Michael Stavrakakis

Moja fotograficzna przygoda zaczęła się w 2016 roku – wtedy po raz pierwszy odwiedziłem Republikę Południowej Afryki. Punktem przełomowym było safari w Parku Narodowym Krugera. Jednak po powrocie do domu, przeglądając zdjęcia zrobione kamerką GoPro, nie mogłem powstrzymać śmiechu, widząc, jak dalekie były one od tego, co widziałem na żywo.
Afryka wywarła na mnie ogromny wpływ, więc w wieku 19 lat postanowiłem przeprowadzić się do Johannesburga (RPA), gdzie spędziłem rok jako wolontariusz w projekcie edukacyjnym dla dzieci. Kupiłem wtedy swój pierwszy porządny aparat i każdą wolną chwilę spędzałem na safari w południowej i wschodniej Afryce. W tym właśnie roku rozwinęła się we mnie głęboka pasja do Afryki, a przede wszystkim do fotografowania zwierząt.
Od tamtej pory całkowicie pochłania mnie podróżowanie po świecie do miejsc, gdzie żyją zwierzęta, które chcę zobaczyć i sfotografować. W ciągu ostatniej dekady moja pasja zaprowadziła mnie od gęstych dżungli Azji, na sawanny Afryki, lodowe pustkowia Arktyki i w dzikie rejony Ameryki Południowej.
Poprzez swoje zdjęcia staram się opowiadać historie, które celebrują piękno natury, ale też ukazują jej surowy, nieokiełznany charakter. Mam nadzieję, że te prace zainspirują innych do dostrzeżenia urody świata zwierząt i znaczenia jego ochrony. Ale też uważam, że spędzanie czasu w naturze, wśród dzikich zwierząt, jest po prostu niesamowicie fajne.
Filozofia fotografowania
To, czego szukam w zdjęciu, zależy od chwili. W fotografii przyrodniczej o sukcesie decydują cierpliwość i umiejętność dostosowania się; nigdy nie masz kontroli ani nad tematem, ani nad otoczeniem.
Zazwyczaj fotografuję wcześnie rano lub późnym popołudniem, gdy światło jest miękkie i łagodne. Szukam dwóch rzeczy: interesujących zachowań i interakcji zwierząt albo sposobu, by pokazać je w ich pięknym naturalnym środowisku.
Zawsze fascynowały mnie zarówno zwierzęta, jak i krajobrazy, w których one żyją. Niezależnie od tego, czy to matka z młodym na arktycznym lodzie, czy goryl siedzący cicho w bambusowym lesie, lubię uwzględniać otoczenie, by nadać scenie kontekst. Jeśli to możliwe, fotografuję z niskiej perspektywy i jak najmniejszej odległości, aby stworzyć bardziej osobiste i bezpośrednie połączenie z tematem. I choć często noszę ze sobą duży teleobiektyw, najbardziej emocjonują mnie te chwile, gdy mogę sięgnąć po szkło z krótszą ogniskową i dosłownie zanurzyć się w scenie (oczywiście w sposób bezpieczny, zarówno dla mnie, jak i dla zwierzęcia).
Istotnym elementem, na który zwracam uwagę, jest kolor. Choć wielu moich ulubionych fotografów pracuje głównie w czerni i bieli, mnie przyciągają żywe barwy. Wnosi to życie i energię do obrazu oraz pomaga opowiedzieć historię dzikich miejsc, które mam szczęście odwiedzać.
Jeśli chcecie zobaczyć więcej moich prac, odwiedźcie www.michaelstav.com
Mała rodzina słoni przemierza suche równiny Parku Narodowego Amboseli w poszukiwaniu jedzenia i wody o zachodzie słońca. W czasie susz w 2022 roku w Kenii te niezwykle odporne olbrzymy musiały codziennie pokonywać ogromne odległości, by znaleźć pożywienie.

