Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Postedycja | Zawód fotograf | Po godzinach | 10.01.2012 | Zaawansowani | Powiększ tekst:

Fotoedytor prasowy, czyli jak wybierać cudze zdjęcia

Aga Bilska

Dowiedz sie, skąd się biorą zdjęcia w czasopismach ilustrowanych
Dodaj do schowka Komentarze: 5

Wstęp

Redakcja Szerokiego Kadru poprosiła mnie o artykuł przybliżający pracę fotoedytora prasowego, dlatego dzisiejszy tekst będzie nieco mniej fotograficzny niż zazwyczaj. Z zawodu jestem fotoedytorką – pracowałam w „Wysokich Obcasach” i „Dużym Formacie” (cotygodniowych dodatkach do „Gazety Wyborczej”) oraz miesięczniku „Glamour”. Teraz zajmuję się fotoedycją kwartalnika „WAW”. Czytelnicy mieli już okazję przeczytać o podstawach fotoedycji na własny użytek w cyklu zatytułowanym „Jak wybierać zdjęcia”. Proponuję spojrzeć na to zagadnienie od drugiej strony, czyli z punktu widzenia osoby zajmującej się zawodowo cudzymi zdjęciami. Napiszę nie tyle o samych fotografiach, co o organizacji pracy ze zdjęciami w różnych redakcjach.

W „Wysokich Obcasach” jeden fotoedytor odpowiada za cały numer od początku do końca – zaczynając od okładki. Na ilustracji powyżej widać okładki, nad którymi pracowałam. Ostatecznie zdjęcie okładkowe musi zaakceptować redaktor naczelna i graficzka / dyrektor artystyczna.
Graficzki: Barbara Niewiadomska, Katarzyna Tkaczyk-Domagała, fotolitografia: Anna Biała, Paweł Bajer

Czym zajmuje się fotoedytor prasowy

Fotoedytor prasowy to osoba, która czuwa nad procesem ilustrowania pisma – od momentu powstawania zdjęcia (a czasem nawet wcześniej, bo od fazy powstawania pomysłu) aż do publikacji. Najogólniej rzecz biorąc, jego praca polega na wyszukiwaniu i wybieraniu zdjęć.

Najpierw jest temat. Zdjęcie trzeba znaleźć lub zlecić jego wykonanie – nierzadko do fotoedytora właśnie należy wybór fotografa, któremu następnie przekazuje się wszystko o temacie – kontakty, terminy oraz szczegółowe wskazówki dotyczące tego, jakiego zdjęcia oczekuje redakcja.

Potem należy dokonać wyboru fotografii z dostarczonego materiału i przypilnować przygotowanie go do druku (nadzór retuszu, przygotowanie podpisów itp.). Często też do fotoedytorów należy podpisywanie umów i wycena zdjęć. W tym całym procesie chyba łatwiej powiedzieć, czym fotoedytor się nie zajmuje – zazwyczaj nie robi sam zdjęć oraz ich nie retuszuje, ale i od tego oczywiście są wyjątki.

Mam szczęście, bo trafiłam do redakcji, w których fotoedycja stoi na najwyższym poziomie, a fotografie traktowane są z ogromnym szacunkiem. Stawiano przede mną bardzo wysokie wymagania, ale też pozwalano podejmować samodzielne decyzje, co wiązało się z odpowiedzialnością za publikowane zdjęcia. Trzeba pamiętać, że nie w każdej redakcji fotoedytor ma możliwość decydowania o wyborze zdjęcia. Często jego rola ogranicza się do wyszukiwania i „przerzucania” zdjęć dalej, np. do grafików.

