Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Sprzęt | Zagadnienia techniczne | Sposoby fotografowania | 04.09.2008 | Zaawansowani | Powiększ tekst:

Digiscoping

Wojtek Tkaczyński

Połączenie współczesnych aparatów cyfrowych z tradycyjnymi lunetami dało fotografii nową jakość.
Dodaj do schowka Komentarze: 10

Wstęp

Termin digiscoping jest na tyle nowy, że nie istnieje jeszcze jego polska wersja. Używamy takiego określenia, bo przecież trudno mówić „fotografowanie za pomocą aparatu cyfrowego połączonego z lunetą”. A na tym właśnie polega ta technika. W Polsce jest ona popularna zwłaszcza wśród ornitologów, myślę jednak, że takie zawężanie jej zastosowania nie jest do końca uzasadnione. Digiscoping pozwala na osiąganie bardzo dużych przybliżeń użytkownikom wszystkich, nawet najmniejszych aparatów. Z techniki tej mogą więc skorzystać wszyscy fotografujący, którzy chcą uzyskać dostęp do bardzo długiej ogniskowej.

Jak?

Digiscoping pojawił się na świecie w lutym 1999 roku. Wtedy właśnie malezyjski fotograf Laurence Poh przyłożył do okularu lunety, przez którą obserwował ptaki, obiektyw cyfrowego kompaktu (notabene – był to aparat Nikona: Coolpix 950). Efekt przerósł jego najśmielsze oczekiwania – zapisanym zdjęciem był obraz widziany w okularze lunety. Termin discoping powstał kilka dni później. Stworzył go kolejny fotograf ptaków – Alain Fosse z Francji. Znając historię, trudno się dziwić, że digiscoping popularny jest przede wszystkim wśród fotografów-ornitologów.

Przejdźmy jednak do zagadnień stricte sprzętowych. Powstanie tej techniki nie byłoby możliwe, gdyby nie rozwój małych kompaktów cyfrowych.

Dzięki temu średnica przedniej soczewki jest mała, co umożliwia przyłożenie obiektywu do okularu lunety. Nie jest to przecież możliwe za pomocą standardowego obiektywu lustrzanki, choć dziś digiscoping jest dostępny również dla posiadaczy takich aparatów - o tym za chwilę.

Trzymając aparat przy okularze lunety, trudno go dłużej utrzymać stabilnie, to niezbyt wygodne. Poza tym odbicia światła na powierzchni soczewek mogą zmniejszać kontrast końcowego zdjęcia. Najwygodniej zastosować odpowiedni adapter.

Potrzeba jest matką wynalazków – przez lata fotografowie konstruowali rozmaite adaptery dostosowane do posiadanego przez nich sprzętu. Były one zbudowane głównie z taśmy klejącej, gumy do żucia i płaskowników znalezionych w garażu. Potem pojawiły się robione na tokarkach pierścienie łączące gwint okularu lunety z obiektywem aparatu. Co jednak zrobić, gdy aparat nie ma możliwości stosowania filtrów?

Na szczęście czasy adapterów domowej konstrukcji minęły. W sprzedaży pojawiło się sporo profesjonalnych adapterów do digiscopingu. Na naszym rynku niekwestionowanym liderem jest Nikon. I piszę te słowa nie dlatego, że to patron serwisu szerokikadr.pl. Po prostu jest to firma, która ma w ofercie wszystkie niezbędne do digiscopingu „półprodukty”: szereg lunet wysokiej jakości oraz masę aparatów cyfrowych – od małych kompaktów po profesjonalne lustrzanki. Trudno się zatem dziwić, że Nikon postanowił zdyskontować rosnącą popularność digiscopingu, budując szereg adapterów. Dostępne są konstrukcje zarówno do małych kompaktów (np. serii Coolpix S czy P), jak i do aparatów bardziej zaawansowanych – typu Coolpix P5100. Osobną jakość stanowi adapter FSA-L1 przeznaczony do montażu na lunetach korpusów lustrzanek z bagnetem F (od D3 po D40). Co ciekawe, przy wykorzystaniu takiego zestawu w pliku Exif zapisuje się uzyskana ogniskowa (np. 1000 mm).

