Przeczytaj post pomimo niskich ocen
Ocena: 0
Z technicznego punktu widzenia, jedną
z najważniejszych decyzji, które należy podjąć podczas fotografowania, jest ustalenie, ile światła powinno dotrzeć do materiału światłoczułego (w przypadku cyfry – przetwornika obrazowego, czyli matrycy). Za regulację ilości światła wpuszczanego do środka aparatu odpowiadają dwie zmienne – czas otwarcia migawki i wielkość otworu przysłony. Najpierw jednak musimy zmierzyć oświetlenie fotografowanej sceny i odpowiednio zinterpretować wyniki, świa- domie wybierając rodzaj pomiaru. Aparaty cyfrowe umożliwiają użytkownikowi korzystanie z trzech podstawowych sposobów pomiaru światła: matrycowego, centralnie ważonego i pun- ktowego. Każdy ma wady i zalety, i każdy sprawdza się w innych okolicznościach. To do fotografa należy wybór trybu najlepszego dla danej sytuacji i to on bierze odpowiedzialność za rezultaty. Dlatego poznanie możliwości różnych opcji i nauka ich zastosowania jest tak ważna
Nazwy trybów pomiaru światła (zwanych też czasem nieprawidłowo trybami pomiaru ekspozycji) to skrótowe opisy zasady ich działania. Dlatego, kiedy raz dowiemy się, na czym polega dany tryb, nie będziemy mieli problemów z jego identyfikacją w przyszłości.
Tryb matrycowy to naj- częściej używany spo- sób pomiaru oświetle- nia wbudowanego w aparat. Nazywany jest także wielosegment- owym, ewaluacyjnym lub wielopunktowym (choć ostatnie określenie tradycyjnie oznacza coś innego). Podstawą matry- cowego pomiaru światła jest porównanie informacji o natężeniu światła w różnych częściach kadru. Aparat mierzy jasność w wie- lu punktach, porównuje rozkład jasności z wbudowaną bazą da- nych i za pomocą skomplikowanych algorytmów oblicza, jaka kombinacja czasu i przysłony da najlepsze rezultaty dla wybranej czułości. Aparat tak dobierze parametry ekspozycji, żeby zdjęcie było równomiernie naświetlone – nie miało przepalonych świateł
i niedoświetlonych cieni. Dużym plusem takiego rozwiązania jest wygoda, ponieważ w wielu typowych sytua-cjach system poradzi sobie bez problemu, umożliwiając fotografującemu skupienie się na kadrowaniu i uchwyceniu chwili. Minusem jest jego nieprzewidywalność oraz brak bezpośredniego wglądu w mechanizm działania. Ponieważ aparat za każdym razem porównuje fotografowaną scenę ze swoją bazą danych, nigdy nie możemy mieć pewności, jak się zachowa. A w świadomej fotografii przewidywalność wyników to podstawa. Do tego nie zawsze (a właściwie – rzadko) możliwe jest dobranie takich parametrów ekspozycji (czas i przysłona), żeby udało się zachować szczegóły zarówno w światłach, jak i w głębokich cieniach. Wtedy przydaje się tryb, którego działanie można przewidzieć, czyli pomiar centralnie ważony i punktowy.

Matrycowy pomiar światła znakomicie sprawdza się w większości sytuacji. Równe światło jak na zdjęciu powyżej to dla niego żadne wyzwanie.
Tryb centralnie ważony, zwany też trybem centralnym, to spadek po fotografii analogowej, rodzaj pomiaru światła – najpopular- niejszy przez dziesięciolecia, do czasu stworzenia pierwszych systemów matrycowych. W tym trybie mierzymy natężenie świa- tła w całym kadrze, nadając jednocześnie większe znaczenie (wagę) centrum klatki. Podczas określania przez automat najle- pszej kombinacji czasu i przysłony brana jest pod uwagę ilość światła w poszczególnych częściach kadru, ale im dalej od cent- rum, tym wartość odczytu ma mniejsze znaczenie. W zależności od producenta stosunek centrum do obrzeży klatki może być różny; kiedyś często stosowanym rozwiązaniem było ok. 60 : 40.