Fotoreportaż o Annie Krupie był pomysłem krakowskiego fotoreportera Adama Golca. Towarzyszył on kobiecie, która urodziła się bez rąk, w ostatnich dniach ciąży i pierwszych dniach po urodzeniu dziecka. Powstał bardzo mocny i przejmujący fotoreportaż. Często dla ujednolicenia zdjęć decyduje się o ich zamianie na czarno-białe. W tym wypadku zdecydowaliśmy się jednak zostawić zdjęcie okładkowe w kolorze.
„Wysokie Obcasy” nr 448. Na zdjęciach Anna Krupa, fot. Adam Golec / AG

Dla wnikliwych – poniżej lista zadań fotoedytora prasowego:

- współpraca z redakcją (przyjmowanie tematów, wymyślanie tematów);
- uczestniczenie w zebraniach redakcyjnych;
- czytanie tekstów, którym będą towarzyszyły fotografie;
- konsultacja pomysłów na ilustracje (zdarza się, że tematu nie da się zilustrować zdjęciem – wtedy fotoedytor w porozumieniu z dyrektorem artystycznym decyduje o tym, czy artykuł opublikować bez zdjęcia, czy zilustrować go rysunkiem);
- wybór fotografa (najczęściej w porozumieniu z redakcją);
- zlecanie wykonania zdjęcia (podawanie wszystkich możliwych danych fotografowi: terminu, miejsca, liczby zdjęć, rodzaju zdjęcia – czy ma to być zdjęcie okładkowe, główne na otwarcie itp., itd.);
- pilotowanie fotografa (pilnowanie, by wykonał i dostarczył zdjęcia na czas);
- wyszukiwanie zdjęć w agencjach (jeśli agencje nie dysponują danym zdjęciem, trzeba szukać go w internecie, ustalić źródło i spróbować je zdobyć);
- negocjacje cenowe;
- przeszukiwanie archiwów;
- rezerwacja studia;
- załatwianie akredytacji dla fotografa;
- wybór zdjęć (konsultacja wyboru najczęściej z dyrektorem artystycznym i/lub redaktorem naczelnym);
- decydowanie o wyglądzie wybranego zdjęcia (najczęściej w porozumieniu z fotografem; chodzi o rozmiar, kadrowanie, szparowanie, ewentualną zamianę koloru na czerń i biel);
- weryfikacja zgodności zdjęć z zamówionym tematem i treścią artykułu;
- weryfikacja jakości zdjęć;
- dostarczanie zdjęć grafikom;
- pilnowanie ostatecznej selekcji zdjęć w materiale;
- dostarczanie wybranych zdjęć w dużej rozdzielczości;

- nadzór nad retuszem zdjęć;
- kontrola wydruków próbnych;
- podpisywanie zdjęć nazwiskiem autora i przygotowywanie podpisów mówiących o tym, co przedstawia fotografia;
- autoryzacja;
- wysyłanie zdjęć do druku;
- podpisywanie umów z fotografami, nierzadko umów dotyczących praw do wizerunku;
- wycena zdjęć / wycena numeru;
- pilnowanie budżetu numeru oraz faktur;
- wrzucanie zdjęć do internetu, tworzenie galerii internetowych;
- archiwizacja zdjęć, które zostały opublikowane;
- obserwacja i reagowanie na wydarzenia (informacje o wydarzeniach kulturalnych, rocznice itp.);
- przeglądanie propozycji przychodzących z agencji;
- obserwowanie trendów w fotografii, sztuce i modzie;
- obserwowanie i analiza konkurencji;
- przegląd portfolio fotografów.

Czasami stanowisko fotoedytora łączone jest z produkcją. Wtedy do zadań dochodzi jeszcze mnóstwo nieprzewidywalnych rzeczy, zależnych od planowanych zdjęć. Do stałych zadań należą wtedy:

- nadzór budżetu sesji;
- rezerwacja terminów fotografa i całej ekipy (modeli, stylistów, fryzjerów i wizażystów);
- rezerwacja studia i sprzętu;
- załatwianie pozwoleń na zdjęcia w plenerze lub innym miejscu;
- organizacja transportu i, jeśli to konieczne, również noclegu;
- organizacja cateringu.

Kwartalnik „WAW” to niezależny magazyn o kulturze Warszawy. Został bardzo nowocześnie zaprojektowany, co zaowocowało wieloma nagrodami. W 2011 roku zdobył Złoty KTR w kategorii Design oraz nagrodę Projekt Roku w kategorii Forma, przyznawany przez Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej (STGU). Autorem projektu magazynu „WAW” jest Edgar Bąk. Ogromną rolę odgrywają w nim zdjęcia, np. w rubryce „Zobacz”, która pełni rolę fotograficznej galerii.
„WAW” nr 3. Na zdjęciach zespół Paris Tetris podczas pobytu w Ameryce Południowej, fot. Tomasz Dubiel.

