Sprawdzanie
Szeroki Kadr
Fotograf miesiąca: Podróże | Przyroda i krajobraz | Październik 2020 | Kolor tła:

Paweł Magnus

Fotografuję, bo wtedy jestem sam

Fotografuje dla siebie, ale jego zdjęcia na Instagramie lubią tysiące osób. Byłem pewien, że w życiu głównie podróżuje, ale wiele ze swoich pięknych fotografii wykonuje w okolicach, gdzie mieszka. Fotografem Miesiąca w październiku 2020 roku jest Paweł Magnus.

Paweł Magnus mieszka i pracuje we Wrocławiu. Fotografuje od lat, ma ponad 40 tysięcy obserwujących na Instagramie. Należy do kolektywu We Roam Poland, a jego największą inspiracją jest natura i jej złożoność. Jak sam mówi, uwielbia kadry nieoczywiste i światło, w pogoni za którym potrafi wstawać w środku nocy. Tę fascynację widać na jego fotografiach. Umie na nich zamienić z pozoru zwykłe miejsca w magiczne bajkowe krajobrazy. Jak to robi? Co go fascynuje? Czego szuka w fotografii? Zapraszam na rozmowę z Pawłem Magnusem.

Dodaj do schowka
 

Krzysztof Basel: Kiedy wchodzę na twój kanał na Instagramie, wita mnie hasło „No signal detected”. A jednak masz ponad 43 tysiące obserwujących, tysiące lajków pod każdym zdjęciem. Ja tu dostrzegam bardzo silny sygnał!

Paweł Magnus: Liczby nie mają dla mnie wielkiego znaczenia. Liczy się fotografia, którą ja mam przede wszystkim czuć. Nie robię zdjęć pod publiczkę, aby wyłącznie ślizgać się po trendach i nabijać jak najwięcej lajków. Oczywiście fajnie jest, kiedy inni ci piszą, że robisz dobre zdjęcia, ale nie po to je robię. Każdy to lubi, zwłaszcza w takich czasach jak teraz, kiedy liczy się, żeby mieć coraz więcej obserwujących, jak najwyższe zasięgi.

Skoro to tylko liczby, po co publikujesz na Instagramie? Co takiego zachęca cię do działania?

Kiedyś Instagram bardzo mnie motywował do fotografowania. Dzięki niemu mogłem dostrzec, że ludziom podoba się to, co robię. Uwierzyć w siebie. Powodował, że chciałem fotografować coraz częściej, więc to był pozytywny motywator. Na początku drogi Instagram może dawać mocnego boosta, pobudzać do tworzenia, do rozwoju. Z czasem jednak łatwo się w tym pogubić i zacząć tworzyć tylko dla lajków i rosnącej popularności. Tak zresztą działają przecież social media — dają skoki dopaminy, kiedy ktoś lubi naszą twórczość. A to uzależnia.

Z czasem, kiedy rośnie popularność, można pójść jedną z dwóch dróg. Albo mocno wkręcić się w cyferki i budowanie coraz większego grona obserwujących, albo skupić się na samej fotografii. Ja wybrałem to drugie.

Skoro lajki już cię nie motywują do fotografowania, to co?

Miło jest mieć lajki, ale ja fotografuję, bo wtedy jestem sam. A to, co widzę, jest tylko dla mnie. To intymne chwile obcowania z naturą, którą bardzo cenię. Często jest tak, że idąc na spacer z aparatem, nawet go nie wyciągam. Obserwuję, zachwycam się, podziwiam.

Twoimi lajkami jest wtedy…

…spokój. Nikt mi nie zawraca głowy. Mogę czuć radość z bycia z naturą, podziwiania jej. Napawam się tym, co widzę. Odcinam się od codziennych spraw, zmartwień; wszystkiego, co mnie męczy w życiu codziennym. Poza tym jestem introwertykiem. Spacery są dla mnie odpoczynkiem, pozwalają się wyciszyć, odbodźcować.

Jak odkryłeś, że fotografowanie daje ci takie wytchnienie?

Często fotografuję rano. Po powrocie z takich porannych spacerów dostrzegłem, że czułem się dobrze sam ze sobą, moje baterie były naładowane. Byłem spokojny. Miałem siłę, aby działać dalej — czy to w pracy, czy życiu rodzinnym.

Coś jednak musiało sprawić, że cenisz naturę i zacząłeś ją fotografować.

