Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Poradnik: Zagadnienia techniczne | Sposoby fotografowania | Architektura | Pora dnia, pora roku | Postedycja | 22.05.2013 | Średnio zaawansowani | Powiększ tekst:

Architektura w dobrym świetle

Tomasz Kulas

Dowiedz się, jak efektownie fotografować architekturę.

Fotografowanie architektury często kojarzy się ze stosowaniem specjalistycznych obiektywów oraz równie specjalistycznych technik. Druga strona medalu jest jednak taka, że – choćby przy okazji – niemal każdy jakoś tę architekturę uwiecznia. Wystarczy znać kilka prostych zasad, by robić to lepiej.

Dodaj do schowka Komentarze: 2

Wstęp

Przyznam szczerze, że sam przez wiele lat miałem przed oczami dość szczególny obraz fotografa architektury. Miał to być dostojny, poważny pan, z namaszczeniem celebrujący swoje działania, z potężnym, ważącym pół tony statywem i umieszczonym na nim aparatem średnioformatowym. Aha, no i aparat powinien mieć koniecznie obszerną ławę optyczną i mieszek w przedniej części korpusu. Innymi słowy: pełen profesjonalizm, podniesiony za pomocą specjalistycznego sprzętu do poziomu niedostępnego dla zwykłych śmiertelników i zwykłych fotografów.

Ale to niekoniecznie musi być prawda. Architekturę może fotografować każdy, niezależnie od umiejętności i posiadanego sprzętu! Warto tylko wiedzieć, jak się do tego zabrać.

Wybierz sobie architekturę

Na potrzeby tego artykułu wystarczy powiedzieć, że architektura jest pojęciem niezwykle pojemnym. Niezależnie od tego, czy będziemy uwieczniać budynki, czy inne budowle przestrzenne, czy będziemy obejmować je w kadrze w całości, czy łapać ciekawe detale, czy wykonamy zdjęcie na zewnątrz, czy wewnątrz budynku – to wszystko będzie fotografia architektury.

Jedyne, co pozostaje nam zatem zrobić, to wyciąć swój kawałek tortu. Znam fotografów, którzy uwielbiają łazić po zniszczonych fabrykach. Inni wolą stacje metra. Są też oczywiście miłośnicy starych kaplic i kościołów albo kolekcjonerzy ruin zamków tudzież dworków szlacheckich. Każdy znajdzie coś dla siebie.

JAKIE OBIEKTYWY?

1. Tilt-shift

Zestawienie dwóch pojęć – „architektura” oraz „obiektyw” – u wielu osób wywołuje proste skojarzenie z obiektywami dysponującymi funkcją pochylania i przesuwania osi optycznej (tzw. tilt-shift). W przypadku Nikona klasycznym przykładem takiego obiektywu jest szerokokątny PCE Nikkor 24 mm f/3,5D, obiekt marzeń wielu fotografów, mimo że – jak niemal każda konstrukcja tego typu – ma dwie konkretne wady. Po pierwsze, umożliwia jedynie ręczne ustawianie ostrości. Po drugie, jest drogi (kosztuje około 8000 złotych).

PCE Nikkor 24 mm f/3,5D ED to jeden z najlepszych na rynku obiektywów typu tilt-shift. Na zdjęciu widać jego maksymalne pochylenie (po lewej) i przesunięcie osi optycznej. W przypadku zdjęć architektury znacznie częściej wykorzystywać będziemy tę drugą opcję.

Ale obiektywy tilt-shift takie już są. To bardzo wyspecjalizowane narzędzia, które – zwłaszcza dzięki możliwości przesuwania osi optycznej – rzeczywiście świetnie nadają się do fotografowania architektury, za to w fotografii „dynamicznej”, np. reportażowej, nie sprawdzą się zupełnie. Co innego kadrowanie na spokojnie, ze statywu – tak rzeczywiście pracuje się z nimi najlepiej. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na nabycie tego typu obiektywu lub po prostu ze wszystkich typów fotografii najbardziej uwielbia właśnie uwiecznianie budowli, rzeczywiście warto tego typu szkło kupić.