Praca zespołowa

Praca fotoedytora opiera się na współpracy z innymi. Najważniejsze osoby, od których jest zależny, to dyrektor artystyczny i redaktor naczelny. Ich decyzje są najważniejsze i najczęściej ostateczne. Kiedy w redakcji jest kilku fotoedytorów, jeden z nich pełni funkcję kierownika działu i odpowiada za pracę całego zespołu. Z nim trzeba konsultować najważniejsze decyzje. Szef fotoedycji to przeważnie osoba o najdłuższym stażu pracy i/lub wyróżniająca się najlepszą skutecznością i operatywnością w pracy. On zazwyczaj ma dostęp do wszystkich informacji, budżetu, haseł. Szef ma najwięcej papierkowej roboty, czyli ogarniania umów, faktur, negocjacji, wycen, delegacji. Wiele decyzji podejmuje sam, pozostałe konsultuje z dyrektorem artystycznym i redaktorem naczelnym.

Fotoedytor współpracuje ze wszystkimi członkami redakcji. Od redaktorów przyjmuje tematy, od nich dostaje kontakty i teksty, z nimi też ustala wszystkie wytyczne. Z fotografami współpraca jest stała i wieloetapowa – bardzo ważne jest więc znalezienie wspólnego języka, zaufanie i dobre relacje. Im lepiej układają się stosunki na linii fotograf–fotoedytor, tym lepsze zdjęcia i materiały powstają.

Z Tomkiem Wiechem, bardzo zdolnym i wrażliwym fotografem z Krakowa, pracowałam nad kilkoma materiałami. Przy tym, przedstawiającym krakowską dzielnicę Nowa Huta, konsultowaliśmy każde powstające zdjęcie, potem dobieranie ich w pary, a w końcu ostateczny wybór i układ.
„Wysokie Obcasy” nr 444, fot. Tomasz Wiech / AG

Podczas łamania materiałów, czyli przygotowywania ich do publikacji, graficy konsultują z fotoedytorem wiele spraw, np. czy można wykadrować zdjęcie, czy lepiej pokazać je w pionie, czy w poziomie, czy zdjęcie ma być wyszparowane, czy nie koliduje z innym na stronie. Grafikom i korektorom dostarcza się wszystkie podpisy.

Oczywiście zakres pracy fotoedytora zależy od profilu pisma, jego makiety, tego, do jakich czytelników jest kierowane, i od wytycznych odgórnie narzuconych przez wydawnictwo.

Tak to wygląda wewnątrz redakcji. Jednak fotoedytor współpracuje też z rozmaitymi firmami i instytucjami poza nią.

Najważniejsi zewnętrzni partnerzy fotoedytora to agencje fotograficzne – to na ich stronach szukamy zdjęć do kupienia. Jest to bardzo sprawna współpraca polegająca na samodzielnym przeszukiwaniu stron internetowych lub na mailowym składaniu zamówień. Agencje też same przysyłają propozycje tematów lub zdjęcia z aktualnych wydarzeń. Kiedy zdecydujemy się na kupno danej fotografii, pobieramy ze strony agencji duży plik dostępny po zalogowaniu lub kontaktujemy się z agentem. Po publikacji agencja wystawia fakturę.

W miesięczniku „Glamour” tematy związane z modą są ilustrowane kompleksowo. Jeśli tekst opowiada o projektantach mody, trzeba pokazać ich samych, zdjęcia modelek z pokazów, gwiazdy w ich kreacjach, miejsce pracy, akcesoria, kosmetyki – dosłownie wszystko. Na zdjęciach artykuł o projektantach Dolce & Gabbana. Fotografie pochodziły z wielu źródeł.
„Glamour” nr 80, listopad 2009. Strony 1-2: fot. Imaxtree/Free, Bulls; strony 3-4: fot. Imaxtree/Free (5), Reuters/Forum, Wireimage/FPM, WWD (2), Kika Press/Forum, materiały prasowe

Istotna jest współpraca z biurami prasowymi i PR (public relations). To w nich zdobywa się materiały prasowe, oficjalne zdjęcia i ilustracje, które z racji tego, że służą promocji, są darmowe. Fotoedytorzy zajmujący się newsami i polityką muszą dodatkowo współpracować z rzecznikami prasowymi, kancelariami i innymi mediami. Ci, którzy zajmują się produkcją, współpracują z agentami fotografów, celebrytów i modelek oraz ze studiami fotograficznymi i retuszerami.