Luneta Nikon Fieldscope IIIA zamontowana na korpusie Nikon D70 za pomocą adaptera FSA-L1. Do takiego zestawu niezbędny jest solidny statyw.
Obiektyw 300 mm Luneta Nikon Fieldscope IIIA Księżyc sfotografowany obiektywem 300 mm i za pomocą zestawu ze zdjęcia powyżej. Jak widać, różnica w zbliżeniu jest kolosalna.

Jakie powiększenie obrazu otrzymujemy za pomocą takiego układu? To zależy. Musimy bowiem wziąć pod uwagę zarówno powiększenie dawane przez samą lunetę, jak i zakres ogniskowych aparatu. Znający się na lunetach wiedzą, że podstawowe znaczenie dla powiększenia ma okular. Wymienne okulary produkowane przez Nikona oferują powiększenie 16-75 razy. W połączeniu z powiększeniem oferowanym przez obiektyw aparatu może to dać zaskakujące rezultaty. Nikon Coolpix P3 wyposażony w obiektyw 36-136 mm (ekwiwalent dla małego obrazka) może w połączeniu z lunetą, odpowiednim okularem i adapterem dać ogniskową około 3400 mm. Dokładne dane mogą przyprawić o zawrót głowy. Maksymalna ogniskowa, jaką mogą uzyskać zwolennicy digiscopingu korzystający z ogólnie dostępnego sprzętu, sięga ponad 9400 mm. Jak widać, gra może być warta świeczki – na rynku bowiem nie ma tak długich obiektywów klasycznych.

Wspomniałem już, że digiscoping za pomocą lustrzanek nieco różni się od tego z wykorzystaniem kompaktów. Tu bowiem nie korzystamy z okularu lunety. Adapter służący do połączenia korpusu lustrzanki z lunetą (wyposażony we własny układ optyczny) wkręca się w korpus lunety zamiast jej okularu. Ogniskowa? Luneta Nikona Fieldscope ED III, którą stosuję, i adapter FSA-L1 dają 1200 mm (dla formatu 35 mm).

Szczerze mówiąc - to więcej niż wystarczająco do większości zastosowań. Luneta ta ma przednią soczewkę o średnicy 82 mm. W praktyce daje to otwór względny f/13. Obraz widziany w wizjerze jest wystarczająco jasny, by bez problemu ręcznie ustawiać ostrość. Ekspozycja może odbywać się w trybie A, czyli preselekcji przysłony. Aby uzmysłowić sobie, jakie możliwości daje taki teleobiektyw, wystarczy porównać dwa zdjęcia księżyca: jedno wykonane za pomocą tradycyjnego obiektywu o ogniskowej 300 mm, drugie – za pomocą wymienionego zestawu do digiscopingu.

Możliwości

Sky is the limit. W przenośni i dosłownie. Digiscoping spopu-laryzowali w Polsce fotografowie przyjeżdżający nad Biebrzę obserwować ptaki. W pewien sposób fotografia dzikiej przyrody to naturalne środowisko dla tej techniki. Ba, nie musi to być nawet taka dzika przyroda. Luneta połączona z aparatem może służyć również do obserwowania zwierząt żyjących w miastach.

Poza tym digiscoping wykorzystują niektórzy hobbyści w innych dziedzinach. Na przykład spotterzy polujący wokół lotnisk na zdjęcia cywilnych samolotów lub miłośnicy jachtów fotografujący je z brzegu podczas regat.

