Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Akcja (foto)edukacja: Edycja 3 - Lekcja nr 1 | Teoria | 13.10.2014 | Powiększ tekst:

Szkiełko i oko, czyli zbliżenia bez nakładów finansowych

Edycja 3 - Lekcja 1

Dowiedz się, jak fotografować w dużym zbliżeniu, nie wydając nic na nowy sprzęt

Realizacja: Krystian Bielatowicz

W dzisiejszej lekcji zajmiemy się fotografią makro, czy może raczej fotografowaniem z małych odległości (więcej na temat prawdziwej makrofotografii w artykule „Makrofotografia”). Tym razem jednak spróbujemy zbliżyć się do fotografowanych obiektów, nie używając kosztownej optyki makro i innych akcesoriów.

Sprzęt, czyli dodatkowe szkło

Optyka przeznaczona do makrofotografii pozwala bardzo zbliżyć się do fotografowanego przedmiotu – często niemal dotykając go przednią soczewką obiektywu. Ze względu na tak małą odległość ogniskowania obiektywy do makrofotografii muszą być tak skonsruowane, by jak najbardziej skorygować problemy związane z odwzorowaniem obiektu fotografowanego w taki sposób. Celem konstruktorów jest zapewnienie ostrości obrazu na całej powierzchni kadru (bez spadku rozdzielczości na obrzeżach) przy jednoczesnym zminimalizowaniu dystorsji (zniekształceń geometrycznych). Wynika to zarówno ze zrozumiałego z punktu widzenia firm produkujących sprzęt fotograficzny dążenia do perfekcji, jak i z oczekiwań fotografów.

fot. Magda Wasiczek

Tymczasem nie samą ostrością człowiek żyje – sterylność i perfekcja nie nadają się do niektórych tematów. Dobra fotografia to fotografia sugestywna, wyrazista. Dlatego warto czasem pójść jeśli nie pod prąd, to przynajmniej boczną ścieżką – zwłaszcza jeśli oznacza to brak konieczności wydawania kroci na drogi sprzęt. Tym razem wystarczy nam soczewka – ale nie jedna z tych, które znajdują się w środku obiektywu. Wystarczy szkło powiększające lub np. soczewka ze zniszczonej lornetki znalezionej na strychu. Zbliżamy takie szkiełko do przedniej soczewki obiektywu aparatu i voilà! gotowe. No, prawie gotowe.

Niska jakość i błędy w cenie

Zacznijmy od tego, że musimy się pogodzić z pewnym rodzajem estetyki, który wiąże się z zastosowaniem opisywanej techniki fotografowania w dużym zbliżeniu. Korzystając z dodatkowego układu optycznego przed obiektywem, bez wyciemnienia dookoła, bez stabilnej, precyzyjnie ustalonej/ustawionej pozycji względem reszty obiektywu, sami prosimy się o kłopoty. Dlatego stosujmy tę technikę tylko wtedy, kiedy chcemy powiedzieć „kłopoty to moja specjalność”.

Czego można się spodziewać? Obniżonej rozdzielczości (jeśli rozdzielczość rozumiemy jako zdolność oddania niewielkich szczegółów), mocnej winiety (czyli znacznego zmniejszenia jasności na brzegach kadru), niskiego kontrastu spowodowanego światłem wpadającym z zewnątrz i odbijającym się od soczewek, płaszczyzny ostrości nierównoległej do matrycy aparatu (co czasem daje rezultaty zbliżone do tych, które osiąga się, wykorzystując funkcję pochyłów w kamerach wielkoformatowych, ale oczywiście w tym wypadku bez precyzyjnej kontroli), nieostrości związanej z poruszeniem układu optycznego (zwłaszcza ręki, w której trzymamy dodatkową soczewkę).

Po co więc w ogóle bawić się w takie rozwiązania? Ponieważ czasem właśnie takie środki wyrazu – kojarzące się z ułomnością taniego sprzętu – są potrzebne, żeby przekazać to, co chcemy powiedzieć fotografią. Obraz jak przez mgłę, nieostrości w nieoczekiwanych obszarach kadru, niedopowiedzenie, brak klarowności – te wszystkie cechy potęgują nastrój tajemnicy, pewną bajkowość obrazu.

W praktyce

A teraz kilka słów o praktyce. Zacznijmy od tego, że wyłączamy automatykę ostrości. Ze względu na dużą ingerencję w układ optyczny oraz światło wpadające między przednią soczewkę obiektywu a dodatkową soczewkę, z której korzystamy (np. lupę/szkło powiększające) system AF może się pogubić. Oczywiście w niektórych sytuacjach (np. jeśli mamy dużą lupę i fotografujemy w świetle rozproszonym, a nasz aparat to kompakt pozwalający zbliżyć się do fotografowanego obiektu na parę centymetrów) autofocus może sobie poradzić, ale jeśli zależy nam na uzyskaniu jak największego powiększenia, najlepiej wybrać tryb manualnego ustawiania ostrości i najmniejszą dostępną odległość ogniskowania. Potem ostrość i kadrowanie ustawiamy – jak to pięknie powiedziała Magda Wasiczek w filmie otwierającym lekcję – metodą „na kiwaczka”, czyli ruchem całego ciała, przy jednoczesnej obserwacji obrazu na monitorze lub w wizjerze aparatu.