Są jeszcze instytucje, najczęściej kulturalne lub posiadające historyczną dokumentację, takie jak Narodowe Archiwum Cyfrowe, Instytut Teatralny, Filmoteka Narodowa, muzea i biblioteki. Mimo coraz powszechniejszej digitalizacji zbiorów często posiadają one fotografie w analogowej formie na negatywach, a czasem nawet tylko same odbitki. Wtedy trzeba udać się do takiej instytucji i własnoręcznie przeglądać archiwa.

Szukanie archiwalnych zdjęć Dworca Centralnego w Warszawie i Dworca Głównego w Katowicach wymagało ode mnie spędzenia dwóch dni w Narodowym Archiwum Cyfrowym na przeglądaniu odbitek i stykówek.
„WAW” nr 2. Strony: 1-2 Dworzec Centralny na pocztówce z lat 70., fot. NAC/KAW/PAP; strony 3-4: Dworzec Centralny nocą, rok 1978, fot. NAC/KAW/PAP, Dworzec Główny w Katowicach, fot. Stanisław Jakubowski PAP/CAF

Kupować gotowe czy zamawiać?

Nie ma zasady. To, czy kupuje się gotowe zdjęcia, czy zamawia fotografie przygotowane specjalnie do danego materiału, zależy od profilu pisma i od pojawiających się w nim tematów. Nie bez znaczenia jest też wysokość budżetu. Każdy tytuł ma swój profil, tematykę, styl przygotowywania materiałów wizualnych oraz grupę docelową. Jednak niezależnie od wszystkiego warto mieć unikalne zdjęcie na wyłączność. Kupowanie zdjęć w agencji wiąże się z ryzykiem, że to samo ujęcie pojawi się u konkurencji. Niestety dużo zależy od kosztów – zawsze przed podjęciem decyzji o zamówieniu nowych zdjęć należy przeprowadzić dokładną analizę zlecenia, oceniając nie tylko koszty, ale też możliwe ryzyko niepowodzenia i wartość fotografii, które mają powstać.

Niektóre redakcje mają własnych fotografów – np. dla „Wysokich Obcasów” i „Dużego Formatu” zdjęcia robią fotografowie zatrudnieni przez „Gazetę Wyborczą”. Większość pojawiających się tam tematów dotyczy Polski i nie wymaga zbyt dużych nakładów finansowo-logistycznych. Niektóre znaczące wydarzenia polityczne, społeczne lub kulturowe wymagają wysłania fotografa na kilka, kilkanaście dni za granicę. Zazwyczaj są to tematy takie jak wojna, przewroty polityczne, długofalowe procesy wpływające na życie dużej grupy ludzi. Z agencji kupowane są najczęściej zdjęcia zagraniczne i archiwalne.

Materiał o sexfelietonistkach był nie lada wyzwaniem. Bohaterki tekstu nie są powszechnie znane i nie można było zdobyć ich zdjęć w agencjach. Dlatego musiałam każdą z nich odnaleźć w internecie. Niektóre prowadzą blogi, co ułatwiało sprawę. Do innych pisałam z prośbą o to, by same wysłały mi swoje zdjęcia. Zdjęcie Cartherine Townsend znalazłam na blogu fotografa Jamesa Quentina, z którym musiałam negocjować warunki publikacji. Rachel Bussel ma w internecie bogato ilustrowaną galerię zdjęć, z których zaproponowałam bardzo odważne, erotyczne zdjęcie na okładkę. Zyskało ono aprobatę redakcji. To była najodważniejsza okładka, jaką edytowałam. Dostała wyróżnienie w konkursie Grand Front (jest to Konkurs Izby Wydawców Prasy na Okładkę Roku).
„Wysokie Obcasy” nr 444. Okładka – na zdjęciu Rachel Bussel; fot. Da Photography (www.daportraits.com); projekt okładki: Barbara Niewiadomska. Otwarcie artykułu – na zdjęciu Cartherine Townsend, fot. James Quentin.