Nie warto jednak ograniczać swojej wyobraźni. Oprócz dużych powiększeń długa ogniskowa daje doskonałe zagęszczenie perspektywy. Można więc pomyśleć o wykorzystaniu lunet do fotografii krajobrazowej – zwłaszcza na otwartych przestrzeniach lub w miastach. Po digiscoping sięgają również amatorzy astronomii oraz miłośnicy fotografii sportowej, którym trudno czasem dostać się blisko centrum wydarzeń. Obserwacja z dużej odległości może przynieść efekt w postaci ciekawych zdjęć.

Fotografowanie zwierząt z wykorzystaniem lunety w roli obiektywu pozwala na uzyskanie dużych zbliżeń, ale wymaga anielskiej cierpliwości. Na szczęście rezultaty rekompensują wysiłek włożony w wykonanie zdjęcia.

Skuteczna stabilizacja

Kiedy już za pomocą statywu uda nam się otrzymać odpowiedni kadr, pojawia się kolejny problem: poruszenie zdjęcia. Przy powiększeniach otrzymywanych w digiscopingu łatwo o ten błąd. Przy 9000 mm nawet najmniejsze drgnięcie aparatu widoczne jest w postaci smug na rozmazanym zdjęciu. Stąd konieczność stosowania jak najkrótszych czasów ekspozycji. Im większa czułość matrycy aparatu, tym lepiej. Warto o tym pomyśleć wybierając sprzęt. Warto też zaopatrzyć się w wężyk spustowy, ponieważ nawet najmniejszy ruch aparatu pogarsza jakość zdjęć. Podczas fotografowania nieruchomych obiektów wężyk może zastąpić samowyzwalacz, a w lustrzankach dodatkowo podnoszenie lustra. Dzięki tym prostym zabiegom zrobimy ostre zdjęcia.

Za

Olbrzymia popularność digiscopingu wynika z kilku czynników. Po pierwsze, jest to jedna z niewielu możliwości osiągnięcia bardzo długich ogniskowych bez konieczności zaciągania kredytu hipotecznego. Tradycyjnie zbudowane lunety są produktem dość popularnym i więcej ich na rynku niż superteleobiektywów 600 mm lub dłuższych. Dobrej jakości luneta i adapter mogą być tańsze niż dwukrotny (sic!) telekonwerter, reklamowany czasem jako złoty środek do uzyskania długich ogniskowych.

Oprócz długich ogniskowych digiscoping daje również możliwość ich zmiany. Zoomy o tym kącie widzenia są horrendalnie drogie. Tu mamy opcję wykorzystania małego kompaktu i jego wbudowanego zoomu. Jest to istotne, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że do tradycyjnego ornitologicznego digiscopingu biorą się ludzie już posiadający lunetę. Dla nich możliwość otrzymania ciekawych zdjęć mieści się w cenie małego kompaktu.

Zalety digiscopingu wynikają również z budowy stosowanych lunet. Nie ma w nich silników pożerających baterię. Nie ma żadnej elektroniki i delikatnych styków, które mogą zawieść w najważniejszym momencie. Cała obsługa lunety odbywa się tylko przy użyciu rąk.

Dostępne na rynku lunety budowane są z myślą o ekstremalnych warunkach użytkowania, więc niestraszne im woda i kurz. W porównaniu z większością klasycznych obiektywów są praktycznie niezniszczalne. Dobrą jakość obrazu zapewniają szkła o niskiej dyspersji, u Nikona określane mianem ED, a stosowane również przez innych producentów optyki. Powłoki przeciwodblaskowe pozwalają uzyskać wysoki kontrast i nasycone kolory.

Dla osób wędrujących całymi dniami ze sprzętem ważna jest również niewielka masa takiego zestawu. Pod względem fotograficznym digiscoping to bułka z masłem. Po kilku próbach każdy dojdzie do zestawu swoich ulubionych ustawień aparatu. Większość kompaktów doskonale spisuje się w trybie półautomatycznym – P (program) lub A (preselekcja przysłony). Ustawienia balansu bieli nie różnią się od ustawień w „codziennej” fotografii.