Ponieważ zwyczajne szkło powiększające to nie jest precyzyjny instrument optyczny, dobrą ostrość daje jedynie w samym centrum, do tego na brzegach spada nie tylko rozdzielczość, ale też jasność obrazu. Dlatego, jeśli zależy nam na jakiej takiej ostrości obrazu, najlepiej postawić na kompozycję centralną. Dobrze sprawdzą się kadry jednorodne z najważniejszym obiektem umieszczonym centralnie, bez zbyt dużej liczby szczegółów. W ten sposób otrzymamy ujęcia nieco staroświeckie w formie, zamknięte w delikatnym obramowaniu winiety, ale niewchodzące na teren estetyki błędu. Jeśli zależy nam na obrazie jak najwyższej jakości (w tradycyjnym znaczeniu), musimy uważać ponadto na refleksy światła, które nie tylko mogą obniżyć kontrast zdjęcia, ale też dodać niechciane elementy (np. odbicie pierścienia wokół przedniej soczewki obiektywu w szkle powiększającym).

01 02 fot. Magda Wasiczek

Jednak moim zdaniem nie warto liczyć na idealną ostrość, bo nie o nią przecież w tym wypadku chodzi. Proponuję wręcz trochę z nią powalczyć – a właściwie przeciw niej. Zamiast przeciwstawiać się wadom związanym z fotografowaniem przez dodatkową soczewkę, spróbujmy je wykorzystać. Skoro trudno trafić z ostrością, zamiast starać się utrzymać soczewkę równolegle do matrycy światłoczułej aparatu, spróbujmy nią poruszać, oddalając jedną stronę od obiektywu, przybliżając drugą, lekko rotując. W ten sposób przesuniemy płaszczyznę ostrości w często nieoczekiwane rejony kadru. Nie zamykajmy się na szczęśliwe wypadki.

Manipulując pozycją soczewki umieszczonej przed obiektywem, możemy złapać refleksy, które ożywią kompozycję (kiedy indziej powiedzielibyśmy, że „zaburzą” kompozycję, ale nie tym razem). Poruszając soczewką z wyczuciem, możemy rozciągnąć lub w inny sposób zniekształcić fotografowany obiekt. Bez komputerowej ingerencji, bez Photoshopa.

Nie oczekujmy cudów – pamiętajmy, że stosując tę technikę, szukamy raczej niekonwencjonalnych rezultatów, a w każdym razie takich, które nie pasują do „poprawnościowej” wersji fotografii, która musi być „idealnie” naświetlona i równie „idealnie” ostra. Jednak jeśli zależy nam na subtelnym odrealnieniu rezultatów, warto skorzystać z jednego ze sposobów „zepsucia” zdjęcia – np. wykorzystując dodatkową soczewkę.

fot. Krystian Bielatowicz

Więcej informacji na temat opisany w tej lekcji znajdziesz we wcześniejszej lekcji zatytułowanej „Małe wielkie liście, czyli podchodzimy bardzo blisko” oraz w artykule „Makrofotografia”. Jeśli zainteresowało cię zagadnienie łamania zasad i wykorzystania niedoskonałości, polecamy artykuł „Wykorzystanie niedoskonałości”.

Praca domowa

Poszukaj w domu dodatkowego elementu optycznego, którego można by użyć jako dodatkowej soczewki trzymanej przed obiektywem (może to być np. szkło powiększające). Następnie wykonaj kilka fotografii w dużym zbliżeniu, starając się w pełni wykorzystać potencjał takiej kombinacji do kreacji obrazu, zgodnie ze wskazówkami w lekcji. Wybierz najlepsze zdjęcie. Czekamy na pojedyncze fotografie.

Przyjmowanie zdjęć zakończono 31.10.2014 r.

Słowniczek terminów użytych w artykule

Dystorsja – geometryczne zniekształcenia obrazu wynikające z niedoskonałości obiektywu.

Funkcja pochyłów – spotykana zazwyczaj w aparatach wielkoformatowych funkcja pochylania tzw. czołówki, czyli elementu, w którym umieszczony jest obiektyw, lub kasety z materiałem światłoczułym, pozwalająca na ustawienie płaszczyzny ostrości nieprostopadle do materiału światłoczułego.

Matryca światłoczuła – składający się z siatki (stąd nazwa „matryca”) elementów światłoczułych przetwornik obrazowy odpowiedzialny za rejestrację zdjęć i sekwencji wideo.

Odległość ogniskowania – odległość od fotografowanego obiektu, na który jest ustawiona ostrość; mierzona od płaszczyzny materiału światłoczułego.

Optyka makro – obiektywy przeznaczone do makrofotografii, czyli przystosowane do fotografowania z bardzo małych odległości. Ze względu na konstrukcję optyczną zazwyczaj zapewniają bardzo wysoką ostrość.

Winieta – wada obrazu wynikająca z niedoświetlenia skrajnych fragmentów kadru ze względu na wady optyki, nierównomierne oświetlenie fotografowanej sceny lub zasłonięcie brzegów kadru (np. przez wykorzystanie zbyt długiej osłony przeciwsłonecznej obiektywu). Objawia się przyciemnionymi brzegami kadru.

tekst: Łukasz Kacperczyk
konsultacja pedagogiczna: Teresa Aranowicz

 
 
sleeper

Kąt widzenia obiektywu i perspektywa – wszystko, co warto wiedzieć2018-06-15 20:03:37 sleeper

Wszystko super, tylko pominięta została całkowicie kwestia jakości zdjęcia. Jasne można robić…

peter

Iván Ferrero2018-06-15 19:29:18 peter

Przepiękne fotografie, nic dodać nic ująć :-)…

mapk

Twoje zdjęcia okiem ekspertów – czerwiec 20182018-06-12 13:01:56 mapk

Bardzo Państwu dziękuję za pozytywną i także konstruktywną informację zwrotną :) Właśnie…

anisko22

Światło punktowe2018-06-08 16:21:51 anisko22

Mnie bardzo podoba się zdjęcie karolina.bedlin :)…