Profil magazynu „Glamour” jest zdecydowanie inny. Jest to polska edycja amerykańskiego tytułu, co samo w sobie określa wygląd pisma. Polski „Glamour” nie zatrudnia fotografów, a jedynie zleca zdjęcia: fotografie produktowe kosmetyków i ubrań, sesje mody, sesje z gwiazdami, sesje typu beauty i tzw. „prawdziwi bohaterowie”. Fotografie z pokazów mody, zdjęcia gwiazd (w konkretnych strojach, w konkretnych miejscach), tematy dotyczące psychologii, relacji damsko-męskich i zdjęcia typu beauty pochodzą z agencji. Zapowiadane wydarzenia kulturalne ilustruje się najczęściej materiałami promocyjnymi organizatorów.

Sesja okładkowa z Izą Miko była jednym z moich największych wyzwań fotoedytorskich – zdalnie nadzorowałam jej produkcję w Los Angeles. Musiałam znaleźć tam agencję produkcyjną, potwierdzić fotografa i lokalizację. Kontaktowałam się z agentem aktorki, fotografem, stylistką – wszyscy musieli być dokładnie poinstruowani, jakich zdjęć oczekujemy. Potem nadzorowałam postprodukcję. W związku z różnicą czasu między Warszawą a Los Angeles, musiałam przyjeżdżać do biura na godzinę 23:00. Praca nad tym projektem wiele mnie nauczyła.
„Glamour” nr 72, marzec 2009. Na zdjęciach Iza Miko. Fot. Jeff Lipsky / Edge Reps; stylizacja: Narhalie Saphier; makijaż: Kerry Malouf; fryzury: Yiotis Panaylotou; produkcja; Stephanie Morton Productions, LLC

Zupełnie inaczej jest w magazynie „WAW” – niezależnym kwartalniku o warszawskiej kulturze, którego fotoedycją obecnie się zajmuję. W „WAW” stawiamy nacisk na jakość i oryginalność, dlatego ok. 90% zdjęć zlecamy fotografom. Pozostałe 10% to materiały archiwalne lub prasowe. Z agencji fotograficznych korzystamy marginalnie i wyłącznie w poszukiwaniu zdjęć archiwalnych, które pozyskujemy również z fantastycznej instytucji, jaką jest Fundacja Archeologii Fotografii.

Kwartalnik „WAW” współpracuje z Fundacją Archeologia Fotografii, dzięki której mamy możliwość publikowania fantastycznych zdjęć retro związanych z Warszawą. Kiedy pojechaliśmy z dyrektorem artystycznym obejrzeć zdjęcia Zofii Chomętowskiej, ujęły nas do tego stopnia, że postanowiliśmy zachować oryginalny charakter zbiorów i zaprezentować na łamach „WAW” całe rozkładówki zeszytów, w które autorka wklejała swoje fotografie.
„WAW” nr 2. Na zdjęciach zeszyty z fotografiami Zofii Chomętowskiej, fot. P. Chomętowski / Fundacja Archeologii Fotografii

Praca nad materiałem od A do Z

Tematy podsuwa życie i aktualne wydarzenia, na które trzeba reagować. Codzienne zdjęcia newsowe są reakcją na napływające wiadomości. Redaktor dyżurny śledzi depesze prasowe i kiedy coś się dzieje, informuje o tym dyżurnego fotoedytora. Ten natychmiast wysyła dyżurnego fotografa, który jedzie sfotografować wydarzenie. Pozostałe zdjęcia powstają z pewnym zapasem czasu, dzięki czemu można je wcześniej zaplanować.

