Przeczytaj post pomimo niskich ocen
Ocena: +2
Często chwalimy fotografię cyfrową za to, że znacznie ułatwia robienie zdjęć. Możliwości natychmiastowego obejrzenia rezultatów przyspiesza naukę, a obróbka komputerowa daje praktycznie każdemu dostęp do efektów, które wcześniej były zarezerwowane dla wtajemniczonych. Tymczasem jest jeden aspekt pracy fotografa amatora, który cyfra skomplikowała, wprowadzając nowe zagadnienie. Mowa o balansie bieli, czyli funkcji odpowiedzialnej za kolorystyczną neutralność zdjęcia.
Kiedyś można było znaleźć dwa rodzaje filmów kolorowych – przeznaczone do użytku w świetle dziennym (znakomita większość) i przygotowane tak, że dawały naturalne kolory w świetle sztucznym (rzadkie i drogie). Większość fotoamatorów używała powszechnie dostępnych filmów do światła dziennego,

godząc się z dominantą kolorystyczną (czyli nienaturalnym zabarwieniem), jeśli część fotografii została wykonana we wnętrzach oświetlonych sztucznym światłem, lub zdając się na doświadczenia laboranta, który przygotowywał odbitki. Do równoważenia temperatury światła stosowano też specjalne filtry optyczne, ale było to niewygodne i uciążliwe. W cyfrze możliwości fotografa są ogromne. Możliwość dostosowania ustawień aparatu do temperatury barwowej światła, w którym akurat fotografujemy (choćby na jedno ujęcie!), to błogosławieństwo. Z drugiej jednak strony to kolejny element fotograficznego abecadła, który musimy opanować, zanim będziemy mogli z dumą stwierdzić, że fotografujemy w pełni świadomie i samodzielnie.
Oczywiście istnieje możliwość zdania się na kogoś innego – wprawnego laboranta zastąpiła automatyka aparatu, ale nie w każdych warunkach takie rozwiązanie się sprawdzi. Nie zaszkodzi więc poznać podstawy i nauczyć się korzystać przynajmniej z ustawień predefiniowanych aparatu.
Zaczynamy jednak od skoku na głęboką wodę.
Określenie „balans bieli” to kalka językowa z angielskiego white balance. Termin ten oznacza software’owy mechanizm równoważenia bieli, czyli interpretacji surowych danych z matrycy (o czym później), żeby biel była na zdjęciu biała, w celu uniknięcia niezgodnego z rzeczywistością zafarbu. Ludzkie oko ma ogromne zdolności adaptacyjne i potrafi się przystosować do różnych warunków oświetleniowych, nie tylko jasności (po chwili spędzonej w ciemności zaczynamy widzieć kontury przedmiotów, a ostre słońce razi nas tylko przez chwilę), ale też różnych kolorów światła. Nasz mózg to najskuteczniejszy system balansu bieli świata – on wie, co powinno być białe, co czerwone, zielone itp., nawet w bardzo wymagających sytuacjach widzimy prawidłowo (pomijając oczywiście sytuacje skrajne, np. podczas koncertów). Aparat tak nie potrafi, trzeba mu pomóc w podjęciu decyzji, wybierając odpowiednie ustawienie odpowiadające temperaturze barwowej najczęściej spotykanych źródeł światła.
Temperaturę światła, mającą wpływ na jego kolor (widziany przez ludzkie oko), mierzy się w Kelvinach (nie w „stopniach Kelvina”!). Wbrew intuicji, im wyższa temperatura podawana w Kelvinach, tym „zimniejsze światło”. Za barwy ciepłe przyjęło się uważać żółcie i czerwienie – gorące słońce ma przecież właśnie ten zakres tonalny. Z kolei synonimem barwy zimnej jest niebieski. Są to oczywiście skojarzenia czysto emocjonalne, ale na tyle powszechne, że trudno się od nich uwolnić. Lecz kiedy chcemy zrozumieć temperaturę światła, jest to konieczne, ponieważ tutaj jest odwrotnie.
Temperatura barwowa różnych rodzajów światła zazwyczaj ma wartość umowną, bo nie ma przecież jednego, wzorcowego rodzaju światła słonecznego czy żarowego. Poniższe wartości oscylują w powszechnie przyjętych granicach:
Jak zawsze, niezwykle ważny jest bezpośredni dostęp do funkcji. Przykład z lustrzanek Nikon D700 (przycisk WB po lewej stronie pryzmatu) i Nikon D90 (przycisk WB po lewej stronie monitora LCD).

