Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Sprzęt | 22.10.2008 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Co to jest lustrzanka

Łukasz Kacperczyk

Dowiedz się, po co lustrzance lustro
Dodaj do schowka Komentarze: 4

Wstęp

Jeszcze kilka lat temu na zakup lustrzanki cyfrowej mogli sobie pozwolić jedynie zawodowcy i najzamożniejsi fotoamatorzy. W miarę rozwoju technologii ceny sprzętu spadały i dziś obserwujemy w tym segmencie podobny podział do tego, jaki panował jeszcze w latach 90. na rynku lustrzanek małoobrazkowych – znajdziemy na nim aparaty zarówno dla początkujących, jak i osób zajmujących się fotografią zawodowo.

Przedział cenowy zaczyna się od półtora tysiąca złotych, a kończy na dwudziestu kilku tysiącach, czyli kwocie, za którą można kupić używany samochód. Ogólnie jednak lustrzanki staniały, zachowując najważniejsze zalety stawiające je pod względem jakości obrazu i szybkości pracy znacznie wyżej od kompaktów. Na czym polega wyjątkowość tych konstrukcji? Po co im lustro? Odpowiedzi w dzisiejszym artykule.

Po co i od czego się zaczęło

Lustrzanki powstały, żeby umożliwić precyzyjne kadrowanie. Wcześniej w aparatach, którymi fotografowało się z ręki, stosowano wizjery lunetkowe (zwane przez laików „okienkami”). Zdjęcia komponowało się, patrząc przez prosty układ optyczny umieszczony bezpośrednio nad obiektywem lub lekko przesunięty w lewą stronę. Ze względu na zjawisko paralaksy (czyli przesunięcia obrazu rejestrowanego na filmie w stosunku do tego, co widzimy w wizjerze) wizjer lunetkowy nie nadaje się do fotografowania z bliska, nie sprawdza się również w pracy z teleobiektywami. Oprócz tego, jeśli chodzi o ustawianie ostrości, fotograf jest całkowicie zależny od precyzji wbudowanego lub zewnętrznego dalmierza. Brakowało sposobu ostrzenia na matówce – jak w wielkim formacie, ale bez zwalniającej pracę konieczności stosowania kaset z kliszą ciętą, które po ustawieniu ostrości wstawiało się w miejsce matówki (matowej szybki, na którą patrzy fotograf), co wiązało się z długimi przerwami między kolejnymi zdjęciami.

Pierwszym rozwiązaniem były średnioformatowe lustrzanki dwuobiektywowe, czyli TLR (z angielskiego Twin Lens Reflex). Co prawda, nie patrzyło się w nich przez obiektyw, który rzucał obraz na film, ale przez zbliżone do niego pod względem konstrukcji szkło umieszczone bezpośrednio nad nim. Dzięki rzutowaniu obrazu na matówkę za pośrednictwem lustra umieszczonego pod kątem 45 stopni obraz widziany przez fotografa nie był odwrócony do góry nogami. Jednak lustro załatwiało tylko połowę problemu, ponieważ obraz na matówce dalej był odwrócony z lewa na prawo, co bardzo utrudniało np. śledzenie akcji (fotograf odruchowo obracał się w niewłaściwą stronę, tracąc ruchomy obiekt z kadru). Mimo eliminacji kilku problemów związanych z wizjerami lunetkowymi (np. zasłanianiem widoku przez obiektyw) ze względu na efekt paralaksy wciąż trudno było też kadrować z bliska. Doszła też nowa kwestia – trudność kadrowania z poziomu oka. W lustrzankach dwuobiektywowych kadrowało się, patrząc w dół na matówkę umieszczoną w specjalnym „kominku”, który eliminuje odblaski i przez to poprawia kontrast obrazu na matówce. W niektórych sytuacjach kompozycja zdjęcia przez okular przykładany do oka znacznie ułatwia pracę, np. dzięki stabilizowaniu aparatu, co ułatwia wykonanie nieporuszonych zdjęć. Stworzenie aparatu spełniającego te wymagania ułatwiła popularyzacja formatu małoobrazkowego, który pozwolił zmniejszyć wymiary aparatów.

Schemat drogi światła w lustrzance dwuobiektywowej.

Skąd ta "lustrzanka"?