2. Zwykły obiektyw szerokokątny

Jeśli kogoś nie stać na obiektyw z funkcją przesunięcia osi optycznej, to nie szkodzi – da sobie radę bez niego. Tak naprawdę do wygodnego fotografowania architektury wystarczy dowolny obiektyw szerokokątny (nawet zoom), jednak najlepiej, by spełniał on pewne minimalne wymagania jakościowe. Chodzi zwłaszcza o dwie sprawy: jak najmniejsze zniekształcenia geometryczne obrazu oraz jego wyrównaną jakość w całym kadrze.

Istnieją wprawdzie coraz lepsze i skuteczniejsze sposoby elektronicznego korygowania wad optycznych obiektywów, ale nie zmienia to faktu, że z pustego i Salomon nie naleje – jakości obrazu nie można w ten sposób dodać. Oczywiście da się programowo skorygować zniekształcenie beczkowate czy poduszkowate obrazu, można zredukować aberracje czy winietowanie widoczne bliżej brzegów kadru, ale musimy pamiętać o tym, że takie działanie odbywa się właśnie kosztem ostrości obrazu.

Czy to oznacza, że nie warto korygować zdjęć architektury? Zdecydowanie warto! Mimo wszystko lepsze jest minimalnie mniej ostre zdjęcie budynku skorygowane pod względem geometrii obrazu niż fotografia ostrzejsza przy brzegach, ale na przykład ze ścianami budowli wygiętymi groteskowo na zewnątrz. Taki właśnie efekt daje nieskorygowana dystorsja beczkowata – bolączka wielu obiektywów szerokokątnych i zoomów przy krótkich ogniskowych.

3. Inne obiektywy

Krótkie ogniskowe przydają się oczywiście wtedy, gdy chcemy zmieścić w kadrze cały duży budynek, stojąc w stosunkowo niewielkiej odległości od niego. Warto jednak pamiętać, że fotografia architektury to również uwiecznianie różnego rodzaju detali, zatem obiektywy standardowe i teleobiektywy też mogą okazać się przydatne.

Mało tego, naprawdę ciekawe efekty uzyskamy, używając do zdjęć architektury rybiego oka. Oczywiście będą to efekty przerysowane, więc lepiej stosować ten zabieg w ograniczonych dawkach, ale na pewno warto spróbować.

I jeszcze jedna uwaga – jeśli mamy przy sobie obiektyw o dość wąskim kącie widzenia, a przed sobą budynek, którego w żaden sposób nie udaje nam się zmieścić w kadrze, nie należy rezygnować! Od czego w końcu mamy zdjęcia panoramiczne.

01 02 Rybie oko czasami wręcz idealnie sprawdza się przy fotografowaniu architektury, dając efekt, którego nie osiągniemy żadnym innym rodzajem obiektywu. Zdjęcie wykonane Nikonem D60 z podpiętym Nikkorem 10,5 mm.

Jeśli nie możemy zmieścić w kadrze fotografowanego budynku, to jeszcze nie powód, by rezygnować ze zdjęcia! Wystarczy posłużyć się prostym trickiem. Ja w tym przypadku dysponowałem jedynie obiektywem o ogniskowej 34 mm i nie bardzo było się już gdzie cofnąć, dlatego wykonałem (z ręki) sześć zdjęć składowych i połączyłem je w programie do tworzenia panoram (Kolor Autopano Giga).

PRZYDATNE AKCESORIA

1. Statyw

Jeśli myślimy o fotografowaniu architektury na poważnie, jest to absolutnie niezbędny wydatek! I nie chodzi tu tylko o specjalne techniki fotografowania wymagające stosowania długich czasów naświetlania lub wielu ujęć tego samego kadru. Po prostu ze statywem fotografuje się inaczej – spokojniej, uważniej dobierając kadr. Może ocieram się tu nieco o psychologię, ale to naprawdę tak działa. W przypadku architektury widać to niezwykle wyraźnie.

