Zanim zaczniemy celowo szukać trudnego światła, które prowadzi do najciekawszych zdjęć, warto poznać rozpiętość tonalną matrycy naszego aparatu. Dzięki temu mierząc światło, będziemy mogli z góry przewidzieć, które detale na zdjęciu będą widoczne, a gdzie zostanie jednolita (biała bądź czarna) plama.
Znajdź kawałek ściany lub muru oświetlony z boku – tak, by dokładnie widać było jego fakturę. Zamiast ściany możesz fotografować wiszącą gładką tkaninę o wyraźnym splocie. Wybierz manualny tryb ekspozycji. Ustaw aparat na statywie tak, by fotografowany motyw wypełniał cały kadr, i zmierz światło (oczywiście najlepiej w trybie punktowym). Następnie wykonaj serię zdjęć różniących się jedynie parametrami ekspozycji: zacznij od klatki naświetlanej według wskazań światłomierza, a następnie wydłużaj czas ekspozycji o jeden stopień, aż dojdziesz do klatki prześwietlonej o 5 EV. Potem wykonaj analogiczną serię, skracając czas migawki – kończąc na klatce niedoświetlonej o 5 EV.
Dokładnie obejrzyj wykonane zdjęcia. Kiedy giną na nich szczegóły? Ułóż powstałe w ten sposób fotografie obok siebie – zgodnie z rosnącym naświetleniem. Najbardziej niedoświetlone zdjęcia będą czarne, potem na ciemnoszarych zdjęciach pojawia się faktura muru, następnie mamy klatkę „normalną”, a po niej coraz jaśniejsze – ale jeszcze z widocznymi detalami. Serię kończy klatka biała. Policz, ile stopni przysłony dzieli najciemniejsze i najjaśniejsze zdjęcia, na których widać jeszcze powierzchnię muru. Tyle właśnie wynosi rozpiętość tonalna matrycy, przy takich samych parametrach zapisu zdjęć oczywiście.