Mój ojciec maluje obrazy. Wychowałem się w domu, w którym ceniono naturę, piękne pejzaże. To od ojca zaraziłem się chęcią do tworzenia. Jednak nie mam tyle talentu co on, więc zamiast obrazów tworzę fotografie.

Talent to jedno, ale często ważniejsza jest ciężka praca i umiejętność uczenia się.

To prawda. Jestem samoukiem. Nie ukończyłem żadnych szkół artystycznych czy fotograficznych. Uczę się z praktyki, ale też obserwując innych fotografów, oglądając zdjęcia. No i spędzam mnóstwo czasu na YouTubie. To kopalnia wiedzy i pomysłów.

Twoje pierwsze zdjęcie na Instagramie jest z 2012 r. To był początek twojej twórczości?

Zacząłem dużo wcześniej. Odkąd pamiętam, zawsze miałem jakiś aparat. Na samym początku był to zenit, potem nikon, różne cyfrówki. Następnie, jak już pojawiły się smartfony, iPhone 3G. Wtedy zacząłem fotografować dużo częściej, w drodze z i do pracy, chociaż nadal miałem i cały czas mam aparaty cyfrowe.

To ciekawe, bo teraz, kiedy mam już świetny sprzęt, wcale nie fotografuję częściej. Często jest tak, że kiedy mamy słaby sprzęt, to wyciskamy z niego więcej, niż się da. A kiedy w końcu zdobędziemy ten upragniony aparat czy jasny obiektyw, okazuje się, że wcale nie jest nam potrzebny do tego, aby robić lepsze zdjęcia. Czasem absorbuje nas praca, chcemy też spędzać czas z rodziną, jak w moim przypadku. Morał jest z tego taki, żeby nie szukać wymówek, tylko robić zdjęcia tym, co mamy pod ręką.

Kiedy kilka lat temu zobaczyłem twój profil na Instagramie po raz pierwszy, od razu przykuł moją uwagę kolorami, kontrastem i pięknym światłem. Jak edytujesz swoje zdjęcia?

Potrafię spędzić tydzień nad obróbką jednego zdjęcia w Lightroomie. U mnie to jest strasznie długi proces. Lubię zrobić pierwszą obróbkę, zostawić zdjęcie i wrócić do niego ponownie po jednym czy dwóch dniach. Dzięki temu mam inne spojrzenie, potrafię dostrzec konieczność pewnych zmian.

W ten sposób każde zdjęcie ma trzy lub nawet cztery wersje. Nie korzystam z presetów, każde zdjęcie obrabiam indywidualnie. Staram się jednak, aby fotografie pasowały do siebie stylem obróbki.

 

Instagram, już nawet w swojej nazwie, preferuje jednak błyskawiczne zdjęcia, błyskawiczną obróbkę, zdjęcia ze smartfonów publikowane zaraz po wykonaniu.

Media społecznościowe nie lubią mojego stylu pracy z fotografiami. Najlepiej nadawać na żywo, publikować zdjęcia wykonane przed chwilą smartfonem. To nie moja bajka. Potrafię trzymać jedno zdjęcie czasem dwa, trzy miesiące, a zdarza się, że nawet pół roku. I dopiero wtedy do niego wracam, żeby coś jeszcze zmienić i być gotowym do jego publikacji.

Nie ma w tym żadnej wielkiej idei. Po prostu czasami obrabiam zdjęcie i nie jestem zadowolony z rezultatu. Nie mam pomysłu, co z nim dalej zrobić. Odkładam je więc na później. Z czasem zmieniam punkt widzenia, uczę się nowych technik, wracam do zdjęcia i edytuję je od nowa.

Jedno zdjęcie z Rudaw Janowickich męczyłem, poprawiałem chyba z piętnaście razy. Widać to nawet na moim profilu, bo zdjęcie pojawiło się w 2017 r. i ponownie w tym roku. Obie fotografie mocno się różnią obróbką.

Jesteś perfekcjonistą?

Chyba tak i męczy mnie to w fotografii. Lubię, jak wszystko jest dopieszczone. Z drugiej strony robię to dla siebie, nie mam terminów oddania prac dla klienta, więc mogę sobie na to pozwolić. To wielka zaleta pracy dla samego siebie.

Czy obróbka to najbardziej czasochłonna część twojego procesu twórczego?