Znaczy to że przy dobieraniu parametrów ekspozycji jasność centrum ma wagę 60%, a brzegów – 40% (w Nikonie D60 cent- rum ma wagę 75%). Zaletą pomiaru centralnie ważonego jest przewidywalność rezultatów. Kiedy już się z nim zaznajomimy,
z łatwością będziemy potrafili powiedzieć, jak się zachowa w da- nej sytuacji, i ewentualnie skorygować odczyt za pomocą blokady lub kompensacji ekspozycji (patrz ramka). Tryb centralnie ważony nie sprawdza się natomiast jako domyślne ustawienie do łatwego i szybkiego „pstrykania”, chyba że wszystkie nasze zdjęcia mają najważniejszy obiekt w centrum kadru. Oczywiście, nie zachęcamy do takiego fotografowania.
Centralna kompozycja to prawdziwy żywioł pomiaru centralnie ważonego, który dzięki przewidywalności rezultatów sprawdza się również w połączeniu z techniką blokady ekspozycji i przekomponowywania.
Tryb punktowy to wyższa szkoła jazdy. Po wybraniu tej opcji aparat mierzy natężenie światła w jednym punkcie – zazwyczaj jest to pole centralne, ale w niektórych modelach użytkownik może wybrać niemal dowolne położenie na powierzchni klatki lub powiązać punkt pomiaru z punktem ostrości (to bardzo wygodne rozwiązanie). Dzięki zawężeniu pomiaru do kilku procent kadru (w przywoływanym już wcześniej jako przykład Nikonie D60 wartość ta wynosi ok. 2,5%) jesteśmy w stanie precyzyjnie określić natężenie światła w najbardziej nas interesującym miejscu zdjęcia i dobrać parametry ekspozycji tak, by osiągnąć pożądany efekt. Pomiarowi punktowemu niestraszne jest ani kontrastowe oświetlenie (choćby podczas fotografowania pod światło), ani silne źródła światła, które mogłyby zmylić tryb matrycowy czy centralnie ważony. Dla wartości odczytu najważniejsze jest miejsce, na które skierujemy punkt pomiarowy. Dzięki przeprowadzeniu pomiaru kolejno w kilku partiach obrazu zaawansowani amatorzy fotografii mogą korzystać z pomiaru punktowego w celu określenia rozpiętości tonalnej fotografowanej sceny, ale to temat na osobny artykuł. Zalety punktowego pomiaru światła są jednocześnie jego wadami. Pomiar z niewielkiego wycinka kadru nie bierze pod
uwagę tego, co się dzieje w reszcie zdjęcia, często nie mniej ważnej niż główny motyw. Łatwo wtedy o zdjęcie niedoświetlone lub prześwietlone, ponieważ odczyt z głównego obiektu zdominuje całe zdjęcie. Dlatego ten tryb jest zalecany osobom, które fotografują już w pełni świadomie i mogą celowo dążyć do „nieprawidłowego” naświetlenia zdjęcia. Trudność tego rozwiązania polega na tym, że to już nie aparat, a fotograf podejmuje decyzję dotyczącą dobrania odpowiednich parametrów ekspozycji, wybierając punkt, w którym mierzy światło. Dlatego do skutecznego stosowania trybu punktowego pomiaru światła niezbędne jest zrozumienie zagadnienia średniej szarości (18%) i sposobu działania światłomierza (patrz ramka).
Jak widać, każdy z rodzajów pomiaru światła ma swoje zastosowanie i sprawdza się w innej sytuacji: matrycowy pozwala na łatwe i w miarę bezpieczne fotografowanie, centralnie ważony daje większą kontrolę użytkownikowi, a punktowy jest przeznaczony do zadań specjalnych. Pamiętajmy – jeśli nie jesteśmy zadowoleni z rezultatów, to nie światłomierz się pomylił, lecz fotograf, który z niego korzystał.

Pomiar punktowy pozwala prawidłowo (czyli w tym wypadku: kreatywnie) naświetlić zdjęcie nawet w takich trudnych warunkach oświetleniowych.