I mała uwaga: dobrze, jeśli statyw lub głowica mają wbudowaną poziomicę bąbelkową. Możemy również dokupić taką poziomicę i umocować ją bezpośrednio w gorącej stopce aparatu.

2. Wężyk spustowy lub pilot

To drobiazg, bez którego można się obejść, stosując zamiast niego wyzwalanie migawki z samowyzwalacza. Ale tak jest szybciej i wygodniej, a do tego dochodzą czasem – przy zastosowaniu zaawansowanych wężyków – większe możliwości regulacji długich czasów naświetlania. Innymi słowy, to przydatny dodatek do statywu oraz filtru szarego (patrz niżej).

3. Filtry: szary, polaryzacyjny i połówkowy

Pierwszy z filtrów, które warto kupić i mieć przy sobie niemal zawsze, to filtr szary. Służy do wielokrotnego wydłużania czasu naświetlania, co przy fotografii architektury przydaje się z dwóch powodów. Po pierwsze, pozwala na sfotografowanie np. pełnego turystów dziedzińca zamkowego w taki sposób, że na zdjęciu wydawać się będzie zupełnie pusty. Po drugie, umożliwia ciekawe zabawy z niebem i przesuwającymi się po nim chmurami. Przy bardzo długich czasach naświetlania możemy dzięki temu uzyskać na zdjęciu efektowny rysunek pędzącego nieboskłonu, zwłaszcza jeśli fotografujemy obiektywem szerokokątnym.

Jedyne, czego raczej należy się wystrzegać, to regulowane filtry szare (tzw. fadery). Często mają one problem z niejednorodnym przyciemnianiem kadru lub mocniej niż zwykłe filtry wpływają na kolorystykę obrazu. Już lepiej zdecydować się na zestaw prostych filtrów szarych, np. ND4 (czas +2 EV) i ND8 (czas +3 EV), które w razie potrzeby można także łączyć.

„Polar” to drugi filtr, który kupimy stosunkowo niedrogo, a który ogromnie przydaje się podczas fotografowania architektury. I to znów na dwa sposoby. Pierwsza sprawa to likwidacja odblasków, zwłaszcza w szybach. Oczywiście nie zawsze jest to zabieg niezbędny, ale przydaje się zaskakująco często, nawet w przypadku budynków, w których szyby nie są szczególnie eksponowanym elementem elewacji.

Drugie zastosowanie „polara” związane jest z kolorystyką fotografowanych motywów. Pod tym względem naprawdę możemy sporo zdziałać, chociażby podczas wykonywania zdjęć starych, ceglanych budynków, przykrytych klasycznymi dachówkami w odcieniach czerwieni czy brązu. Nie bez znaczenia jest także możliwość podkreślenia koloru nieba na niektórych ujęciach.

Natomiast filtr połówkowy może w tym zestawieniu dziwić. Kojarzy się raczej z fotografowaniem krajobrazów, ale przecież architektura też często bywa elementem krajobrazu. Jeśli chcemy mieć ładnie naświetlone niebo, na tle którego fotografujemy pałac czy ruiny zamku, tego typu filtr okaże się ogromnie przydatny.

OPROGRAMOWANIE

1. Obróbka RAW-ów

W tym przypadku polecam programy płatne, wyposażone w specjalne dedykowane profile korekcji dla najczęściej stosowanych obiektywów lub możliwość dokupienia wybranych profili. Najlepszym przykładem może być Adobe Lightroom albo DxO Optics Pro – w pewnym sensie kupno którejś z tych aplikacji może się okazać tańsze i skuteczniejsze niż wymiana obiektywu przeciętnej klasy na nowy, lepszy i droższy. Oczywiście nie przerobią one przeciętnej jakości fotografii na „żylety”, ale automatycznie i bardzo skutecznie zlikwidują wszelkie widoczne wady obrazu.