Nazwa „lustrzanka”, używana obecnie jako skrótowe określenie lustrzanki jednoobiektywowej, wzięła się od lustra, które znajduje się na drodze obrazu wpadającego przez obiektyw i jest niezbędne, żebyśmy mogli kadrować, patrząc przez okular wizjera, widząc to samo, co optyka aparatu. Umieszczone pod kątem 45 stopni ruchome lustro kieruje światło do góry, w stronę pryzmatu pentagonalnego odpowiedzialnego za takie odwrócenie obrazu, żeby w wizjerze widoczna była scena zgodna z rzeczywistością. Ponieważ pryzmat jest dość drogim elementem, w tańszych modelach zastępuje się go układem luster (co wcale nie czyni lustrzanek z dolnej półki bardziej „lustrzanymi” od ich profesjonalnych, drogich kuzynek).

Przełom połowy wieku

Od lat 50. ubiegłego wieku zaczęły się pojawiać pierwsze jednoobiektywowe lustrzanki małoobrazkowe (SLR, z angielskiego Single Lens Reflex), które sukcesywnie zdobywając teren, w końcu przezwyciężyły dominację małoobrazkowych dalmierzowców, w których kadrowało się za pomocą wizjerów lunetkowych, a ostrość ustawiało za pomocą wbudowanego dalmierza. Wszechstronność nowego rozwiązania i wygoda pracy przekonały nawet zawodowców. Pamiętajmy jednak, że lustrzanka to nie tylko odpowiedni system podglądu, ale też pewna filozofia pracy, podejście do fotografowania i konieczność zaawansowania technicznego sprzętu. Kolejne dziesięciolecia przynosiły zmiany usprawniające pracę coraz bardziej zaawansowanymi lustrzankami, wyposażanymi w systemy automatyzujące poszczególne zadania, które wcześniej zawsze wykonywał fotograf – od przymykania przysłony w obiektywie (patrz niżej), przez dobór parametrów ekspozycji, po ustawianie ostrości i (w erze cyfrowej) balansu bieli.

Obraz rzucany przez obiektyw na materiał światłoczuły jest odwrócony na osiach góra–dół i lewo–prawo. Konieczne jest zastosowanie układu luster lub pryzmatu pentagonalnego, żebyśmy nie musieli fotografować, stojąc na głowie.
Droga światła w cyfrowej lustrzance jednoobiektywowej.

Podstawowe cechy charakterystyczne lustrzanki jednoobiektywowej to:

  • podgląd przez obiektyw rzutujący obraz na materiał światłoczuły (czyli precyzyjne kadrowanie i możliwość pracy z obiektywami zmiennoogniskowymi);
  • podgląd obrazu nieodwróconego w żadną stronę w stosunku do rzeczywistości obserwowanej gołym okiem;
  • kadrowanie z poziomu oka (czyli łatwa stabilizacja obrazu i wygodna regulacja ostrości);
  • kadrowanie przy pełnym otworze przysłony (żeby obraz w wizjerze był jasny);
  • możliwość podglądu głębi ostrości (czyli ostatecznego wyglądu zdjęcia – w wizjerach lunetkowych wszystko jest ostre);
  • szybkopowrotne lustro, zaciemniające wizjer na krótką chwilę (żeby nie utrudniać kadrowania i obserwacji fotografowanej sceny);
  • pomiar światła przez obiektyw, gwarantujący precyzyjny dobór parametrów ekspozycji i stosowanie różnych systemów pomiarowych (tradycyjnego centralnie ważonego, punktowego i matrycowego).

Specyfika ery cyfrowej, czyli na scenę wkracza DSLR

Kiedy najpopularniejszym medium rejestrującym obrazy fotograficzne był jeszcze film małoobrazkowy, największe znaczenie – jeśli chodzi o jakość zdjęć – miała optyka. Wymienne obiektywy systemów lustrzanych były znacznie lepsze od wbudowanych, ciemnych zoomów aparatów kompaktowych. Szybkość pracy i precyzja działania systemów pomiarowych wykorzystywanych przez aparat wpływa na wygodę fotografowania i pewność, że kamera nie zawiedzie nas w żadnych warunkach. Pod tym względem różnice między lustrzankami i kompaktami zawsze były duże, ale nawet fotografując tanim kompaktem, mogliśmy robić zdjęcia na profesjonalnym filmie (mimo że nie niwelowaliśmy w ten sposób przewagi jakości optyki do lustrzanek).

Tymczasem fotografia cyfrowa wprowadziła jeszcze jeden czynnik, który dodatkowo zwiększa przepaść jakościową między lustrzankami i kompaktami – mowa oczywiście o wielkości matrycy światłoczułej.

Dzięki kadrowaniu z poziomu oka łatwiej stabilnie trzymać aparat i uniknąć poruszonych zdjęć.