Tryb RAW i możliwość wyboru ustawienia równoważenia bieli już po zrobieniu zdjęcia, w komputerze, przydaje się szczególnie podczas fotografowania w świetle mieszanym.
W zależności od stopnia zaawansowania aparatu użytkownik ma do dyspozycji od kilku do kilkunastu ustawień balansu bieli. Można je podzielić na trzy grupy:
Możliwość wyboru spośród dwóch pierwszych kategorii dają praktycznie wszystkie aparaty cyfrowe – różnice mogą dotyczyć liczby ustawień predefiniowanych (np. niektórzy producenci udostępniają użytkownikom nie jedną, lecz kilka opcji pracy w świetle jarzeniówek, w zależności od ich rodzaju). Ustawienia manualne to domena aparatów zaawansowanych, choć i wśród modeli z górnej półki widoczne są znaczne różnice w stopniu szczegółowości i w łatwości dostępu do ustawień użytkownika.
Jedną z podstawowych zalet fotografii cyfrowej jest możliwość natychmiastowego obejrzenia zdjęcia. A jeśli chodzi o balans bieli, najbardziej przydaje się możliwość obserwacji obrazu na żywo na ekranie LCD, na którym użytkownik widzi wpływ wybranych parametrów na zdjęcie – w tym również balansu bieli. Umożliwiają to wszystkie kompakty i coraz więcej lustrzanek cyfrowych, wyposażanych zgodnie z najnowszymi trendami w systemy podglądu na żywo. Dzięki tej funkcji łatwo zrozumieć zależność między poszczególnymi ustawieniami predefiniowanymi a wyglądem fotografii oraz zapamiętać, że im wyższa temperatura barwowa w Kelvinach, tym „zimniejsze” światło.
Zaawansowane aparaty cyfrowe, zarówno kompakty z górnej półki, jak i lustrzanki, oferują użytkownikowi możliwość zapisu zdjęć w surowym formacie RAW (każdy producent stosuje inny sposób zapisu, stąd różne rozszerzenia plików). Zawierają one wszystkie informacje zarejestrowane przez matrycę światłoczułą, dzięki czemu pozwalają fotografowi przejąć rolę procesora aparatu i regulować wartość wielu parametrów już po wykonaniu zdjęcia (w komputerze lub w aparacie), bez straty jakości. Daje to ogromną swobodę, choćby przy równoważeniu bieli – możliwość podjęcia decyzji w zaciszu domowym, przy komputerze, pozwala skupić się na fotografowaniu ze świadomością, że niewłaściwie wybrane ustawienie nie zepsuje zdjęcia.
W najczęściej spotykanych warunkach oświetleniowych (światło dzienne, chmury) automatyka aparatu poradzi sobie znakomicie. Są jednak sytuacje, w których warto, a nawet trzeba, sięgnąć przynajmniej do ustawień predefiniowanych. Tryb Auto ma ograniczony zakres temperatur barwowych, który zazwyczaj nie obejmuje dolnych wartości, przez co nie radzi sobie np. ze światłem żarowym. Automatyka ustawi balans bieli tak, że zdjęcia będą miały mocną żółtą dominantę i o wiernym oddaniu kolorów możemy zapomnieć.
Światło jest kapryśne i lubi czasem płatać figle. Nierzadko fotografujemy w sytuacjach, w których źródeł światła jest kilka (np. dzienne, żarowe i jarzeniowe – mówimy wtedy o świetle mieszanym), często o temperaturze barwowej z krańców skali, przez co po prostu nie da się zrobić zdjęcia o neutralnych barwach. Czasami można wyodrębnić główne, najmocniejsze źródło światła – wtedy ustawiamy balans bieli z myślą o nim. Zdarza się jednak, że wszystkie źródła są tak samo silne i mają taki sam wpływ na wygląd fotografowanej sceny. Nie ma wtedy rady – musimy wybierać. Trzeba się zdecydować na któreś ustawienie i pogodzić z faktem, że część zdjęcia będzie wyglądała nienaturalnie (ale czy to na pewno źle? – patrz ramka). Ewentualnie możemy wykonać kilka zdjęć przy różnych ustawieniach i potem wybrać to, które najbardziej przypadnie nam do gustu.
