Rania Matar

Rania Matar urodziła się i wychowała w Libanie, a w 1984 roku przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Jako urodzona w Libanie Palestyńska Amerykanka, artystka i matka, wykorzystuje swoją wielokulturowość i osobistą historię w tworzonych przez siebie fotografiach.
Swoją pracę twórczą poświęciła zagadnieniom zbiorowej tożsamości – jej zdjęcia ukazują kobiece dojrzewanie i dorosłą kobiecość. Pracuje zarówno w Stanach Zjednoczonych (gdzie mieszka), jak i na Bliskim Wschodzie (skąd pochodzi); stara się skupiać na zagadnieniach tożsamości i indywidualności, które postrzega w kontekście uniwersalności leżącej u podstaw tych doświadczeń.
Wydała pięć książek: „ Where Do I Go?", „SHE", „L'Enfant-Femme", „A Girl and Her Room" oraz „Ordinary Lives".
„Where Do I Go?"
Ta najnowsza z książek fotograficznych Ranii Matar wzięła swój tytuł od jednego wyrazistego obrazu. Kadr ten powstał dzięki bardzo szczęśliwemu wyczuciu właściwego momentu w fabryce jedwabiu we wsi Kfarmatta w Libanie. Przedstawia Perlę, młodą kobietę, wciśniętą w kąt twarzą do ściany, jakby się przed czymś chroniła. Przestrzeń wokół postaci jest zniszczona: ślady po kulach na tynku, gruz walający się po ziemi. Z tyłu na ścianie widać ledwo czytelny napis po arabsku: „Dokąd idę?".
Właśnie to pytanie natychmiast poruszyło w Ranii Matar czułą strunę – postanowiła wykorzystać je jako tytuł książki. „Pracę nad projektem zaczęłam w roku 2020, po tragicznej eksplozji w porcie w Bejrucie" – wspomina. Katastrofa była kamieniem milowym w historii Libanu, a wydarzyła się podczas narastającego od jakiegoś czasu kryzysu. Rok wcześniej wybuchła rewolucja, trwała epidemia COVID-19, kraj pogrążony w zapaści gospodarczej stawał się coraz bardziej niestabilny.
„W obliczu tych wydarzeń wiele osób stanęło przed decyzją: zostać czy wyjechać" – opowiada fotografka. Wybór rzadko bywał prosty. „Albo czeka cię rozłąka z rodziną, domem i życiem, które znasz, albo zostaniesz, mimo trudnych warunków, trzymając się kurczowo nadziei, że nadejdą lepsze czasy".
Rania Matar postanowiła stworzyć cykl zdjęć pokazujących Libanki dotknięte przez tę sytuację. Jeżdżąc od miasta do miasta, od regionu do regionu, napotykała różne osoby, które z cichą determinacją próbowały odnaleźć drogę przez rzeczywistość. „Mimo wszystkich okoliczności znalazłam w młodym pokoleniu kobiet nadzieję i inspirację".
Książkę „Where Do I Go" można czytać jak list miłosny oddający hołd libańskim kobietom. Jest poświęcona nam wszystkim: tym, które zostały, i tym, które wyjechały, choć nigdy nie zdołają oderwać się od kraju.
Powiązane tematy
Jozef Danyi
Maude Bardet
Kate Fichard
Gregg Segal
14.07.2020
Gregg Segal
Jest takie stare przysłowie: „Ręka, która miesza w garnku, rządzi światem”. Jeśli ta ręka mieszająca w garnku jest bardziej nastawiona na zysk niż na nasz dobrostan i na dobro planety, to znaczy, że już czas, byśmy domagali się zdrowszych rozwiązań i – w miarę możliwości – sami zabrali się do mieszania.


