Najwięcej czasu zajmuje mi poszukiwanie miejsc do fotografowania. Spędzam masę czasu w Google’u, na YouTubie, Instagramie. Przeglądam dużo zdjęć, inspiruję się, szukam ciekawych miejsc do fotografowania. Na YouTubie oglądam vlogi podróżnicze, ale też zwykłe amatorskie filmiki, w których ludzie dzielą się fajnymi miejscami do zobaczenia. Próbuję wszędzie tam odnaleźć potencjał fotograficzny. Są też tagi i lokalizacje na Instagramie.

A gdzie jest miejsce na własną kreatywność, subiektywne pokazanie miejsca?

Przeglądanie masy zdjęć, filmów czy nawet map z danej okolicy to tylko inspiracja. W ten sposób jestem w stanie niejako zobaczyć to miejsce, zanim tam dotrę. Nie kopiuję cudzych pomysłów, ale im więcej zobaczę obrazów, tym łatwiej mi tworzyć swoje. Nie lubię jechać w nieznane mi miejsca na ślepo. Jak już tam dotrę po researchu, to nie idę od razu na zdjęcia, a raczej spędzam chociaż trochę czasu w ciągu dnia, aby zobaczyć tę lokalizację na żywo, poczuć jej klimat. I czekam na okienko pogodowe.

Okienko pogodowe?

Czas, kiedy nie będzie padać deszcz i będę mógł fotografować dobry, piękny wschód.

Chyba jesteś pesymistą?

Nie, po prostu przeważnie kiedy gdzieś jedziemy, wita nas koszmarna pogoda. Śmiejemy się, że zazwyczaj, kiedy wybieram się w podróż z We Roam Poland, to jest pochmurno i pada deszcz. Na oko tak wygląda z 80% naszych wyjazdów.

Co to jest We Roam Poland?

Grupa ludzi, którzy lubią pokazywać Polskę taką, jaka jest. Spotykamy się, podróżujemy, wspólnie fotografujemy i cieszymy się, że możemy być ze sobą.

I wszystko idzie na Instagrama?

Na Instagrama, gdzie jednak królują profile pokazujące zdjęcia podróżnicze z zagranicy. My pokazujemy głównie Polskę. Wprawdzie w czasach pandemii lokalne kierunki przeżywają renesans, ale jeszcze rok temu tak nie było. Chcemy promować piękno Polski i zachęcać ludzi do tego samego.

Skąd pomysł na stworzenie takiego kolektywu?

Coś nie możemy odejść od tematu Instagrama, bo to właśnie przez Instagrama się w większości poznaliśmy. Połączyła nas idea promowania piękna naszego kraju.

Instagram naprawdę łączy ludzi.

Taka była początkowa idea tego medium. I przez jakieś czas rzeczywiście tak to wyglądało. Sami braliśmy udział w masie spotkań typu Instameet. Teraz już takie spotkania nie są organizowane w takim stopniu jak kiedyś.

Czym zatem stał się dla ciebie Instagram?

To głównie portfolio do prezentowania zdjęć. To już nie to samo co kiedyś.

 

Kiedy patrzę na twój profil na Instagramie, odnoszę wrażenie, że musisz dużo podróżować.

Wręcz odwrotnie! Bardzo mało podróżuję. Połowę zdjęć wykonuję w okolicy, gdzie mieszkam, na obrzeżach Wrocławia. Mam tu piękne łąki, lasy, naturę. Uwielbiam chodzić na poranne spacery, to właśnie wtedy powstaje wiele z moich zdjęć. Oprócz tego dużo fotografuję w czasie zwykłych wakacji z moją kochaną rodziną. Po prostu dobrze układam sobie plan, aby znaleźć na czas na fotografowanie. Część miejsc z potencjałem dostrzegam też w trakcie codziennych podróży samochodem czy pociągiem. Dodaję sobie wtedy pinezki do Google Maps i potem staram się w niektóre lokalizacje wracać z aparatem.

Fotografujesz, kiedy rodzina śpi na wakacjach?

Jesteś blisko! Kocham poranne światło, więc w nic dziwnego, że chodzę na zdjęcia o piątej czy siódmej rano. Wszyscy jeszcze śpią, a potem ja wracam na śniadanie i mogę normalnie spędzić czas z ukochanymi czy przyjaciółmi. W czasie porannych zdjęć jestem sam, mogę skupić się na fotografowaniu, nikt mi nie przeszkadza. To nie tylko przyjemne, ale też często praktyczne podejście. W czasie złotej godziny popularne miejsca są zatłoczone. O piątej rano zazwyczaj nie spotykam tam nikogo i mogę na swoich zdjęciach pokazać dane miejsce bez tłumu turystów.