Duże zbliżenia sprzyjają tworzeniu abstrakcyjnych obrazów. Temat może dostarczyć nawet falująca tafla jeziora.

Przeciw

Niestety nie ma róży bez kolców. Mimo oczywistych zalet digiscoping ma również pewne ograniczenia i dlatego klasyczne teleobiektywy nadal znajdują nabywców. Digiscoping wymaga ręcznego ustawiania ostrości. Warunki zaś jej ustawiania za pomocą lunety są nieco cięższe niż w przypadku standardowych teleobiektywów. Obraz (również w wizjerze lustrzanki) jest ciemniejszy niż zwykle. Poza tym między skrajnymi położeniami pierścienia ostrości lunet mieszczą się zazwyczaj dwa pełne obroty. Pozwala to na dużą precyzję, ale ostrzenie trwa bardzo długo. Lunety nie mają przysłony, nie mamy więc wpływu na głębię ostrości. Daje się to odczuć zwłaszcza przy fotografowaniu stosunkowo bliskich obiektów.

Mimo że zestaw kompakt lub lustrzanka i luneta jest lżejszy od aparatu z tradycyjnym teleobiektywem, nadal jest dość ciężki. Przy tak niewielkim kącie widzenia nawet najmniejsze drgania są widoczne na zdjęciach, a biorąc pod uwagę ekstremalną ogniskową, musimy zdać sobie sprawę z konieczności dokładnego unieruchomienia aparatu na stabilnym statywie.

Możliwość fotografowania z ogniskową kilku tysięcy milimetrów jest fascynująca. Digiscoping pozwala uzyskać efekty wcześniej niewyobrażalne. Trzeba jednak pamiętać, że w fotografii wszystkie zdjęcia są rezultatem kompromisu. Zyskując jedno, musimy pogodzić się ze stratą czegoś innego. Osiągnięcie równowagi wymaga pewnej liczby ćwiczeń. Efekty jednak wynagrodzą wszelkie niedogodności.

Diabeł tkwi w szczegółach

Przy tak długich ogniskowych, jakie spotykamy w digiscopingu, podstawowym problemem jest otrzymanie zdjęcia przedstawiającego kadr, który zaplanowaliśmy. Głowice statywów mają tendencję do lekkiego przesunięcia w chwili przykręcania śruby.

O ile jest to do przyjęcia przy normalnych ogniskowych, o tyle w digiscopingu niewielkie przesunięcie głowicy zmienia całą kompozycję. Z tego też powodu należy dokładnie wybrać głowicę statywu, z której zamierzamy korzystać.

Im ciężej chodzi głowica - tym lepiej. Ideałem są głowice trójosiowe z osobną blokadą każdej osi. Są jednak zbyt wolne w pracy, zwłaszcza kiedy fotografowany obiekt się porusza. Szukając głowicy kulkowej trzeba skupiać się na modelach wyposażonych w tzw. śrubę mikro. W głowicach takich unieruchomienie praktycznie nie powoduje przesunięcia obiektywu.

Doskonałym zamiennikiem tradycyjnych statywów są woreczki wypełnione piaskiem, na kórych kładziemy aparat i lunetę leżąc na ziemi. Stosowane od stu lat nadal nie straciły przydatności. Zwłaszcza podczas fotografowania zwierząt, które mógłby spłoszyć widok statywu.

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

admin

admin 2008-10-12 09:21:45

Zarchiwizowana dyskusja: "lustrzanka w połączeniu z teleskopem"


2008.10.12 09:21   mamaj
Witam wszystkich. Miałem okazję podłączyć swój aparat do teleskopu za pomocą pierścienia redukcyjnego, faktycznie wykonanie przyzwoitej fotografi nie jest łatwe, szczególnie kiedy aparat jest zamocowany do teleskopu o ogromnej masie i niestety nie ma możliwości regulacji pozycji korpusu.
Ciężko wyostrzyć, ciężko zrobić fotę - to faktycznie wymaga sporo czasu, doświadczeń.
Nie wiem jak w Nikonach ale w moim aparaciku jest możliwość wykonania fotki dopiero wtedy gdy lustro się ustabilizuje - straci swój mikro potencjał ruchu - chyba się tu nie pomyliłem.