2. Zamiast shifta

Prostowanie walących się ścian to jedno z podstawowych zadań, które bez problemu wykonamy w większości popularnych programów graficznych. Wygodnie robi się to w Photoshopie, ale darmowy Gimp również nieźle się sprawdzi.

01 02 Proste ćwiczenie: oba zdjęcia pochodzą prosto z aparatu i nie były obrabiane w programie graficznym. Różnią się tylko kątem obrotu filtru polaryzacyjnego. Wnioski narzucają się same.
01 02 03 Zazwyczaj przy fotografowaniu wysokich budynków mamy problem ze zbiegającymi się ku górze pionowymi liniami ścian. Tym razem było odwrotnie – miasto sfotografowane z góry wymagało przynajmniej częściowej korekcji „rozjeżdżających się” ścian – ale narzędzie pozostało to samo. Wystarczy zaznaczyć całe zdjęcie w Photoshopie (Ctrl+A), a następnie złapać za jeden z górnych bądź dolnych rogów i odpowiednio rozciągnąć obraz. Jeśli zrobimy to, trzymając wciśnięte przyciski Shitf+Ctrl+Alt, rozciągnięcie dokona się równocześnie dla obu stron zdjęcia. Potem wystarczy jeszcze skorygować wysokość obrazu – i gotowe.

TECHNIKA FOTOGRAFOWANIA

1. Podstawowy błąd, czyli „walące się ściany”

Teoretycznie zasada jest prosta. Jeśli chcemy, żeby ściany fotografowanego budynku biegły w górę idealnie równolegle, powinniśmy ustawić aparat z obiektywem wycelowanym prostopadle do budynku, najlepiej dokładnie w połowie jego wysokości. W praktyce często jest to trudne lub wręcz niemożliwe, ale warto przynajmniej uczynić jak najwięcej, by do tego ideału się zbliżyć. Pewien fotograf zajmujący się zawodowo ilustrowaniem albumów o polskich dworach szlacheckich wozi ze sobą drabinę, z której wykonuje wiele zdjęć. Pomaga też oczywiście możliwość przesunięcia osi optycznej w obiektywie typu shift – o ile takowy posiadamy – ale i w tym przypadku nie możemy oczekiwać cudów.

W sytuacji, w której ściany fotografowanego budynku zbiegają się ku sobie (tzw. efekt walących się ścian), można ratować się aż na cztery sposoby:

a. Oddalamy się od budynku, równocześnie wydłużając ogniskową obiektywu. Dzięki temu pozycja obiektywu względem fotografowanego motywu bardziej zbliża się do kąta prostego. To rozwiązanie niesie jednak ze sobą nie zawsze pożądaną konsekwencję – zmieniamy również perspektywę na spokojniejszą, mniej dynamiczną.

b. Jeśli dysponujemy naprawdę szerokokątnym obiektywem, możemy też spróbować objąć cały budynek z aparatem trzymanym dokładnie prostopadle do niego, nastawiając się na późniejsze obcięcie dołu kadru na etapie obróbki. To najprostszy i najskuteczniejszy sposób.

c. Fotografujemy „jak leci”, a zdjęcie prostujemy dopiero w programie graficznym. Pamiętajmy jednak, że wiąże się to z utratą jakości obrazu – tym większą, im bardziej musimy wyprostować „walące się ściany”.

d. Akceptujemy problem „walących się ścian”, a nawet go podkreślamy, zbliżając się jeszcze do fotografowanego budynku. Czasami – na przykład przy fotografowaniu drapaczy chmur – to jedyne rozwiązanie, które jest skuteczne. Wzmacnia się wtedy efekt żabiej perspektywy, który dobrze oddaje również pewien ładunek emocjonalny typu „ja taki malutki, a ta wieża taka wielgaśna”. Często bywa też tak, że tego typu ujęcia są nawet ciekawsze od podręcznikowych, zachowujących dokładny kształt i proporcje budynku.