Bez względu na to, czy chodzi o dziennik, tygodnik, miesięcznik, czy kwartalnik, proces wygląda podobnie. Zaczyna się od tego, że powstaje szpigiel numeru, czyli makieta, na której rozrysowane są wszystkie strony. Zaznacza się na nich działy, dodaje wykupione reklamy, rozplanowuje się długość tekstów i miejsce na zdjęcia. Na tym etapie fotoedytor musi się wykazać umiejętnością przewidywania, a może raczej planowania konkretnych zdjęć lub całych materiałów fotograficznych. Trzeba pilnować, aby na tekst, do którego jest mało zdjęć, nie przeznaczono dużo miejsca i odwrotnie – kiedy warto opublikować wiele fotografii, fotoedytor musi zawalczyć, by w szpiglu przewidziano na nie wystarczająco dużo miejsca.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia zaprosiliśmy kilku fotografów do projektu zatytułowanego „Żona Mikołaja”. Każdy z nich miał wolną rękę i we własny sposób interpretował temat. W efekcie powstał lekki, wesoły i różnorodny materiał. „Wysokie Obcasy” nr 452. „Żona Mikołaja”, strony 1-2: fot. Ewa Łowżył, strony 2-3: fot. Zorka Projekt i Jacek Poremba, strona 5: fot. Bartosz Bobkowski / AG

Zazwyczaj tematy zlecają redaktorzy po konsultacji z redaktorem naczelnym. Wymyślanie tematów to najtrudniejsza część tej pracy. Na zebraniach robi się burzę mózgów, w której bierze udział fotoedytor. Również fotografowie mogą wychodzić z inicjatywą i proponować tematy do realizacji.

Wysyłani zagranicę fotoreporterzy często obok zleconych im przez redakcję tematów sami na miejscu znajdują nowe inspirujące sytuacje. Albert Zawada podczas pobytu w Indiach przyglądał się pracującym na każdym kroku dzieciom.
„Duży Format” nr 755. „Małe ręce pełne roboty”, fot. Albert Zawada / AG

Kiedy ma powstać większy cykl, fotoedytor czuwa nad każdym kolejnym zrobionym zdjęciem. Wspólnie z fotografem przygotowuje selekcję, sugeruje, jakie zdjęcia należałoby dorobić, w jakim kierunku powinien się rozwijać materiał. Podobnie pracuje się nad fotoreportażem. Z kolei sesje mody lub sesje portretowe gwiazd są szczegółowo planowane przez najważniejsze osoby: redaktora naczelnego, dyrektora artystycznego, producenta, redaktora zajmującego się tekstem i kontaktem z gwiazdą, fotoedytora i stylistę. Po sesji zdjęcia wysyłane są do autoryzacji, a potem do retuszu.

Wybrane fotografie udostępniane są grafikom, którzy wlewają je wraz z tekstem na strony. Każda wersja makiety trafia do sekretariatu redakcji i do akceptacji przez redaktora naczelnego. Kiedy już wiadomo, które zdjęcia zostaną ostatecznie wykorzystane, fotoedytor przygotowuje pliki dużej rozdzielczości, a następnie dostarcza je grafikom lub retuszerom. Ci przygotowują finalne wersje zdjęć i wysyłają je do druku. Podpisy trafiają do sekretariatu redakcji i do korekty.

To było jedno z moich najtrudniejszych zadań – przynajmniej pod względem logistyki. Ostatniego dnia roku szkolnego kilku fotoreporterów z całej Polski pojechało sfotografować szkoły przeznaczone do likwidacji. Moim zadaniem było wysłanie fotografów do konkretnych miejscowości w ich regionie, załatwienie z dyrekcjami zgody na wykonywanie zdjęć, nadzorowanie fotografów, natychmiastowe ściąganie i wybieranie gotowych zdjęć. Materiał ukazał się w „Dużym Formacie” zaledwie kilka dni po zakończeniu roku szkolnego.
„Duży Format” nr 743. „Śmierć małej szkoły”, fot. Grzegorz Dąbrowski / AG, Marcin Tomalka / AG, Rafał Malko / AG, Krzysztof Miller / AG, Sergiusz Pęczek / AG, Łukasz Giza / AG, Przemysław Skrzydło / AG

Po zakończeniu łamania numeru i wysłaniu go do drukarni dodatkowo publikuje się zdjęcia w internecie. Kiedy numer jest już wydrukowany, redakcja zbiera się ponownie i przeprowadza jego ocenę. Wspólnie dyskutuje się nad tym, co wyszło dobrze, co można było zrobić lepiej. Wychwytuje się błędy i uwzględnia opinie czytelników.