Jeśli chodzi o wykonanie fotki nieruchomych obiektów to zdecydowanie lepiej używać samowyzwalacza, np. 2s, niż wężyk. Nawet wężyk może spowodować małą chwilową niestabilność aparatu, a przy tak ogromnych powiększeniach to przeszkadza. Więc najlepiej mieć w miarę możliwości ciężki statyw i samozaparcie - powinno wtedy wyjść.

Pozdrawiam
mamaj

2009.10.20 17:53   hud.ini
Witam, nie jestem pewien czy wlasciwie zrozumialem. Ja rowniez podpinam swoje body (d60) do teleskopu za pomoca pierscienia redukcyjnego. Uzywam Skywatchera 8" (ogniskowa 1200mm f/5,9) - jest to newton na montazu dobsona - dosyc ciezka kolumbryna i akurat duza masa jest zdecydowanie zaleta (przynajmniej w przyp robienia zdjec). Im ciezszy montaz i tubus tym uklad jest bardziej stabilny i mniej wrazliwy na drgania, podmuchy wiatru itp. Co do regulacji: jesli chodzi o ustalenie poziomu - dokonuje sie go wkrecajac body pod odpowiednim katem w wyciag okularowy (w moim przypadku body mocuje sie "do gory nogami" +/- poprwka na pochylenie teleskopu gdyz w przyp newtonow wyciag okularowy znajduje sie z boku a nie z tylu tubusa) ; jesli chodzi o regulacje ostrosci natomiast - dokonuje sie jej krecac wyciagiem okularowym, dokladnie tak samo jak przy obserwacjach wizualnych i ostrzeniu obrazu w okularze. Fakt - lepiej uzywac samowyzwalacza - lub pilota gdyz nawet minimalne drgania powoduja rozmycie obrazu, ale to wcale nie jest glownym powodem "rozmazanych" zdjec. Nie napisales co dokladnie fotografowales teleskopem - jezeli byly to ciala niebieskie takie jak planety czy ksiezyc, musisz pamietac ze sa one w nieustannym ruchu (przede wszystkim to Ziemia wiruje) i ekspozycja dluzsza niz sekunde skutkuje nieostrymi obrazami, dlatego do astrofotografii uzywa sie montazy paralaktycznych z napedem ktory niweluje ruch wirowy kuli ziemskiej. Przy takich wartosciach ogniskowych nawet drobny ruch fotografowanego obiektu powoduje rozmycia - zwlaszcza w teleskopach o malej swiatlosile. Nalezy znalezc kompromis miedzy czuloscia (wieksza skutkuje zaszumieniem), a czasem ekspozycji.
Pozdrawiam

kandek

Wiem że wywołam śmiech na sali ale nie wiedziałem że moje fotografowanie kompaktem przez lornetkę ma swoją naukową nazwę. ;-).
Pozdrawiam

onlymind


2011.02.13 16:48   kandek:


Wiem że wywołam śmiech na sali ale nie wiedziałem że moje fotografowanie kompaktem przez lornetkę ma swoją naukową nazwę. ;-).
Pozdrawiam




"moje fotografowanie kompaktem przez lornetkę" ma jeszcze inną nazwę - kreatywność

zielona

zielona 2011-08-09 11:59:39

ja sie dopiero uczę ale zabawa jest nie zła ;) .Trzeba poświecić rrochę czasu żebydojść do perfekscji ,ja zaczełam od zakupienia statywu pod sprzed  aparat wyłapywał wszystkie drgabia ? ,ale warto było .Ogólne mozna sie pobawić

pulsar

pulsar 2012-03-06 21:22:01

też przez przypadek trafiłem na to słówko na d !!! amatorsko zajmuję się foto i astronomia od 40 lat, dlatego podzielam tekst kandeka

TinaPhotoDesign

Czy są jakieś tańsze rozwiązania sprzętowe dla amatorów fotografii i digiscopingu? Lunety NIKONA są świetne ale i bardzo drogie. Mam NIKONA D3100 w jaki sprzęt teleskop/lunetę go "uzbroić" by móc zacząć zabawę? np.sfotografować powierzchnię księżyca. 