Drapacze chmur, takie jak Tajpej 101 (w momencie fotografowania był jeszcze najwyższy na świecie), to ciężkie wyzwanie dla kogoś, kto upiera się przy równoległości pionowych ścian budynku. Zwykle nie ma się gdzie cofnąć, żaden tilt-shift też nie da rady. Najlepsze wyjście to świadome fotografowanie z perspektywy żaby, ewentualnie wynajęcie helikoptera.

2. Najlepsze ustawienia aparatu

Tu sprawa jest teoretycznie prosta – ustawiamy wszystko tak, żeby wycisnąć z aparatu i obiektywu naprawdę najlepszą możliwą jakość. Oczywiście pod warunkiem, że nie zależy nam na tym, by oprócz architektury uwiecznić w kadrze jakiś dynamicznie przemieszczający się motyw.

Ustawiamy aparat na statywie, włączamy tryb samowyzwalacza (lub podłączamy wężyk) oraz – w lustrzankach – opcję wcześniejszego podniesienia lustra. Wybieramy najniższą lub prawie najniższą czułość ISO. Przymykamy przysłonę obiektywu – ale tylko na tyle mocno, by fotografowany obiekt znalazł się cały w zakresie głębi ostrości. Pod tym względem zdecydowanie nie warto przesadzać, pamiętając o negatywnym działaniu zjawiska dyfrakcji. Z reguły optymalne będą ustawienia w zakresie od f/5,6 do f/11, ale oczywiście w zależności od naszej koncepcji możemy jeszcze mocniej przymknąć lub też całkowicie otworzyć przysłonę.

Jeśli to możliwe, warto włączyć wyświetlanie na ekranie aparatu dodatkowej siatki ułatwiającej prawidłowe odwzorowanie pionowych i poziomych linii w kadrze. Przydatna jest również funkcja elektronicznej poziomicy, jedno- lub dwuosiowej.

3. Dodatkowe techniki

Jeśli chcemy, aby nasze zdjęcia architektury wyglądały trochę bardziej nieprzeciętnie, warto pokombinować z dodatkowymi technikami. Nie chodzi mi o żadne niezwykłe tajne receptury – samo skorzystanie z filtra szarego i polaryzacyjnego da zwykle efekty, które w przeciętnym widzu wywołają bardzo wyraźny efekt „łał!”.

01 02 03

Zdjęcia wnętrz, w których znajdują się okna lub witraże, nadal stanowią zbyt duże wyzwanie dla matryc światłoczułych aparatów. W takim przypadku najlepiej posłużyć się techniką HDR: wykonać kilka różnie naświetlonych ujęć tego samego kadru, a następnie połączyć je w komputerze w jeden obraz.

Zamiast stosować filtr połówkowy, możemy też użyć techniki HDR, czyli zarejestrować ten sam kadr przy różnych poziomach naświetlenia, a następnie połączyć składowe obrazy w jeden o podwyższonej rozpiętości tonalnej. Warto użyć tej możliwości, wykonując zdjęcia architektoniczne na zewnątrz, jednak najczęściej stosuje się ją podczas fotografowania we wnętrzach. Oczywiście i tu zdarzają się wyjątki, ale z reguły jedynym w pełni skutecznym sposobem na dobrze naświetlone okna (albo witraże), a równocześnie jasne, wyraźne wnętrze, jest właśnie technika HDR.

4. Kiedy fotografować

Tak jak w wielu innych odmianach fotografii przy uwiecznianiu architektury decydującą rolę pełni światło. Najciekawsze efekty uzyskamy zwykle tuż po świcie i przed zachodem słońca (w tzw. złotej godzinie), choć tak naprawdę wystarczy wystrzegać się ostrego, kontrastowego światła w środku dnia (zwłaszcza przy bezchmurnym niebie). Ciekawe zdjęcia architektury wykonamy również nocą (a najlepiej – tuż po zachodzie słońca), oczywiście jeśli fotografujemy budynek, który został w efektowny sposób oświetlony.