Tradycyjnie już w podsumowaniu ponownie zachęcę do brania spraw we własne ręce i świadomego wyboru wszystkich parametrów zdjęciowych. Nie obrażajmy się na cyfrę, że dała nam kolejne zagadnienie fotograficzne do poznania, bo
wraz z nim dostaliśmy większy wpływ na końcowy rezultat niż w czasach fotografii analogowej. „Natychmiastowość” cyfry znacznie ułatwia naukę, więc balans bieli nie powinien przysporzyć nam kłopotów. Wystarczy tylko chcieć.
W niektórych sytuacjach nie warto nawet szukać ustawienia gwarantującego neutralne kolory. Po pierwsze, często jest to po prostu niemożliwe. Po drugie, np. podczas fotografowania na koncertach, zniweczylibyśmy wysiłek oświetleniowca.
W wielu sytuacjach zdjęciowych automatyka balansu bieli nie radzi sobie, wybór ustawienia predefiniowanego niewiele zmienia, a brakuje czasu na zabawę z precyzyjnym dostrajaniem wartości zapisanych w pamięci aparatu. Najłatwiej i najszybciej skorzystać wtedy z możliwości manualnego ustawienia równoważenia bieli według wzorca. Polega to na tym, że wycelowujemy obiektyw w biały lub szary przedmiot (ale koniecznie neutralny!, np. białą kartkę) znajdujący się w oświetleniu, w którym fotografujemy. Po wybraniu odpowiedniej funkcji naciskamy spust migawki, a aparat ustawia balans bieli tak, żeby przedmiot, w który wycelowaliśmy obiektyw, nie miał dominanty barwnej. W niektórych aparatach „fotografowany” obiekt musi wypełnić cały kadr, w innych wystarczy, że zajmie centralną część klatki. Modele z górnej półki pozwalają zapamiętać kilka ustawień manualnych, dzięki czemu użytkownik nie musi za każdym razem, kiedy zmienia sytuację zdjęciową, od nowa ustawiać balansu bieli (np. kiedy fotografuje ślub i przechodzi z kościoła do domu weselnego).
Sfotografuj zachód słońca przy dwóch ustawieniach balansu bieli. Pierwsze zdjęcie zrób z ustawieniem gwarantującym neutralność (np. po manualnej regulacji równoważenia bieli). Drugie z ustawieniem dla światła dziennego. Porównaj rezultaty. Która fotografia lepiej oddaje nastrój chwili? Która kojarzy się z ujęciem czysto informacyjnym? Która bardziej pasuje do tego, jak odczuwamy zachód słońca (nie tylko za pomocą zmysłu wzroku)?

Zaawansowane modele cyfrówek pozwalają użytkownikowi dostroić ustawienia predefiniowane do swoich upodobań. Dzięki temu nie jesteśmy ograniczeni do założeń producenta, z którymi nie każdy musi się zgadzać. Jedne firmy umożliwiają dokonanie zmian za pomocą narzędzi wizualnych na osiach żółty–niebieski i zielony–purpura, inne podają po prostu wartość w Kelvinach, którą użytkownik może zmieniać. Niektórzy producenci dają użytkownikowi do dyspozycji oba te narzędzia.
Warto pamiętać, że zasady są po to, żeby je łamać. Starając się o naturalne kolory bez przekłamującej wygląd fotografowanej sceny dominanty barwnej, nie zapominajmy, że fotografia to medium, które w dwóch wymiarach musi oddać całość: nie tylko trójwymiarowość rzeczywistości, ale też nasze emocje i wrażenia związane ze zmysłami innymi niż wzrok. Dlatego w wielu sytuacjach neutralne kolory się nie sprawdzają. Oświetlona jarzeniówkami stacja metra będzie wyglądała znacznie ciekawiej, jeśli sfotografujemy ją przy ustawieniu dla światła dziennego. To samo dotyczy jednego z najczęstszych tematów fotograficznych – zachodu słońca. Nie warto więc przesadzać z neutralnością.
Zobacz regulamin serwisu
Created by Endorfine / Babilon Inc.