Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Inspiracje: Dokument i reportaż | Ludzie | 09.07.2018 | Powiększ tekst:

Alys Tomlinson

Alys wychowała się w Brighton. Najpierw studiowała literaturę angielską na University of Leeds, a później fotografię na Central Saint Martins College of Art and Design.

Najbardziej interesują ją relacje między ludźmi a miejscami, w swoich pracach bada tematykę środowiska, przynależności i tożsamości. Obecnie mieszka w Londynie, gdzie łączy pracę na zlecenia – wydawniczą, projektową i reklamową – z własnymi poszukiwaniami, których efekty publikuje i prezentuje na wystawach.

Opis projektu
Odręczna notatka skrupulatnie złożona i ukryta w szczelinie skalnej, krzyże wyryte w kamieniu, wstążka starannie owinięta wokół pęczków gałązek. To wota religijne, składane przez pielgrzymów w chrześcijańskich sanktuariach na całym świecie. Najczęściej anonimowe i nierzucające się w oczy wota są wyrazem nadziei i wdzięczności, tworząc namacalną narrację łączącą wiarę, konkretną osobę i krajobraz. Projekt, składający się ze zdjęć robionych w Lourdes (Francja), Ballyvourney (Irlandia) i na Grabarce (Polska), obejmuje portrety, wielkoformatowe pejzaże i pełne szczegółów martwe natury przedstawiające przedmioty i pamiątki. Fotografie, wykonane na kliszy fotograficznej formatu 4×5, wywołują wrażenie spokoju i są odbiciem tajemnicy i ponadczasowego znaczenia tych niezwykłych miejsc kultu.

Jak zainteresowała się pani fotografią?
Zawsze fascynował mnie film i świat kina, ale pochodzę z rodziny naukowców, w której liczyły się przede wszystkim słowa, więc zawodowe zajmowanie się obrazem wcale nie było dla mnie oczywiste. Kiedy poszłam na studia, tata dał mi swój aparat fotograficzny, Pentax na klisze 35 mm. Zafascynowała mnie fotografia uliczna – dlatego wkrótce zapisałam się na wieczorowe kursy fotografii i zaczęłam robić zdjęcia dla gazety studenckiej. Ale dopiero na Central Saint Martins College of Art and Design formalnie studiowałam fotografię.

Ile czasu zajęło pani stworzenie tego projektu?
Pierwszy raz trafiłam do Lourdes jakieś pięć lat temu, w ramach zorganizowanej pielgrzymki. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, i spędziłam tam tydzień, czując się jak osoba z zewnątrz. Moje pierwsze zdjęcia były kolorowe i utrzymane w stylu dokumentalnym. Później wracałam w to miejsce, ale wciąż nie potrafiłam oddać na zdjęciach niezwykłej, jakby nie z tego świata atmosfery Lourdes. Dwa lata temu wróciłam tam raz jeszcze i postanowiłam całkowicie zmienić podejście. Zaczęłam robić czarno-białe zdjęcia na dużym formacie. To zmieniło całą procedurę, zmusiło mnie do wolniejszej pracy i zbliżenia się do tego, co fotografowałam. Zaczęłam czuć więź z tymi krajobrazami i ludźmi. Z czasem rozszerzyłam mój projekt na miejsca pielgrzymkowe w Irlandii i Polsce.

Co zainspirowało panią do stworzenia tego łączonego projektu?
Moją pierwszą wyprawę zainspirował film Jessiki Hausner zatytułowany Lourdes. Wychowałam się jako ateistka, ale zafascynował mnie ten temat i chciałam dowiedzieć się więcej. Aby przygotować się do pracy i lepiej zrozumieć obrzędy i zachowania religijne, zaczęłam studia z dziedziny antropologii na School of Oriental and African Studies na University of London. Badałam fenomenologię tych zjawisk i to, jak bezpośrednie doświadczenie wiary łączy się z pielgrzymowaniem i zaangażowaniem religijnym. Napisałam pracę na temat Lourdes – i właśnie zbierając do niej materiały, odkryłam nowy kierunek, w którym chciałam poprowadzić mój projekt.

Seria „Ex-Voto” powstała na kliszy fotograficznej, na dużym formacie. Czy efekty są warte włożonego wysiłku?
Tak! To zupełnie zmieniło styl mojej pracy. Bardzo lubię to, w jaki sposób wielu fotografów wykorzystuje w swoich pracach duży format – myślę o postaciach takich jak August Sander, Judith Joy Ross czy Dana Lixenberg. Ten proces wszystko spowalnia, zmusza do zbliżenia się do tego, co fotografujemy. Używając aparatu, czuję związek z krajobrazami i ludźmi. Takie podejście wymaga czasu i przemyślenia, trzeba być bardzo precyzyjnym i metodycznym. Odzwierciedla to także religijną naturę miejsca, pełną ciszy i medytacji, wymuszając pewien fotograficzny rytuał: ustawienie aparatu, przykrycie go, ustawienie ostrości i tak dalej. Bardzo lubię także to uczucie niepewności, kiedy fotografuję na kliszy i nie wiem od razu, jak wyszły zdjęcia. Czasami można się rozczarować, ale czasami końcowy efekt to wspaniała niespodzianka.

Dodaj do schowka Komentarze: 0
Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję inspiracji?: Napisz do nas
Oceń :

Komentarze

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

lukee

Jesień2018-11-17 17:07:22 lukee

No właśnie... Pierwsze trzy wyróżnienia nie dość, że luźno powiązane z tematem to jeszcze…

karmaleona

Oleg Oprisco2018-11-17 10:13:09 karmaleona

Znam go od lat i obserwuję. Super wyobraźnia.…

typografik

Jesień2018-11-16 18:41:38 typografik

Zadanie polegało na sfotografowaniu jesiennego motywu, przy użyciu światła latarki, telefonu. I…

olkuszanka76

Jesień2018-11-16 16:13:58 olkuszanka76

Zbigniew. Wójcik i Kardamon, serdeczne gratulacje …