Przetworniki obrazowe stosowane w cyfrowych lustrzankach (DSLR, z angielskiego Digital Single Lens Reflex) są kilkakrotnie większe niż te, za których pomocą rejestrują obraz cyfrówki kompaktowe. Wiąże się to ze znacznie wyższą jakością obrazu, ponieważ im większa fizycznie matryca (nie mylić z dużą liczbą megapikseli), tym większa jej czułość na światło i tym mniejsza potrzeba wzmacniania sygnału (które skutkuje zaszumieniem obrazu i spadkiem zdolności rozdzielczej). Dlatego w erze cyfrowej, jak nigdy wcześniej, określenie „lustrzanka” kojarzy się z wysoką jakością obrazu.

Pryzmat pentagonalny

Pryzmat pięciokątny (czyli pentagonalny) służy do odwrócenia obrazu wpadającego przez obiektyw i skierowania go w odpowiedniej orientacji w stronę okularu wizjera. Światło odbija się od dwóch powierzchni (najpierw od górnej, potem od tej, która znajduje się naprzeciw okularu) nachylonych wobec siebie pod kątem 45 stopni, dzięki czemu obraz jest odwrócony w osi pionowej (czyli przestaje być do góry nogami). Niezbędne jest jednak jeszcze odwrócenie obrazu w poziomie, co osiągamy dzięki zastąpieniu jednej z płaskich powierzchni odbijających dwoma płaszczyznami zwróconymi wobec siebie pod kątem 90 stopni. Rozwiązanie takie nazywamy pryzmatem pentagonalnym dachowym. Dzięki niemu obraz, który użytkownik obserwuje w wizjerze, odpowiada rzeczywistości.

420–pikselowy czujnik RGB odpowiedzialny w Nikonie D90 m.in. za pomiar światła. Jeden z wielu podzespołów dedykowanych konkretnej funkcji wykorzystywanych w lustrzankach cyfrowych.

Duży przetwornik obrazowy wymusza wykorzystanie mocniejszego procesora, dzięki czemu lustrzanki nie tylko zapewniają wyższą jakość zdjęć niż kompakty, ale też działają znacznie szybciej od swoich kieszonkowych kuzynów. Minusem (choć nie dla wszystkich) są większe wymiary i konieczność stosowania wymiennej optyki (kompakty mają obiektywy wbudowane na stałe). Do niedawna w pewnych sytuacjach przewagą kompaktów była możliwość kadrowania na ekranie LCD umieszczonym na tylnej ściance, ale ta różnica powoli się zaciera dzięki systemom podglądu na żywo, umożliwiającym taką pracę również z niektórymi modelami lustrzanek (np. W modelach Nikon D700 i D90).

Różnica w szybkości pracy objawia się też podczas automatycznego ustawiania ostrości. Systemy AF aparatów kompaktowych są oparte o detekcję kontrastu, a pomiar jest dokonywany na podstawie danych z matrycy rejestrującej zdjęcia. Lustrzanki cyfrowe wykorzystują detekcję fazową, która jest szybsza, ale wymaga osobnego układu elektronicznego, na który nie ma miejsca w kompaktach. Zresztą m.in. to właśnie wykorzystanie dedykowanych podzespołów odpowiedzialnych za poszczególne funkcje jest cechą odróżniającą lustrzanki od kompaktów in plus.

Nowe obiektywy

Projektantów optyki stosowanej w aparatach dalmierzowych ograniczała przede wszystkim średnica bagnetu. Tylna soczewka obiektywu mogła znajdować się bardzo blisko migawki, za którą krył się materiał światłoczuły (czyli film). Dlatego stosunkowo łatwo było skonstruować optykę wysokiej jakości. Pojawienie się lustrzanek jednoobiektywowych postawiło przed inżynierami nowe wyzwania, ponieważ trzeba było zrobić miejsce na komorę lustra. Ze względu na fakt, że tylna soczewka obiektywu nie mogła się już chować tak głęboko w korpus aparatu i była znacznie bardziej oddalona od powierzchni filmu, niezbędne okazało się zastosowanie nowych rozwiązań, które wpłynęły przede wszystkim na konstrukcję obiektywów szerokokątnych.

Jednak problematyczna okazała się nie tylko konstrukcja optyczna. Ponieważ fotograf patrzył przez obiektyw, należało wyposażyć go w mechanizm przymykający przysłonę do wybranej wartości dopiero w momencie naświetlania zdjęcia. W przeciwnym razie (gdyby przysłona była stale przymknięta do aktualnie ustawionej wartości) obraz w wizjerze byłby bardzo ciemny – dokładnie taki, jakim staje się po aktywowaniu funkcji podglądu głębi ostrości.