5. Skąd fotografować

Z wyborem pory dnia jest jednak pewien problem. W innych rodzajach fotografii można często wybrać również kierunek, z którego patrzymy na uwiecznianą scenę, np. w celu odpowiedniego rozłożenia cieni i podkreślenia kształtu jakiegoś motywu. Z architekturą jest inaczej – modela nie da się podnieść i obrócić, a jeśli go obejdziemy, żeby mieć na przykład słońce bardziej z boku, to możemy nagle zamiast przepięknej fasady stać naprzeciwko bocznego wejścia dla służby. Innymi słowy – fotografowanie architektury to nieraz konieczność godzenia się na kompromisy. Najpierw wybieramy najciekawsze ujęcie, dopiero później martwimy się, czy fotografujemy pod słońce lub ze słońcem albo czy lepiej wstać rano, czy też poczekać i złapać w kadrze wybrany motyw tuż przed zachodem lub tuż po zachodzie słońca.

Do tego dochodzi kwestia odległości od fotografowanego motywu. Im bliżej podejdziemy, tym większe ryzyko powstania efektu „walących się ścian” (ścian budynku zbiegających się ku sobie), ale z drugiej strony również większa szansa na dynamiczną, efektowną perspektywę. Ten sam budynek sfotografowany z oddali teleobiektywem będzie wyglądał bardziej neutralnie i poprawnie, ale być może również trochę bardziej nudno.

Tekst: Tomasz Kulas
Zdjęcia: Tomasz Kulas, materiały firmy Nikon

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję na temat poradnika?: Napisz do nas
Oceń :

Komentarze

2013-06-03 10:25:17

Parę rzeczy rozumiem, część sprawdziłem sam - opisano architekturę wnętrz i elewacji. A co fotografowaniem bram, jego kolumnad, kasetonów, schodów itd.? Ani tu słońce nie dochodzi, nie ma się jak cofnąć - jak by kamerą nie ruszyć i tak wszystko w baryłce zaklęte. Może kolejny poradnik?

Przy okazji, podany tutaj przykład HDR-u jest obrzydliwy. Wystarczy przyjrzeć się piaskowi ujeżdżalni. Warto byłoby rozwinąć temat - poprawnych versus "przedobrzonych" HDR-ów albo także innych technik umożliwiających "zasymulowanie" HDR.

Pozdrawiam

magdalenamayapiotrowicz

Jak dla mnie poradnik jest świetny, wiele ciekawych informacji zdobyłam :) Faktycznie, nie są tu uwzględnione informacje jak fotografować wszystkie obiekty, ale raz, że poradnik byłby za długi (i tym samym pewnie nudny). No i trzeba też własną wyobraźnię ruszyć, kombinować, eksperymentować :)
Wiadomo, że nie wszystko będzie podane na tacy :)

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

Redakcja-SK

Artur Nyk2018-02-15 15:50:08 Redakcja-SK

niestety żaden wpis nie oczekuje na akceptację. Prosimy o ponowny komentarz.…

lenek77

Artur Nyk2018-02-15 11:21:12 lenek77

Mi również wywiad bardzo się podobał - szczery naturalny przekaz bez napinki chyba odrobię…

opti

Artur Nyk2018-02-15 02:39:04 opti

Ciekaw jestem , czy i kiedy zamieści admin zamieści mój post /byłem nie zalogowany/…

kamikadz3

Krok po kroku – kiedy i jak fotografować z lampą błyskową2018-02-14 09:51:44 kamikadz3

[quote=""] ???? Lampa ma pryzmat i jest tam zamontowana????? [/quote] Czytanie ze zrozumieniem - …