Sprint kontra półmaraton

Na koniec kilka słów na temat różnic w sposobie pracy fotoedytora w zależności od częstotliwości ukazywania się pisma. Zajmowałam się fotoedycją w tygodniku i miesięczniku, teraz pracuję w kwartalniku, mam więc doświadczenie w różnych redakcjach. W każdej charakter pisma wpływał na tempo i sposób pracy.

W tygodniku teoretycznie jest pięć dni na przygotowanie numeru. Ostatni, piąty dzień jest już dniem wysyłki do druku, kiedy dopina się wszystko na ostatni guzik. Dlatego realnie pracuje się nad numerem 4 dni, a wiele materiałów trzeba planować i przygotowywać z dużym wyprzedzeniem.

Dział „Styl życia” często składa się ze zbieraniny zdjęć z najróżniejszych źródeł. Zdjęcia z wykorzystaniem rogów w aranżacji wnętrz zbierałam przez kilka miesięcy. Cały czas znajdowałyśmy coraz to lepsze fotografie, które zastępowały te już znalezione. Ostatecznie trzeba było znacznie zawęzić selekcję.
„Wysokie Obcasy” nr 395. Strony 1-2: fot. Arkadiusz Ścichocki / AG, East News; strony 3-4: fot. BE&W, East News, Deidi von Schaewen; strona 5: fot. Albert Zawada

W miesięczniku na przygotowanie numeru jest ok. 20 dni. Pierwszy tydzień jest zazwyczaj luźniejszy, ale im bliżej terminu, tym mocniej praca się zagęszcza i robi coraz bardziej nerwowa. Wysyłanie magazynu do druku trwa zazwyczaj kilka dni, a i to właśnie w tym czasie równolegle zamyka się ostatnie tematy.

Istotną różnicą jest aktualność tematów. W tygodniku można reagować na bieżące zmiany, opublikować ważny temat z ostatniej chwili. Od wysłania numeru do ukazania się go na rynku mija zazwyczaj tydzień. Kiedy zmarła brytyjska Królowa Matka, „Wysokie Obcasy” opublikowały ogromny materiał na jej temat już tydzień po tym wydarzeniu, więc temat był jak najbardziej aktualny.

Ten spontaniczny materiał powstał jako reakcja na słowa ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, który przed wyborami na konwencji PiS w Rzeszowie powiedział: „Jeśli 21 października Platforma Obywatelska wygra wybory, to będzie to nowy 13 grudnia 1981 roku”. W reakcji na te słowa redakcja „Dużego Formatu” postanowiła sprawdzić, co 13 grudnia 1981 roku robili znani politycy. Moim zadaniem było zdobycie ich prywatnych zdjęć z tamtego okresu.
„Duży Format” nr 748, fot. Jan Rozmarynowski / Forum, Andrzej Jodel, Tadeusz Rolke i archiwa prywatne

Miesięcznik pojawia się na rynku 2–3 tygodnie od dnia zamknięcia numeru w redakcji. Dlatego żeby temat był aktualny, trzeba go przygotować z bardzo dużym wyprzedzeniem. Najlepiej widać to na przykładzie świąt Bożego Narodzenia. Grudniowy numer miesięcznika trafia do sprzedaży pod koniec listopada. Oznacza to, że musi zostać wysłany do druku na początku listopada, więc przygotowuje się go w październiku. To zabawne, bo ledwo miną wakacje, za oknami zaczyna się piękna, złota jesień, a w redakcji choinki, prezenty i najcieplejsze ubrania. Podobnie jest z modą. Żeby czytelniczki mogły zobaczyć sesję z kostiumami kąpielowymi w czerwcu, zdjęcia muszą powstać najpóźniej w marcu – to dlatego sesje odbywają się w egzotycznych krajach.