600-kilogramowy samiec niedźwiedzia polarnego idzie pewnym krokiem prosto w naszą stronę, podążając za zapachem. Niedźwiedź tropił nas aż do krawędzi lodu, w pewnym momencie wcale nie czuliśmy się w naszej łodzi bezpiecznie. Spotkanie oko w oko z głównym drapieżnikiem Arktyki, który może będzie próbował cię upolować, uczy pokory.

Młody lew siedzi nieruchomo na wzniesieniu, dając mi szansę na eksperyment z długim czasem naświetlania. Zdjęcie wykonałem tuż po zachodzie słońca i jest to ostatni kadr z całomiesięcznego safari po wschodniej Afryce.

Mark, szacowny 40-letni nestor grupy rodzinnej Nyakagezi, odnajduje chwilę spokoju w bambusowym lesie na szczycie Parku Narodowego Goryli Mgahinga.

Chwila czułości między matką niedźwiedzicą polarną a jej sześciomiesięcznym młodym na lodzie na północ od Svalbard w Norwegii. Jedno z moich ulubionych zdjęć z wyprawy, ukazujące wyjątkową więź, która trwa dwa do trzech lat, gdy matka przygotowuje młode do samotnego życia.

Lenga to nie jest zwykła puma. Choć kilka jej koleżanek w Torres del Paine nie boi się ludzi, a nawet występuje w dokumentach Netflixa – ta nieuchwytna samica woli pozostać w cieniu. Nasi przewodnicy byli zaskoczeni, że udało się ją odnaleźć tak blisko, a tym bardziej kiedy spojrzała prosto w obiektyw, po czym bezgłośnie zniknęła w górach.

Stadko guanako na tle słynnej góry Fitz Roy w Patagonii. Gdy słońce zaczęło zachodzić nad Andami, pojawiły się w idealnym momencie, stwarzając idealne warunki do fotografowania w ostatnich promieniach dnia.

Portret Paldo, dominującego samca orangutana w tym regionie. To pierwszy orangutan, którego sfotografowałem podczas wyprawy na Borneo – w deszczowy dzień, głęboko w lesie. Nie spodziewałem się spotkać tak dużego samca tak szybko, a tym bardziej tak spokojnego i tak blisko.

Matka niedźwiedzica polarna przemierza arktyczny lód na szerokości 81°N i szuka jakiegokolwiek pożywienia. Po ponad godzinie bezowocnego polowania na białuchy zastanawia się nad planem B.

Lwica przechadza się na tle majestatycznej Kilimandżaro w poszukiwaniu posiłku. Uchwycenie takiego kadru wymagało aż trzech wypraw do Amboseli – potrzeba dużo szczęścia, by wszystko się zgrało. Lwica musiała stanąć idealnie przed górą, a przede wszystkim – Kilimandżaro musiała wyłonić się zza swojej często nieprzeniknionej zasłony chmur.

Na pierwsze spotkanie z gorylami czekałem całe lata. Moim marzeniem było uchwycić podobieństwo między ludzką a gorylą dłonią. Szczęśliwym trafem jedne z pierwszych zdjęć, które zrobiłem, przedstawiały matkę i jej młode, delikatnie trzymające się za ręce. To jedno z moich ulubionych ujęć... i ulubionych momentów w terenie.

Gdy zachód słońca w Parku Narodowym Amboseli skąpał równinę w pomarańczowym świetle, małe stado gazeli Thompsona przeszło statecznie na tle krajobrazu, a przez chmury przebijały się promienie światła. Choć zwykle nie fotografuję tych zwierząt, takiej okazji po prostu nie mogłem przepuścić.
Strony internetowe:
Powiązane tematy
Alexandre P. Caetano
Pete Downing
Cris Froese
24.09.2025
Cris Froese
Z natury jestem bardzo wrażliwy, a moje myślenie jest zagmatwane. Przekładając to na życie codzienne, można powiedzieć, że robienie rzeczy błahych przychodzi mi z ogromną trudnością, natomiast rzeczy niemożliwe robię od ręki :) I taka jest chyba idea nurtu w sztuce zwanego realizmem magicznym, tylko ja dodałem jeszcze do tego przedrostek „foto" i tworzę wyjątkowe obrazy.