Z góry dziękuję za wyczerpujące odpowiedźi i pomoc.

Topek

Topek 2012-08-15 21:50:38

Jestem tu nowy. Poradźcie. Mam Canona S3 (kompakt) i lunetę Brunton (20-45)x62. Mieszkam w Augustowie, na skraju puszczy augustowskiej, mam dużo czasu (emeryt) i chciałbym trochę pobawić się digiskoping. Z tuleją adaptacyjną to myślę, że poradzę sobie. Czuję, że gorzej będzie z odp. statywem, a w zasadzie z odp. głowicą do zamontowania mojego sprzętu.  Wiem, że zrobienie w miarę dobrego zdjęcia takim  zestawem,  to  snajperska sprawa. Znalażłem u na stronie u  chińczyków 3-osiową głowicę do statywu tu link do tej strony: (http://www.aliexpress.com/product-fm/529816971-NEW-3-Way-2-Handle-360degree-Ball-Head-Tripod-Monopod-Ballhead-with-Quick-Release-Plate-PK020-wholesalers.htm). Cena sugeruje, że to nie jest  klasa mercedesa, ale od czegooś trzeba zacząć.  Czy ktoś mógłby mi coś napisać o takiej lub podobnej głowicy.  Może faktycznie, aby cyknąc sensowne zdjęcie, to najlepiej położyć aparat na woreczek z piaskiem lub jakimś ziarnem, może  to byłoby najlepsze rozwiązanie? napewno najtańsze. Z góry dziękuję za mail'e.

major87

Całkiem niedawno zabawiałem się lornetką 16x50 i zwykłym kompaktem. Jakość zdjęć nie była powalająca, ale satysfakcja po złapaniu samolotu z co najmniej 10 km była ciężka do opisania :D.

No i też oczywiście byłem zdziwiony, że to się jakoś nazywa :D. Spróbowałem tylko dlatego, że nie mogłem sobie pozwolić na lustrzankę i porządny obiektyw, teraz mi tego brakuje...

Margaretka

Wystarczy porządny aparat z dużym zoomem i bez żadnej lunety można taki księżyc sfotografować jak na tym zdjęciu przy artykule. Mi taki księżyc wyszedł, a jak jest mocniej oświetlony, nie trzeba nawet statywu, bo czas naświetlenia to nawet 1/300 s!!! Widać kratery, plamy, wszystko wyraźnie, znajomi byli w szoku jak im pokazałam moje fotki księżyca:)

Renia

Renia 2014-08-11 22:11:55

Ja też zrobiłam wczoraj zdjęcie " Super księżyca " kompaktem z dużym zoomem. Jest ciekawszy niż ten artykule. Sam artykuł jest inspirujący. Dziękuję

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

marian_f

Podziały w społeczeństwie2018-02-20 15:42:12 marian_f

Gratulacje dla wyróżnionych…

jojas

Krok po kroku – 5 minut przy komputerze – 7 błędów edycji2018-02-18 07:49:44 jojas

Fajny artykuł. A tak celem wyjaśnienia co niektórym. Artykuł jest o tym że proces twórczy…

Redakcja-SK

Artur Nyk2018-02-15 15:50:08 Redakcja-SK

niestety żaden wpis nie oczekuje na akceptację. Prosimy o ponowny komentarz.…

lenek77

Artur Nyk2018-02-15 11:21:12 lenek77

Mi również wywiad bardzo się podobał - szczery naturalny przekaz bez napinki chyba odrobię…