Tempo pracy wiąże się z tym, że w tygodniku jest mniej czasu na zmiany. Miesięcznik daje pewien zapas, dlatego zdarza się, że materiały ewoluują – dostają więcej miejsca albo muszą być skracane. Pojawiają się nowe, lepsze zdjęcia, którymi warto zastąpić klatki wybrane wcześniej. Niektóre teksty wypadają z numeru, a na ich miejsce trafiają nowe, które trzeba zilustrować innymi zdjęciami. Między innymi przez te zmiany połączone z dużą ilością materiału, nad którym trzeba zapanować i przygotować do druku, łatwiej o pomyłkę.

Zawód fotoedytora wymaga nie mniejszej fascynacji fotografią niż robienie zdjęć, a jest niezbędny, żeby do druku (a co za tym idzie – do czytelnika) trafiły odpowiednie fotografie. Jest to praca bardzo ciekawa i niezwykle intensywna. Idealnie nadaje się dla osób, które lubią oglądać zdjęcia i mają zacięcie detektywistyczne. Każdy temat to nowe wyzwanie.

Autorka prowadzi bloga poświęconego fotografii mody, na którym prezentuje najpiękniejsze, najciekawsze i najbardziej nowatorskie sesje. Polecamy Rapture Photo!

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

Elviernes

No cóż, moim zdaniem temat okazał się znacznie bardziej "fotograficzny" niż zapowiadała to pani Aga we wstępie...tylko widziany trochę z innej, ale równie ciekawej, perspektywy :-) Często zastanawiałem się nad specyfiką pracy fotoedytora...a tu proszę - wiadomości z pierwszej ręki - dziękuję :-) Mam jeszcze pytanie - czy istnieją specjalistyczne kierunki studiów kształcące osoby do pracy w tym zawodzie ?

rewq

rewq 2012-01-17 10:57:47

Haha studia... ludzie i ich ciągłe podejscie do papierka na wszystko... Na stanowisku fotoedytora pracuja byli dziennikarze,fotografowie, osoby, które spędziły troche lat w branży wydawniczo-prasowej. Mają pojęcie o składaniu gazet i nie są przypadkowymi ludźmi z ulicy.
W 99% na ogół z polecenia czyli najpierw znajomości i doświadczenie a później papierki :) Podziwiam tych co idą na studia, dziennikartwo, fotografia -  kierunki dla bezrobotnych, co z tego że będziesz mieć wspaniałą szkołę, kolorowy dyplom/świadectwo jak na to nikt nie patrzy. Liczy się twój dorobek artystyczny i umiejętność przebicia się z nim...

klbw

klbw 2012-09-21 12:40:50

rewq - nie zgodzę się z Tobą: patrząc na jakość fotografii w polskiej prasie mam wrażenie, że sporo fotoedytorów to jednak przypadkowi ludzie, o małej wiedzy i jeszcze mniejszym doświadczeniu. Zgadzam się natomiast, że trudno w tym fachu być specem zaraz po studiach (nawet gdyby takie były) - to nie jest jakaś ekonomistyka ;) Trochę tak jak w profesjonalnej typografii czy składzie publikacji - przed 50-tką prawdziwych fachowców nie ma.

robertwozniak

klbw i ja się nie zgodzę, bo znam wielu fotoedytorów i to nie są przypadkowe osoby ale rozumiem, że to takie wrażenie ;) pozdr

oleczkaaa

oleczkaaa 2018-03-23 19:19:14

Cześć mam 20 lat
wkrztałcenie średnie po Technikum
Jestem fotografem i technikiem cyfrowych procesów graficznych z miłości i z zawodu mam dobrą znajomość:
photoshp,Gimp,Corel .Troche liznełam htmll

Mam szanse zostać Fotoedytorem ???

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

kawus

Portret osobisty2018-08-15 21:56:18 kawus

bardzo fajny i przydatny filmik:) podoba sie…

moniqueluczak

Punkt, linia, płaszczyzna2018-08-15 17:11:03 moniqueluczak

Znakomite zdjęcia. Cóż więcej miałabym powiedzieć... Ten koncept!…

secretivvee

Ja jestem innym Tobą2018-08-15 17:10:03 secretivvee

Z niecierpliwością czekamy na wyniki :)…

gravity

Tomek Lendo2018-08-14 22:26:28 gravity

Poprosimy Pana Tomka na pełen wywiad w serio fotograf miesiąca :)…