Warto pamiętać, że jeden z najpopularniejszych sposobów radzenia sobie z ułomnością automatyki parametrów ekspozycji, czyli blokada ekspozycji (kiedy po naciśnięciu spustu migawki do połowy następuje przekomponowanie kadru), nie sprawdza się w pomiarze matrycowym. Całe założenie blokady ekspozycji opiera się na tym, że użytkownik jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się system pomiaru światła. Tymczasem w przypadku trybu matrycowego nie możemy mieć pewności – zapisujemy w pa- mięci aparatu zestaw ustawień, które zostały dobrane do pierwotnego kadru i które mogą się nie nadawać do kadru ostatecznego (po przekomponowaniu). Jeśli już korzystamy z pomiaru wielosegmentowego, zdajmy się na niego w całości. Nie po to inżynierowie producenta aparatu męczyli się, by system sprawdzał się w trudnych warunkach, żebyśmy potem nie korzystali z owoców ich pracy. Należy pamiętać, że dzięki dobieraniu parametrów do każdej sceny z osobna pomiar matrycowy ma szansę nas zaskoczyć i poradzić sobie z trudnym ujęciem. Dajmy mu szansę lub skorzystajmy z trybu centralnie ważonego albo punktowego.
Światłomierz, czy to wbudowany w aparat, czy też zewnętrzny, nie widzi świata tak jak my. Tak naprawdę nie mierzy też bezwzględnego natężenia światła. Odczyt informuje użytkownika
o ilości światła odbitego od fotografowanego przedmiotu. Światłomierz jest skalibrowany do pomiaru światła odbitego od obiektu o jasności na poziomie tzw. średniej szarości (18%). Dlatego wszystko traktuje jakby było szare i podaje takie wartości parametrów ekspozycji, które zapewnią oddanie tej osiemna- stoprocentowej szarości na zdjęciu – nawet jeśli fotografujemy czarnego kota w kopalni czy polarnego niedźwiedzia na śniegu. Wymusza to na użytkowniku dokonywanie pomiaru (czy to w try- bie centralnie ważonym, czy też punktowym) na obiektach o jasności zbliżonej do średniej szarości lub wprowadzanie korekty ekspozycji. W trybie pomiaru punktowego, jeśli chcemy, by czarne ubranie wyszło na zdjęciu w głębokiej czerni, należy albo wycelować punkt pomiarowy na główny obiekt i wprowadzić ujemną korektę ekspozycji (ponieważ światłomierz będzie się starał rozjaśnić czerń do szarości), albo zmierzyć światło w takim miejscu kadru, które jest oświetlone podobnie jak model, ale jego poziom jasności jest zbliżony do szarości 18%.
Niektórzy polecają stosowanie tzw. szarej karty, która w każdej sytuacji zapewni nam wzór dla światłomierza. Jednak w fotografii cyfrowej, dzięki możliwości natychmiastowego obejrzenia zdjęcia po jego wykonaniu i funkcji histogramu, to akcesorium stało się niepotrzebne.
W najprostszych aparatach kompaktowych pomiar światła jest zwykle powiązany z punktem AF, dzięki czemu fotografowany obiekt (na który ustawiamy ostrość) zostanie właściwie naświetlony. Modele bardziej zaawansowane pozwalają o powiązaniu pomiaru światła z punktem ostrości użytkownikowi.
W aparatach cyfrowych marki Nikon tryb pomiaru światła wybiera się w Menu fotografowania w polu Pomiar światła. Niektóre modele umożliwiają też dostęp do tej opcji bezpośrednio z przycisku lub pokrętła na obudowie (jak w lu- strzance D300), albo za pomocą nawigacji po wyświetlaczu LCD.
W trybie pomiaru matrycowego siatka punktów pomia- rowych - zwana też matrycą, stąd nazwa - pokrywa większość powierzchni klatki. W amatorskiej lustrzance Nikon D60 tych pól jest aż 420, ale zazwyczaj producenci ograniczają się do kilku, kilkunastu a najwyżej kilkudziesięciu pól pomiarowych.
Wypełnij kadr czarną powierzchnią i sfotografuj ją w automatyce ekspozycji. Następnie, w tym samym oświetleniu, powtórz zdjęcie, ale tym razem z powierzchnią białą (np. kartką papieru). Porównaj rezultaty.
Zobacz regulamin serwisu
Created by Endorfine