Jeśli często robisz zdjęcia w czasie spacerów, to przypuszczam, że nie targasz ze sobą wielkiego statywu, sakiewki filtrów, wężyka spustowego.

Zazwyczaj zabieram nieduży aparat z obiektywem i tyle. Podziwiam ludzi, którym chce się targać masę sprzętu np. w góry i robić zdjęcia „po staremu”. Podziwiam, ale i nie rozumiem. Dobre zdjęcia krajobrazowe można zrobić bez tego wszystkiego, tak naprawdę nawet dobrym smartfonem.

A jednak fotografujesz aparatem.

Tak, ale bez tony sprzętu. Aparat ma przewagę nad smartfonem, wolę fotografować aparatem. Zresztą w tym wszystkim chodzi o wyprawę, podróż, doświadczenie, odczucia, a zdjęcia są tylko rezultatem, wręcz dodatkiem.

Kiedyś było tak, że jeśli gdzieś jechałem i nie przywoziłem choćby jednego dobrego zdjęcia, to byłem bardzo niezadowolony, nawet zdenerwowany. Oduczyłem się takiego podejścia. Teraz ważniejsze jest przeżycie, podróż, a nie zdjęcia. Ważne jest to, co widzę i co mi zostaje w pamięci. Fotografie mi w tym pomagają, ale nie są celem samym w sobie.

Fotografujesz głównie dla siebie?

Kiedyś fotografowałem głównie dla innych, głównie tych na Instagramie i dla ich lajków. Teraz fotografuję przede wszystkim dla siebie i rodziny. Przestałem się przejmować innymi, chociaż moja żona uważa inaczej, kiedy widzi, jak tydzień siedzę nad obróbką zdjęcia. Przekonuje mnie, że przecież nikt nie zobaczy tych drobnych zmian.

Czujesz się artystą?

Nie, absolutnie. Nie czuję się nawet fotografem. Ja po prostu robię zdjęcia, tak jak lubię.

Dziękuję za rozmowę.

 
Oceń :

Biografia

Paweł Magnus mieszka i pracuje we Wrocławiu. Fotografuje od lat, ma ponad 40 tysięcy obserwujących na Instagramie. Należy do kolektywu We Roam Poland, a jego największą inspiracją jest natura i jej złożoność. Jak sam mówi, uwielbia kadry nieoczywiste i światło, w pogoni za którym potrafi wstawać w środku nocy. Tę fascynację widać na jego fotografiach. Umie na nich zamienić z pozoru zwykłe miejsca w magiczne bajkowe krajobrazy.

Oznacz jako przeczytane
Masz propozycję, kto mógłby zostać fotografem miesiąca? Napisz do nas

Konkurs na pracę domową: Poranne światło

Nagrody

Zasady konkursu są bardzo proste.

Na początku każdego miesiąca fotograf zadaje czytelnikom serwisu pracę domową. W konkursie mogą brać udział wszyscy zarejestrowani użytkownicy serwisu, przy czym każdy może przysłać tylko jedną pracę. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 31.10.2020. Pod koniec miesiąca prezentowany fotograf wyłoni zwycięską pracę, której autor zostanie nagrodzony praktycznym zestawem Szerokiego Kadru.

Przejdź do strony konkursu, aby poznać więcej szczegółów

Komentarze

marekjarek777

Gra światła na pograniczu dnia i nocy, w drodze do pracy...często. Ciekawy i obszerny temat

kawus

kawus 2020-10-18 23:15:27

już dawno tu nie zaglądałem - tu na Szeroki Kadr. zniechęciłem się bo co miesiąc to tylko jakies portrety. W końcu mój temat, pewnie nie wygram ale zdjęcie poleciało. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Ponieważ nie jesteś zalogowany, Twój wpis będzie musiał zostać zaakceptowany przez moderatora.

Dodaj swój post

joannabrozek555

Bragi J Ingibergsson2020-10-26 18:31:48 joannabrozek555

Przepiękne zdjęcia.…

joannabrozek555

David Yarrow2020-10-26 17:55:09 joannabrozek555

Warto obejrzeć te naturalne fotografie przyrody.…

joannabrozek555

Daniel Řeřicha2020-10-26 17:49:00 joannabrozek555

Fantastyczne fotografie , nie są dziełem przypadku ale świadomych ujęć.…

joannabrozek555

Tomasz Kuriata2020-10-26 17:33:23 joannabrozek555

Znakomite fotografie architektury…