące fotografowania dzieci. Jedyną zasadą, której warto się trzymać, jest dążenie do uchwycenia ich spojrzenia.

Sytuacja jest o wiele prostsza, kiedy przychodzi nam fotografować grupę dzieciaków. Wcześniej czy później – nawet jeśli są stremowane obecnością fotografa – zajmą się wyłącznie sobą. Kiedy będą skoncentrowane na zabawie (rozmowie – w przypadku starszych dzieci), możemy fotografować je do woli.

Samo fotografowanie dzieci nie jest trudne. Znacznie trudniejsze jest nabranie dystansu do swoich prac (patrz: pierwsze ćwiczenie poniżej), zwłaszcza jeśli chodzi o własne dzieci. Jeśli jednak nauczymy się odróżniać zachwyt nad maluchami od zachwytu nad przedstawiającymi je zdjęciami, będziemy potrafili osiągnąć rezultaty ciekawe dla wszystkich.

Fot. Katarzyna Iwańska Zdecydowanie bardziej naturalnie będzie wyglądał uśmiech na twarzy dziecka w trakcie zabawy (np. na huśtawce), niż takiego, któremu kazano się uśmiechnąć tak po prostu, do zdjęcia. Fot. Katarzyna Iwańska

Zdecydowanie bardziej naturalnie będzie wyglądał uśmiech na twarzy dziecka w trakcie zabawy (np. na huśtawce), niż takiego, któremu kazano się uśmiechnąć tak po prostu, do zdjęcia.

Ćwiczenia

Ćwiczenie 1
Jeśli fotografujesz swoje rodzeństwo lub potomstwo, z pewnością masz już trochę zdjęć. Utwórz w komputerze nowy katalog i umieść w nim sporą liczbę takich fotografii. Następnie postaraj się wybrać 5 najlepszych. Podstawowym problemem z fotografiami dzieci jest ich liczba. Zmieniając na chwilę temat – czy jesteście pewni, że znajomych zainteresuje 200 zdjęć z waszych wakacji? Kiedy nauczycie się wybierać najlepsze prace, nie zwracając uwagi na emocje i wspomnienia, będziecie mogli pokazać światu kolekcję fotografii, która sprawi, że będziecie uważani za poważnych fotografów.

Ćwiczenie 2
Zbliża się ważna uroczystość rodzinna z udziałem twojego dziecka? Wiesz, że będziesz ją fotografować? Pomyśl, jak zrobić reportaż z tego wydarzenia. Reportaż w najpoważniejszym tego słowa znaczeniu. Jeśli zrobisz kilkanaście zdjęć układających się w całość, z pewnością zainteresują one nie tylko rodzinę, ale i szeroki krąg znajomych. Pokazując w ten sposób ważne chwile z życia swoich dzieci, możesz mieć pewność, że przez wiele lat będą one wracać do tych zdjęć.

Ćwiczenie 3
Kiedy chodzisz z dzieckiem do parku, z pewnością spotykasz innych rodziców. Poproś ich o możliwość fotografowania również ich dzieci. Kiedy zdobędziesz ich zaufanie, możesz mieć kontakt z szeroką grupą różniących się charakterami urwisów. Daje to możliwość pokazania różnych twarzy i pozwala na zdobycie nieocenionej sprawności w kwestii obsługi sprzętu i szybkiego wyłapywania interesujących kadrów.

Tekst: Wojtek Tkaczyński
Zdjęcia: Wojtek Tkaczyński, Katarzyna Iwańska, Radosław Zajdel

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

admin

admin 2009-03-25 11:16:24

Zarchiwizowana dyskusja: "Fotografia dzieci"


2010.06.23 23:15   sebalas
Bardzo ciekawy artykuł, uświadamia jak ważna jest szczerość i naturalność w przypadku zdjęć dzieci...
...a może nie tylko dzieci?

2010.06.24 16:20   gossamer
Przystępnie napisany ... 

marylka

Ciekawy artykul , jasno informuje o problemie dla mnie amatora- babci fotografujacej wnuki doskonala szkola

Potarganiec

Warto by było dodać, że dzieci najlepiej fotografować po przebudzeniu czyli kiedy nie są jeszcze zmęczone i mają ochotę na zabawę. Wtedy łatwiej o naturalny uśmiech a zazwyczaj na tym zależy rodzicom dziecka (wiem o tym bo sam mam trójkę dzieci). Choć czasami warto złamać tą konwencję. Swego czasu moja mama zrobiła zdjęcie mojej siostrze (czasy aparatów typu "smiena") na zasadzie "przestań grymasić bo zrobię ci zdjęcie" siostrze został uraz do aparatów do tej pory (nie lubi być fotografowana) ale mama nie znająca się na fotografowaniu osoba zrobiła fotkę swego życia, która po 20 latach z hakiem budzi uśmiech na twarzy.

doitnow

bardzo ciekawy artykuł. Przyda mi się. Uwielbiam fotografować dzieci;)

fotomatka

Artykuł ciekawy, choć nie do końca wyczerpuje temat fotografii dziecięcej. To taki artykuł na dobry poczętek i dla każdego rodzica. Dla osob, która chciałyby bardziej zglębić temat fotografii dziecięcej troszkę za mało konkretów.

Ala

Ala 2011-05-13 09:06:44

Hej doitnow , a ja też  jestem mamą,  która fotografuje swoje dzieciaki :) Dobry artykuł dla rodziców, którzy zaczynają swoją przygodę  z fotografowaniem dzieci.  Ja  kocham robić zdjecia swoim dzieciaczkom i  właśnie przechodzę z poziomu amatorskiego do bardziej zaawansowanego (robię kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej - polecam mamom) :)

kamil

kamil 2013-10-02 17:50:15

W moim przypadku artykuł nic nie wnosi.

monek

monek 2016-11-04 06:33:08

Jedna uwaga. Fotografując dzieci często jesteśmy zmuszeni napstrykac setki zdjęć jednego dnia. Seryjnie. Tylko potem rzeczywiście trzeba być ostrym krytykiem własnej pracy. i z tych 300 zdjęć wybrać np. 30. To cholernie trudne. Ostatnio zdażyło mi się, ze tuż przed usunięciem "nieciekawego" zdjęcia wpadłem na pomysł zwykłego przycięcia go. Usunąłem w ten sposób to, co czyniło fotografię "słabszą". Efekt niesamowity. Czyste, szczere emocje dwulatka.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

krakowski_jegomosc

Instalacja2018-04-20 11:30:54 krakowski_jegomosc

To ją znajdzie :)…

kawus

Instalacja2018-04-17 16:50:26 kawus

Rozumiem ze oczekujesz modelki z jakimś rekwizytem a jak ktoś ni ma modelki?…

czaromir

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – kwiecień 20182018-04-13 10:28:59 czaromir

Dziękuję również za wzięcie mnie pod lupę :) Miłe zaskoczenie przy piątku 13go, świetny…

joannasz

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – kwiecień 20182018-04-11 11:40:00 joannasz

Ależ mnie ucieszyło każde Państwa słowo. Bardzo dziękuję za wnikliwą analizę. To duża…