Szwajcarski scyzoryk

Układ celowniczy pozwalający patrzeć przez obiektyw sprawia, że lustrzanką kadruje się równie wygodnie, kiedy korzystamy z obiektywu szerokokątnego, jak i z długiego tele, co byłoby niemożliwe, gdybyśmy używali aparatu wyposażonego w wizjer lunetkowy. Dzięki brakowi efektu paralaksy precyzyjna kompozycja, kiedy fotografujemy z minimalnych odległości (np. 2 cm od przedniej soczewki obiektywu), również nie sprawia problemów. Klarowny podział na segmenty odpowiadające poziomowi zaawansowania użytkownika docelowego (od amatorów po zawodowców) sprawia, że praktycznie każdy fotoamator znajdzie lustrzankę dla siebie. Systemowe podejście do rozszerzania możliwości aparatu (przez dodawanie m.in. zewnętrznych lamp błyskowych korzystających z zaawansowanych układów pomiaru błysku) jeszcze bardziej zwiększa liczbę zastosowań lustrzanki.

Nie ma idealnego aparatu - lustrzanka jednoobiektywowa z pewnością nie zapewni jakości oferowanej przez wielki lub średni format. Mimo coraz mniejszych wymiarów nigdy też nie wygra z kompaktami rywalizacji o prymat wśród aparatów kieszonkowych (chyba że ktoś ma bardzo duże kieszenie…). Jeśli jednak wziąć pod uwagę odpowiednią kombinację możliwości, jakości obrazu, szybkości pracy, sposobu obsługi i ceny, żaden inny rodzaj aparatu fotograficznego nie może się z nią równać.

Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Zobacz podobne poradniki

rozwiń

Komentarze

admin

admin 2010-08-08 13:48:59

Zarchiwizowana dyskusja: "Lustrzanka a kompakt"


2010.08.08 13:48   bwiklak
Witam,
Wydaje mi się, że opisane przewagi lustrzanek nad kompaktami są nieprawdziwe. Nie jest tak, że w ogólności (średnio) lustrzanki są szybsze od kompaktów, mają lepszy, na pewno nie szybszy, autofokus i pod każdym względem poza wielkością górują nad kompaktami. 
Dlaczego nie napisano więcej o ogromnych możliwościach lustrzanek pod względem kompozycji (kadru) - wybór różnych obiektywów, o możliwości wpływania na głębię ostrości,  większej pewności trzymania itp. To są prawdziwe zalety luster.  Niektóre kompakty próbują gonić lustrzanki pod względem niektórych z tych cech lecz myślę, że długo ich nie zastąpią. Natomiast na krótką wycieczkę z psem lub na narty kompakty są niezastąpione i także nimi można zrobić piękne zdjęcia.

Seeker

Seeker 2010-10-11 13:59:02

"Minusem... ...są większe wymiary i konieczność stosowania wymiennej optyki"

Co do wymiennej optyki, to nie konieczność, a możliwość i nie minusem, lecz plusem.
I jeszcze jedna zaleta - takiej optyki, jaka nam odpowiada.
Nie chodzi wylacznie o samą możliwość ciągłego przekładania szkiełek.

ed

ed 2013-03-03 21:22:50

Jaki aparat lepszy ,chybryda czy lustrzanka ?
kompakt matryca 18 megapikseli wielkości 1 cm zoom 30x
lustrzanka matryca 18 megapikseli wielkości pełna klatka24x36  standart 45' .
Robimy fotkę gołębiowi na dachu wysokiego domu ,na komtakcie gołąb wypełnia caływizier LCD a w lustrzance wizjera widać cały dom ,teraz powiększam obraz w lustrzance do rozmiaru aby gołomb wypełnił cały wizjer i zatwierdzam .Po skopiowaniu na papier które będzie lepsze

nick

nick 2014-12-04 12:20:43

Jedno jest pewne, po skopiowaniu na papier zostanie tylko dom, gołębia już nie będzie na dachu.

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

adam88x

Dominika Cuda2017-10-17 20:10:43 adam88x

zdolna pani…

grzegorbrona

Felix Hernandez2017-10-17 15:38:11 grzegorbrona

Wspaniałe :-)…

outline

Ruch2017-10-16 13:24:12 outline

♥️…

outline

Jestem człowiekiem2017-10-16 13:20:39 outline

Cudowne prace gratulacje !!!!! …

Realizacja: Krystian Bielatowicz