Ben Yew
Gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki aparat, cel był prosty: dokumentowanie moich podróży. Wówczas nie uważałem się za kreatywnego. Byłem przedsiębiorcą, dla którego fotografia stanowiła zaledwie hobby – sposób na zachowanie ulotnych chwil. Stała się jednak rzecz nieoczekiwana: moja pasja fotograficzna się rozwijała, a wraz z nią ciekawość. Im więcej umiałem, tym więcej pragnąłem się nauczyć.
Wkrótce fotografia była już tak ważna, że przestała mi wystarczać jako weekendowa rozrywka. Pozyskałem pierwszych klientów, i to wcale nie po to, by finansować swoje „kosztowne hobby" tylko żeby zanurzyć się w czymś, co sprawiało, że naprawdę żyłem. Dodatkowe zajęcie szybko stało się pełnoetatową pracą. Decyzja o poświęceniu się temu całkowicie budziła lęk, ale dzięki determinacji, doświadczeniu biznesowemu i miłości do opowiadania historii działam w tej branży już prawie dwadzieścia lat.
Fotografia stała się moim paszportem. Zaprowadziła mnie do wspaniałych miejsc, pozwoliła mi poznać kultury i opowieści, które na zawsze wzbogaciły moje życie. Zebrałem mnóstwo nowych doświadczeń, a wszystko to dzięki obiektywowi, przez który mam szczęście patrzeć na świat.
W pewnym momencie jednak życie posłało mi podkręconą piłkę. Diagnoza nowotworu zmusiła mnie, bym się zatrzymał, zastanowił i zmierzył z własną kruchością. To doświadczenie nauczyło mnie pokory. A jednak w ciągu tego roku niepewności zyskałem nowe emocje: wdzięczność i poczucie celu. Otrzymałem drugą szansę i obiecałem sobie, że jej nie zmarnuję.
Dziś moja praca polega na czymś więcej niż tylko na uwiecznianiu chwil – dbam, żeby tworzyć coś znaczącego. Staram się opowiadać poruszające historie, które upraszczają to, co w świecie złożone, i poprzez emocje dają inspirację. Podróżując i fotografując, daję innym przykład, zachęcam, by też podążyli za swoimi pasjami i dzielili się swoimi opowieściami.
Mam też dziś zupełnie inną perspektywę. Nie zależy mi na dokumentowaniu świata, chcę go kształtować. Każdy obraz, każde spotkanie, każda opowieść – to wszystko może przyczynić się do zmiany, choćby drobnej.
Powiązane tematy
Belinda Richards
Fabian Muir
Eli Dijkers
Javier Arcenillas
30.06.2020
Javier Arcenillas
Moim zdaniem zamiast w służby bezpieczeństwa, powinniśmy inwestować w oświatę. Ludzie bynajmniej nie są źli. Przeciwnie: są serdeczni, dobrzy, mądrzy. Nikt z nas nie jest lepszy ani gorszy od innych. Tyle tylko, że w wielu krajach Ameryki Łacińskiej edukacja publiczna jest w fatalnym stanie: sensowna nauka jest możliwa tylko w szkołach prywatnych, a mało kogo na nie stać.












